Decyzją ministra Błaszczaka BOR nie będzie już ochraniał byłych prezydentów poza granicami Polski. Taka sytuacja ma miejsce po raz pierwszy od 1989 r. Finansowo nie zrobi to żadnej różnicy


Gdy chodzi o pieniądze, to w ciągu 3 lat wydano na to milion złotych, czyli 333 tys. zł rocznie, a roczny budżet BOR to 199 mln zł. Czyli nasze koszty to 0,17 proc. Ten rodzaj ochrony byłych prezydentów trwa dla Lecha Wałęsy od 21 lat, dla mnie od 11.

Aleksander Kwaśniewski, Gość Radia Zet - 17/10/2016

Gość Radia Zet

16.05.2016 Sopot , Wydzial Ekonomiczny Uniwersytetu Gdanskiego . Byly Prezydent RP Aleksander Kwasniewski podczas obchodow Dnia Europy pt . " Europa w obliczu aktualnych wyzwan " . Fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta


prawda. Prawda. Ochrona prezydentów kosztuje mało. Dotąd wszyscy ją dostawali.


Byłych prezydentów mamy w Polsce trzech: Bronisława Komorowskiego, Aleksandra Kwaśniewskiego i Lecha Wałęsę. Do tej pory podczas wszystkich wyjazdów zagranicznych otrzymywali ochronę funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu. W związku z ostatnimi decyzjami po raz pierwszy nie będą mogli na nią liczyć stale, a jedynie w sytuacji podwyższonego zagrożenia. Ochrona na terenie Polski zostanie utrzymana.

Kwaśniewski zasadniczo ma rację. Wydatki na ochronę zagraniczną byłych prezydentów są marginalne. Budżet BOR na 2015 r. wyniósł 199,1 mln zł. Jak poinformowała OKO.press rzeczniczka Biura, w tym samym roku na ochronę byłych prezydentów za granicą (bilety, hotele i diety, bez uposażeń funkcjonariuszy) wydano ok. 360 tys. zł, rok wcześniej ok. 330 tys. zł, zaś w 2013, ok. 270 tys. zł. Łącznie około 1 mln zł przez trzy lata.

W 2015 r. ochrona byłych prezydentów za granicą pochłonęła więc 0,18 proc. budżetu BOR (niecałe dwie dziesiąte procenta). To niewiele.

Prawa przysługujące byłym prezydentom i zadania BOR w tym zakresie określa Ustawa o uposażeniu byłego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej oraz Ustawa o Biurze Ochrony Rządu. Zobowiązują one Biuro do ochrony byłych prezydentów tylko na terenie kraju. Nie wspominają nic o zagranicy, ale nie zabraniają BOR jej stosować.



Przydzielenie ochrony podczas wyjazdów zależy wyłącznie od woli ministra spraw wewnętrznych (obecnie Mariusza Błaszczaka). Do tej pory wszyscy byli prezydenci taką obstawę otrzymywali, także za poprzedniego rządu PiS w latach 2005-2007. Błaszczak decydując się na zaprzestanie tej praktyki, stworzył precedens w historii III Rzeczypospolitej.

Niskie koszty opieki BOR nad byłymi prezydentami biorą się z tego, że w wielu przypadkach państwo nie płaci za nią nic. Bardzo często koszty biorą na siebie organizatorzy spotkań na, które są zaproszeni Komorowski, Kwaśniewski czy Wałęsa.

Kwaśniewski: Ochrona jest międzynarodowym standardem

Aleksander Kwaśniewski powiedział OKO.press, że odkąd skończył drugą kadencję prezydentury wielokrotnie jeździł za granicę i zawsze towarzyszył mu jeden lub dwóch oficerów BOR: „Podliczyłem sobie wyjazdy w 2015 roku. Było ich 42, z tego 22 razy koszty ochrony pokrywali organizatorzy, a 20 razy płacił BOR ze swego budżetu. Problem uhonorowania byłych prezydentów rozwiązaliśmy w czasach rządów SLD, uznając zgodnie z międzynarodowymi standardami, że należy się im ochrona.

Na przykład byli prezydenci Niemiec, choć ich pozycja w systemie władzy jest słabsza, mają zawsze dwóch oficerów ochrony. Ja często jeździłem z jednym”.

„To takie psucie państwa – powiedział „Oku” Kwaśniewski o decyzji min. Błaszczaka – jestem przekonany, że gdyby żył Lech Kaczyński, takich małostkowych numerów by nie było”.


OKO obserwuje służby. Uważnie.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Socjolog, absolwent Uniwersytetu Cambridge, analityk Fundacji Kaleckiego. Publikował m.in. w „Res Publice Nowej”, „Polska The Times”, „Dzienniku Gazecie Prawnej” i „Dzienniku Opinii”.


Masz cynk?