Politycy PiS już mówią o historycznej roli prezydenta Stanów Zjednoczonych. Minister Mariusz Błaszczak widzi w nim współczesnego Ronalda Reagana - prezydenta USA, którego kadencja przypadła na zmierzch Związku Radzieckiego i zimnej wojny. Sprawdzamy, co Trump ma z nim wspólnego

Obecna linia PiS każe wychwalać prezydenta Stanów Zjednoczonych. To znaczna różnica wobec rezerwy, z jaką politycy podchodzili do Trumpa-kandydata jeszcze rok temu. Najbardziej zapadła w pamięć wypowiedź Mateusza Morawieckiego, który w maju 2016 roku porównał wybór między Trumpem a Hilary Clinton do wyboru między „dżumą a cholerą”.

Z jednej strony trudno dziś oczekiwać otwartej krytyki prezydenta potężnego sojuszniczego kraju, z drugiej – w swoich pochwałach politycy PiS posuwają się do okrzyknięcia go nowym Reaganem (prezydent Stanów Zjednoczonych w latach 1981-89) w pół roku od objęcia władzy.

W czwartkowym programie „Kwadrans polityczny” w TVP1 do Reagana porównał Trumpa szef MSWiA.


Mam głębokie przekonanie, że Donald Trump to prezydent na miarę dziś nie żyjącego Ronalda Reagana.

Mariusz Błaszczak, Kwadrans polityczny, TVP1 - 06/07/2017

Fot . Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta


Bzdura. Porównanie zupełnie bez sensu.


  • Przeczytaj całą wypowiedź Mariusza Błaszczaka o Donaldzie Trumpie

    Wszyscy doskonale pamiętamy, kiedy Donald Trump został prezydentem, pamiętamy te komentarze ze strony polityków totalnej opozycji w Polsce, z jaką niechęcią się wyrażali wobec prezydenta Stanów Zjednoczonych.

    A ja mam głębokie przekonanie, że prezydent Trump to prezydent na miarę nieżyjącego już prezydenta Ronalda Reagana. Kiedy Ronald Reagan zostawał prezydentem, również był atakowany, fala hejtu, i okazał się prezydentem, który zmienił losy świata, który doprowadził do upadku imperium zła. [Wyśmiewano go], że jest aktorem. Prezydent Trump też był atakowany, że jest biznesmenem, jest kontrowersyjny. Tymczasem ma olbrzymią szansę i pierwsze decyzje prezydenta Trumpa wskazują, że to jest nadzieja, która ma głębokie podstawy do tego, by ta prezydentura była prezydenturą ważną.

Błaszczak sam tego porównania nie wymyślił. Z upodobaniem posługuje się nim od miesięcy amerykańska prawica, próbując dodać Trumpowi powagi i historycznego „ciężaru”.

Listę „15 podobieństw Trumpa i Reagana” opublikowała konserwatywna strona Newsmax. Spójrzmy na niektóre z nich:

  • obaj byli outsiderami;
  • obaj byli krytykowani za brak doświadczenia;
  • o obu mówiono, że nie są poważnymi kandydatami na prezydenta;
  • obaj doświadczenie publiczne zdobywali w telewizji;
  • obydwaj byli członkami Partii Demokratycznej, zanim wstąpili do Republikanów;
  • Reagan był pierwszym amerykańskim prezydentem, który się rozwiódł. Trump – ma za sobą dwa rozwody;
  • Trump zapożyczył od Reagana swoje główne hasło. „Let’s make America great again” wzywał Reagan w 1980 roku.

Większość tych podobieństw zawiera element niedopowiedzenia lub manipulacji. Na przykład: Reagan nie miał doświadczenia, ale tylko w amerykańskim Kongresie czy Senacie, a nie w ogóle w służbie publicznej. Przez kilka lat działał jako szef związku zawodowego aktorów, a przez dwie kadencje był gubernatorem Kalifornii. Staż Trumpa w służbie publicznej jest żaden.
Dla Reagana partia republikańska była drugą i ostatnią, Trump zmieniał afiliacje polityczne wielokrotnie.

Możemy dodać za to inne podobieństwa, które już są mniej wygodne dla amerykańskiej – i polskiej – prawicy.

Na przykład: Trump należy do najmniej popularnych prezydentów w historii.

Reagan – dziś przez większość opinii publicznej oceniany pozytywnie – za swojej prezydentury miał w rankingach zaufania wzloty i głębokie spadki. Historyczne rekordy kiepskiej popularności wciąż należą Richarda Nixona i George’a W. Busha (24 i 25 proc.), ale Trump szybko ich goni, osiągając wyniki poniżej 40 proc. zaufania. W najgorszym okresie Reagan miał popularność na poziomie 35 proc.

Za to Trump zdobył pierwsze miejsce wśród najmniej popularnych prezydentów w czasie swoich pierwszych 100 dni urzędowania.

Mówiąc, że Donald Trump to prezydent „na miarę” Reagana, Mariusz Błaszczak odnosi się również do symbolicznego wizerunku amerykańskiego przywódcy, który „zmienił losy świata”. Legenda Reagana, głoszona przez republikanów, składa się przede wszystkim z dwóch elementów: wygrał zimną wojnę i podniósł z upadku amerykańską gospodarkę, przyczynił się do rozpadu Związku Radzieckiego i przeprowadził bezprecedensowe reformy, z radykalną obniżką podatków włącznie.

Obie kwestie są dyskusyjne. Jednak porównanie jest o tyle nie na miejscu, że Reagan jest symbolem – na dobre i na złe – amerykańskiego zaangażowania w problemy globalne, od czego Trump stroni, a wręcz głosi politykę izolacjonizmu. Zwracał na to uwagę nawet publicysta medium bliskiego Błaszczakowi – Piotr Zaremba. Trump, co prawda, powtarza, że będzie walczył ze światowym terroryzmem, ale jednocześnie układa się z Arabią Saudyjską, która współtworzy podglebie dla terrorystów, promując radykalny islam.

Zresztą, prawdziwą „miarę” Donalda Trumpa poznamy dopiero za kilka lat. Jeśli przyjąć za sympatykami Reagana, że to on „zwyciężył imperium zła”, zajęło mu to dwie kadencje, a stało się dopiero dwa lata po tym, jak opuścił Biały Dom.

Błaszczak powiedział również:


[Wyśmiewano go], że jest aktorem. Prezydent Trump też był atakowany, że jest biznesmenem, jest kontrowersyjny.

Mariusz Błaszczak, Kwadrans polityczny, TVP1 - 06/07/2017

Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta


Raczej fałsz. Krytykowano, ale za co innego.


To wygodna dla polskiego rządu manipulacja. Odświeżmy pamięć ministra Błaszczaka, przypomnijmy zaledwie kilka spraw, za które Trump był krytykowany:

  • seksizm – począwszy od seksistowskich uwag na temat amerykańskich dziennikarek po odebranie funduszy Planned Parenthood, czyli największej organizacji dostarczającej usługi zdrowotne dla kobiet;
  • powiązania z Rosją – śledztwo FBI trwa;
  • imigranci – w czasie kampanii wyborczej Trump wsławił się wypowiedzią, że Meksykanie to gwałciciele, zaraz po przejęciu władzy zakazał wjazdu do USA imigrantom i uchodźcom z Iranu, Iraku, Syrii, Jemenu, Somalii, Sudanu i Libii;
  • ekologia – Trump odrzuca projekt gospodarki opartej na odnawialnych źródłach energii, a w ostatecznym rachunku odrzucił porozumienie klimatyczne z Paryża;
  • nepotyzm – córka prezydenta Ivanka Trump i jej mąż Jared Kuschner jako współtwórcy jego polityki kłują w oczy nie tylko oponentów.

Opłać abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym