0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Karina Kitsai / FacebookKarina Kitsai / Face...

„Dzisiaj moja córka Nastia i jej chłopak Maksym zostali brutalnie zaatakowani w sklepie we Wrocławiu. Powodem był ukraiński akcent” – napisała na Facebooku Karina, mama Nastii.

Co wydarzyło się na ul. Okulickiego

Jak potwierdziło OKO.press, w niedzielę, 26 lipca, ok. 18:30 przy ul. Okulickiego we Wrocławiu troje mężczyzn zaatakowało parę pochodzącą z Ukrainy. Z pierwszych ustaleń policji wynika, że wszyscy spotkali się w okolicznym sklepie, a napastnikom nie spodobał się wschodni akcent Nastii i Maksyma. Do pobicia (nagranego i opublikowanego w sieci) doszło na ulicy.

Na filmie widać, jak dwóch mężczyzn podchodzi do chłopaka, który próbuje ich od siebie odsunąć. Zaczynają go okładać pięściami. Kiedy dziewczyna próbuje odciągnąć agresorów, sama obrywa w twarz. Po chwili do grupy napastników dołącza trzeci mężczyzna. W trójkę kopią chłopaka, który próbuje zakryć głowę przed kolejnymi ciosami. Upada na ziemię i tam jest dalej bity i kopany. Sytuacji przyglądają się przynajmniej dwie kobiety, które nie reagują na nienawistny atak.

Bo akcent był nie ten

Karina, mama pobitej dziewczyny: „Moja córka została bardzo dotkliwie pobita i doznała poważnych obrażeń szyi. W tej chwili lekarze zakładają jej szwy. Zarówno u niej, jak i u jej chłopaka istnieje podejrzenie wstrząśnienia mózgu” – napisała w niedzielę po godzinie 21. „Jako matka nie potrafię opisać bólu i strachu, które teraz przeżywam” – dodała.

Brat Nastii, Paweł, który nagrał całe pobicie, opowiada, że dziewczyna zwróciła agresorom uwagę w sklepie.

Ci wepchnęli się bowiem w kolejkę, chcieli zostać obsłużeni poza kolejnością. Dziewczyna najpierw została wulgarnie zwyzywana przez mężczyzn. Potem, po wyjściu ze sklepu, grupa zaatakowała jej chłopaka. Dotkliwie pobiła również dziewczynę.

Podkomisarz Aleksandra Freus z wrocławskiej policji potwierdziła, że funkcjonariusze w poniedziałkowe przedpołudnie przesłuchali zaatakowaną parę. Od rana trwają czynności mające na celu ustalenie tożsamości i zatrzymanie sprawców nienawistnego ataku.

Marcin Rybak, dziennikarz śledczy związany z wrocławską „Gazetą Wyborczą”, twierdzi, że jeden z agresorów jest zawodnikiem związanym z federacją organizującą walki na gołe pięści.

— Za udział w bójce lub pobicie narażającej człowieka na niebezpieczeństwo (art., 158 par. 1 kodeksu karnego grozi kara pozbawienia wolności do lat pięciu — wyjaśnia podinspektor Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.

Ukraiński MSZ domaga się śledztwa

Do pobicia odniósł się Konsulat Generalny Ukrainy we Wrocławiu, który wezwał polskie organy ścigania do zdecydowanej i natychmiastowej reakcji. „W ostatnim czasie przypadki przemocy i agresji, której ofiarami padają obywatele Ukrainy zdarzają się w Polsce coraz częściej. Każdy taki przypadek wymaga dokładnego śledztwa” — czytamy w oświadczeniu.

Ukraiński Minister Spraw Zagranicznych, Andrij Sybiha, wystosował oficjalną prośbę o zbadanie sprawy. „Jeśli opisane okoliczności [ataku na tle narodowościowym – przyp.red.] potwierdzą się, oczekujemy, że polska strona przeprowadzi obiektywne i wnikliwe śledztwo pozwalające ustalić motywy działania sprawców oraz ukarze ich” — pisze Konsul Generalny.

„Chcę jasno powiedzieć: w naszym mieście nie ma i nie będzie przyzwolenia na przemoc motywowaną nienawiścią, ksenofobią czy uprzedzeniami narodowościowymi. Każdy człowiek, niezależnie od tego, jakim językiem mówi, skąd pochodzi i w co wierzy, ma prawo czuć się we Wrocławiu bezpiecznie” — ogłosił prezydent Wrocława Jacek Sutryk nawiązując do ataku na parę z Ukrainy.

W oświadczeniu opublikowanym na portalach społecznościowych napisał: „Atak na konkretną osobę ze względu na jej pochodzenie jest zawsze atakiem na całą wspólnotę, którą razem tworzymy i tak też musimy go traktować. To już nie pojedynczy incydent, lecz niepokojący sygnał, na który wspólnota Wrocławia musi zareagować z pełną stanowczością”.

Sutryk wsparł poszkodowanych, zaapelował do mieszkańców miasta o odpowiedzialność i solidarność oraz skrytykował polityków i osoby publiczne, które podsycają nienawiść i „budują przekaz oparty na strachu, uprzedzeniach i podziałach”.

„Słowa mają znaczenie” – przypomniał Sutryk. „Publiczna narracja, która wskazuje ludzi jako „obcych” czy „gorszych”, może prowadzić do realnej przemocy. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo i spójność wspólnoty zaczyna się także od odpowiedzialności za język debaty publicznej”.

Co na to polski rząd

Stanowisko prezydenta Wrocława jest jak dotąd jednym z nielicznych głosów ze strony polskich polityków.

OKO.press zapytało rzecznika polskiego rządu Adama Szłapkę oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które do tej pory milczą w sprawie ataków na Ukraińców, o planowaną reakcję i podejmowane działania w celu zapobiegania fali nienawiści.

Na odpowiedź czekamy.

Radni Sopotu, jako pierwsi lokalni politycy, zdecydowali, że muszą dać odpór fali nienawiści, jaka przechodzi przez Polskę. Przyjęli rezolucję przeciw narastającym nastrojom antyukraińskim w Polsce. Radni apelują do władz państwowych i polityków o przeciwdziałanie mowie nienawiści, dezinformacji i ksenofobii.

Nie ma tygodnia bez brutalnych napaści na Ukraińców

„Niemal codziennie dochodzi w Polsce do aktów agresji słownej i fizycznej wymierzonych w Ukraińców oraz obywateli Polski wspierających Ukrainę. Dzieje się to na ulicach i w Sejmie. Kłamliwą kampanię antyukraińską nacjonaliści rozpętali w mediach społecznościowych i w sympatyzujących z nią mediach tradycyjnych. Kampania ta narusza polskie prawo i dewastuje debatę publiczną. Co gorsza, pod naporem tej brudnej fali, rządzący odbierają ukraińskim uchodźcom świadczoną im wcześniej pomoc państwową. Stosują nieproporcjonalne kary za wykroczenia popełniane przez Ukraińców. Współtworzą atmosferę zagrożenia dla 200 tys. ukraińskich dzieci w polskich szkołach” – napisał polski PEN Club w oświadczeniu opublikowanym 15 czerwca.

Brutalne pobicie Nastii i Maksyma we Wrocławiu jest przynajmniej piątą głośną historią ataku na obywateli Ukrainy, do której doszło na polskich ulicach w tym miesiącu.

Na początku lipca we Wrocławiu został zaatakowany 19-latek z Ukrainy chwilę po tym, jak rozmawiał z mamą przez telefon po ukraińsku. Chłopak ma złamany nos, uszkodzony kręgosłup.

W połowie lipca w Bielsku-Białej mężczyzna zwyzywał 11-latki pasażerki miejskiego autobusu. Agresorowi, jak pisaliśmy w OKO.press, postawiono zarzuty znieważenia trzech Ukrainek, a także naruszenia nietykalności cielesnej jednej z nich.

Przed tygodniem na komisariat policji w Poznaniu zgłosił się 60-latek, który został kilka razy uderzony w twarz po tym, jak stanął w obronie nastolatka z Ukrainy zaczepianego w miejskim autobusie. Mężczyzna runął na ziemię, był kopany, spędził noc na SOR-ze. Tego samego dnia dorosła kobieta zaatakowała dwie 13-letnie dziewczynki bawiące się na placu zabaw w Legnicy.

Na zdjęciu Angelika Pitoń
Angelika Pitoń

Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".

Komentarze