"Bez realnej, systemowej ochrony sądowej tajemnicy dziennikarskiej nie ma mowy o misji mediów i o ich funkcji kontrolnej. Nie ma mowy o patrzeniu władzy i politykom na ręce. Dotychczasowe projekty ministerstwa nie były konsultowane ze środowiskami, które są zobowiązane do zachowania tajemnic zawodowych. Domagamy się udziału w pracach i transparentności"

Ministerstwo Sprawiedliwości planuje znowelizować procedurę karną.

O uchyleniu tajemnicy dziennikarskiej, adwokackiej, radcowskiej, notarialnej, doradców podatkowych i lekarzy mieliby decydować prokuratorzy, a nie jak dziś – sąd.

Oficjalnie resort Zbigniewa Ziobry zaprzecza, by przygotowywał zmiany dotyczące tajemnicy dziennikarskiej, lecz wiceminister Marcin Warchoł bronił propozycji ministerstwa w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”.

Publikujemy oświadczenie Towarzystwa Dziennikarskiego. Do organizacji należą m.in. Seweryn Blumsztajn, Artur Domosławski, Weronika Kostyrko, Cezary Łazarewicz, Jan Ordyński, Jacek Rakowiecki, Dorota Warakomska, Ewa Winnicka, Jacek Żakowski, Piotr Pacewicz.

To zamach nie na dziennikarzy, ale na obywateli

Towarzystwo Dziennikarskie z głębokim niepokojem przyjmuje doniesienia o pracach ministerstwa sprawiedliwości nad zmianą zasad uchylania tajemnic zawodowych. Z projektu, do którego dotarły media, wynika, że w resorcie sprawiedliwości narodził się pomysł przekazania decyzji o uchylaniu tajemnicy dziennikarskiej prokuratorom, podwładnym ministra sprawiedliwości i zarazem prokuratora generalnego, czynnego polityka. Prokuratorska decyzja byłaby skuteczna z chwilą ogłoszenia. A zażalenie do sądu przewidziane w projekcie nie spełniałoby funkcji ochronnej i gwarancyjnej. Byłoby fikcją.

Przekazanie tak szerokiej władzy śledczym byłoby uderzeniem nie tylko w dziennikarzy, ale przede wszystkim w ich źródła. Fundamentem relacji dziennikarza z informatorami, często sygnalistami informującymi o patologiach, jest zaufanie.

Zaufanie jest systemowo chronione przez tajemnicę dziennikarską, która jest prawem i obowiązkiem dziennikarza. Bez realnej, systemowej ochrony sądowej tajemnicy dziennikarskiej nie ma mowy o misji mediów i o ich funkcji kontrolnej. Nie ma mowy o patrzeniu władzy i politykom na ręce.

Nie uspokaja nas to, że Zbigniew Ziobro, prokurator generalny i minister sprawiedliwości, zapowiedział, że zmian w zakresie tajemnicy dziennikarskiej nie będzie. Bo kilka dni wcześniej wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, główny architekt zapowiadanej nowelizacji, zachwalał w mediach pomysł przekazania decyzji o uchyleniu tajemnicy dziennikarskiej prokuratorom. „Takie rozwiązanie przyspieszy postępowanie, zmniejszy obciążenie sądów, a jednocześnie zachowa pełne gwarancje zarówno dla stron, jak i depozytariusza tajemnicy” – mówił we wtorek w „DGP” wiceminister sprawiedliwości.

Przekonywał, że nie ma problemu, bo prokurator będzie „rzecznikiem interesu publicznego”.

Otóż nie. Obecnie prokurator funkcjonuje w strukturze opartej na podległości służbowej i musi wykonywać polecenia przełożonych, w tym polecenia polityka prokuratora generalnego.

Solidaryzujemy się ze środowiskami prawniczymi, które sprzeciwiają się wprowadzeniu podobnych zmian w zakresie tajemnicy adwokackiej, radcowskiej, notarialnej czy tajemnicy doradców podatkowych. Mimo publicznej krytyki resort sprawiedliwości do dziś nie zapowiedział wycofania się z tych rozwiązań.

Taki kierunek zmian to zamach nie na te środowiska, a na obywateli. To uderzenie w konstytucyjne prawo do obrony, domniemanie niewinności i prawo do rzetelnego procesu.

Dotychczasowe projekty ministerstwa nie były konsultowane ze środowiskami, które są zobowiązane do zachowania tajemnic zawodowych. Domagamy się udziału w pracach i pełnej transparentności procesu legislacyjnego.

Tajemnica dziennikarska chroni nie dziennikarzy, a ich informatorów. Bez sądowej ochrony źródeł i przekazywanych przez nie informacji media nie będą mogły patrzeć na ręce władzy i politykom.

Polska potrzebuje wolnych mediów.
Wykup Abonament na wolność słowa OKO.press

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press