0:00
0:00

0:00

Komisja Europejska podkreśla w komunikacie, że „wspólne unijne przepisy dotyczące opodatkowania energii (dyrektywa Rady 2003/96/WE) wymagają od przedsiębiorstw, które korzystają z takich zwolnień, by wprowadzały ulepszenia efektywności środowiskowej lub energetycznej idące dalej niż wymagają tego wiążące unijne instrumenty takie jak EU ETS. Polskie przepisy nie wymagają jednak takiego poziomu efektywności energetycznej. Przepisy te sprzyjają działalności powodującej duże zanieczyszczenie i w związku z tym są sprzeczne z unijnymi celami klimatycznymi oraz powodują poważne zakłócenia konkurencji w UE".

EU ETS to unijny system handlu emisjami dwutlenku węgla obowiązujący niektóre gałęzie przemysłu np. energetykę.

Decyzja o skierowaniu sprawy do Trybunału została podjęta w konsekwencji niedostosowania przez Polskę swojego ustawodawstwa do prawa UE po otrzymaniu od Komisji uzasadnionej opinii.

Elektrowni nie będzie?

Pozew KE przypada na gorący czas w unijnej polityce klimatycznej, z którą Polska – nie tylko za rządów Prawa i Sprawiedliwości – od lat jest na bakier. Polski miks energetyczny jest oparty przede wszystkim o węgiel i gaz.

I to mimo piętrzących się problemów choćby z finansowaniem nowych elektrowni węglowych. W zeszłym tygodniu największa polska spółka energetyczna, Polska Grupa Energetyczna, wycofała się z flagowego projektu rządu PiS, czyli budowy 1000-megawatowej elektrowni w Ostrołęce. Opalanej oczywiście węglem.

Przeczytaj także:

Europejski Bank Inwestycyjny - kluczowa unijna instytucja inwestycyjna - zadecydował 14 listopada o zaprzestaniu finansowania inwestycji związanych z gazem ziemnym od 2021 roku. Decyzje podjął zarząd Banku złożony przede wszystkim z ministrów finansów krajów członkowskich po 11-godzinnej debacie.

Finansowanie będą mogły otrzymać jedynie te inwestycje energetyczne, które emitują mniej niż 250 g CO2 na 1 kwh wytworzonej enrgii. Praktycznie obejmie to jedynie elektrownie gazowe z wychwytem i składowaniem CO2.

Tydzień wcześniej ministrowie finansów krajów członkowskich UE zaapelowali o podobne decyzje do Banku Światowego i Azjatyckiego Banku Rozwoju.

Decyzja EIB nie spodobała się polskim władzom. Były minister finansów, inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński z przekąsem określił decyzję EBI jako ruch w kierunku przekształcenia banku w „zielony fundusz klimatyczny”.

Ale i politycy PiS zaczynają dostrzegać konieczność zmian. Premier Mateusz Morawiecki w swoim powyborczym exposé nie wymienił słowa „węgiel” czy górnictwo, podkreślając jednocześnie, że „Polski nie stać na nierozwijanie energii odnawialnej”. Podtrzymał również plany budowy pierwszej polskiej elektrowni atomowej do roku 2033.

I zlikwidował ministerstwo energii Tchórzewskiego, przekazując zarząd spółkami skarbu państwa w górnictwie i energetyce do nowego ministerstwa Aktywów Państwowych. Powołał także nowy resort klimatu z ministrem Michałem Kurtyką - opromienionego sukcesem negocjacji klimatycznych podczas COP24 w Katowicach.

Rząd PiS dokonuje więc pewnego zwrotu w polityce klimatycznej. Ale trwanie przy sprzecznych z unijnym prawodawstwie przepisach pokazuje, że do prawdziwej zmiany w myśleniu droga jeszcze daleka.

Jaką władzę ostatecznie będzie mieć minister Kurtyka okaże się po uchwaleniu ustawy o działach administracji rządowej.

Nowy Zielony Ład

Jeśli zaskarżone przez KE przepisy ostatecznie będą musiały zostać zmienione w myśl prawa UE, polskie firmy energochłonne - głównie z branży metalurgicznej i chemicznej, ale też ciepłowniczej - będą musiały zainwestować w efektywność energetyczną.

„Jeśli zapadnie wyrok niekorzystny dla Polski, rząd będzie zobowiązany wprowadzić kryteria, które będą musiały spełnić zakłady energochłonne, by korzystać z obniżki akcyzy na węgiel czy gaz. Samo uczestnictwo w EU ETS to za mało” – komentuje Rafał Zasuń, dziennikarz portalu Wysokie Napięcie.

O jakich kryteriach mowa? Problem w tym, że nie zapisano ich wprost w prawie unijnym, ani w żadnej polskiej ustawie. Otwartą kwestią jest też ewentualny zwrot korzyści finansowych, jakimi cieszyły się polskie firmy kupując węgiel i gaz po cenie obniżonej wbrew prawu, jak twierdzi KE.

Według nieoficjalnych informacji PAP, Polska usiłowała zablokować tę decyzję jeszcze „starej” KE przed rozpoczęciem urzędowania Komisji Europejskiej w nowym składzie pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen.

Flagowym projektem von der Leyen jest tzw. Nowy Zielony Ład, czyli pakiet polityk zmierzający do zwiększenia ambicji klimatycznych UE. Propozycje obejmują zwiększenie celu redukcyjnego emisji w roku 2030 do 50 proc. lub nawet 55 proc. w roku 2030 z obecnego celu 40 proc. (względem roku 1990). Nowa KE chce też, by Unia osiągnęła tzw. neutralność klimatyczną - czyli pochłaniała tyle emisji, ile wyemituje - w roku 2050.

Sprawa ulg w zakupach węgla i gazu dla przedsiębiorstw energochłonnych ciągnie się od marca zeszłego roku, gdy KE wezwała Warszawę po raz pierwszy do poprawy zakwestionowanych przepisów.

W dniu 8 marca 2018 roku Komisja wystosowała wezwanie do usunięcia uchybienia, a następnie, w dniu 25 lipca 2019, wydała uzasadnioną opinię [czyli ostateczne wezwanie przed skierowanie sprawy do sądu]. "Polska do tej pory nie wypełniła swoich zobowiązań, w związku z czym Komisja kieruje sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej” napisała KE w komunikacie.

;
Wojciech Kość

W OKO.press pisze głównie o kryzysie klimatycznym i ochronie środowiska. Publikuje także relacje z Polski w mediach anglojęzycznych: Politico Europe, IntelliNews, czy Notes from Poland. Twitter: https://twitter.com/WojciechKosc

Komentarze