Poseł Żalek krytykuje “parytety homoseksualistów” w Wielkiej Brytanii. Parytety, których nie ma - nigdzie na świecie nie działa system parytetu lub kwot dla osób o określonej orientacji seksualnej


Ale co jest normalne? Czy to, że się zmusza szkoły katolickie w Wielkiej Brytanii, by zrezygnowały z systemu wartości, na którym opiera się ta kultura? Nie! (...) Mówię choćby o obowiązku stosowania parytetu homoseksualistów.

Jacek Żalek, Poranek TOK FM - 11/05/2016

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta


Fałsz. Kompletnie nic się nie zgadza.


Parytet, czyli zasada pół na pół, ma służyć wyrównywaniu praw mniejszości, które z przyczyn społecznych i kulturowych są eliminowane z reprezentacji kosztem grup dominujących. Słabszą wersją parytetu jest „kwota” – zwykle 35 albo 40 proc. Na przykład kobiety w Polsce mają gwarantowane prawem 35 procent miejsc na listach wyborczych, a w Norwegii – 40 procent w radach nadzorczych firm. Akurat w Wielkiej Brytanii system kwotowy nie istnieje.

Wiceprzewodniczącemu klubu parlamentarnego PiS chodzić mogło o “nową strategię różnorodności” brytyjskiej stacji BBC. BBC będzie zwiększać udział kobiet, osób z niepełnosprawnością, mniejszości etnicznych i osób LGBT wśród swoich pracowników oraz w emitowanych programach. Według planu brytyjskiej telewizji do 2020 roku ośmiu na stu pracowników BBC stanowić będą lesbijki, geje i osoby transseksualne. Tę informację 23 kwietnia 2016 r. zamieścił Daily Mail oraz stacja BBC.

Czyli: za cztery lata ośmioprocentowa kwota orientacji seksualnej będzie obowiązywała w jednej publicznej instytucji w Wielkiej Brytanii. Tymczasem Żalek mówił o parytecie, a więc pięćdziesięciu procentach, dla gejów w Wielkiej Brytanii, w szczególności w brytyjskich szkołach. Mylił się nawet jeżeli myli mu się parytet z kwotami.

Parytet (system kwotowy) orientacji seksualnej nie dotyczy też brytyjskich szkół, żadnych tego typu zaleceń nie ma w oficjalnych dokumentach brytyjskiego Ministerstwa Edukacji. Wśród zasad znajduje się natomiast zakaz dyskryminacji, której przejawem może być m.in. zwolnienie z pracy nauczyciela z powodu jego orientacji seksualnej.

Jak się okazuje, brytyjskie publiczne szkoły katolickie – których są ponad dwa tysiące –  mają z tym problem. Według dziennika Daily Mail w roku 2013 szkoły otrzymały zalecenia brytyjskiej Konferencji Biskupów, by nauczyciele nie łamali zasad religii katolickiej także w życiu prywatnym. Zatem bycie otwartym gejem czy lesbijką, powtórne małżeństwo po rozwodzie czy życie w związku bez ślubu może być powodem zwolnienia nauczyciela. Biskupi tłumaczyli, ze to tylko zalecenia, a ministerstwo edukacji uznało, że to sprawa samych szkół.

Jeżeli Żalkowi chodziło o ten przypadek, to dowodzi on raczej czegoś przeciwnego.

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym