0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Orzechows...

Tekst ukazał się na portalu Jawny Lublin. Publikujemy go na naszych łamach dzięki uprzejmości wydawcy. Drobne zmiany redakcyjne pochodzą od OKO.press.

Cała afera, która od weekendu przetacza się przez internet, wzięła się z wypowiedzi… ze stycznia, której autorką jest Wiktoria Herun, zastępczyni Mariusza Sagana, dyrektora Wydziału Strategii i Obsługi Inwestorów Urzędu Miasta Lublin. Cytat ze słów urzędniczki (Ukrainki – jak podkreślają prawicowi komentatorzy) w minioną sobotę, 24 maja, przywołał jeden z nich – Bruno Topola, polsko-brytyjski jutuber.

„W Lublinie liczba Afrykanów gwałtownie rośnie! W mieście jest ich już prawie tylu, co w całej Polsce 10 lat temu! A oto, co ma do powiedzenia Ukrainka (Wiktoria Herun), urzędniczka miejska w Lublinie: »Bardzo się cieszymy, bo z naszych rozmów z nimi wiemy, że czują się tu bezpiecznie«” – napisał w serwisie X Topola.

Post zauważył Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu z Konfederacji, który – również na X – zapytał: „Mieszkańcy Lublina, co z Wami jest nie tak, że wybieracie władze, które zasiedlają Wasze piękne miasto cudzoziemcami?”.

W ślad za tym radny miejski Tomasz Gontarz z opozycyjnego wobec władz Ratusza klubu PiS złożył interpelację. Rozesłał nawet informację prasową na ten temat zatytułowaną: „Studenci zagraniczni przyjeżdżają z żonami i dziećmi, a lubelski Ratusz szuka im mieszkań”. – Nikt nie zapytał lublinian, czy się na to godzą – dodał z wyrzutem.

Na dowód owego wsparcia radny Gontarz również przytacza wypowiedź wspomnianej Wiktorii Herun ze styczniowego podcastu.

„Kiedyś student przyjeżdżał sam. Teraz studenci z takich krajów jak Afryka, Indie, Bangladesz przyjeżdżają z rodziną. Przyjeżdżają z mężem, z żoną, z dziećmi, więc to już nie tylko chodzi o pomoc w znalezieniu (…) miejsca w akademiku, ale też w ogóle całego mieszkania, wynajęcia” – mówi w podcaście Herun.

Student z zagranicy to skarb dla uczelni i Lublina

Gdy w internecie w najlepsze trwa dyskusja na temat rzekomego wsparcia władz miasta dla studentów z Afryki, Ratusz zaprasza na konferencję prasową. W zapowiedzi czytamy, że obecni będą przedstawiciele lubelskich uczelni. I rzeczywiście ci stawiają się licznie. Na początku dyrektor Mariusz Sagan z Urzędu Miasta przedstawia kilka liczb:

  • W Lublinie jest 60 000 studentów.
  • Tych z zagranicy mamy 8 300 ze stu krajów.
  • Studentów z Afryki jest około 2 000, co stanowi 3,5 proc. ogółu studiujących. 95 proc. z nich po studiach wraca do swoich ojczyzn, część przenosi się do innych krajów UE.
  • Studenci-obcokrajowcy zostawiają w Lublinie prawie 480 mln zł rocznie.

– To jest efekt celowej polityki od 15 lat – dodaje dyrektor Sagan, podkreślając wpływ tej społeczności na życie nie tylko gospodarcze. – To jest powód do dumy miasta, bo jesteśmy sytuowani w lidze uczelni ośrodków akademickich, europejskich czy światowych, które mają tak wysokie wskaźniki umiędzynarodowienia – mówi.

I podkreśla, że współautorką tego sukcesu jest właśnie Wiktoria Herun, która od 15 lat zajmuje się w Ratuszu sprawami pozyskania studentów zagranicznych do Lublina.

Przedstawiciele wyższych uczelni mówią zgodnym głosem. Podkreślają ogromne znaczenie grupy studentów zagranicznych dla funkcjonowania wszystkich lubelskich szkół wyższych.

– Dla nas jest to też wielka duma, że studenci różnych narodowości i różnego wyznania – mówię to jako przedstawicielka katolickiej uczelni – mają otwartą drogę do aplikowania, rekrutowania się na lubelskich i ogólnopolskich uczelniach – podkreśla prof. KUL Beata Piskorska, prorektor do spraw studentów i umiędzynarodowienia.

Rektor UMCS prof. Radosław Dobrowolski: – Chcielibyśmy, żeby Lublin jako miasto otwarte na młodych ludzi z całego świata rozwijał się również w oparciu o to, że jest tu bezpiecznie. Jest tu wielokulturowo, ale jest to przede wszystkim dobre miejsce do studiowania, do pracy i do perspektyw dalszego rozwoju.

Maria Mazur, rektor Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Administracji, prof. uczelni: – Mówimy jednym głosem – mówimy zdecydowanie NIE jeżeli chodzi o język nienawiści, który się pojawia w przestrzeni publicznej. Studenci zagraniczni nie są dodatkiem do naszej społeczności, tylko są jej taką kluczową częścią.

Doc. Henryk Stefanek, kanclerz i prezydent Akademii Wincentego Pola. — Dzięki temu, że od 2012 roku do Lublina zaczęło przyjeżdżać więcej studentów, udało nam się wybudować piękny, świetnie wyposażony gmach Centrum Nauk Medycznych, na poziomie uczelni zachodnich – mówi.

I zaznacza, że wielu studentów z zagranicy to stypendyści ojczystych rządów, którzy zazwyczaj po zakończeniu nauki wracają do swoich domów. Przedstawiciele lubelskich uczelni i władz miasta przekonywali, że napływ studentów-obcokrajowców to same korzyści dla Lublina.

Lublin nie pomaga w „mieszkalnictwie”

Gdy przyszedł czas na pytania, przedstawiciel prawicowej stacji wPolsce24, nawiązując do wypowiedzi Wiktorii Herun, zapytał wiceprezydenta Tomasza Fularę (KO), czy Ratusz organizuje pomoc dla studentów z Bangladeszu, czy z Afryki i ile taka pomoc kosztuje.

Wiceprezydent stwierdził, że wypowiedź pani Herun została wyrwana z kontekstu i zaznaczył: – Dementuję, jakoby miasto Lublin ściągało rodziny i jakoby włączało się w proces poszukiwania mieszkań dla całych rodzin – deklaruje Fulara.

Maria Mazur z WSPiA dodała, że każda uczelnia ma swoje wypracowane programy wsparcia dla zagranicznych studentów. I odwołała się do prowadzonego przez Ratusz programu Study in Lublin, oceniając, że nie ma tam zapisów dotyczących „mieszkalnictwa”.

Nie angażujmy polityki w festiwal

Przy okazji wpisu wspomnianego na początku Brunona Topoli pojawił się filmik reklamujący Africa Day Festival 2026, który w najbliższy weekend odbędzie się w Lublinie. Jednym z jego elementów są plenerowe koncerty i parada na Placu Litewskim. Zapytaliśmy, czy ktoś z występujących na konferencji prasowej weźmie udział w tym wydarzeniu.

Rektor UMCS nie odpowiedział wprost, zaznaczając, że uczelnia „instytucjonalnie jest zaangażowana w część kulturalną wydarzenia poprzez udostępnienie przestrzeni akademickich”.

Na Africa Day Festival nie będzie też Tomasza Fulary. – Wiem, że kiedyś ten event miał charakter bardzo zamknięty, w dużej mierze hermetyczny dla tego środowiska i z tego, co wiem, było bezpiecznie. Zrobimy wszystko, żeby w Lublinie było bezpiecznie i taką mamy nadzieję, że będzie. Mamy tylko prośbę do państwa, żeby nie angażować polityki w tego typu eventy – powiedział Fulara.

Ratusz będzie miał na festiwalu swojego przedstawiciela. Będzie nim Krzysztof Stanowski, dyrektor Centrum Współpracy Międzynarodowej Urzędu Miasta Lublin, który jasno zadeklarował: – Każda grupa, która chce – studiując, mieszkając – zorganizować swoje święto w sposób pokojowy, zawsze będzie mile widziana i zawsze będzie częścią społeczności miasta. Ja osobiście wybieram się w piątek na otwarcie Africa Day Festival.

Komentarze