Prawa autorskie: Jakub Orzechowski / Agencja GazetaJakub Orzechowski / ...
27 kwietnia 2020

Była szefowa kancelarii Dudy dostała z PZU 2,7 mln zł wynagrodzenia i 384 tys. zł innych świadczeń

Małgorzata Sadurska karierę zaczynała w lubelskim urzędzie pracy. Potem 10 lat była posłem i przez 2 lata szefową kancelarii Andrzeja Dudy. Dała się poznać głównie jako obrończyni wiary. W 2017 roku, dzięki PiS, weszła do zarządu PZU. W 2,5 roku zarobiła 2,7 mln zł (średnio 89,5 tys. zł miesięcznie) i dostała dodatkowe świadczenia o wartości 384 tys. zł

W zarządzie PZU Sadurska zasiada od 13 czerwca 2017 roku. Ze sprawozdań spółki wynika, że:

  • w 2017 roku otrzymała 421 tys. zł wynagrodzenia i świadczenia niepieniężne o wartości 15 tys. zł,
  • w 2018 - 766 tys. zł wynagrodzenia i świadczenia o wartości 110 tys. zł,
  • a w 2019 - 1,543 mln zł wynagrodzenia (w tym 689 tys. zł premii) i świadczenia o wartości 259 tys. zł.

Łącznie, przez nieco ponad 2,5 roku, była polityk PiS i była szefowa kancelarii Dudy zarobiła więc w PZU 2,73 mln zł i dostała dodatkowe świadczenia o wartości 384 tys. zł.

W 2017 roku, po powołaniu Sadurskiej do zarządu PZU, rozpętała się burza - że osoba bez jakiegokolwiek doświadczenia w biznesie, do tej pory kojarzona głównie z „obroną wiary katolickiej” i występami w mediach o. Rydzyka, ma rządzić największą w naszym regionie Europy grupą finansową i zarabiać 90 tys. zł miesięcznie (tyle, według mediów, zarabiał jej poprzednik na tym samym stanowisku, były poseł PiS Andrzej Jaworski).

Małgorzata Sadurska deklarowała wówczas, że nie będzie pobierała wynagrodzenia do wejścia w życie ustawy kominowej, która miała ograniczyć zarobki w spółkach z udziałem państwa. Potem „Fakt” ujawnił, że za 2,5-miesięczny okres niepobierania wynagrodzenia dostała wyrównanie - 100 tys. zł.

Dziś okazuje się, że zarabia w PZU średnio 89,5 tys. zł miesięcznie. I dostaje 12,6 tys. zł w dodatkowych świadczeniach.
Fragment raportu PZU 2019
Fragment raportu PZU 2019

Szczęśliwy urząd pracy

Małgorzata Sadurska ma 44 lata. W 2000 roku ukończyła prawo na Uniwersytecie im. Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Po studiach nie poszła jednak na żadną z prawniczych aplikacji. Później, gdy była już politykiem, przekonywała dziennikarzy, że nie miała szans się na nie dostać, bo nie pochodzi z prawniczej rodziny - choć w rzeczywistości co roku aplikantami zostaje mnóstwo absolwentów prawa, którzy nie mają żadnych rodzinnych koneksji.

Sadurska zatrudniła się w Miejskim Urzędzie Pracy w Lublinie. Zaczynała jako referent w wydziale finansowo-księgowym; doszła do stanowiska kierownika działu prawnego i rzecznika prasowego urzędu.

Z oświadczenia majątkowego, które składała w 2015 roku jako posłanka, wynika, że wciąż była jeszcze wówczas pracownikiem MUP w Lublinie, tyle że na urlopie bezpłatnym. Dzisiaj, w życiorysie zamieszczonym na stronie internetowej PZU, nie wspomina jednak o tym doświadczeniu zawodowym ani słowem.

W 2002 roku Sadurska kandydowała z listy Porozumienia Samorządowego Prawicy Puławskiej do rady powiatu puławskiego. Mandatu nie udało jej się zdobyć, ale po wyborach powołano ją do zarządu powiatu. Zasiadała w nim do 2005 roku.

W międzyczasie, w 2003 roku, ukończyła podyplomowe studia (organizację i zarządzanie) w Lubelskiej Szkołę Biznesu. W 2004 kandydowała z listy PiS w wyborach do Parlamentu Europejskiego, ale nie zdobyła mandatu.

Posłanka i posłanniczka Kościoła

W 2005 roku Sadurska została po raz pierwszy posłanką. W Sejmie zasiadała nieprzerwanie do 2015 roku.

W 2007 roku, gdy premierem rządu był Jarosław Kaczyński, przez pół roku była sekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Kaczyński powołał ją również do rady nadzorczej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (została jej przewodniczącą).

W 2o14 roku kolejny raz próbowała swoich sił w wyborach do Parlamentu Europejskiego, ale znów bez powodzenia.

W polityce od początku kojarzona była z środowiskiem okołokościelnym (Akcja Katolicka) i kościelnym. Dzięki dobrym relacjom z o. Tadeuszem Rydzykiem była częstym gościem Radia Maryja i Telewizji Trwam. Jej poglądy doskonale pasowały do profilu tych stacji.

Zainteresowania Sadurskiej najlepiej ilustruje lista zespołów parlamentarnych, do których należała jako posłanka w swojej ostatniej sejmowej kadencji. Były to:

  • zespół ds. przeciwdziałania ateizacji Polski (Sadurska była jego wiceprzewodniczącą),
  • zespół członków i sympatyków Ruchu Światło-Życie, Akcji Katolickiej oraz Stowarzyszenia Rodzin Katolickich,
  • zespół ds. wspierania dzieła misyjnego,
  • zespół na rzecz katolickiej nauki społecznej
  • i zespół na rzecz ochrony życia i rodziny.

(Uwaga! to nie pomyłka. To wszystko zespoły działające w Sejmie, a nie np. przy Episkopacie Polski).

A do tego m.in.:

  • zespół tradycji i pamięci żołnierzy wyklętych,
  • zespół ds. zbadania przyczyn katastrofy TU-154, pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza,
  • zespół ds. skutków działalności komisji weryfikacyjnej WSI (miał zbadać, czy Macierewicz i jego ludzie likwidując WSI stworzyli zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa),
  • zespół ds. obrony wolności słowa, pod przewodnictwem m.in. senatora Grzegorza Biereckiego, współtwórcy SKOK-ów.
zespoły parlamentarne, do których należała Sadurska
Lista zespołów parlamentarnych, do których Małgorzata Sadurska należała w kadencji 2011-15.

Awans polityczny. Ale nie finansowy

Według jedynego dostępnego obecnie na stronie internetowej Sejmu oświadczenia majątkowego Sadurskiej, w 2014 roku zarobiła ona jako posłanka 177 tys. zł (ponad 147 tys. zł uposażenia i prawie 30 tys. zł diety). Średnio otrzymywała więc miesięcznie 14,7 tys. zł.

Po kilku latach w samorządzie i dekadzie w Sejmie nie dorobiła się jednak dużego majątku. Miała:

  • 100 tys. zł oszczędności,
  • działkę budowlaną o wartości 45 tys. zł
  • i nowe Renault Clio.

W 2015 roku Sadurska zaangażowała się w kampanię prezydencką Andrzeja Dudy. Po jego wygranej została szefową Kancelarii Prezydenta RP. Ale za awansem politycznym nie poszedł awans finansowy.

Jak poinformowało nas biuro prasowe prezydenta, w 2017 roku Sadurska jako szefowa kancelarii zarabiała miesięcznie 14,3 tys. zł brutto. Dostała także 17 tys. zł (brutto) nagrody.

Faktycznie jej wynagrodzenie było więc niższe niż w Sejmie (dieta poselska jest nieopodatkowana).

Z kancelarii Dudy do PZU

Latem 2017 media obiegła niespodziewanie wieść, że Małgorzata Sadurska odchodzi z kancelarii i zostanie członkiem zarządu PZU - kontrolowanego przez państwo ubezpieczeniowego giganta.

Informacja wywołała burzę. Wytykano, że Sadurska nie ma najmniejszego doświadczenia w biznesie i że jest to typowo polityczna nominacja. Politycy PiS bronili tej decyzji.

Marek Suski pytany dlaczego Sadurska trafiła do państwowego giganta odpowiedział: „A dlaczego nie? W zarządzie PZU potrzebny jest ktoś, kto zna program PiS”.

Elżbieta Witek przekonywała, że Sadurska „jest bardzo przedsiębiorcza”, a ówczesny marszałek Senatu Stanisław Karczewski tłumaczył, że „jest uczciwym politykiem, a w spółkach skarbu państwa potrzeba przede wszystkim uczciwości”.

Największe emocje budziły doniesienia, że Sadurska może zarabiać w PZU nawet 90 tys. zł miesięcznie, bo tyle według mediów, zarabiał na tym samym stanowisku jej poprzednik - Andrzej Jaworski, też polityk PiS i też związany z o. Rydzykiem.

PZU najpierw tłumaczyło, że Sadurska nie dostaje takiej kwoty, a potem - że okresowo w ogóle nie będzie otrzymywała żadnych pieniędzy. „Zrezygnowała z pobierania wynagrodzenia do czasu wprowadzenia w spółce zasad tak zwanej nowej ustawy kominowej” - wyjaśniał Marek Baran, rzecznik PZU. Przepisy tej ustawy, według deklaracji PiS, miały znacząco obniżyć wynagrodzenia członków władz państwowych spółek.

Jak ujawnił później „Fakt”, Sadurska rzeczywiście przez 2,5 miesiąca nie pobierała uposażenia. Ale po tym okresie dostała 100 tys. zł wyrównania. Dziś okazuje się, że zarabia miesięcznie tyle samo, co jej poprzednik.

Udostępnij:

Bianka Mikołajewska

Od wiosny 2016 roku wicenaczelna i szefowa zespołu śledczego OKO.press. Wcześniej dziennikarka „Polityki” (2000-13) i krótko „GW”. W konkursie Grand Press 2016 wybrana Dziennikarzem Roku. W 2019 otrzymała Nagrodę Specjalną Radia Zet - Dziennikarz Dekady. Laureatka kilkunastu innych nagród dziennikarskich. Z łódzkich Bałut.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne