Światowa gospodarka od tygodni czekała na pozytywny sygnał. Wiadomość o możliwości odblokowania Cieśniny Ormuz pozwoliła na obniżenie cen ropy. Rynkowi eksperci przestrzegają jednak przed nadmiernym optymizmem.
Aktualizacja: stan na 8.04, godzinę 21:40
W artykule podkreśliliśmy, że rzeczywistość jest nieprzewidywalna, a ewentualny optymizm może być przedwczesny. Sprawdziło się to. Poniższy tekst był w pełni aktualny przez około trzy godziny po publikacji. Iran uznał ataki Izraela na Liban za naruszenie zasad zawieszenia broni i znowu zamknął Cieśninę Ormuz. Nie jest jasne, czy jest nadzieja na jej szybkie otwarcie.
Cieśnina Ormuz może zostać odblokowana na mocy porozumienia o zawieszeniu broni pomiędzy USA, Izraelem a Iranem. Uwolnienie przepływu poprzez tę przeprawę było warunkiem odpuszczenia gróźb Donalda Trumpa wobec Teheranu. We wtorek (7 kwietnia) prezydent Stanów Zjednoczonych groził „zagładą całej cywilizacji” (w domyśle: irańskiej) w razie podtrzymania blokady przez Iran.
Reżim ajatollahów kontroluje jedno z najbardziej znaczących „wąskich gardeł” światowej logistyki. Przez cieśninę pomiędzy Zatoką Perską a otwartym akwenem Morza Arabskiego przepływa około 20 proc. światowych ładunków ropy naftowej, a także transporty gazu oraz produktów potrzebnych przemysłowi chemicznemu. Wskutek blokady z codziennego rynkowego obiegu zniknęło w ten sposób około 14 mln baryłek ropy. Ropa WTI oraz Brent – gatunki wyznaczające cenowe trendy – osiągały w szczycie kryzysu ceny powyżej 110 dolarów za baryłkę.
Ostatnie tygodnie na rynku surowców to cenowa huśtawka, choć zawieszona na wyjątkowo wysokim poziomie. Rynek reagował przede wszystkim na zmienny nastrój prezydenta USA Donalda Trumpa. Gdy amerykański przywódca sugerował, że wojna może niebawem się skończyć — z ceny znikała część „premii ryzyka wojennego", a stawki spadały poniżej 100 dolarów za baryłkę. Gdy Trump podgrzewał atmosferę, ceny szły skokowo do góry. Po zapowiedzi dwutygodniowego rozejmu w wojnie na Bliskim Wschodzie zaliczyły ostry zjazd.
We wczesne środowe (8 kwietnia) popołudnie ropa WTI kosztowała ok. 93 dolary za baryłkę (pod koniec zeszłego tygodnia było to 117 dolarów). Ropa Brent osiągała cenę 92 dolarów za baryłkę (wobec 112 dolarów w poprzednim tygodniu). Jest za wcześnie, by spadki odbiły się na cenach paliw. Orlen utrzymuje ceny hurtowe na stabilnym, choć nieco wyższym niż przed Wielkanocą poziomie. Na stacjach wciąż obowiązują ustalone odgórnie stawki maksymalne, codziennie aktualizowane przez ministerstwo energii. Paliwa nadal sprzedawane są z obniżonym VAT-em oraz akcyzą, i to na razie się nie zmieni — zapowiedział szef resortu energii, Miłosz Motyka.
— Jeśli w ciągu 2 tygodni sytuacja się ustabilizuje i dojdzie do trwałego rozejmu, to będziemy obserwować sytuację na rynkach. Jeśli będzie stale się uspokajała, a trendy – cena diesla – będą spadkowe, to będziemy mogli mówić o niższych cenach na stacjach bez pakietu CPN (Ceny Paliw Niżej – przyp. aut.) — stwierdził polityk PSL w rozmowie z Radiem Zet. Oznacza to, że niższe stawki obciążeń doliczanych do ceny paliwa utrzymają się przynajmniej do 15 kwietnia.
Motyka zapowiada, że powrót do standardowych stawek VAT i akcyzy będzie możliwy dopiero po trwałym spadku cen paliw, a przede wszystkim diesla – w dużej mierze sprowadzanego z Arabii Saudyjskiej.
Czy w najbliższym czasie można się tego spodziewać? Rynkowi eksperci studzą nastroje. Po pierwsze: rozładowanie „korka” w wąskim przesmyku zajmie dłuższy czas. Po drugie: rozejm może być kruchy, a wiara importerów surowców w stabilność bliskowschodniego przemysłu naftowego jest mocno nadwyrężona. Wreszcie: do oceny sytuacji brakuje podstawowych informacji. Nie wiemy do tej pory, na jakich zasadach otwarty będzie przepływ przez Cieśninę, a rozmowy pokojowe startują dopiero w piątek.
„Wiemy bardzo niewiele o tym, kiedy to się stanie, jak to ma wyglądać. Czy na przykład ten przepływ będzie tak zupełnie bezproblemowy, tak jak było to jeszcze przed konfliktem, czy będą na przykład pobierane jakieś opłaty” — zaznaczał dr Jakub Bogucki, ekspert branżowego portalu E-petrol. Bogucki mimo to przyznał, że obniżka cen ropy jest radykalna, co wskazuje na optymizm wśród podmiotów obecnych na rynku.
„Z całą pewnością nie możemy jednak stwierdzić, że jest to długotrwała zmiana. Do piątku, kiedy mają rozpocząć się rozmowy negocjacyjne, może utrzymywać się stan euforii na rynkach. Dopiero potem przyjdzie zapewne zderzenie z konkretami” — powiedział dr Bogucki.
Zdaniem eksperta obniżka cen ropy może w krótkim terminie wpłynąć na obniżkę cen w hurcie, a w końcu i na stawki widoczne na pylonach stacji paliw. Trudno jednak powiedzieć, co dalej — przyznaje w rozmowie z OKO.press dr Konrad Popławski z Ośrodka Studiów Wschodnich.
— Pytanie, czy ta sytuacja nie ulegnie załamaniu. Jak Izrael definiuje skutki i konsekwencje tej wojny? Czy uważa, że Iran został ostatecznie osłabiony, a może wychodzi z niej jako zwycięzca? Nie znamy też ostatecznego kształtu porządku przepływu przez cieśninę Ormuz. Pojawiają się spekulacje, że jednym z punktów umowy jest utrzymanie opłat dla statków, które mogą wynosić 2 miliony dolarów za przepłynięcie. Pieniądze miałyby być dzielone z Omanem, a to zupełnie nowa sytuacja. To wysokie dodatkowe koszty dla sektora żeglugowego, które z pewnością zostaną przerzucone na klientów końcowych. Z drugiej strony, Iran zyskuje potężne źródło dochodów. Tel Awiw może zastanawiać się, czy o to chodziło w tej wojnie — mówi nam ekspert.
— W rejonie Cieśniny Ormuz pozostało jeszcze od kilku setek do prawie tysiąca statków. Na początku było ich uwięzionych tysiąc, część udało się przepuścić – głównie te »bardziej sojusznicze«. Jest pewne, że to nie tylko problem samej cieśniny. Cała globalna sieć logistyczna, naftowa i kontenerowa została rozregulowana. Rozładowanie kryzysu w wąskich gardłach zajmie światowej logistyce co najmniej kilka tygodni" — ocenia Popławski.
— Państwa na pewno straciły pewność, że przeprawa przez Cieśninę Ormuz jest pewnym szlakiem transportowym. Nawet jeśli sytuacja się unormuje, kto da gwarancję, że za kilka miesięcy nie powrócą problemy? To zmusza kraje do dywersyfikacji i rozbudowy alternatywnych połączeń logistycznych, np. przez Morze Czerwone lub tras lądowych — dodaje ekspert.
O zróżnicowanie w kierunkach importu chce zadbać między innymi Unimot, jedna z największych polskich firm rynku petrochemicznego. Spółka szuka nowych partnerów, by w razie potrzeby móc szybko reagować na kryzysy. Wśród nich mają być firmy z USA, Norwegii, Szwecji i Niemiec. Na szczęście wciąż nic nie wskazuje na ryzyko niedoboru ropy i gotowych paliw na polskim rynku. Przedstawiciele PERN – spółki kontrolującej polskie zapasy – mówią wręcz o skokowym wzroście dostaw do jednej z największych baz logistycznych w pomorskim Dębogórzu. W marcu przeładowano tam o 100 proc. więcej oleju napędowego niż w lutym.
Nerwowo zrobiło się za to na niektórych europejskich lotniskach, zmagających się z brakami w dostawach paliwa lotniczego JET. Minister energii uspokaja, że w Polsce na razie jest go pod dostatkiem, choć jest ono dwukrotnie droższe niż przed wybuchem bliskowschodniego konfliktu. We wtorek były szef Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej Janusz Janiszewski ostrzegał, że przedłużająca się wojna może oznaczać katastrofę dla branży lotniczej.
— Możemy mieć taki kryzys paliwowy, w którym dostępność paliwa lotniczego na rynku będzie mniejsza i dotknie to również Polskę czy inne kraje w Europie. Ruch lotniczy może spaść o 60–70, a nawet 90 proc.” — oceniał Janiszewski na antenie RMF FM.
— Nie wiemy, czy rozstrzygnięcie kryzysu wokół Ormuzu w jakiś sposób na tę sytuację krótkoterminowo wpłynie. Obawiamy się, że nie, bo na razie problem niestety narasta. Europa w dużej mierze jest importerem paliwa lotniczego i w wielu krajach problemy z dostępnością zaczynają być widoczne — ocenił dr Bogucki na łamach e-petrol.
Komisja Europejska na ten tydzień zwołała serię narad w sprawie kryzysu w branży lotniczej. Paliwa zaczyna brakować między innymi na włoskich i francuskich lotniskach.
— Blokada cieśniny jest trudna do przełamania, a Iran trzyma »nóż na gardle« światowej gospodarki. Może obniżać lub podnosić ceny paliw, generując chaos na rynku. Już teraz lotniska zaczynają odczuwać braki paliwa lotniczego. Iran mógłby też aktywować drugi front, na przykład poprosić sojuszników, czyli bojowników Huti z Jemenu, o zablokowanie wyjścia z Morza Czerwonego przez Cieśninę Bab al-Mandab. Ten konflikt na pewno pokazuje, jak potężnym narzędziem jest kontrola kluczowych wąskich gardeł światowego handlu — ocenia dr Popławski z OSW.
Zarówno rynkowi gracze, jak i władze poszczególnych państw od początku wojny z utęsknieniem wyglądają pozytywnych sygnałów, które mogłyby dawać nadzieję na uniknięcie trwałego kryzysu gospodarczego. Zapowiedź dwutygodniowej pauzy w konflikcie i choćby czasowego odblokowania Cieśniny Ormuz to pierwsza jaskółka, która jednak wiosny nie czyni. Wystarczy jedna wypowiedź Donalda Trumpa lub jeden wpis prezydenta USA na internetowej platformie Truth Social, by treść tego artykułu przestała być aktualna.
Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.
Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.
Komentarze