0:00
Prawa autorskie: Przemek Wierzchowski / Agencja GazetaPrzemek Wierzchowski...
03 lutego 2019

Czarnecki: Polska przez Danutę Huebner traci euromandaty po brexicie. Manipulacja czy niewiedza?

Europoseł PiS Ryszard Czarnecki oskarżył Danutę Hübner, że nie „wywalczyła” dla Polski więcej zwalnianych przez Wielką Brytanię euromandatów. Bo mamy dostać o 1 więcej, a „porównywalna” Hiszpania 5. Czarnecki albo nie rozumie propozycji podziału PE po brexicie, albo manipuluje. A jego grupa w PE chciała, by dodatkowych mandatów nie dostał nikt

Wydrukuj

Jeżeli Wielka Brytania ostatecznie opuści Unię Europejską przed majowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego to zwolni 73 mandaty europosłów.

Propozycję ich podziału pomiędzy państwa członkowskie UE Parlament Europejski przyjął rok temu, w lutym 2018 roku. W czerwcu zaakceptowała ją Rada Europejska.

Propozycja zakłada, że 46 mandatów zostanie zamrożonych na potrzeby rozszerzania się UE w przyszłości. Otrzymają je nowe państwa członkowskie, np. Czarnogóra i Serbia, których negocjacje akcesyjne są najbardziej zaawansowane.

Pozostałe mandaty - 27 - zostaną rozdzielone pomiędzy obecnych członków Unii. Tak, aby kraje, które były w PE niedoreprezentowane, np. z powodu zmian demograficznych, dostały ich więcej.

Czarnecki oskarża Hübner

31 stycznia na antenie radiowej Jedynki eurodeputowany PiS Ryszard Czarnecki przekonywał, że w efekcie zaniechań europosłanki PO Danuty Hübner, współautorki projektu, Polska będzie w nowym rozdaniu poszkodowana.

Estonia ma wzrost o 1 mandat, Polska o 1 mandat, chociaż jesteśmy krajem wielokrotnie większym. A Hiszpania, porównywalna z nami w sensie demograficznym, ma wzrost aż o 5 mandatów.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz

Mam nadzieję, że pani przewodnicząca Hübner odpowie polskiej opinii publicznej, dlaczego tak zostaliśmy potraktowani w tej jej propozycji, która została zaakceptowana przez PE” - dodał europoseł PiS.

Jego słowa to przykład niewiedzy lub manipulacji opinią publiczną. To, ile mandatów dostanie dany kraj, zależy bowiem od tego, czy dotychczas jego reprezentacja była zgodna z wymogami określonymi w unijnych Traktatach. W przypadku Polski nie stwierdzono poważnych uchybień.

W odpowiedzi na prośbę o komentarz dla OKO.press Danuta Hübner wystosowała oświadczenie, w którym tłumaczy zawiłości debaty nad podziałem miejsc po Wielkiej Brytanii.

Hübner demaskuje też hipokryzję Czarneckiego. To grupa Konserwatystów i Reformatorów, do której należy PiS, brytyjscy torysi i czeska ODS, chciała, by redystrybucji mandatów nie było w ogóle.

Oświadczenie Hübner

"Jako przewodnicząca Komisji Spraw Konstytucyjnych, posłanka do Parlamentu Europejskiego, razem z Pedro Silva Pereirą z grupy S&D zostałam mianowana współsprawozdawczynią raportów dotyczących składu Parlamentu Europejskiego.

Naszym zadaniem było znalezienie obiektywnej, sprawiedliwej i przejrzystej metody podziału miejsc w Parlamencie Europejskim 9. kadencji, zaczynającego pracę w 2019 r. Praca ta zbiegła się z wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii.

Metoda przydzielania miejsc została określona w Traktacie o Unii Europejskiej oraz w decyzji Rady. Określają one, że

  • rozkład miejsc musi odbywać się zgodnie z zasadą degresywnej proporcjonalności, według której większe państwa członkowskie mają proporcjonalnie mniej miejsc niż mniejsze państwa członkowskie (mniej niż wynikałoby to z liczby ludności);
  • posłowie z dużych państw członkowskich reprezentują większą liczbę obywateli niż posłowie z małych państw członkowskich.

Zgodnie z tymi wymogami prawnymi przydzielono miejsca w celu uwzględnienia tych ograniczeń prawnych, biorąc pod uwagę, że planowany podział powinien zagospodarowywać jedynie minimalną liczbę miejsc zwolnionych przez Zjednoczone Królestwo.

Obecny podział mandatów w Parlamencie Europejskim został uzgodniony według powodów politycznych, a zasada degresywnej proporcjonalności nie jest w nim przestrzegana. Planując nowy podział miejsc, jasne było, że musimy tej zasady przestrzegać.

Wymagało to, aby państwa członkowskie takie jak Hiszpania i Francja otrzymały więcej miejsc niż mniejsze państwa, takie jak Polska. Ponadto, ponieważ Hiszpania ma więcej mieszkańców niż Polska, przydzielono im więcej miejsc (Hiszpania ma około 46,4 miliona mieszkańców, Polska ma około 37,9 miliona).

Polska delegacja w grupie Europejskiej Partii Ludowej zgłosiła poprawkę przyznającą Polsce dodatkowe 4 miejsca. Według poprawki zgłoszonej przez grupę EKR, której członkiem jest PiS, Polska nie dostałaby dodatkowych miejsc.

Ponieważ stało się jasne, że wywalczenie więcej niż jednego dodatkowego miejsca dla Polski jest niemożliwe, polska delegacja EPL postanowiła złożyć taki właśnie wniosek, przydzielający Polsce dodatkowe miejsce.

Grupa EKR ponownie próbowała uniemożliwić przydzielanie dodatkowych miejsc jakimkolwiek państwom członkowskim, w tym Polsce. Grupa posła Czarneckiego w rzeczywistości zażądała jednoznacznie, aby Polska nie otrzymała dodatkowych miejsc, a sam poseł Czarnecki nie wystąpił z wnioskiem o dodatkowe miejsca dla naszego kraju."

Czarnecki manipuluje albo się nie zna

Wypowiedź Czarneckiego to fałsz podwójny.

Po pierwsze propozycja podziału mandatów nie polega na przełożeniu - im większy kraj, tym więcej mandatów po Wielkiej Brytanii. Chodzi o to, by poprawić proporcjonalność ich podziału. Ma być sprawiedliwiej - dla wszystkich.

Np. Estonia dostanie dodatkowy mandat, bo dotąd miała ich zaledwie 6 - tyle, co niemal czterokrotnie mniejsza Malta. I aż o dwa mniej niż porównywalna Łotwa. Za lekko niedoreprezentowaną uznano w końcu także Polskę, która w majowych eurowyborach wyłoni o jednego europosła więcej.

Po drugie, Polskę i Hiszpanię dzieli demograficzny dystans w wysokości mniej więcej całej populacji Austrii — prawie 9 milionów osób. Jeśli Wielka Brytania opuści UE, Polska będzie miała 52 europosłów, Hiszpania zaś 59. Co wydaje się dobrze odzwierciedlać tę różnicę w liczbie ludności.

Trudno zatem mówić o niesprawiedliwości, czy "złym traktowaniu" Polski.

Kto walczył o polskie mandaty?

Nie dało się też, wbrew temu, co sugeruje Czarnecki, czegoś więcej dla Polski wywalczyć. Mimo że o dodatkowe mandaty zabiegali polscy eurodeputowani z Europejskiej Partii Ludowej — politycy PO i PSL.

Tymczasem grupa EKR chciała, by liczbę europosłów zredukować przy okazji brexitu do 678. W imieniu grupy mówił o tym w PE w lutym 2018 roku Kazimierz Michał Ujazdowski, eurodeputowany z listy PiS.

„Grupa posła Czarneckiego w rzeczywistości zażądała jednoznacznie, aby Polska nie otrzymała dodatkowych miejsc, a sam poseł Czarnecki nie wystąpił z wnioskiem o dodatkowe miejsca dla naszego kraju” - podkreśla Hübner.

Mechanizm przydzielania mandatów

Zgodnie z art. 14 Traktatu o funkcjonowaniu UE liczba miejsc w PE dla danego kraju rośnie wraz z liczbą ludności, przy czym dostać można minimalnie 6 mandatów, a maksymalnie 96. Obecnie 96 posłów mają w PE najliczniejsze Niemcy, a 6 np. Malta, Cypr czy Estonia.

Obowiązuje także zasada degresywnej proporcjonalności, według której większe kraje dostają proporcjonalnie mniej miejsc, niż wynikałoby to z ich populacji. Europoseł z Niemiec reprezentuje więc większą liczbę obywateli niż deputowany z Cypru.

Artykuł 14

1. Parlament Europejski pełni, wspólnie z Radą, funkcje prawodawczą i budżetową. Pełni funkcje kontroli politycznej i konsultacyjne zgodnie z warunkami przewidzianymi w Traktatach. Wybiera przewodniczącego Komisji.

2. W skład Parlamentu Europejskiego wchodzą przedstawiciele obywateli Unii. Ich liczba nie przekracza siedmiuset pięćdziesięciu, nie licząc przewodniczącego. Reprezentacja obywateli ma charakter degresywnie proporcjonalny, z minimalnym progiem sześciu członków na Państwo Członkowskie. Żadnemu Państwu Członkowskiemu nie można przyznać więcej niż dziewięćdziesiąt sześć miejsc.

Rada Europejska przyjmuje jednomyślnie, z inicjatywy Parlamentu Europejskiego i po uzyskaniu jego zgody, decyzję określającą skład Parlamentu Europejskiego, z poszanowaniem zasad, o których mowa w akapicie pierwszym.

3. Członkowie Parlamentu Europejskiego są wybierani na pięcioletnią kadencję w powszechnych wyborach bezpośrednich, w głosowaniu wolnym i tajnym.

4. Parlament Europejski wybiera spośród swoich członków przewodniczącego i prezydium.

To, ilu dokładnie europosłów przypada na dany kraj, jest uzgadniane przez PE i Radę Europejską przed każdymi wyborami do PE.

Sprawiedliwszy PE

Jeżeli brexit nastąpi zgodnie z planem, Parlament Europejski będzie nieco mniejszy. Z 751 posłów zostanie 705. Żadne z 27 państw członkowskich nie straci na reprezentacji, a niektóre dostaną od jednego do pięciu mandatów ekstra „w spadku” po Wielkiej Brytanii.

Infografika pokazująca podział mandatów w Parlamencie Europejskim po brexicie

Proponowana redystrybucja miejsc zakłada, że po pięć dodatkowych mandatów uzyskają Francja i Hiszpania. Reprezentacje Włoch i Holandii zwiększą się o trzy miejsca, dwa dostanie Irlandia. O jeden mandat więcej będą miały Polska, Rumunia, Szwecja, Austria, Dania, Słowacja, Finlandia, Chorwacja i Estonia.

Trzynaście pozostałych krajów nie dostanie ani jednego dodatkowego mandatu. Nie jest to jednak wyraz złośliwości głosujących za projektem europosłów. To wynik kalkulacji liczby mieszkańców, która powinna znaleźć odzwierciedlenie w liczbie manatów w PE. W przypadku tych 13 państw Parlament nie doszukał się dysproporcji.

Udostępnij:

Maria Pankowska

Dziennikarka OKO.press, absolwentka ILS UW i College of Europe. Wcześniej pracowała m.in. w Komisji Europejskiej w Brukseli, na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio oraz w Polskim Instytucie Dyplomacji.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne