Przyjęliśmy 400 tys. uchodźców z Ukrainy, a w latach 90. – prawie 100 tys. Czeczenów – muzułmanów. To „pokazuje, że jesteśmy bardzo otwarci na uchodźców” – uważa wiceszef Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki z PiS. Trzy stwierdzenia. Każde fałszywe.

Czarnecki w TVP Info komentował politykę poprzedniego rządu dotyczącą migracji. Przypomniał, że „Ewa Kopacz podjęła decyzję o tym, że 12 tys. imigrantów ma do Polski przyjechać, głównie muzułmańskich”. Dodał, że rząd PiS nie zgadza się z takimi decyzjami i na przyjmowanie muzułmańskich uchodźców nie daje przyzwolenia. Dlatego rząd na wniosek szefa MSWiA, Mariusza Błaszczaka, unieważnił dokument z 2012 r. „Polityka migracyjna Polski – stan obecny i postulowane działania” (nie ma go teraz na stronach ministerstwa), który opisywał główne kierunki polskiej polityki w zakresie migracji. Minister uważa, że dokument nie przystaje do obecnej sytuacji, ponieważ nie uwzględnił kryzysu migracyjnego, który dotknął Europę.


Jesteśmy bardzo otwarci na uchodźców. Polska przyjęła 400 tys. uchodźców z Ukrainy. Przypomnę, że w latach 90. Polska przyjęła prawie 100 tys. Czeczenów - muzułmanów. Wtedy bylibyśmy otwarci teraz niech inni będą otwarci, my już swoje zrobiliśmy

Ryszard Czarnecki, "Gość Poranka" - 22/03/2017

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta


Fałsz. W Polsce właściwie nie ma uchodźców z Ukrainy


Wiceszef PE uważa zaś, że skoro Polska przyjęła „400 tys. uchodźców z Ukrainy i 100 tys. Czeczenów”, to „swoje już zrobiła”. Można więc oczekiwać, że w czerwcu, kiedy UE będzie podejmować decyzje dotyczące polityki azylowej i migracyjnej, Polska, podobnie jak przy wyborach na przewodniczącego Rady Europejskiej, znowu znajdzie się w – przytłaczającej – mniejszości.

Problem w tym, że Polska nigdy nie przyjęła 400 tys. uchodźców z Ukrainy.

 Zgodnie z art. 1 A ust. 2 Konwencji Genewskiej,

uchodźcą jest osoba, która żywi uzasadnioną obawę przed prześladowaniem z powodu rasy, religii, narodowości, przynależności do określonej grupy społecznej lub z powodu przekonań politycznych, na skutek tej obawy przebywa poza granicami kraju pochodzenia i nie może lub nie chce z tego powodu korzystać z ochrony tego kraju

Tak samo stanowi ustawa o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium RP, o czym mowa jest w art. 13 ust. 1.



W 2014 roku o status uchodźcy w Polsce ubiegały się 2253 osoby z Ukrainy – wynika z „Raportu na temat obywateli Ukrainy”. Z tej liczby nikt nie otrzymał statusu uchodźcy. 11 osób otrzymało tzw. „pobyt tolerowany”, zaś sześć osób – ochronę uzupełniającą. Z kolei w 2015 roku do Urzędu do Spraw Cudzoziemców  wpłynęło 12248 wniosków o udzielenie ochrony międzynarodowej lub wznowienie postępowania, z czego 2298 wniosków złożyli obywatele ukraińscy. Dwie osoby dostały status uchodźcy. Sześć – pobyt tolerowany. 24 – decyzje o ochronie uzupełniającej.

„W 2014 r. liczba obywateli Ukrainy, którzy ubiegają się o nadanie statusu uchodźcy stanowiła 34 proc. ogólnej liczby ubiegających się o nadanie tego statusu,

w 2015 r. – 19 proc., a w 2016 r. – 11 proc. ogólnej liczby osób objętych tymi wnioskami. Liczba obywateli Ukrainy ubiegających się o udzielenie ochrony międzynarodowej w 2017 stanowiła 14 proc. ogólnej liczby wnioskodawców.”

Ze stanu na 12 marca 2017 r. wynika, że Szef Urzędu do Spraw Cudzoziemców prowadzi 409 postępowań w sprawie o udzielenie ochrony wobec obywateli Ukrainy, a na jego decyzje oczekuje ogółem 1 255 obywateli Ukrainy.

Skąd więc opowieści o setkach tysięcy uchodźców z Ukrainy? Być może chodzi o nierozróżnianie uchodźców od migrantów.

Czarnecki powiedział, że Polska jest drugim po Niemczech krajem, który przyjął najwięcej migrantów. To nieprawda. W 2014 r. Niemcy przyjęli, jak wynika z danych Eurostatu,  884 tys. imigrantów, Wielka Brytania – 632 tys., Francja – 339 tys., Hiszpania – 405 tys., zaś Polska – 268 tys. To głównie imigranci ekonomiczni.



W 2015 roku o pozwolenia na pobyt w UE ubiegało się 2,6 mln osób,  z czego ponad 600 tys. w Wielkiej Brytanii, a 542 tys. – w Polsce. O pozwolenia na pracę ubiegało się w Polsce 275 tys. osób.  Faktem jest, że od czasu aneksji Krymu przez Rosję, znacząco wzrosła liczba Ukraińców w Polsce, to jednak imigranci, nie uchodźcy.

Czeczeni zaczęli przyjeżdżać do Polski w 1994 r., po wybuchu wojny. Przez Polskę przejechały wówczas dziesiątki tysięcy Czeczenów. Korzystając z ustaleń Konwencji Dublińskiej II – nakazującej zapewnienie uchodźcom wojennym schronienia w pierwszym bezpiecznym kraju, do którego dotrą –  chronili się w Polsce przed wojną, ale traktowali ją jako kraj tranzytowy. Większość z nich z wyjechała.



Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym