Prawa autorskie: Jakub Orzechowski / Agencja GazetaJakub Orzechowski / ...
13 września 2021

Czarnek demontuje „reformę” Gowina. Naukowcy nie muszą już być w międzynarodowej bazie ORCID

Ministerstwo Edukacji i Nauki wycofuje się z narzucenia naukowcom obowiązku założenia konta w międzynarodowej bazie ORCID. Oficjalny powód? Konta nie założył co czwarty polski naukowiec, chociaż teoretycznie musiał. Pokazujemy, jak Czarnek krok po kroku odchodzi od zmian wprowadzonych przez Gowina

Chociaż projekt zmiany rozporządzenia w tej sprawie w Rządowym Centrum Legislacji (tutaj można go przeczytać) datowany jest na 26 sierpnia, komunikat ministerstwa w tej sprawie zaczął trafiać do naukowców dopiero w drugim tygodniu września.

Dotychczasowe przepisy tzw. reformy Gowina — zmiany wprowadzone przez byłego wicepremiera i ministra nauki Jarosława Gowina w funkcjonowaniu polskiej nauki i wyższych uczelni — wymagały od polskich pracowników nauki założenia konta w międzynarodowej bazie danych o naukowcach i nauce ORCID (tutaj).

Po co ona istnieje? Zacytujmy:

„ORCID zapewnia stały cyfrowy identyfikator, który posiadasz i kontrolujesz, i który odróżnia cię od wszystkich innych naukowców. Możesz połączyć go z informacjami o sobie — m.in. afiliacjami, grantami, publikacjami, recenzjami”.

Bazę ORCID prowadzi międzynarodowa organizacja pozarządowa działająca na zasadzie non profit. Rejestracja jest darmowa i zajmuje dziesięć minut, chociaż wpisanie wszystkich informacji o sobie, zwłaszcza np. polskich publikacji, które nie są indeksowane w innych międzynarodowych bazach, może zająć znacznie więcej czasu.

Według rozporządzenia każdy polski naukowiec był zobowiązany założyć konto w ORCID, inaczej jego dorobek nie liczyłby się do ewaluacji — czyli oceny jakości „produkcji” naukowej, która odbędzie się na początku 2022 roku.

Aż jedna czwarta nie dopełniła obowiązku

Dlaczego ministerstwo wycofało się z tego obowiązku? W oficjalnym uzasadnieniu zmian (tutaj) mówi jedynie o tym, że „środowisko naukowe” zgłaszało go „jako problem”. Nieco więcej dowiadujemy się z komunikatu ministerstwa.

„Jak wskazują dane, do tej pory co 4 osoba, której osiągnięcia podlegać będą ewaluacji jakości działalności naukowej, nie powiązała swojego konta ORCID z PBN [Polską Bibliografią Naukową] lub nie posiada identyfikatora ORCID.

Tak duża skala mogła niekorzystnie wpłynąć na wyniki ewaluacji, dlatego też zdecydowano o uniezależnieniu ewaluacji jakości działalności naukowej od faktu zaraportowania publikacji do ORCID”.

Co to znaczy w przekładzie na polski? Co czwarty naukowiec nie dopełnił tego obowiązku, co groziło katastrofą w ewaluacji dla uczelni, które go zatrudniały.

Przypomnijmy, że założenie konta jest darmowe i zajmuje dziesięć minut.

Kmioty ze stopniami?

Zniesienie obowiązku figurowania w międzynarodowej bazie danych wywołało ironiczne komentarze naukowców, którzy sami ten obowiązek wypełnili.

„Tak zwana «nauka polska» to Polska w pigułce. Ponieważ kmioty ze stopniami i tytułami nie były w stanie w 25 proc. zmigrować do bazy ORCID, nie będzie to wymagane. Ponieważ się nie szczepicie, nie musicie”.

napisał na Twitterze dr hab. Kazimierz S. Ożóg, historyk i historyk sztuki z Uniwersytetu Opolskiego.

„Czas i kasa w błoto” — komentował prof. Krzysztof Jaskułowski, historyk i socjolog z Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

„ORCID staje się standardem międzynarodowym tak jak numer ISBN w przypadku książek. Na pewno część uczelni odetchnie z ulgą” — mówi OKO.press dr hab. Emanuel Kulczycki z Uniwersytetu Adama Mickiewicza, zajmujący się naukowo m.in. ewaluacją pracy innych naukowców.

W praktyce trudno było tego od wszystkich naukowców wymagać — a wprowadzanie nowych narzędzi w tak dużym systemie, jak nauka polska, zawsze szło opornie.

„Pamiętam, jak próbowaliśmy zmusić naukowców do korzystania z e-maila. Wtedy trwało to bardzo długo. W sprawie ORCID zabrakło wsparcia ze strony ministerstwa. Dlatego fakt, że trzy czwarte jednak się zarejestrowały, uważam za sukces. Decyzja ministerstwa to efekt brutalnie realistycznego spojrzenia na sytuację” - dodaje dr hab. Kulczycki.

Czarnek demontuje Gowina

Minister Czarnek systematycznie demontuje kolejne elementy tzw. „reformy” Gowina, jeszcze zanim zdążyła ona wejść w życie. O potrzebie gruntownych zmian mówił już w listopadzie 2020 roku, niedługo po objęciu urzędu.

Wiceministrem nauki jest dziś prof. Włodzimierz Bernacki z PiS, wytrwały krytyk reformy Gowina jeszcze z czasów, kiedy była uchwalana.

W wywiadzie dla PAP w grudniu 2020 roku Czarnek zapowiadał m.in. zmianę systemu oceniania (punktacji) polskich książek i czasopism humanistycznych w duchu „narodowym” (od punktów zależy ocena jednostek naukowych, a w perspektywie – dotacja, którą dostają, oraz ich uprawnienia).

Oznacza to odwrócenie kluczowej zmiany wprowadzonej przez Gowina i dowartościowanie polskich, lokalnych publikacji. Odpowiada za to prof. Paweł Skrzydlewski, filozof z Chełma, naukowiec o niewielkim dorobku oraz ultrakatolickich poglądach (pisaliśmy o nim tutaj).

Zmiany będą gotowe na początku 2022 roku. Czarnek mówił: „W Polsce mamy naprawdę na wysokim poziomie nauki społeczne i humanistyczne, które w wielu przypadkach zdecydowanie przewyższają jakością oraz osiągnięciami ośrodki zagraniczne. Tymczasem do tej pory mieliśmy coś, co moglibyśmy nazwać zakompleksieniem w stosunku właśnie do ośrodków zagranicznych. Chcemy zdecydowanie wesprzeć polskie ośrodki naukowe, także te lokalne ośrodki”.

Od tego czasu minister zdążył wprowadzić znaczące zmiany na liście czasopism i wydawnictw naukowych, robiąc to według swojego uznania.

W lipcu 2021 roku minister zapowiedział kolejną zmianę w punktacji czasopism. W wywiadzie dla PR24 mówił: „Była sytuacja, że nie opłacało się publikować w polskich czasopismach, nieraz bardzo zasłużonych, z atrakcyjnym tytułem, z wielką historią, z wielkim doświadczeniem. (…) Dlatego to zmieniliśmy. Otrzymaliśmy wnioski ze strony środowisk naukowych z całej Polski, z mniejszych i większych ośrodków, w liczbie kilkuset. Do przytłaczającej większości z nich odnieśliśmy się pozytywnie, podnieśliśmy punktację (…) Teraz czekamy na wnioski z kolejnych redakcji i we wrześniu będzie jeszcze jedna, zdecydowanie większa, akcja podnoszenia punktacji polskich czasopism naukowych - tych, które mają doświadczenie, potencjał, historię bo tego wymaga sytuacja”.

Także w lipcu 2021 minister wprowadził zmiany w zasadach nadawania jednostkom naukowym kategorii (od A+ do C), od których zależy ich finansowanie z budżetu. Teraz o kryteriach zaszeregowania jednostek do odpowiedniej kategorii będzie decydował minister.

Udostępnij:

Adam Leszczyński

Dziennikarz OKO.press, historyk i socjolog, profesor Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne