„Czarnek, idź do diabła”. Protest Strajku Kobiet pod Ministerstwem Edukacji i Nauki
Uczestnicy protestowali przeciwko dyskryminacji, zastraszaniu i ingerowaniu w autonomię uniwersytetów. Żądali dymisji nowego ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka
Manifestację zorganizowano w formie spaceru, który nie był zakazany pandemicznymi przepisami. Na trasie przemarszu, który rozpoczął się pod siedzibą MEN, obecni byli policjanci w dużej liczbie – według relacji Maćka Piaseckiego na jednego protestującego przypadało trzech funkcjonariuszy. „Chcemy edukacji, nie indoktrynacji” – brzmiało jedno z haseł skandowanych przez uczestników przemarszu.
+ 18
Około godziny 18.30 kilka osób usiadło i blokowało ulicę. Policja zaczęła je wynosić i próbowała ukarać mandatami, których przyjęcia odmówili. Zatrzymano Klementynę Suchanow. Protestujący zagrozili: albo ją wypuszczacie, albo idziemy na Żoliborz. Aktywistkę wypuszczono, a przemarsz ruszył pod siedzibę Trybunału Konstytucyjnego. Policja próbowała utrudnić uczestnikom dalszy spacer, jednak bezskutecznie. Manifestacja ruszyła na Plac Unii, a następnie w kierunku Placu na Rozdrożu. Na ul. Marszałkowskiej policjanci zatrzymali jedną osobę i przewieźli ją na komendę na ul. Jagiellońskiej, gdzie spędziła noc. Zarzuty miała usłyszeć następnego dnia.
Przy siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych doszło do kolejnej siedzącej blokady. Policjanci otoczyli manifestujących kordonem i wynosili blokujące osoby. Jedna z osób blokujących ulicę znana jako Babcia Kasia relacjonowała, iż została wyciągnięta z tłumu i rzucona o ziemię przez jednego z funkcjonariuszy. Policja odmówiła kobiecie podania jego danych.
Protestujący zamknięci w kordonie zostali wylegitymowani i spisani. Próbowano ukarać ich za udział w nielegalnym zgromadzeniu, jednak żadna z osób nie przyjęła mandatu.

Komentarze