Lider KOD, Mateusz Kijowski, uznał Romana Dmowskiego za jednego z patronów manifestacji KOD 11 listopada. Przy okazji napisał o Dmowskim na Facebooku - i okazało się, jak niewiele wie o tym patronie polskich narodowców, autorze antysemickich powieści i głównym ideologu prawicy

Obok Dmowskiego marszowi KOD 11 listopada patronować będzie Józef Piłsudski. Obaj panowie zapewne przewracają się w grobie z tego powodu – za życia bowiem nienawidzili się serdecznie.

Kiedy Dmowski reprezentował Polskę podczas konferencji w Wersalu w 1919 r., Piłsudski wysłał do niego swojego reprezentanta – starego socjalistę Kazimierza Dłuskiego – zlecając, aby patrzył Dmowskiemu na ręce. Nakazał mu, aby unikał konfliktów z Dmowskim. „Dbać o interes jako interes. Nawet gdy obrzydzenie – milczeć” – pisał, co dość wymownie pokazuje jego ocenę przywódcy polskich nacjonalistów.

Sam Dmowski nie pozostawał Piłsudskiemu dłużny. W liście z marca 1919 r. oceniał go surowo:

To kombinacja starego romantyka polskiego z bolszewikiem moskiewskim, dająca się genetycznie wyjaśnić. Nie jest sobą, ale przedrzeźnia wielkie wzory historyczne, co zawsze prowadzi do czynów poronionych. Otrzymawszy posadę boga od jołopów, którzy go otaczają, usiłuje być większym, niż go Pan Bóg stworzył, robi pozory siły wielkiej, poza którymi ukrywa się słabość itd. Robi czasem na mnie wrażenie wołu, któremu wydaje się, że jest bykiem, i wdrapuje się na krowę.

Kijowski uznał obu polityków za ideowych patronów – najwyraźniej pozostając w całkowitej nieświadomości ich wzajemnych relacji.

Napisał także o Dmowskim na FB:


W 1918 r. zgodził się na objęcie władzy przez swojego rywala Józefa Piłsudskiego. (...) Działacz niepodległościowy, postulujący zjednoczenie wszystkich ziem polskich i uzyskanie autonomii. Dyskusyjna postać w naszej historii.

Mateusz Kijowski, Wpis na Facebooku - 05/11/2016

Mateusz Kijowski w "Jeden na jeden" / fot. TVN24


Prawie fałsz. Lider KOD próbuje budować pluralizm - ponosi go naiwność


Kijowski się myli. Dmowski nie „zgodził się” na objęcie władzy przez Piłsudskiego. Był realistą i wiedział, że przegrał starcie o władzę. Jednak usilnie próbował ją zdobyć. W nocy z 4 na 5 stycznia 1919 r. wojskowi związani z obozem narodowym próbowali przeprowadzić zamach stanu (Piłsudski zrugał ich i odesłał do domu). 26 stycznia 1919 r. odbyły się wybory do Sejmu Ustawodawczego, w których wygrali narodowcy. Prasa endecka zawzięcie atakowała Piłsudskiego – nawet, kiedy Armia Czerwona stała pod Warszawą latem 1920 r., a samo istnienie państwa było zagrożone.

Dmowski także nie tylko „postulował zjednoczenie ziem polskich”. Program polityczny narodowców obejmował asymilację mniejszości narodowych (z wyjątkiem Żydów, których Dmowski uważał za przyczynę dużej części polskich nieszczęść). (Pisałem o tym w „Gazecie Wyborczej” obszerniej.)



Kijowski również paru ważnych informacji o Dmowskim nie podał. Lider narodowców był zażartym antysemitą i autorem antysemickich powieści wydawanych pod pseudonimem.

Pisał Dmowski w 1934 r.:

To jest jasne, że chcąc zapewnić przyszłość Polski, trzeba usilnie i konsekwentnie dążyć do tego, żeby Żydów w naszym kraju było coraz mniej (…). Podstawą ich siły jest opanowanie handlu w Polsce, a w części znacznej i rzemiosła, zażydzenie naszych miast i miasteczek. Polacy muszą sami wziąć w ręce swój handel, oczyścić z Żydów swe rzemiosła (…).

Żydzi kojarzyli się Dmowskiemu z Azją, kapitalizmem, upadkiem moralnym, degeneracją fizyczną. O kapitalizmie pisał w 1929 r.:

Główna (…) trudność tkwi w samym charakterze dzisiejszego ustroju ekonomicznego, wysuwającego na czoło życia żywioły niższe moralnie, szerzące rozprzężenie obyczajowe, i w wielkim na życie współczesne wpływie Żydów, którzy właściwym swej rasie bezwstydem zarażają dziś szybko społeczeństwa europejskie.

Cytat z 1930 r.:

Związali oni [Żydzi] swą karierę z kapitalizmem nowoczesnym, na którego rozwój i charakter sami wielki wpływ wywarli, i przezeń spodziewali się dojść do całkowitego panowania nad światem.

Mateuszowi Kijowskiemu gratulujemy wyboru takiego patrona dla protestu KOD 11 listopada!

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym