Jarosław Kaczyński w przemówieniu przed Pałacem Prezydenckim ogłosił, że jesteśmy "nieporównanie bliżej prawdy". Antoni Macierewicz, którego spotkaliśmy po uroczystościach smoleńskich 10 kwietnia na placu Piłsudskiego, powiedział nam, że "doszliśmy już do prawdy". "Tak, tak" - podkreślił z uśmiechem, bo nie wiedział, że my to my

Eksministra Antoniego Macierewicza ekipie OKO.press udało się spotkać w tłumie żałobników na placu Piłsudskiego, 10 kwietnia przed 22.00. Ceremonia smoleńska, z której robiliśmy relację na FB, już się kończyła, ludzie zaczynali się rozchodzić omijając kordony policji. Z głośników płynęła pieśń Jana Pietrzaka „Nielegalne kwiaty, zakazany krzyż”.

W pewnym momencie na wysokości Grobu Nieznanego Żołnierza dało się zauważyć poruszenie. To Antoni Macierewicz w asyście ochrony wyszedł ze strefy VIP i próbował opuścić plac ogólnodostępnym wyjściem.

Widząc, że jest zupełnie blisko zawołałam głośno: „Czy doszliśmy do prawdy wreszcie?”. Usłyszawszy to pytanie dnia Macierewicz chwilę myślał, nim odpowiedział z pewnością w głosie: “Tak, tak”. Na moje „dziękuję” serdecznie się uśmiechnął.

Obchody 8. rocznicy katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia 2018 kończyły się pod odsłoniętym tego dnia pomnikiem smoleńskim, gdzie dotarł marsz pamięci.

Po 20.10 żałobnicy wyruszyli po mszy smoleńskiej spod katedry św. Jana na Starym Mieście. Oprócz Antoniego Macierewicza spotkać można było również  Elżbietę Rafalską, Piotra Glińskiego, Mateusza i Kornela Morawieckich, a także Joachima Brudzińskiego. Ten ostatni ochoczo witał się uściskiem dłoni z ludźmi stojącymi za barierkami. Jeszcze dalej (dosłownie) poszedł Patryk Jaki, który wziął udział w marszu w strefie dostępnej dla zwykłych uczestników i zrezygnował z towarzystwa ochroniarza.

„Jest pan naszą dumą” – komplementowali Jakiego uczestnicy marszu.

Przystankiem po drodze był Pałac Prezydencki, przed którym Jarosław Kaczyński wygłosił przemówienie. Prezes PiS zapowiedział, że to ostatni już marsz, ponieważ „doszliśmy do celu”, którym – tym razem – okazało się odsłonięcie pomnika ofiar katastrofy.

Ale chwilę potem odniósł się do innego celu, czyli dochodzenia do prawdy o przyczynach katastrofy w Smoleńsku. Tutaj sukces jest niepełny, ale, jak pocieszył zebranych Jarosław Kaczyński,

“w życiu rzadko się zdarza, by jakieś cele można było zrealizować w 100 procentach”.

Prezes podkreślał, że “jesteśmy już nieporównanie bliżej prawdy, niż byliśmy osiem, czy siedem lat temu” . Wszystko to za sprawą “wielu lat bardzo ciężkiej pracy” i “stalowej woli” Antoniego Macierewicza.

Sam eksminister Macierewicz był w tej kwestii mniej powściągliwy niż prezes.

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o polityce i mediach. Prowadzi relacje LIVE w mediach społecznościowych.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym