W 200. rocznicę urodzin Karola Marksa na filozofa wylał się stek pomyj: TVP oskarżała go o najcięższe zbrodnie, a politycy prawicy zarzucili mu przyczynienie się do zamordowania 200 mln ludzi. Przy okazji powtarzano, że Marks przewidywał „rewolucyjny holocaust”. To kłamstwo demaskuje, sięgając do źródeł, filozof z PAN Mikołaj Ratajczak

O ile prasa zachodnia uczciła 200. rocznicę urodzin Karola Marksa (5 maja 1818) artykułami podkreślającymi znaczenie jego myśli – oraz przenikliwość krytyki kapitalizmu – o tyle w Polsce media prorządowe i politycy prawicy oskarżali go o rzeczy najgorsze, bardzo często bez sensu i jeszcze częściej – bezpodstawnie.

„Rządzący światem, czytajcie Karola Marksa” – apelował tygodnik „The Economist”, który o lewicowe sympatie trudno posądzić. Tygodnik dodawał, że marksowska krytyka kapitalizmu jest dziś „zaskakująco zasadna”. „Wszystkiego najlepszego, Karolu Marksie. Miałeś rację” – pisał „The New York Times”, znów pismo zupełnie nielewicowe.

Tymczasem dyskusja publiczna w III RP została zdominowana przez przeciwników Marksa. 1 maja pisaliśmy w OKO.press o wypowiedzi eurodeputowanego Jacka Saryusz-Wolskiego, który oburzył się, że przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker wziął udział w obchodach rocznicy urodzin filozofa. Saryusz-Wolski uznał to za brak empatii wobec Europy Wschodniej, która doświadczyła komunizmu.

Był to jednak tylko początek fali, która – przyznajemy to ze smutkiem – trochę nas przerosła.

  • Poseł Tomasz Rzymkowski (narodowcy) stwierdził, że Marks jest odpowiedzialny za „200 mln ofiar” reżimów komunistycznych.
  • Posłanka Krystyna Pawłowicz (PiS) zlustrowała życie osobiste Marksa, twierdząc, że miał czyraki i zdradzał żonę (ze służącą).
  • „Wiadomości” TVP poświęciły Marksowi materiał, w którym uznały go za inspiratora Hitlera oraz współsprawcę głodu na Ukrainie w latach 30. (Marks zmarł w 1883). „Był natchnieniem największych zbrodniarzy” – skomentowały „Wiadomości”.

Sprostowanie chociaż części z tych fałszów, półprawd i manipulacji wymagałoby napisania książki. Zatrzymajmy się jednak nad jedną z nich: poglądem, że Marks „wzywał do holocaustu innych narodów”.

Anatomię tego kłamstwa przedstawił w poście na Facebooku filozof Mikołaj Ratajczak z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, redaktor pisma naukowego „Praktyka Teoretyczna”. Reprodukujemy poniżej ten post (można go przeczytać tutaj) za zgodą autora. 


Fejkowy rewolucyjny holokaust

Najdziwniejsza niespodzianka to informacja (podana ponoć przez niezawodne „Wiadomości TVP”), że Marks miał napisać kiedyś „Klasy i rasy, zbyt słabe by opanować nowe warunki życia, muszą zniknąć w rewolucyjnym holokauście”. 

Pewnie już wiecie, że Marks nigdy niczego takiego nie napisał, ale poniżej postaram się pokazać dokładnie, skąd to się wzięło i co chodzi.

Otóż Fryderyk Engels w redagowanej przez Marksa „Neue Rheinische Zeitung” opublikował w numerze 194 z 13 stycznia 1849 roku artykuł „Walki na Węgrzech”, a dokładnie „Węgierska Walka” [Der magyarische Kampf] poświęcony sytuacji w cesarstwie austriackim po rewolucyjnej fali z 1848 roku.

Artykuł można znaleźć w tomie 6 „Dzieł” Marksa i Engelsa (Warszawa 1963, s. 191-204), korzystam tu z wydania oryginalnego: Marx-Engels-Werke, Band 6, Dietz Verlag, Berlin 1961, pp. 165-176.

Na boku zostawię już wymowę całego artykułu i jego tezy, bo to kwestia interpretacji. Na stronie 168 wydania niemieckiego czytamy:

„Unter allen den Nationen und Natiönchen Österreichs sind nur drei, die die Träger des Fortschritts waren, die aktiv in die Geschichte eingegriffen haben, die noch jetzt lebensfähig sind – die Deutschen, die Polen, die Magyaren. Daher sind sie jetzt revolutionär. Alle andern großen und kleinen Stämme und Völker haben zunächst die Mission, im revolutionären Weltsturm unterzugehen. Daher sind sie jetzt kontrerevolutionär.”

Pominę istniejący polski przekład (nie najgorszy) i przetłumaczę topornie, jak najbliżej sensu oryginału:

„Wśród wszystkich narodów i małych narodów Austrii są tylko trzy, które były nośnikami postępu, które aktywnie działały w historii, które są jeszcze zdolne do życia – Niemcy, Polacy, Węgrzy. Dlatego też są rewolucyjne. Wszystkie inne duże i małe rody i ludy mają na razie/przede wszystkim misję zginąć w rewolucyjnej burzy światowej. Dlatego są teraz kontrrewolucyjne”.

Mocne słowa, ale nie ma holokaustu

Mocne słowa rewolucyjnego pisarza, ale nie odbiegające zupełnie od stylu i retoryki tego okresu. Warto zaznaczyć – nie ma w tekście żadnych „ras”, nie ma tym bardziej jakiegoś „holocaustu”, a najbardziej kontrowersyjne słowo – „lebensfähig” – to nie to samo, co ukute potem w XX wieku „lebenswert” (warty życia).

Teraz historia fatalnego przekładu – w kanonicznym wydaniu Marx Engels Collected Works tekst ten znajduje się w tomie 8 (Marx, K., & Engels, F. (1977). Collected works (Vol. 8). London, England: Lawrence & Wishart.).

Czytamy tam: „Among all the large and small nations of Austria, only three standard-bearers of progress took an active part in history, and still retain their vitality — the Germans, the Poles and the Magyars. Hence they are now revolutionary. All the other large and small nationalities and peoples are destined to perish before long in the revolutionary world storm. For that reason they are now counter-revolutionary.”

Natomiast tłumaczenie z „holocaustem” pojawia się w artykule Diane Paul z jej tekstu z 1981 roku. „»In the Interests of Civilization«: Marxist Views of Race and Culture in the Nineteenth Century”, Journal of the History of Ideas, 42(1), pp. 115-138.

Diane Paul cytuje tam nie „Collected Works”, ale książkę „The Russian menace to Europe: a collection of articles, speeches, letters, and news dispatches / by Karl Marx and Friedrich Engels” pod redakcją Paul W. Blackstock i Bert F. Hoselitz z roku 1953, a więc starszą od Collected Works.

A do tego tekst Engelsa jest tam przełożony jako „Hungary and Panslavism”. Do p. Diane Paul, obecnie emerytowanej profesorki University of Massachusetts, nic nie mam, to był jeden z jej pierwszych artykułów, każdy się może pomylić. Ale redakcja Journal of the History of Ideas (który zresztą szanuję i właśnie piszę do nich tekst) powinna się wstydzić, że pozwoliła na cytowanie nie z Collected Works, ale z jakiejś zbiorówki. Dlatego gdy recenzuję jakieś teksty o Marksie i Engelsie zawsze chcę, by autor lub autorka cytowała z Dzieł, a nie jakichś zbiorówek.

Nie mówię, że cytat z Engelsa jest niewinny – nie jest. Ale na pewno daleko mu do rasizmu dzielącego narody na warte i niewarte życia. Swoje zdanie wyróbcie sobie sami, tylko proszę – najpierw sprawdźcie cytaty (filologia to naprawdę królowa nauk – jak się nie umie rzetelnie czytać, to się niewiele więcej zrobi).


Tyle post Mikołaja Ratajczaka. Na zakończenie uwaga od OKO.press: bardzo często zdarza się, że do każdego zdania w wypowiedzi polityka musielibyśmy pisać taką glosę.


Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym