0:000:00

0:00

Prawa autorskie: "Wiesti", 17.11.23 / A.Jędrzejczyk"Wiesti", 17.11.23 /...

Dlatego propaganda Kremla zapewnia, że już, zaraz, za chwilę, wojna się skończy. Zwycięstwem oczywiście. A polegać ono będzie na tym, że przestaną strzelać i wszystko będzie jak kiedyś.

Zachodnia opinia publiczna przyzwyczaiła się już do myśli, że Ukraina nie daje rady. Bo miała być wielka bitwa, jak na filmach, a tu nic z tych rzeczy. Zapominamy jednak, że a tej wojnie jest też druga strona. Rosja twierdzi, że wygrywa. Ale przez szczeliny propagandy pokazuje się inna rzeczywistość.

Kiedy trzydniowa wojna zmienia się w Wielką Wojnę

Z tą wojną jest jak z każdą inną. Miała nie być wojną, tylko szybką “operacją Z”. Miała trwać do Wielkanocy albo Bożego Narodzenia – i potem wszystko miało być jak wcześniej, tylko jeszcze lepiej.

Jak wiadomo, tak nie jest. W cieniu bitew zachodzą mikroprocesy, których prawdopodobnie nie da się odwrócić. Kiedy władza opowiada, że “gospodarka rosyjska przetrwała sankcje”, oznacza to tak naprawdę, że całe społeczeństwo nauczyło się nie tylko żyć, ale korzystać z wojny. Zmieniło zasady. To w taki sposób wojna podkopuje podstawy państwa.

Tak jak ten czteropiętrowy blok w Astrachaniu (zdjęcie na samej górze). Zawalił się w zeszłym tygodniu nie z powodu tradycyjnego porą jesienno-zimową wybuchu gazu (tym bym Państwu nie zawracała głowy). Ale dlatego, że ktoś, remontując jedno mieszkanie uszkodził konstrukcję całego budynku. A zatem roboty trwały i trwały. Ludzie zareagowali jednak – ucieczką – dopiero kiedy blok się rozłamał. 213 osób się uratowało, kiedy mieszkania z dwóch klatek schodowych po prostu się złożyły. Tych, którzy uciec nie zdążyli, szukają teraz ratownicy.

Historia tego domu jest dobrym symbolem tego, co się teraz w Rosji odbywa. Niby gospodarka daje radę, niby na froncie Rosja sobie radzi. Ale dzieje się to dzięki gigantycznemu wysiłkowi całego państwa. Naprężenia rosną. Czy konstrukcja nośna to wytrzyma?

Ludzie jeszcze bardziej bez przyszłości i inicjatywy

Widać to w takich drobiazgach jak wyniki oficjalnego sondażu, z którego wynika, że prawie połowa poddanych Putina nie planuje swojego życia, a co trzeci planuje tylko na kilka miesięcy do przodu. Co dziesiąty przyznaje, że nie da się tego zrobić, kiedy trwa “rewolucja albo operacja specjalna”. (Propaganda przedstawia ten sondaż po swojemu: szczyci się, że "co drugi Rosjanin planuje swoje życie, ponad połowa respondentów uważa, że dobro człowieka zależy od niego samego”, jednak dane są takie, jakie są).

Jest w tym cos przerażającego, kiedy ludzie nie planują.

Zresztą samo moskiewskie państwo przyznaje się do tego, że nie planuje. Rzecznik Putina Pieskow odpowiadając na pytanie, jak będzie wyglądał świat za 10 lat, stwierdził, że “obecnie nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie, gdyż zarówno w polityce, jak i w ekonomii brakuje umiejętności przewidywania”.

Jak zatem zwykły człowiek ma planować życie? Władza nie wie, co będzie, a przecież i tak od władzy wszystko zależało, zależy i zależeć będzie. Lekarstw w aptece nie będzie, dopóki Putin nie powie, żeby były, zaś bez cennych uwag autokraty autobusy i trolejbusy będą brudne i niepunktualne. Propaganda zapewnia, że gospodarka Rosji dała sobie radę z sankcjami dzięki genialnym posunięciom władzy, a Putin osobiście wszystkiego pilnuje – więc jakie znaczenie ma wysiłek zwykłego człowieka?

Swoją drogą, jeśli w tym, co propaganda opowiada, jest cień prawdy, to jak długo państwo może funkcjonować zasilane jedynie geniuszem samowładcy?

Wojna żywicielka

Jak planować życie, kiedy nagle racjonalne staje się coś, co niedawno wydawało się szaleństwem: żeby poprawić sobie życie (!), należy iść na front. Bo tam w miesiąc zapłacą tyle, ile człowiek w głubince zarabia w rok. I jest to szansa, choć oczywiście na wojnie można zginąć, a władza może też kasy nie wypłacić.

Kiedy propaganda szczyci się “całymi rodzinami”, które idą na front, to widać, że nie tylko utrwala się bierność, ale wywracają wszystkie normy społeczne. Na wojnę idzie się, żeby zarobić – nie ma żadnych innych spajających to społeczeństwo wartości.

“Mój czteroletni synek płacze w domu, że wszyscy pojechali na wojnę, a on został – a też by chciał”

– mówi z dumą żołnierz w “reportażu z frontu” w “Wiestiach Niedieli” z 19 listopada. A propaganda to podaje, jakby nie rozumiała, co to znaczy.

To jest odłożony efekt decyzji Putina, by nie ogłaszać patriotycznej mobilizacji, tylko postawić na kontraktowych ochotników. Takich, którzy przedłożą front nad więzienie, długi albo nędzę. Putin nazbierał ich już 300 tysięcy. Ale o ile ich los może dotknąć tylko najbliższych, to legenda wojny żywicielki niszczy całą społeczną tkankę.

Wojna jako sposób na życie

14 listopada – Rosjanie dołączają do batalionów ochotniczych w strefie działań specjalnych całymi rodzinami – powiedział RIA Nowosti żołnierz korpusu szturmowego batalionu Skif (BARS-35) – działonowy ze znakiem wywoławczym „Niedźwiedź”.

„Przychodzą tu całe rodziny... I tu mam bliskich. Jest tu mój wujek, jego brat bliźniak, starszy o 15 minut, teraz jest na innym stanowisku, też pracuje, też jest strzelcem” – powiedział żołnierz. Dodał, że kiedy bracia zdecydowali się na wolontariat, rodzice to uszanowali, ale byli „trochę źli, że dzieci ich zostawiają”. „Powiedziałam im, że będziemy żywi i zdrowi. Mama kazała nam wrócić do domu cali i zdrowi! Jesteśmy zdeterminowani, aby żywić tylko dobre emocje, być tylko pozytywnymi. Gotowymi do pracy!” – powiedział rozmówca agencji.

15 listopada. W obwodzie moskiewskim powstaje elitarna jednostka licząca ponad 2 tysiące ochotników, która zostanie wysłana do strefy Specjalnej Operacji Wojskowej. Każdy uczestnik otrzyma zapłatę w wysokości 1 miliona rubli (45 tys. zł). Żołnierze pułku mogą też liczyć na dodatkowe świadczenia: wakacje kredytowe, zwolnienie z podatku od nieruchomości, zawieszenie w sprawach sądowych, zachowanie pracy.

Niesprawiedliwa sprawiedliwość

Wojenny stan nadzwyczajny obliczony był na krótko. Tymczasem trwa i niszczy normy – a przecież i wcześniej nie była to najmocniejsza strona Rosji Putina.

Od roku kara za krytykowanie władzy jest faktycznie wyższa niż za morderstwo.

Bo kary za morderstwo się poskracały: na wolność wychodzą właśnie mordercy, którzy za przetrwanie pół roku na froncie zostali przez Putina amnestionowani (np. oficjalny morderca dziennikarki Anny Politkowskiej). Niektórzy już zdążyli popełnić kolejne zbrodnie.

Za to kary za krytykę władzy się wydłużyły. I władza jest przekonana, że tak jest dobrze. Na krótką metę pewnie jest – dla władzy. Ale na dłuższą?

Władza jednak skupia się na karaniu – np. ośmioma latami w kolonii karnej za “rozpowszechnianie fałszywych informacji na temat Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej”. Gdyż – jak wyjaśnia władza – zmusza ją do tego sytuacja. Czyli na ściganie niepokornych idą kolejne zasoby państwa. Zgodnie z obowiązującym Kodeksem karnym “za świadome rozpowszechnianie fałszywych informacji na temat użycia Sił Zbrojnych Rosji” grozi kara do 15 lat więzienia.

Granica władzy

“Gdzie przebiega granica między krytyką a dyskredytacją Sił Zbrojnych Rosji? Nie potrafię odpowiedzieć. Jest bardzo cienka. Dlatego mówię wszystkim, którzy nie rozumiejąc istoty sprawy, chcą tak bezkrytycznie spekulować i rzucić kilka słów krytyki pod adresem naszej armii: radzę się zastanowić dziesięć razy” – powiedział w zeszłym tygodniu rzecznik Putina Pieskow.

Wcześniej Kodeks karny przewidywał odpowiedzialność jedynie za dyskredytację użycia Sił Zbrojnych Rosji za granicą. W marcu 2023 roku przyjęto ustawy, zgodnie z którymi karze karnej będą podlegać publiczne działania dyskredytujące jakichkolwiek uczestników obrony wojskowej, w tym formacje ochotnicze, organizacje czy osoby pomagające w realizacji zadań przypisanych Siłom Zbrojnym FR. Maksymalna kara za takie przestępstwo wzrasta z pięciu do siedmiu lat więzienia. Wprowadzono także zmiany w art. 20.3.3 Kodeksu wykroczeń administracyjnych Federacji Rosyjskiej (CAO). Wcześniej przewidywał karę jedynie za dyskredytację użycia Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej w celu ochrony interesów Rosji i jej obywateli. Obecnie normy stanowią, że odpowiedzialność na podstawie tego artykułu powstanie również w przypadku zdyskredytowania formacji ochotniczych, organizacji lub osób pomagających Siłom Zbrojnym FR w wykonywaniu powierzonych im zadań.

I z tego, co serwuje propaganda, wynika, że ludzie wyciągają z tego wnioski. Wydaje mi się, że coraz więcej jest oficjalnych doniesień o przemocy. Ile wytrzyma państwo, w którym to staje się normą?

Pobiła, zabił, wyrzuciła, zatłukł

  • Trzej nastolatkowie pobili 12-letniego chłopca, który wracał ze sklepu spożywczego w Pyt-Jachu w Chanty-Mansyjskim Okręgu Autonomicznym. Chłopiec został pobity aż do wstrząsu mózgu, bo nie chciał oddać reszty, jaką miał po zakupie chleba.
  • We wsi Dedieniewo w obwodzie moskiewskim w szkole średniej im. Nadieżdy Krupskiej prowadzone jest postępowanie po tym, jak matka i starsza siostra uczennicy, której nauczycielka udzieliła reprymendy za niewłaściwe zachowanie na lekcji, przyszły do szkoły i pobiły tę nauczycielkę.
  • Sąd w Czelabińsku skazał rodziców noworodka, którego wrzucili do kontenera na śmieci na kary 12 i 11 lat więzienia – podała Prokuratura Okręgowa. Dziecko zostało zabrane do szpitala. Jak wyjaśnia prokuratura, oskarżona urodziła dziecko o skrajnie niskiej masie ciała w lokalu niemieszkalnym w stanie nietrzeźwości, podczas porodu upadła na betonową podłogę. Kobieta zadzwoniła do partnera, który przeciął pępowinę, i kazała zabrać dziecko do kontenera. Mężczyzna włożył je do torby i wyrzucił do kosza na śmieci.
  • Policja wszczęła śledztwo po tym, jak 31-letnia kobieta pobiła 73-letnią emerytkę na placu zabaw w Krasnodarze. Wcześniej starsza kobieta uderzyła jej trzyletniego syna. W internecie pojawiło się wideo, jak kobieta podeszła do siedzącej na ławce emerytki, rzuciła ją na ziemię i zaczęła bić stopami i rękami.
  • Na północy Moskwy pijana 32-letnia kobieta pobiła 14-letnią dziewczynę. Ofiara przebywa w szpitalu, jej życiu i zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
  • Śledczy zakończyli dochodzenie w sprawie karnej przeciwko 64-letniemu mieszkańcowi Urjupińska w obwodzie wołgogradzkim, który pobił na śmierć 46-letnią kobietę, która zdecydowała się z nim zerwać. Zadał jej ponad 35 uderzeń rękami i stopami w głowę i tułów.

W tym kontekście propaganda ujawnia zainteresowanie Kremla przerwaniem tej wojny. I wcale mnie to nie dziwi.

Putin, gołąbek pokoju

Zabieganie o pokój polega tu na nieustannym cytowaniu wszystkich głosów na Zachodzie, że Ukraina wojny nie wygra i już nie odbije zagrabionych przez Rosję terenów.

Starszy mężczyzna w studiu rosyjskiej telewizji. Na ekranie - winieta Wall Street Journal
Propagandysta Dmitrij Kisielow opowiada widzom "Wiesti Niedieli", że "Wall Street Journal" nie wierzy już w ukraińskie zwycięstwo. Do tej pory wedle propagandy Kremla zachodnia prasa kłamała — teraz najwyraźniej uznano, że to, co pisze, to nie opinia, ale stan Wszechświata. 19 listopada 2023

Kremlowscy oficjele co i rusz ogłaszają, że Putin mógłby siąść do negocjacji, o ile Zachodowi uda się do tego zmusić Ukrainę. A już najlepiej, żeby sprawę załatwić ponad głową Ukrainy. Wystarczy, że Ukraina zrzeknie się swoich okupowanych już przez Putina i może coś dorzuci. Przecież też nie ma już siły walczyć, prawda?

Każą nam się wycofać, ale są już bliscy negocjacji

"Z wypowiedzi przedstawicieli Republiki Federalnej Niemiec na chwilę obecną wynika, że szala nie przechyla się w stronę uwzględnienia interesów Rosji, ale Moskwa widzi, że czas w dużej mierze przyczynia się do zmiany stanowisk wielu krajów – stwierdził Pieskow.

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz powiedział, że jest gotowy rozmawiać w przyszłości z prezydentem Rosji. Jednocześnie kanclerz dodał, że aby rozpocząć negocjacje rosyjsko-ukraińskie, niezbędny jest „zdecydowany krok” ze strony Moskwy: wycofanie wojsk.

Moskwa już wcześniej wielokrotnie sygnalizowała, że jest gotowa do negocjacji, jednak Kijów wprowadził ich zakaz na poziomie legislacyjnym. Zachód nieustannie wzywa Federację Rosyjską do negocjacji, do których Moskwa wykazuje gotowość, ale jednocześnie Zachód ignoruje ciągłą odmowę Kijowa podjęcia dialogu.

Jak stwierdził Kreml, sytuacja na Ukrainie może przyjąć pokojowy przebieg, pod warunkiem uwzględnienia sytuacji faktycznej i nowych realiów. Wszystkie żądania Moskwy są powszechnie znane. Prezydent Rosji Władimir Putin powiedział później, że jeśli Ukraina chce procesu negocjacyjnego, to należy uchylić dekret zakazujący negocjacji z Rosją. Według niego Rosja nigdy nie była przeciwna rozwiązaniu konfliktu na Ukrainie środkami pokojowymi, ale z zastrzeżeniem gwarancji bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej.

Pokój, pokój, mir

Putin jest tak chętny do negocjacji, że w środę 22 listopada weźmie zdalnie udział w organizowanym przez Indie szczycie G20. Rosyjski MSZ podkreśla przy tym, że

„po raz pierwszy od dłuższego czasu w tym samym wydarzeniu mogą wziąć udział prezydent Rosji i przywódcy krajów zachodnich”.

I chyba nie są to tylko takie protokolarne zagrywki. Taki wniosek nasuwa się po uważnej lekturze komunikatów o tym, jak świetnie radzi sobie rosyjska gospodarka.

Pamiętajmy, dzięki nadzwyczajnemu wysiłkowi całego państwa Rosji udało się ustabilizować front. Na froncie nic się nie dzieje, poza tym, że giną ludzie i przepalana jest amunicja i rosyjski PKB. A jest to możliwe dzięki pełnej mobilizacji sektora zbrojeniowego, nieustającym niezapowiedzianym wizytacjami VIPów w fabrykach oraz w sztabie. Oraz dzięki ukorzeniu się przed Chinami i Koreą Północną.

Prezenterka w telewizji pokazuje na ekranie mapę z linią frontu
Taki obrazek oglądamy w telewizji dzień w dzień. Na tej mapie front stoi. "Wiesti", 18 listopada 2023

Najlepiej komentuje to sam rzecznik Putina Pieskow:

“Rosja wykazała taki potencjał, że w czasie pokoju świetnie by się rozwijała”. No ale, jak wiemy, nie ma pokoju.

Tymczasem “sankcje nałożone przez kraje zachodnie na Rosję na dłuższą metę nie znikną” – ostrzega szef MSZ Siergiej Ławrow. “Roczna inflacja w Rosji przekracza obecnie 7 proc. i poziomu tego nie można nazwać nieszkodliwym” – mówi z kolei szefowa Banku Rosji Elwira Nabiullina. A propaganda nie ukrywa, że choć sytuacja jest dobra, to nie jest beznadziejna:

"Rosja musi zachować jak największą koncentrację, ponieważ kraje zachodnie będą w dalszym ciągu poszukiwać możliwości wywarcia na nią presji” – ostrzega rzecznik Pieskow.

“Ukraina coraz częściej ostrzeliwuje regiony Rosji Centralnej: od początku roku szkody spowodowane ostrzałem przekroczyły 7 miliardów rubli, przeprowadzono 8 tys. ataków, odnotowano 128 ataków terrorystycznych„ – powiedział z kolei Nikołaj Patruszew, Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. ”Znaczące nasilenie wrogiego ostrzału terytorium Rosji ze strony Ukrainy, działalności dywersyjnej i ataków terrorystycznych wymaga dalszej systematycznej pracy".

Nawet Jacqueline Kennedy była za pokojem

No więc pokój. W „reportażach z wojny” w “Wiestiach” ściany szpitali polowych ozdabiają plakaty zachwalające Mir – czyli właśnie pokój.

Tłem opowieści wojskowego chirurga Siergieja [nazwisk na tej wojnie się nie podaje]  jest pokojowy plakat ze słoneczkiem i pokojem (jak w sowieckiej piosence 'Zawsze niech będzie słońce'). Wiesti, 18 listopada 2023 r.
Tłem opowieści wojskowego chirurga Siergieja [nazwisk na tej wojnie się nie podaje]  jest pokojowy plakat ze słoneczkiem i pokojem (jak w sowieckiej piosence 'Zawsze niech będzie słońce'). Wiesti, 18 listopada 2023 r.

Wspomnienie z okazji 60. rocznicy zamachu na prezydenta Kennedy’ego kończy się ujawnieniem tajnych dokumentów Kremla. Jacqueline Kennedy, jedyna dobra w tym strasznym amerykańskim towarzystwie, napisała do Chruszczowa, że chce pokoju (“Wiesti niedieli”, 19 listopada). Putin zaś publicznie kłamie, że nigdy by mu nie przyszło do głowy, by najeżdżać Ukrainę, gdyby nie “przewrót w Kijowie” w 2014 roku (wykasował więc swoje monachijskie przemówienie z 2007 roku – a to znaczy, że naprawdę już wojny nie chce).

View post on Twitter

Nie oddamy naszej wojny

Ale jednocześnie w propagandzie pojawiają się głosy z nieco niższego szczebla, żeby wojnę prowadzić dalej. I to mimo że Pieskow ostrzega, żeby się dziesięć razy zastanowić, zanim powie się coś, co odbiega od oficjalnej linii.

  • Redaktorka naczelna grupy medialnej Rossija Siegodnia i kanału telewizji RT Margarita Simonjan powiedziała, że negocjacje z Ukrainą są niemożliwe, ponieważ rosyjski personel wojskowy z ogromnym wysiłkiem „szlifuje” zbudowane fortyfikacje w czasie, jaki upłynął od podpisania porozumień mińskich.
  • Szef krymskiego parlamentu Władimir Konstantinow uznał, że koreański scenariusz (zamrożenie konfliktu w Ukrainie) jest nie do przyjęcia.
  • Nie ma „ukraińskich” warunków do negocjacji; Wołodymyr Zełenski ma błagać Rosję o wybaczenie mu tego, co zrobił braterskiemu narodowi ukraińskiemu – powiedział pierwszy zastępca szefa Komitetu Międzynarodowego Rady Federacji Władimir Dżabarow.

Dlaczego ci czynownicy szczują do wojny? Bo w taki sposób popierają władzę? Czy też się już w tej wojnie urządzili? I rozumieją, że bez wojny system, z którego żyją, się załamie?

Rodzi się więc pytanie, czy z sygnałami o chęci wyplątania się z wojny Putin się ciut nie spóźnił? Czy na tym blokowisku widać jakieś rysy?

Propaganda ujawnia, że nadzieją Putina jest to, że Ukraina i Zachód padną pierwsze. Ale nie może być tego pewien. A wie dobrze, bo lubi studiować wojny, że każda dłuższa wojna, kiedy już przejęła kontrolę nad władzą, kończyła się katastrofą. A przecież Putin ma jeszcze na głowie wybory w 2024 roku. Oczywiście, że wygra. Ale najpierw musi je jednak zorganizować – a to niebezpieczny moment dla władzy, jeśli wszystkie bezpieczniki społeczne poszły się gonić.

***

Od początku pełnoskalowej napaści Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku śledzimy, co mówi na ten temat rosyjska propaganda. Jakich chwytów używa, jakich argumentów? Co wyczytać można między wierszami?

UWAGA, niektóre ze wklejanych do tekstu linków mogą być dostępne tylko przy włączonym VPN

Grafika: rozbłysk a w srodku oko (Saurona?)
Rosyjska propaganda: rys. Weronika Syrkowska/OKO.press 
;

Udostępnij:

Agnieszka Jędrzejczyk

Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022

Komentarze