Ustawa o ziemi miała jej bronić przed wykupem przez cudzoziemców. Swojoziemcy też nie kupią. Chyba, że są kościołem

Nasz projekt wprowadzi realną ochronę polskiej ziemi przed niekontrolowanym wykupem, który dziś odbywa się z zupełnym pominięciem ducha prawa i szkodzi polskiej racji stanu (...) w ciągu pierwszych 100 dni pracy rządu

Beata Szydło, Expose premier Beaty Szydło - 18/11/2015

Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


Obietnica zrealizowana aż za bardzo - Polak też nie wykupi polskiej ziemi


Grunty rolne może dziś kupić jedynie wykwalifikowany rolnik, który od co najmniej pięciu lat mieszka w tej samej gminie i ma w niej przynajmniej jedną działkę. I razem z kupowana działką zmieści się w 300 ha. Na pięć lat została też wstrzymana sprzedaż państwowych gruntów.

Restrykcyjnych zapisów jest więcej. Rolnik, który nabędzie ziemię, nie będzie mógł jej sprzedać przez 10 lat bez zgody sądu. Agencja Nieruchomości Rolnych ma prawo pierwokupu ziemi, choć z wyłączeniem dziedziczenia przez osoby bliskie.

Ustawa budzi wątpliwości konstytucyjne, czy nie narusza prawa własności. Krytycy zarzucają, że wywołuje spadek cen ziemi (są tego pierwsze sygnały) i –  z powodu powszechnego w Polsce braku planów zagospodarowania – sparaliżuje handel gruntami, nie tylko rolnymi.

PiS „obronił” więc polską ziemię, utrudniając jej kupienie nie tylko obcokrajowcom, ale i ogromnej większości Polek i Polaków. Chyba że są księżmi lub członkami innych związków wyznaniowych, bo oni kupują po staremu.

  • Kliknij, by przeczytać więcej

    Polska ziemia pod ochroną. Analiza ustawy i jej skutków

    “Będę bronił polskiej ziemi przed wykupem, a państwowych lasów przed prywatyzacją i wyprzedażą” – obiecywał , 4 maja 2015 w Liście do wyborców Andrzej Duda. Zadeklarowała to także premier Szydło w expose 17 listopada 2015.

    W kwietniu 2016 r. ustawa weszła w życie. Miała ochronić ziemię przed wykupem przez cudzoziemców, bo 1 maja 2016 skończyło się 12-letnie moratorium, kiedy mogli oni kupować ziemię tylko za zgodą MSZ. Niektórzy zresztą omijali prawo, kupując na tzw. słupy, czyli podstawione osoby, ale skala tego zjawiska jest trudna do oszacowania.

    Ziemię przed wykupem próbowała już zabezpieczyć koalicja PO-PSL. Ustawa z czerwca 2015 r. dawała prawo zakupu wyłącznie osobie zameldowanej w danej lub sąsiedniej gminie, która musiała ją uprawiać. Wprowadzała też limit 300 ha posiadanej ziemi i przeciwdziałała nadmiernemu rozdrobnieniu gruntów, np. przy dziedziczeniu przez wielu spadkobierców. PiS głosował za.

    Po wyborach w 2015 r. nowy rząd przedłużył vacatio legis czerwcowej ustawy do 1 maja 2016, by zdążyć z uchwaleniem nowych przepisów. Weszły w życie 30 kwietnia 2016, w ostatnim dniu obowiązywania moratorium.

    Co w ustawie? PiS poszedł dalej niż PO-PSL. Według nowej ustawy:

    – ziemię (powyżej 0,3 ha) może kupić tylko rolnik indywidualny, który gospodaruje osobiście, ma kwalifikacje rolnicze i przynajmniej jedną działkę w gminie, w której chce kupić ziemię, i to od co najmniej pięciu lat;

    – kupionej ziemi rolnik nie może sprzedać przez 10 lat bez zgody sądu;

    – Agencja Nieruchomości Rolnych ma prawo pierwokupu ziemi (z wyłączeniem dziedziczenia gospodarstwa przez osoby bliskie);

    – Agencja ma też prawo pierwokupu udziałów i akcji w spółkach prawa handlowego, które będą sprzedawać nieruchomości rolne;

    – ograniczenia w obrocie dotyczą nie tylko gruntów uprawnych, ale także nieruchomości, które „mogą być wykorzystywane do prowadzenia działalności wytwórczej w rolnictwie”;

    – sprzedaż państwowych gruntów zostaje wstrzymana na pięć lat, z wyjątkiem nieruchomości rolnych do dwóch hektarów i gruntów na cele nierolne;

    – kościoły i związki wyznaniowe mogą kupować ziemię na dotychczasowych zasadach.

    Naruszone prawo własności. Ustawa została skrytykowana przez wiele środowisk, także prawicowych. Chroni ziemię nie tylko przed cudzoziemcami, ale też przed polskimi obywatelami.

    Opozycja zapowiedziała zaskarżenie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. W lutym 2016 r. zastrzeżenia zgłosił Rzecznik Praw Obywatelskich. Jego zdaniem ustawa nie respektuje konstytucyjnego prawa swobodnego dysponowania własnością. Rada Legislacyjna przy premierze wskazuje m.in., że definicja rolnika indywidualnego przyjęta w ustawie narusza wolność wyboru miejsca zamieszkania, a zakaz sprzedaży nabytej nieruchomości przez kolejne 10 lat nie jest zgodny z zasadą wolności działalności gospodarczej.

    Krystyna Naszkowska w „Gazecie Wyborczej” podkreśla, że nowa ustawa daje ogromne uprawnienia Agencji Nieruchomości Rolnej, w tym pierwokupu prywatnych działek i akcji spółek. ANR wydaje zgody na sprzedaż ziemi nierolnikom, jeśli nikt uprawniony nie chce ziemi kupić. ANR staje się kluczowym pośrednikiem handlu nieruchomościami.

    Co jest ziemią rolną? Jak wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich w liście do premier Szydło, „nieruchomości rolne” zostały zdefiniowane w nowej ustawie zgodnie z ustawą z 2003 r. Nowe przepisy obejmują wszystkie grunty, dla których formalnie nie zaplanowano innego przeznaczenia niż na cele rolne, mimo że od wielu lat (lub zawsze) są wykorzystywane inaczej ‒ np. niektóre obszary w dużych miastach. Posiadacze takich działek (osoby lub firmy) nie mogą ich sprzedać, dopóki nie powstaną plany zagospodarowania przestrzennego (a tych w Polsce od lat brakuje). Co więcej, gruntów rolnych nie można dzielić na działki mniejsze niż 0,3 ha, co pozwalałoby je sprzedawać bez ograniczeń. To oznacza, że zdecydowana większość gruntów ‒ nie tylko „rolnych” ‒ będzie ze sprzedaży wyłączona.

    Spadek cen. Rafał Trzeciakowski z Forum Obywatelskiego Rozwoju przywołuje przykład Węgier, gdzie po wprowadzeniu podobnej ustawy ceny ziemi spadły. Są i u nas pierwsze sygnały, wg danych GUS cena hektara ziemi rolnej w prywatnym obrocie, która od wielu lat systematycznie rosła, w I kwartale 2016 spadła o 2,4 proc. w porównaniu z końcówką 2015 r.

    Rezultatem może być zubożenie polskich rolników, których majątek straci na wartości. W szczególności dotknie to tych, którzy traktowali ziemię jako rodzaj funduszu emerytalnego. Wartość takiego zabezpieczenie na starość znacząco się zmniejszy. Są też sygnały, że banki nie chcą dawać rolnikom kredytów hipotecznych pod zastaw gruntów rolnych ‒ ustawa ogranicza wielkość kredytu do aktualnej wartości rynkowej gruntu.

    W przypadku egzekucji komorniczej może się okazać, że licytacja ziemi zadłużonego rolnika nie spłaci jego długu, gdyż nie znajdzie się nabywca.

    Rozwodnicy. Nieoczekiwanym skutkiem ustawy jest brak dowolności w podziale majątku rolników po rozwodzie. Osoba, która nie jest rolnikiem, nie może otrzymać ziemi, chyba że uzyska zgodę ANR, udowadniając, że nie udało się sprzedać ziemi podmiotom uprawnionym (rolnikowi, osobie bliskiej, związkowi wyznaniowemu).

    Kościół na szczególnych prawach. Ustawa zwalnia z ograniczeń ustawy związki wyznaniowe i kościoły. Tym samym kościoły (jest ich w Polsce 160)  mogą stać się głównym pośrednikiem w handlu ziemią. Mogą po niskiej cenie kupować ziemię, odrolniać ją i… sprzedać np. deweloperom po cenie rynkowej.

    Komisja Europejska zbada, czy przepisy nie naruszają prawa UE o swobodzie inwestycji i nie dyskryminują obywateli UE ze względu na kraj pochodzenia. KE kwestionowała już podobne ustawy w Bułgarii, na Węgrzech, Litwie i Słowacji. Zdaniem niektórych ekspertów Polsce grożą kary finansowe. W traktacie akcesyjnym Polska zobowiązała się, że po wygaśnięciu 12-letniego okresu ochronnego warunki nabywania ziemi nie będą gorsze niż w dniu podpisania traktatu.

Wybieramy prezydenta na ciężkie czasy.
Wesprzyj OKO, by mogło dalej kontrolować władzę.

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Komentarze

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press