0:00
01 października 2019

Debata TVP. O co chodzi z "rachunkiem hańby" Borysa Budki

Podczas debaty w TVP Borys Budka pokazał rachunek za lek dla osoby po przeszczepie na dwa tysiące złotych. Do studia zadzwonił Samuel Pereira twierdząc, że lek kosztuje po refundacji 3 zł, więc Budka kłamie. Lek rzeczywiście kosztuje 3,20, ale... od września 2019. Jeszcze w lipcu kosztował ponad 900 zł

Wydrukuj

Podczas debaty wyborczej w TVP Borys Budka pokazał rachunek za leki dla osoby po przeszczepie. Ponad dwa tysiące złotych. Borys Budka oskarżył o wysokie ceny leków rząd PiS, zapowiadając, że Koalicja Obywatelska sytuację pacjentów poprawi.

Zdjęcie paragonu udostępnił na Twitterze Arkadiusz Myrcha.

View post on Twitter

Po debacie do studia zadzwonił Samuel Pereira, dyrektor TVP Info, który stwierdził, że dodzwonił się do apteki i dostał informację, że lek Valcyte jest refundowany i w rzeczywistości kosztuje 3,20 zł. W studio natychmiast pojawiły się komentarze, że Borys Budka kłamie i skompromitował Koalicję Obywatelską. Wtopę przedstawiciela KO roztrząsano przez kilka kolejnych minut.

Valcyte tani od września

Valcyte to lek przepisywany pacjentom po przeszczepie. Jego czynną substancją jest walgancyklowir. Valcyte jest roztworem. Lek z tą samą czynną substancją, ale w formie tabletek, czyli Valhit, rzeczywiście jest refundowany i kosztuje 3,20 zł (cena regularna to 512,37 zł). Valcyte, który regularnie kosztuje 1016 zł, jest refundowany do kwoty 3,20 zł w przypadku dzieci. U dorosłych pacjentów tylko, gdy istnieją przeciwwskazania do przyjmowania leku doustnie. W obu przypadkach refundacja obejmuje okres tylko do 110-200 dni po przeszczepie (w zależności od przeszczepianego organu).

Ale za czasów rządów PiS cena leku wahała w sposób znaczny.

W 2015 Valcyte kosztował 3,20. W maju 2017, jak relacjonowała Rzeczpospolita, jego cena poszybowała do ponad 500 zł. W lipcu 2019 roku kosztował już ponad 930 zł. Przyczyną wzrostu była decyzja Ministerstwa Zdrowia o nieprzeniesieniu leku do innej grupy. Dlaczego? Bo istniał odpowiednik w tabletkach. Ale Valcyte można dawkować znacznie precyzyjniej, co ma ogromne znaczenie w przypadku najmłodszych pacjentów po przeszczepach.

Na 1,5 miesiąca przed wyborami Ministerstwo Zdrowia zdecydowało się wrócić do refundacji i lek kosztuje znów 3,20 zł. "Cieszymy się, że po ponad dwóch latach udało się wygrać walkę o zdrowie dzieci. Nadal jednak trudno mi pojąć, dlaczego trwało to tak długo" – decyzję MZ komentował dla Rzeczpospolitej prof. Tomasz Grodzki, chirurg i transplantolog, walczący o darmowe leki dla dzieci po przeszczepach.

Borys Budka powiedział, że to paragon na lek dla dziecka, ale widać na nim datę - 30 września. Zatem powinien już być refundowany. Problem z paragonem polega na tym, że polityk nie wziął go z zaufanego źródła, tylko z internetu - zdjęcie krążyło na Twitterze właśnie od 30 września. Nie wiemy więc z jakiego powodu apteka wydała lek w pełnej cenie. Mogło to wynikać z jakiegoś błędu albo z faktu, że recepta wcale nie była wystawiona dla dziecka tylko dorosłego, który z jakichś powodów nie kwalifikuje się do przyjęcia refundacji.

(aktualizacja: Jak ustaliła Gazeta Wyborcza lek został przepisany dziecku i wydany w pełnej cenie zgodnie z receptą. Pełna odpłatność wynikała ze szczególnej sytuacji zdrowotnej dziecka, która nie kwalifikowała go do tzw. wskazania refundacyjnego )

Były protesty

Ceny leków dla pacjentów po przeszczepach szybowały w trakcie mijającej kadencji rządu PiS. Pierwsza duża manifestacja - Czarny Protest Transplantacji - miała miejsce 8 września 2017 roku. Rzeczniczka MZ tłumaczyła wtedy protestującym, że chorujący powinni stosować tańsze zamienniki:

"Dzięki temu NFZ ponosi coraz mniejsze koszty za refundację tak samo skutecznych preparatów i zyskuje możliwość finansowania terapii także w innych schorzeniach. Nowe leki, które weszły na listę jako pierwsze odpowiedniki, są tak samo skuteczne i bezpieczne".

Kolejne protesty zapowiadano w kwietniu 2018 (ceny leków nadal były bardzo wysokie). Tomasz Samborski, dziennikarz i członek ruchu „My przed/po transplantacji” komentował wtedy:

"Kiedy w sobotę usłyszeliśmy z ust byłej premier Beaty Szydło, że leki za darmo będą przysługiwać nawet kobietom w ciąży, coś w nas pękło. Przestaniemy apelować o obniżkę cen, a zażądamy leków za darmo. Skoro przysługują trzem czwartym pacjentów w tym kraju, dlaczego nas się wyklucza?".

Sprostowanie: W pierwszej wersji tekstu opublikowanej wieczorem 1 października nie pojawiła się informacja o tym, że Borys Budka stwierdził, że lek przepisano dziecku po przeszczepie. Tekst uzupełniliśmy rano 2 października.

Udostępnij:

Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne