Rozmowa o nagrodach dla polskich piłkarzy i siatkarzy wygląda inaczej, gdy zdamy sobie sprawę, że publiczność chętniej oglądała kompromitujące porażki pierwszych niż ekscytujące zwycięstwa drugich. A piłkarskie złoto (dla Francji) jest 190 razy cenniejsze niż siatkarskie (dla Polski). Skąd te różnice - pisze dla OKO.press Michał Szadkowski ze sport.pl

Mistrzostwo świata 2018 polskich siatkarzy – poza satysfakcją kibiców – przyniosło kasę:

  • Polski Związek Piłki Siatkowej otrzymał od Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej (FIVB) – 200 tysięcy dolarów;
  • Bartosz Kurek, wybrany najbardziej wartościowym zawodnikiem turnieju (MVP) –  30 tysięcy dolarów;
  • przyjmujący Michał Kubiak, środkowy Piotr Nowakowski i libero Paweł Zatorski – po 10 tys. dolarów.

Dużo, ale wielokrotnie mniej niż w wielu konkurencjach, a zwłaszcza w piłce nożnej.

Premie za mundial

Nagrody światowych federacji siatkówki (FIVB) i piłki nożnej (FIFA) są przelewane na konta polskich związków.

Za sam (fatalny przecież) udział w mundialu piłkarskim w Rosji 2018 polska reprezentacja dostała od FIFA osiem milionów dolarów plus 1,5 mln zwrotu kosztów przygotowań do imprezy, 47 i pół raza więcej niż siatkarze za złoty medal.

Władze FIVB polskie zwycięstwo na zakończonym 30 września 2018 turnieju wyceniły na 200 tys. dolarów. FIFA francuskim złotym medalistom mistrzostw świata zapłaciła 38 mln dol.

Piłkarskie złoto jest 190 razy droższe niż siatkarskie.

Z premiami dla zawodników sytuacja jest bardziej skomplikowana.

PZPS za mistrzostwo świata nagrodził drużynę 0,5 mln dolarów do podziału.

PZPN za przegrane MŚ nie zapłacił nic, piłkarze mieli zagwarantowane premie dopiero po awansie do 1/8 finału. Wcześniej drużyna dostała jednak 2,6 mln dol. za sam awans na mundial.

Nagrodą za ćwierćfinał mistrzostw Europy w 2016 roku było ok. 2 mln dol., awans na Euro również został wyceniony na 2,6 mln dol.

Jak jest w klubach?

Wybrany na najlepszego siatkarza mundialu Bartosz Kurek za sezon 2017/2018 w tureckim Ziraat Bankası dostał 1,1 mln dol. Był w ścisłej czołówce najlepiej zarabiających siatkarzy świata.

Ale Robert Lewandowski w Bayernie zarabia co najmniej 17 mln dol. Co najmniej, bo razem z premiami może dojść do 23 mln, czyli 21 razy więcej niż Kurek.

A co z reklamami?

Niektórzy sportowcy zarabiają na reklamach więcej niż dostają premii. Fenomenem jest tu Roger Federer, który do skromnych 12,2 mln dolarów za grę na kortach dorzucił 65,2 mln z kontraktów reklamowych (i zajął siódme miejsce w rankingu Forbesa najbogatszych sportowców 2017/2018).

Polscy piłkarze przed mundialem za udział w reklamie inkasowali od 200 tys. (Grzegorz Krychowiak) do 1 mln zł (Robert Lewandowski). Lewandowski w sumie na reklamach zarabia ok. 10 mln zł rocznie.

Siatkarze, mimo bez porównania większych sukcesów, w reklamach występują rzadko i dostają bez porównania niższe stawki. Tę różnicę tłumaczą eksperci przepytani przez Wirtualne Media:

„Marketerzy inwestują tam, gdzie są największe oglądalności i frekwencje. Co ważne – gwarantujące powtarzalność.

Gdyby siatkówka czy lekkoatletyka były w stanie osiągać w sposób cykliczny takie parametry jak piłka nożna, to pieniądze poszłyby tam” – mówi Grzegorz Kita, prezes Sport Management Polska. Podkreśla, że

mundialowe porażki piłkarzy przyciągnęły więcej widzów (11-14 mln) niż zwycięstwa (9 mln) siatkarzy.

To dlatego wiosną piłkarze nie schodzili z billboardów i nie wychodzili z telewizorów, a siatkarze w reklamach występują incydentalnie.

Skąd się bierze taka różnica?

Najprościej rzecz ujmując: z popularności. Futbol to dyscyplina globalna w sensie ścisłym, w eliminacjach ostatniego mundialu wystartowało 210 reprezentacji. O udział w mundialu siatkarskim starało się 130 drużyn. Po mistrzostwach świata w 2014 roku w Polsce szef światowej siatkówki Ary Graça narzekał, że 90 proc. przychodów jego organizacji generuje ledwie pięć krajów. Efekt jest taki, że

FIFA na samym mundialu zarabia 6 mld dolarów. A roczny przychód całego FIVB to 60 mln dol.

Gigantyczną przewagę futbolu widać także w raporcie firmy doradczej PwC. Wśród dyscyplin z największymi potencjałami wzrostu siatkówka w ogóle nie występuje. Przegrywa np. z krykietem, w naszej części świata nieuprawianym, ale za to popularnym w krajach Brytyjskiej Wspólnoty Narodów.

Piłkarze są bogaci, ale nie najbardziej

Według magazynu Forbes najlepiej zarabiającym sportowcem w ubiegłym roku był pięściarz Floyd Mayweather – 285 mln dol. W 2017 roku Amerykanin stoczył walkę z Conorem McGregorem (na liście „Forbesa” zajmuje czwarte miejsce z 99 milionami). Niewiele miała ona wspólnego ze sportem, bo McGregor to zawodnik mieszanych sztuk walki (MMA), ale publiczność chciała ten cyrk oglądać i płaciła w systemie pay-per-view 100 dolarów w USA i 40 zł w Polsce.

Potem są piłkarze. Drugi – Leo Messi (111 mln), trzeci – Cristiano Ronaldo (108 mln). W dziesiątce jest jeszcze piłkarz (Neymar – 90 mln), po dwóch koszykarzy (LeBron James 85,5 mln i Stephen Curry – 76,9) i futbolistów amerykańskich (Matt Ryan – 67,3, Matthew Stafford – 59,5 mln) oraz tenisista (Roger Federer – 77,2 mln).

W pierwszej setce najbogatszych

  • piłkarzy jest aż 9 (poza wymienionymi: Bale, Pogba, Rooney, Suarez, Aguero), siatkarza ani jednego.

Ale najwięcej jest koszykarzy – aż 42, więcej niż w ubiegłych latach. To efekt nowego kontraktu telewizyjnego jaki wynegocjowała NBA. Jest wart 24 mld dol., da potrojenie wpływów.

W pierwszej setce dominują obok koszykarzy inni sportowcy z USA:

  • 18 futbolistów (amerykańskich),
  • 13 baseballistów.

Ponadto:

  • 5 golifistów,
  • 4 bokserów,
  • 4 tenisistów,
  • 3 kierowców Formuły I,
  • jeden lekkoatleta (Bolt na 45 miejscu) i
  • jeden krykiecista.

Ani jednego Polaka/Polki i ani jednej kobiety.

 


Masz cynk?