W środę, 22 lutego, w Instytucie Polskim w Wiedniu miał się odbyć wernisaż wystawy Moniki Piórkowskiej "Time Gates". 8 lutego szef IP Rafał Sobczak zmienił zdanie i wystawę odwołał. Twórczość Piórkowskiej może, jak wyjaśnił, "antagonizować społeczeństwo" i "obrażać uczucia religijne". Według artystki to "cenzura"

Władze Instytutu Polskiego w Wiedniu, które same wpadły na pomysł wystawy, początkowo były zachwycone twórczością artystki. „Z pozoru prace Piórkowskiej wydają się przedstawiać przypadkowe sceny z życia codziennego, są to jednak w rzeczywistości misternie skonstruowane inscenizacje, umożliwiające odbiorcy indywidualne zmierzenie się z różnorodnymi aspektami mikropolitycznymi czy mechanizmami społecznymi” – taki opis pojawił się na stronie Instytutu. Ale już go nie ma.

Na wystawę miało składać się 15 „rozszerzonych portretów”, których tematyka dotyka problemów społecznych: nierówności, braku tolerancji, izolacji społecznej.

„Virus” przedstawia poparzonego tancerza ze środowiska LGBT.

 

„Act on a starcase” to portret nagiego mężczyzny, będący zaproszeniem do dialogu o nierównościach genderowych.

 

„Mgła” ma być przyczynkiem do dyskusji o biedzie.

Na początek wernisażu planowano symboliczny poczęstunek – 500 biało-czerwonych pierogów.

Hołdy tylko bezkrytyczne

Kiedy jednak kuratorka wystawy Austriaczka Angela Stief napisała tekst do katalogu okazało się, że owo „indywidualne mierzenie się z różnorodnymi aspektami mikropolitycznymi czy mechanizmami społecznymi” może być problematyczne. Dyrektor Sobczak, poprzednio rzecznik prasowy MSZ, uznał nagle, że Instytut w Wiedniu „nie może być miejscem, w którym organizowane są wydarzenia służące krytyce sytuacji politycznej w innych krajach, w tym w szczególności w kraju urzędowania Instytutu Polskiego, a takie pojawiają się expressis verbis w tekście kurator wystawy„.

  • Zobacz cały list dyrektora IP w Wiedniu Rafała Sobczaka

    W odpowiedzi na Pani maila uprzejmie informuję, że Instytut Polski w Wiedniu będący placówką zagraniczną z uwagi na status dyplomatyczny, w tym regulujące jego działalność m.in. przepisy oraz zwyczaje dyplomatyczne, nie może być miejscem, w którym organizowane są wydarzenia służące krytyce sytuacji politycznej w innych krajach, w tym w szczególności w kraju urzędowania Instytutu Polskiego, a takie pojawiają się expressis verbis w tekście kurator wystawy.

    Chciałbym wyraźnie podkreślić, że Instytut Polski, będący zagraniczną placówką nie może być miejscem organizowania wydarzeń, które służyć mają politycznej manifestacji. Zwrócę uwagę, że we wspomnianym tekście kurator, wystawa odnosić się miała m.in. do politycznych aspektów chociażby wyborów w Austrii. Tego rodzaju zagadnienia nie są i nie mogą być z powodów przywołanych przeze mnie powyżej przedmiotem działalności zagranicznego przedstawicielstwa, jaki jest Instytut Polski.

    Ponadto chciałbym zaznaczyć, że wydarzenia w Instytucie, przypomnę placówce publicznej, nie mogą być także jakimkolwiek źródłem antagonizowania grup społecznych, w tym polonijnych żyjących w Wiedniu. Działalność Instytutu Polskiego nie może również służyć naruszaniu uczuć religijnych jakichkolwiek grup.  W mojej ocenie kontekst wystawy, jak również towarzyszący jej wspomniany performance (biało czerwone pierogi – ponownie element manifestu politycznego) w żadnym wypadku nie służyłyby zbliżaniu i integracji środowiska polonijnego.

    Mając na uwadze powyższe podjąłem decyzję, jako kierownik placówki zagranicznej, o odwołaniu wspomnianej wystawy w Instytucie Polskim. Nie jest prawdą, że wystawa została odwołana na trzy dni przed planowanym wernisażem. Decyzję, jako kierownik placówki podjąłem 8 lutego. Chciałbym przy tym zaznaczyć, że szanuję prawo do wolności artysty w zakresie prywatnego wyrażania poglądów.

    Równocześnie informuję, że w Instytucie Polskim przedłużona została do połowy kwietnia ciesząca się popularnością m.in. wśród austriackiej publiczności wystawa prezentująca prace najlepszych polskich ilustratorów „The best Polish illustrators”.

Dlaczego? Bo Stief napisała, że wystawa jest okazją do „spojrzenia na świat, który coraz boleśniej doświadcza silnych, politycznych napięć, do władzy dochodzą prawicowi populiści i zagrożone są wartości demokratyczne„.

Stief pisała o zwycięstwie Trumpa, wyjściu Wielkiej Brytanii z UE i wyborach w Austrii, gdzie o włos przegrał kandydat skrajnej prawicy Norbert Hofer z Austriackiej Partii Wolności. W dodatku cytowała prof. Zygmunta Baumana: „prawdziwy dialog nie polega na rozmowach z ludźmi, którzy wierzą w te same rzeczy co my”.

Te odniesienia przestraszyły Sobczaka. W liście do artystki, szef IP argumentował, że  „wydźwięk myśli przewodniej zaprezentowanej [w katalogu] a odnoszącej się do planowanej wystawy ma charakter polityczny”.

W odpowiedzi dla OKO.press dodał, że „wydarzenia w Instytucie nie mogą być źródłem antagonizowania grup społecznych”, a działalność Instytutu „nie może służyć naruszaniu uczuć religijnych jakichkolwiek grup”.

Trudno powiedzieć, która z prac miałaby obrażać uczucia religijne, skoro artystka nie dotyka tematu religii. Na nasze pytanie o to w kolejnym mailu Sobczak już nie odpowiedział. Można się tylko domyślać, że chodzi o temat ciała. W dodatku: męskiego.

„Nie rozumiem tego  zarzutu ani tego, że miałabym antagonizować jakieś grupy społeczne. Dla mnie kluczowy jest właśnie dialog, dlatego taka krytyka jest szczególnie bolesna” – mówi Piórkowska OKO.press.

Na stronie Instytutu jest informacja, że placówka prezentuje „różne oblicza Polski” i „kwestie społeczne”. Trudno zaprzeczyć, że wystawa Piórkowskiej wpisuje się w taki program.

W liście Sobczaka do OKO.press pada zdumiewająca deklaracja, że wystawę wprawdzie odwołał, ale „szanuje prawo artysty w zakresie prywatnego wyrażania poglądów”.

„To przecież cenzura” – komentuje Piórkowska.

Lech Kaczyński i chrześcijański wkład Polski

Odwołanie wystawy Piórkowskiej wpisuje się w dobrą zmianę w instytutach polskich zagranicą.

W maju 2016 roku wiceminister MSZ Jan Dziedziczak rozesłał nowe wytyczne. Z dokumentu, do którego dotarła „Wyborcza”, wynika, że promowanie kultury polskiej za granicą polegać ma na podkreślaniu „dziedzictwa myśli politycznej prezydenta Lecha Kaczyńskiego”, „wkładu chrześcijańskiej Polski w dziedzictwo cywilizacji Zachodu”, zaś odbiorcą przekazu mają być nie obcokrajowcy, ale Polonia.

Piórkowska uważa, że gdyby artyści mieli pracować zgodnie z takimi wytycznymi, żaden artysta niczego by nie wystawił. „Chyba tylko sztuka socrealistyczna mieści się w takim kanonie”.



Poleciało już 13 dyrektorów i dyrektorek

„Dobra zmiana” wyeliminowała już ponad 13 spośród 24 dyrektorów/ek instytutów. Najgłośniejsze były dwie dymisje.

Zwolnienie Katarzyny Wielgi-Skolimowskiej, która była szefową IP w Berlinie od 2013 r., wywołało protesty świata kultury. 5 grudnia 2016 r.  14 niemieckich instytucji protestowało w liście do szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego i ambasadora RP w Berlinie Andrzeja Przyłębskiego (prywatnie męża sędzi wybranej na Prezesa TK z klucza PIS: „Katarzyna Wielga-Skolimowska umiała jak nikt inny przybliżyć nam nowoczesną Polskę poprzez wspólne projekty z zakresu historii i kultury. Jej zaangażowaniu i znakomitej pracy zawdzięczamy obecność kultury polskiej w świadomości berlińczyków. Jesteśmy przekonani, że nie znajdą Państwo lepszego rzecznika polskich interesów” – pisali.

„Berliner Zeitung” sugerował, że powodem zwolnienia Wielgi-Skolimowskiej było jej zaangażowanie w dialog polsko-żydowski oraz promocja „Idy”. Ambasador Przyłębski powiedział „Deutsche Welle”, że „umowa pani Skolimowskiej i tak miała się skończyć w połowie 2017 roku”.

Kiedy zwalniano Agatę Grendę, zawrzało także w Nowym Jorku. Kilkadziesiąt osób związanych z kulturą napisało list, kwestionując tę decyzję.

Nowa polityka polskich placówek wzbudza poruszenie za granicą, które trudno uznać za dobrą promocję Polski. O odwołanej wystawie Piórkowskiej napisały już m.in. APA (Austriacka Agencja Prasowa) i renomowane „Standard” i „Wiener Zeitung”,

W kontekście nowej polityki kulturalnej polskich instytutów odwołanie „Time Gates” właściwie nie dziwi. Dziwne jest raczej zapewnienie dyrektora Sobczaka, że strata jest niewielka, bo „ciesząca się dużym powodzeniem” wystawa „The Best Polish Illustrators” została przedłużona do 14 kwietnia 2017 r.

Monika Piórkowska (ur. 1977 w Krakowie), absolwentka Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Dyplom, zrealizowany w Pracowni Miedziorytu prof. Stanisława Wejmana oraz częściowo w Pracowni Litografii prof. Romana Żygulskiego w 2003 roku, został nagrodzony Medalem Rektora Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Stażystka Programu Socrates – Erasmus w Universität für angewandte Kunst w Wiedniu w 2001 roku. Laureatka prestiżowej austriackiej nagrody Kunsthalle-Preis.


Piszemy o wydarzeniach sezonu. Kulturalnie.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Masz cynk?