Jak wynika z Europejskiego Konsumenckiego Indeksu Zdrowia z 2016 roku, w kwestii jakości opieki zdrowotnej Polska awansowała na 31. miejsce wśród 35 krajów europejskich. Rok wcześniej byliśmy na 34 miejscu. Miara sukcesu? Wyprzedziliśmy Rumunię, Albanię, Bułgarię i Czarnogórę. Dla porównania Czechy są na 12. miejscu

Europejski Konsumencki Indeks Zdrowia bada skuteczność działania systemu zdrowotnego. Tym razem nie chodzi o ilość wydanych pieniędzy, ale o to, jak są wydawane. Ale i pod tym względem Polska prezentuje się bardzo słabo – zajmujemy 31 miejsce wśród 35 krajów. Najlepszą opiekę zdrowotną w Europie ma Holandia. Najlepsze z naszego regionu są Czechy, które zajmują 12. miejsce, z wynikiem gorszym o  zaledwie 7 punktów (na 1000) od Szwecji.

Wyniki Europejskiego Konsumenckiego Indeksu Zdrowia, 2016

Z raportu wynikają dwie dobre wiadomości: po pierwsze, jakość opieki zdrowotnej w Europie rośnie. Aż 11 krajów osiągnęło wynik wyższy niż 800 punktów na 1000. Po drugie, Polska awansowała z przedostatniej pozycji (wyniki z 2015 roku) na 31, wyprzedzając Albanię, Rumunię, Bułgarię i Czarnogórę. Na tym jednak dobre wiadomości się kończą.

Polska: prawie najdłuższy czas oczekiwania na wizyty i operacje, trudny dostęp do leków

Europejski Konsumencki Indeks Zdrowia (EHCI) to niezależne badanie jakości opieki zdrowotnej w 35 krajach w Europie, przeprowadzane od 2005 roku. Pomysłodawcą i wykonawcą badań jest think-tank Health Consumer Powerhouse z siedzibą we Francji. Idea jest prosta: chodzi o zbadanie skuteczności zarządzania systemami zdrowotnymi. Badanie składa się z sześciu głównych czynników:

  • dostęp pacjenta do informacji;
  • długość oczekiwania na wizytę, zabiegi i operacje;
  • skuteczność (mierzona śmiertelnością pacjentów);
  • zakres oferowanych usług i zabiegów;
  • zachowania prewencyjne;
  • dostęp do leków.


Dostępność (długość oczekiwania) wizyt, zabiegów i operacji

Polska jest przedostatnia w kategorii dostępu pacjenta do informacji (gorzej mają tylko pacjenci w Czarnogórze). Razem z Wielką Brytanią, Irlandią i Szwecją zajmujemy niechlubne ostatnie miejsce w kategorii długości oczekiwania na wizytę i na zabiegi.

Podkategorie, które niepokoją najbardziej, to bardzo nikłe szanse Polaków na przeżycie raka oraz dostęp do legalnej aborcji, który został oznaczony symbolem tykającej bomby.

Jesteśmy też w ogonie jeśli chodzi o liczbę zabiegów przeszczepu nerki i cesarskich cięć, opiekę geriatryczną i dostępność dializ poza szpitalami. Bardzo źle jest też z dostępem do leków; gorzej jest tylko w Rumunii, Bułgarii, Albanii, Czarnogórze i na Malcie.

Ratują nas skuteczni lekarze – i my sami

Wyniki raportu są dla Polski katastrofalne. Ratujemy się skutecznością lekarzy – okazuje się, że pomimo długich kolejek i dramatycznie niskiego wskaźnika lekarzy na 1000 mieszkańców (zaledwie 2,2 – gorzej jest tylko w Albanii), nasi lekarze są bardzo sprawni. Skutecznie zapobiegają śmierciom noworodków, pacjentów z atakami serca, chorobami układu krążenia i chorobami dróg oddechowych.

Lekarze na 100 tys. mieszkańców, dane z 2015 roku,

Drugi czynnik, który ratuje nas od przedwczesnej śmierci, to zdrowe nawyki. W kategorii „Zachowania prewencyjne” jesteśmy na tym samym poziomie co Dania, Francja i Irlandia , zajmując pierwsze miejsce w naszym regionie. Szczególnie wysoki jest odsetek szczepień niemowląt, aktywność fizyczna i odsetek szczepień HPV (przeciwko rakowi szyjki macicy).

W tej kategorii jedyny niepokojący wynik to liczba osób z nieprawidłowym ciśnieniem. Jednak sam sport i szczepionki to za mało, gdy Polak zachoruje na raka albo będzie musiał zostać szybko zoperowany. Do tego niezbędne jest zaangażowanie państwa.

Autorzy raportu stworzyli krótkie podsumowania opieki zdrowotnej w każdym kraju – Polska i Węgry zostały wrzucone do jednego worka jako „kraje, których rządy w ostatnich latach zajęte były innymi rzeczami, niż optymalne zarządzanie krajem”.

Dostajemy to, za co płacimy

Niezależnie od Indeksu Konsumenckiego, ci sami autorzy postanowili zbadać zależność między wydatkami na zdrowie a jakością systemu opieki zdrowotnej. Stworzyli więc oddzielne badanie, gdzie zbadali wydatki na mieszkańca na zdrowie, oraz porównali z wynikami Indeksu Konsumenckiego.

Rezultat to tzw. indeks „Bang-for-the-Buck”, czyli stosunek wydawanych pieniędzy do jakości. Ale tutaj też wypadamy bardzo słabo – Polska jest znów na 31. pozycji. Można z tego wysnuć prosty wniosek: dostajemy to, za co płacimy. Za nami tradycyjnie uplasowała się Rumunia, Bułgaria i Węgry, ale też Grecja i Irlandia.

To znaczy, że wydajemy pieniądze skuteczniej niż te dwa ostatnie kraje. Ale tylko to nie wystarczy, żeby Polaków miał kto i czym leczyć. Nie uratują nas lekarze pracujący po 300 godzin w miesiącu ani uprawianie sportu, jeśli na ratującą życie operację będziemy musieli czekać długie miesiące. Jednym słowem – niezbędne jest zwiększenie nakładów finansowych na zdrowie.

Wykres pokazujący stosunek wydawanych pieniędzy i jakości opieki zdrowotnej (kliknij, żeby powiększyć)


 

Absolwentka studiów europejskich na King’s College w Londynie i stosunków międzynarodowych na Sciences Po w Paryżu. Współzałożycielka inicjatywy Dobrowolki, pomagającej uchodźcom na Bałkanach i Refugees Welcome, programu integracyjnego dla uchodźców w Polsce.
W OKO.press pisze o służbie zdrowia, uchodźcach i sytuacji Polski w Unii Europejskiej.


Masz cynk?