Prawa autorskie: Agata Grzybowska / Agencja GazetaAgata Grzybowska / A...
08 lipca 2017

Dość miesięcznic ma już 62 proc. Polaków, chce ich tylko 25 proc. Sondaż OKO.press przed 10 lipca

Nawet w elektoracie PiS - tak zwykle zdyscyplinowanym - aż 30 proc. ma miesięcznic dość, a tylko 52 proc. chciałoby, żeby je nadal organizowano. Wśród pozostałych osób przewaga "dość" nad "nadal" jest sześciokrotna. Większość badanych uważa, że miesięcznice to "czysta polityka", mało kto, nawet wśród wyborców PiS, wierzy w ich religijny sens

Przed 87. miesięcznicą 10 lipca 2017, w której przemarsz smoleński ma napotkać blokadę obywatelską (choć zapewne bez Lecha Wałęsy, który trafił do szpitala), OKO.press sprawdziło, jaki jest stan postaw i nastrojów społecznych. Wśród czterech pytań w sondażu IPSOS dla OKO.press pierwsze dotyczyło osobistego stosunku badanych: czy chcieliby, by miesięcznice były organizowane dalej, czy też mają ich dość.

Ta druga odpowiedź dominowała wśród wszystkich badanych (62 proc.), a zwłaszcza w grupie "wszyscy poza wyborcami PiS" (76 proc.).

IPSOS czerwiec 2017 miesięcznice mamy dość
IPSOS czerwiec 2017 miesięcznice mamy dość

Najwyraźniej opinia publiczna jest zmęczona i zniechęcona do comiesięcznego "teatru smoleńskiego" na warszawskim Krakowskim Przedmieściu. Nawet wśród wyborców PiS zwykle zdyscyplinowanych jak armia spartańska, aż 30 proc. ma miesięcznic dość, a tylko 52 proc. chciałoby ich nadal.

Jest to tym bardziej znamienne, że inne pytania czerwcowego sondażu wskazują na wzrost nastrojów pro-PiS. Widać, że smoleński projekt polityczny traci swój walor jako przekaz ideologiczny zdolny mobilizować elektorat. Popiera go znacznie mniej osób niż chce głosować na PiS.

Wyższe upodobanie do miesięcznic wystąpiło w tych grupach, które stanowią trzon ludowego elektoratu PiS: wśród osób 60 plus - 34 proc., najmniej wykształconych - 41 proc. i mieszkańców wsi - 30 proc. W inteligenckim i wielkomiejskim elektoracie sympatia dla miesięcznic spada do 15 proc. wśród ludzi po studiach i 14 proc. w największych miastach (a więc także w Warszawie).

Przed poniedziałkową miesięcznicą 10 lipca 2017 OKO.press sprawdza, jaki jest stan opinii publicznej. Dziś, 8 lipca informujemy, czym według Polek i Polaków są miesięcznice oraz czy powinny być kontynuowane, 9 lipca powiemy, ile osób wierzy jeszcze w zamach smoleński, a 10 lipca - jaki jest stosunek do obywatelskiej blokady smoleńskiego przemarszu.

Miesięcznice to działanie polityczne

W pytaniu o to, czym są - według osoby badanej - miesięcznice, można było wybrać dwie z trzech odpowiedzi: uroczystość religijna, upamiętnienie ofiar, działanie polityczne.

Prawie wszyscy badani decydowali się na jedną interpretację (średnia liczba wybieranych odpowiedzi wyniosła 1,12).

Dwie pierwsze odpowiedzi zgodne są z oficjalną interpretacją miesięcznic, jaką przedstawiają władze PiS: to religijne w swej naturze akty oddania hołdu ofiarom katastrofy/zamachu smoleńskiego. Jarosław Kaczyński organizuje je, by pomodlić się za brata i innych zmarłych/zabitych 10 kwietnia 2010 roku, a spełnieniem przekazu smoleńskiego będzie ustalenie winnych katastrofy (zaspokojenie moralne) oraz budowa jednego lub dwóch pomników w dostatecznie prestiżowym miejscu (zaspokojenie symboliczne).

Dlatego prezes PiS z takim - zapewne nie do końca szczerym - oburzeniem reagował na okrzyki "Do kościoła" ze strony kontr-demonstrantów 10 czerwca 2017.

Jak widać z sondażu, dwie "oficjalne" interpretacje miesięcznic zyskały 49 pkt. proc. wskazań (uwaga! odsetek ludzi wybierających je był de facto mniejszy, bo zwolennicy miesięcznic wskazywali czasem obie odpowiedzi).

Najrzadziej wybierana była religijna interpretacja. Jest zresztą najtrudniejsza do utrzymania. Nawet wśród hierarchów pojawiają się tu otwarte głosy sprzeciwu.

Prymas senior Henryk Muszyński powiedział "Tygodnikowi Powszechnemu", że "comiesięczne marsze pamięci organizowane przez środowisko związane z PiS noszą znamię manifestacji narodowo-politycznej. Posługiwanie się w czasie tych obchodów symbolami i znakami religijnymi ma charakter czysto instrumentalny".

Taka właśnie była najczęstsza (58 proc.) odpowiedź badanych: miesięcznice to działania polityczne. Trudno tego nie zauważyć, widząc, że w pierwszym szeregu idą najważniejsi politycy PiS. Dodatkowo protesty, kontrmanifestacje i blokady sprawiły, że kilka ostatnich miesięcznic zamieniło Krakowskie Przedmieście w miejsce gorącego sporu i politycznego konfliktu z czynnym udziałem sił porządkowych, a w końcowym wystąpieniu

Jarosław Kaczyński już nawet nie wspomina brata lecz w duchu zupełnie nieewangelicznym "jedzie" po opozycji i kontr-demonstrantach.

Nawet wśród wyborców PiS tylko 17 proc. dostrzega religijny wymiar miesięcznic, najczęściej wybierany był wątek upamiętnienia ofiar (aż 73 proc.). Jak widać na wykresie, profile odpowiedzi w elektoracie i poza elektoratem PiS zasadniczo się różnią.

Dla badanych "nie-PiS" sprawa jest jasna: 76 proc. wybiera opinię abp. Muszyńskiego, że miesięcznice to "czysta polityka". Czysta - w sensie "właśnie", a nie "szlachetna".

Sondaż IPSOS dla OKO.press 19-21 czerwca 2017, metodą CATI (telefonicznie), na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1005 osób.

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne