Dzisiaj - 22 lipca - obchodzimy oficjalny Europejski Dzień Ofiar Przestępstw z Nienawiści. W Polsce od 2015 roku liczba przestępstw z nienawiści systematycznie rośnie. Dlaczego tak jest i co możemy z tym zrobić? OKO.press publikuje rozmowę z dr Sylwią Spurek, zastępczynią Rzecznika Praw Obywatelskich i pełnomocniczką ds. równego traktowania

Od 2016 roku PiS dokonało niemożliwego – przekonało obywateli kraju, gdzie cudzoziemcy stanowią 0,3 proc. społeczeństwa, że „obcy” stanowią dla nich śmiertelne niebezpieczeństwo.

Kampania strachu przed „uchodźcami” i „obcymi”, którą prowadzi PiS od kampanii wyborczej 2015, ale także przyzwolenie na nacjonalistyczną i rasistowską narrację (np. podczas Marszu Niepodległości) przynosi smutne efekty.

Nie tylko w badaniach postaw, ale także w aktach fizycznej przemocy na tle ksenofobicznym i rasistowskim, jak wynika m.in. z najnowszych badań biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Dr Sylwia Spurek mówi OKO.press: „Liczba przestępstw z nienawiści rośnie – według statystyk prokuratury krajowej. Z naszych ostatnich badań wynika, że zaledwie 5 proc. ofiar zgłasza przestępstwo. Często przestępstwa ewidentnie motywowane rasizmem albo ksenofobią nie są kwalifikowane jako przestępstwa z nienawiści – wtedy w ogóle nie wchodzą do statystyk”.

Przestępstwa z nienawiści powinny być ścigane i karane ze szczególną starannością – ich sprawcy znieważyli albo zaatakowali ofiarę ze względu na przynależność (albo domniemaną przynależność) do grupy mniejszościowej.

Ma to ogromny wpływ na całe grupy: religijne, etniczne, narodowościowe. Ludzie, którzy są przedstawicielami tych mniejszości, zaczynają się bać – boją się wychodzić, przestają uczestniczyć w życiu publicznym”.

Przestępstwa z nienawiści przenoszą się ze sfery wirtualnej do realnej – to już nie tylko mowa nienawiści w internecie, ale ataki werbalne i fizyczne wymierzone w konkretne osoby. Czyli obrażanie w tramwaju, oplucia, pobicia, pchnięcia.

Publikujemy cały wywiad z dr Spurek.


22 lipca to oficjalny Europejski Dzień Ofiar Przestępstw z Nienawiści, ustanowiony, by upamiętnić ofiary nienawiści i tragiczne wydarzenia z 22 lipca z różnych lat – m.in. likwidację przez Niemców getta warszawskiego, masakrę na wyspie Utøya i zamach bombowy w Oslo.


OKO.press: Były MSWiA Joachim Brudziński mówił, że w Polsce przestępstwa z nienawiści to „margines marginesów”. Politycy partii rządzącej cały czas powtarzają, że rosnąca ksenofobia to wyimaginowany problem. Z kolei według badań Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, liczba takich przestępstw rośnie. Jak jest naprawdę? 

Sylwia Spurek: Liczba przestępstw z nienawiści rośnie – według statystyk prokuratury krajowej. Z tymi danymi ciężko dyskutować – choć niektórzy próbują, np. używając statystyk policji, które są niepełne. A prokuratura prowadzi rejestr postępowań prowadzonych zarówno przez nich samych, jak i przez policję. Organami ścigania są policja i prokuratura, i jeśli weźmiemy pod uwagę dane tylko jednej z tych instytucji, obraz będzie niepełny.

Wzrost takich przestępstw odnotowujemy też w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich – rośnie liczba spraw, którymi się zajmujemy. W 2015 roku zarejestrowaliśmy 40, w 2017 roku aż 100. To są sprawy, które zgłaszają do nas obywatele, albo te, które podejmujemy z urzędu. Śledzimy też doniesienia medialne i staramy się dotrzeć do pokrzywdzonych. Pytamy organy ścigania, czy zostało wszczęte postępowanie i na jakim ono jest etapie. Tak było np. w sprawie pobicia obywatela Pakistanu w Warszawie, Czeczenki w Łomży, wydarzeń w Ełku, czy pobicia obywatela Arabii Saudyjskiej w Zakopanem.

Oficjalne statystyki są zresztą bardzo niepełne, bo z naszych ostatnich badań wynika, że zaledwie 5 proc. ofiar zgłasza przestępstwo. Często przestępstwa ewidentnie motywowane rasizmem albo ksenofobią nie są kwalifikowane jako przestępstwa z nienawiści – wtedy w ogóle nie wchodzą do statystyk. Tak było na przykład w sprawie profesora Kochanowskiego, który został pobity w tramwaju za to, że rozmawiał po niemiecku. Sędzia uznał, że sprawca zorientował się, że profesor Kochanowski jest Polakiem, więc nie było tam motywu ksenofobicznego. Taka argumentacja jest dla mnie po prostu absurdalna.

  • Przeczytaj więcej o metodologii badań RPO

    Według RPO zaledwie 5 proc. z nich zgłaszanych jest do odpowiednich organów. Skąd to wiemy? To wyniki najnowszych badań, przeprowadzonych przez biuro RPO wspólnie z Organizacją Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Muzułmanów, Ukraińców i migrantów z Afryki Subsaharyjskiej w Polsce zapytano o doświadczanie przestępstw z nienawiści, mieszczących się w sześciu wskazanych przez badaczy kategoriach (znieważenia, groźby, zniszczenie mienia, naruszenia nietykalności cielesnej, stosowania przemocy i napaści seksualnej). W ten sposób ustalono, że ponad 18 proc. Ukraińców, 8 proc. muzułmanów i aż 43 proc. osób pochodzących z państw Afryki Subsaharyjskiej doświadczyło w latach 2016-2017 co najmniej jednego przestępstwa motywowanego nienawiścią.

    Kolejnym etapem badania było porównanie uzyskanych danych z danymi dotyczącymi zgłoszonych przestępstw z nienawiści, gromadzonymi przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.  Jak się okazało, w latach 2016-2017 w woj. małopolskim prowadzono jedynie 18 postępowań karnych w sprawach o ww. przestępstwa z nienawiści, w których pokrzywdzonymi byli Ukraińcy (tymczasem w badaniach oszacowano liczbę przestępstw na 44 tysiące). W województwie mazowieckim, w odniesieniu do osób pochodzących z krajów muzułmańskich lub arabskich zarejestrowano 31 postępowań karnych (podczas gdy oszacowana przez badaczy liczba przestępstw to 4300), a dla społeczności pochodzącej z Afryki Subsaharyjskiej – 47 takich postępowań (oszacowana liczba przestępstw – ok. 3000).

    Te wyniki potwierdzają ogromną skalę underreportingu, czyli niskiej zgłaszalności przestępstw, który w sposób szczególny dotyka przestępczości z nienawiści. Zaledwie 5 proc. przestępstw z nienawiści jest zgłaszana na policję lub prokuraturę.

OKO.press: Nawet patrząc na statystyki prokuratury, przestępstwa z nienawiści to mały procent wszystkich popełnianych w Polsce przestępstw. Dlaczego mamy się nimi przejmować?

Sylwia Spurek: To przestępstwa szczególne ze względu na motywację sprawców. Tej okoliczności nie dostrzega wielu rządzących. Takie przestępstwa powinny być ścigane i karane ze szczególną starannością – ich sprawcy znieważyli albo zaatakowali ofiarę ze względu na przynależność (albo domniemaną przynależność) do grupy mniejszościowej. Ma to ogromny wpływ na całe grupy: religijne, etniczne, narodowościowe. Ludzie, którzy są przedstawicielami tych mniejszości, zaczynają się bać – boją się wychodzić, przestają uczestniczyć w życiu publicznym. I dlatego właśnie organy państwa powinny wykazać szczególną determinację w ściganiu tych przestępstw i w przeciwdziałaniu im na przyszłość. To podkreśla także Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu w swoich orzeczeniach.

  • Przeczytaj, jaka jest podstawa prawna ścigania przestępstw z nienawiści

    Według Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (ODIHR – OSCE), przestępstwo z nienawiści to takie, w którym „ofiara lub inny cel przestępstwa są dobierane ze względu na ich faktyczne bądź domniemane powiązanie, lub udzielanie wsparcia grupie wyróżnianej na podstawie faktycznej lub domniemanej rasy, narodowości bądź pochodzenia etnicznego, języka, koloru skóry, religii, płci, wieku, niepełnosprawności fizycznej lub psychicznej, orientacji seksualnej lub innych podobnych cech”Polskie prawo nie definiuje przestępstw z nienawiści. Podstawą prawną do ich karania są normy w trzech artykułach kodeksu karnego:

    1. 119 par. 1: „Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.
    2. 256: „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2″. 
    3. 257:Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowościlub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3″.

    Inaczej niż w definicji ODIHR, według kodeksu karnego przestępstwa z powodu orientacji seksualnej i płci nie są przestępstwami z nienawiści. Rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej, prokurator Arkadiusz Jaraszek mówi OKO.press: „To długa i skomplikowana dyskusja. My wielokrotnie zgłaszaliśmy takie postulaty. To pytanie należy kierować do ustawodawców i polityków, a nie do nas”.

OKO.press: Co oprócz ścigania można jeszcze robić, żeby takich ataków było mniej?

Sylwia Spurek: Konieczna jest praca u podstaw, która powinna zaczynać się w szkole – edukacją antydyskryminacyjną. Ale żeby prowadzić taką edukację, potrzebne są podstawy prawne, a obecny rząd zlikwidował te, które wynikały z prawodawstwa krajowego.

Uchylono rozporządzenie MEN, w którym zapisany był obowiązek wdrażania edukacji antydyskryminacyjnej. Wprawdzie nadal mamy akty prawa międzynarodowego, które zgodnie z Konstytucją są częścią wewnętrznego porządku prawnego, ale to nie motywuje rządzących do działania. Prawdę mówiąc, za poprzednich rządów wdrażanie edukacji antydyskryminacyjnej – mimo podstawy prawnej – też pozostawiało wiele do życzenia. Szkoły nie prowadziły edukacji antydyskryminacyjnej, mało tego, zgłaszali się do nas nauczyciele, którzy z powodu prowadzenia takiej edukacji antydyskryminacyjnej mieli problemy – ze strony dyrektora, koleżanek i kolegów, rodziców.

Szkoła od bardzo dawna nie uczy o prawach człowieka, tolerancji, równości.

Drugą kwestią są postawy polityków i polityczek. Nie chodzi tylko o to, żeby organy skutecznie ścigały przestępstwa z nienawiści – ale też o to, żeby politycy wyraźnie opowiadali się przeciwko tego rodzaju zachowaniom. Żeby grupy mniejszościowe miały poczucie, że rządzący nie zgadzają się na takie zachowania, żeby mieli poczucie, że mogą liczyć na sprawiedliwość.

Kiedy potępienia nie ma, przedstawiciele mniejszości nabierają przekonania, że nie trzymamy ich strony, że nie będziemy ich chronić, że nie uznajemy takich zachowań za nieakceptowalne. Mam wrażenie, że w polskiej polityce mamy ogromny deficyt wartości wynikających z systemu praw człowieka, a to powinny być fundamenty planowania wszelkich polityk publicznych. Jeżeli tych fundamentów nie ma, trudno jest budować państwo otwarte, inkluzywne, oparte na zaufaniu i zasadzie dialogu społecznego.

Wie pani, co mnie najbardziej niepokoi? Przestępstwa z nienawiści przenoszą się ze sfery wirtualnej do realnej – to już nie tylko mowa nienawiści w internecie, ale ataki werbalne i fizyczne wymierzone w konkretne osoby. Czyli obrażanie w tramwaju, oplucia, pobicia, pchnięcia. To znaczy, że sprawcy stają się bardziej zuchwali. Być może czują większe przyzwolenie na takie zachowania – ze strony społeczeństwa, polityków. Nie czują, że może spotkać ich za to kara.

OKO.press: Kto najczęściej pada w Polsce ofiarą takich przestępstw?

Sylwia Spurek: Od lat grupy są najbardziej narażone na ataki to: Ukraińcy, Żydzi, Romowie i muzułmanie oraz osoby atakowane ze względu na swoją rasę. Kolejność się zmienia, ale od wielu lat nienawiść dotyka przedstawicieli tych grup. Skoro to wiemy, to organy państwa powinny podejmować działania z wyprzedzeniem: część Polaków i Polek nie wie zbyt wiele na temat tych grup, ma jakiś problem z zaakceptowaniem ich obecności w Polsce – a one są przecież coraz liczniejsze, zwłaszcza Ukraińcy. Pojawiają się głosy, że to jest wina samych mniejszości np. społeczności muzułmańskiej, która „nie daje się poznać”. Zrzucanie odpowiedzialności za wzrost nastrojów ksenofobicznych na mniejszości jest niedopuszczalne.

OKO.press: Z waszych badań wynika, że statystyki są mocno niedoszacowane – na policję zgłasza się zaledwie 5 proc. ofiar przestępstw z nienawiści. Z czego to wynika?

Sylwia Spurek: Jestem zaskoczona tym, że liczba ofiar zgłaszających przestępstwa jest aż tak mała. Wyniki naszych badań są bardzo niepokojące. Jeśli tylko 5 proc osób zgłasza fakt, że padły ofiarą ataku na tle rasistowskim, ksenofobicznym lub religijnym, to coś jest bardzo nie tak z naszym systemem prawnym – i z nami jako społeczeństwem. Główne powody to strach, brak zaufania do policji oraz przekonanie, że zgłoszenie sprawy nic nie da. Ofiary mówią, że organy ścigania zniechęcają je do zgłaszania przestępstw, wiemy o sytuacjach, kiedy czyn nie jest kwalifikowany jako rasistowski, mimo ewidentnych przesłanek. Ostatnio jeden z polskim muzułmanów mówił, że gdyby miał zgłaszać wszystkie ataki, które są skierowane w jego stronę, to w ogóle nie wychodziłby z posterunku policji, a potem z sądu.

Trzeba powiedzieć sobie wprost: jest ogromna rzesza ludzi, którzy w naszym kraju nie czują się bezpiecznie i komfortowo. Pytanie, czy to nam odpowiada, czy taki jest nasz cel, czy to jest w porządku? Z wypowiedzi części polityków wynika, że tak – a ja po prostu nie mogę się na to zgodzić. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to wpływa na funkcjonowanie państwa w każdym jego aspekcie i społecznie, i gospodarczo. Otwartość społeczeństwa, zaufanie, dialog, to kluczowe wskaźniki współczesnych i nowoczesnych państw.


Dr Sylwia Spurek – Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, doktorka nauk prawnych, radczyni prawna, legislatorka. Od 1999 r. zaangażowana w działania na rzecz praw człowieka. W latach 2002-2005 prawniczka w Sekretariacie Pełnomocniczki Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, gdzie uczestniczyła w pracach nad rządowym projektem pierwszej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Do 2014 r. radca Prezesa Rady Ministrów w Departamencie Prawnym Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, następnie wiceszefowa Biura Pełnomocniczki Rządu do Spraw Równego Traktowania. Autorka kilkudziesięciu publikacji dotyczących równego traktowania, polityk społecznych i jakości rządzenia.


Absolwentka studiów europejskich na King’s College w Londynie i stosunków międzynarodowych na Sciences Po w Paryżu. Współzałożycielka inicjatywy Dobrowolki, pomagającej uchodźcom na Bałkanach i Refugees Welcome, programu integracyjnego dla uchodźców w Polsce.
W OKO.press pisze o służbie zdrowia, uchodźcach i sytuacji Polski w Unii Europejskiej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym