Duda chce by emeryci byli młodsi, Kaczyński naciska, ale rząd się nie śpieszy. Sto dni z expose Szydło dawno minęło. Obniżenie wieku emerytalnego dopiero w 2018 r.?

Jeżeli zostanę prezydentem, jednym z pierwszych projektów, jaki wniosę do Sejmu, będzie ustawa przywracająca poprzedni wiek emerytalny.

Andrzej Duda, Prawo i Sprawiedliwość Konwencja wyborcza - 07/02/2015

Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta


Zrealizowana. Prezydent złożył swój projekt już dwukrotnie.


Prezydent złożył odpowiedni projekt ustawy w listopadzie 2015 r. Zgodnie z nim, kobiety będą mogły przejść na emeryturę w wieku 60, a mężczyźni – 65 lat. Pierwsze czytanie ustawy odbyło się 9 grudnia 2015 r. Potem prace zwolniły, choć także premier Szydło deklarowała w exposé 18 listopada 2015 r., że “w czasie pierwszych stu dni naszych rządów [przeprowadzimy] obniżenie wieku emerytalnego”.

Ministrowie rządu odpowiedzialni za finanse są jednak sceptyczni. Podczas otwartego posiedzenia rządu 17 maja 2016 premier Szydło poprosiła ich o “przyspieszenie” prac tak, żeby projekt ustawy został przyjęty do końca roku”. 7 czerwca 2016 r. szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk powiedział, że „wejście w życie [1 stycznia 2017 r.] będzie pewnie trudne, bo ZUS mówi:> tak, oczywiście, ale dajcie nam czas na wdrożenie systemu informatycznego< (…) Samo wdrożenie niekoniecznie od 1 stycznia mogłoby się dokonać”. Według minister Elżbiety Rafalskiej wdrożenie systemu w ZUS zajmie około dziewięć  miesięcy. Zapowiada się opóźnienie realizacji obietnicy o ponad rok.

W Radzie Dialogu Społecznego pojawiają się kontrpropozycje. Związkowcy rekomendują, by wiek emerytalny wynosił 61 lat dla kobiet i 66 dla mężczyzn. Konfederacja Lewiatan chce zrównania wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn na poziomie 66 lat. Lewiatan gotów jest przystać na dodatkowe kryterium 40-letniego stażu pracy, ale dopiero po osiągnięciu wieku 62 lat i pod warunkiem zgromadzenia odpowiedniego kapitału ze składek. Na co Jarosław Kaczyński 7 maja 2016 r. “Powiedzieliśmy 60/65 i musi być 60/65.”

Obniżenie wieku emerytalnego sprawiłoby, że wypłacane emerytury będą niższe (bo okres składkowy będzie krótszy). Minister Kowalczyk 9 grudnia 2015 r. szacował, że emerytury kobiet spadną o „jakieś 10 proc., a maksymalnie do 30 proc.” Według ZUS może być gorzej – emerytury kobiet, które skończą pracę w najbliższych latach będą niższe o kilkanaście procent, a obecne 40-latki po przejściu na emeryturę dostaną aż 40 proc. mniej niż według obecnych zasad.

  • Szczegółowa analiza

    Dlaczego PiS obniża wiek emerytalny? Analiza

    Rząd PO-PSL podwyższył wiek emerytalny. W 2012 r. przyjął ustawę, która stopniowo zrównuje wiek emerytalny dla obu płci aż do 67 lat. Ustawa wciąż obowiązuje. Docelowo mężczyźni mieli przechodzić na emeryturę w wieku 67 lat w 2020 r., a kobiety – w 2040 r.

    Dlaczego podnosili? Dlaczego podnosili? Reforma PO-PSL odpowiada na wyzwania demograficzne. Polacy żyją coraz dłużej, spada liczba urodzeń, a w konsekwencji rośnie proporcja emerytów do ludzi pracujących lub mogących podjąć pracę. Według danych Komisji Europejskiej dziś na jednego emeryta przypada nieco mniej niż pięć takich osób, ale w 2030 r., będą to tylko ponad dwie takie osoby.

    Według szacunków GUS  co szósty Polak jest dziś po sześćdziesiątce. W 2020 r. będzie co czwarty, a w 2035 r. – nieco więcej niż co trzeci.

    Podwyższenie wieku emerytalnego miało łagodzić konsekwencje tych trendów i podreperować sytuację ZUS, którego zadłużenie stale rośnie – tylko w 2016 r. państwo  dołoży do systemu emerytalnego 42 mld złotych.

    Kto był przeciw? Reforma Platformy została źle przyjęta przez opinię publiczną. Według sondażu CBOS z kwietnia 2012 r., przeciw podwyższaniu wieku emerytalnego było aż 79 proc. Polaków i Polek. Protestowali związkowcy. „Solidarność” organizowała pikiety, blokowała Sejm, w maju 2012 r. powstało miasteczko namiotowe.

    1,4 mln obywateli i obywatelek podpisało wniosek o przeprowadzenie referendum emerytalnego, Sejm go odrzucił. Szef „S” Piotr Duda mówił wtedy: „Żadna obywatelska inicjatywa w Polsce nie zyskała tak wielkiego poparcia, ostatnią ideą, którą poparły miliony Polaków, była «Solidarność» w 1980 roku”.

    Ustawa została przegłosowana głosami koalicji rządzącej po burzliwej debacie w Sejmie. Prezes PiS Jarosław Kaczyński nazwał reformę „barbarzyństwem”. Wkrótce potem OPZZ, NSZZ „S” i grupa posłów PiS zaskarżyły ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. 7 maja 2014 r. TK orzekł jednak, że podwyższenie wieku emerytalnego było zgodne z Konstytucją.

    Obietnice prezydenta. Gdy tylko Andrzej Duda został kandydatem na prezydenta, powiedział Super Expressowi, że jedną z pierwszych jego decyzji będzie „inicjatywa obniżenia wieku emerytalnego dla kobiet do 60. roku życia i dla mężczyzn do 65. roku życia”. Zapowiadał, że ustąpi ze stanowiska, jeśli w pierwszym roku nie złoży projektu reformy emerytur. W kampanii parlamentarnej obietnicę podtrzymała Beata Szydło. Była to jedna z pięciu kluczowych reform, które zapowiadała w expose premier Szydło i to do wprowadzenia w sto dni.

    Tuż po wyborach Andrzej Duda spotkał się z Piotrem Dudą z „Solidarności”, który przekonywał prezydenta-elekta, by reforma gwarantowała możliwość dalszej pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego. Postulował też wprowadzenie drugiego kryterium przejścia na emeryturę – 40 lat stażu pracy, bez osiągnięcia wieku emerytalnego. Ostatecznie, projekt ustawy zapewnia dobrowolność przechodzenia na emeryturę, ale nie zawiera zapisu o stażu pracy.

    Prezydencka ustawa znalazła się w Sejmie 21 września 2015 r., kiedy do wyborów parlamentarnych pozostały dwa posiedzenia. Ówczesna marszałkini Małgorzata Kidawa-Błońska zdecydowała, że nie włączy jej do obrad i zgodnie z zasadą dekontynuacji trafiła do sejmowego kosza.

    Konsultacje, wątpliwości. Po zwycięstwie PiS-u w listopadzie 2015 r. Duda złożył projekt ponownie i 9 grudnia 2015 r. odbyło się pierwsze czytanie. Projekt został skierowany do podkomisji, a tam prace wyhamowały. Premier Szydło deklaruje, że nowela powinna zostać uchwalona po wakacjach. Minister finansów Paweł Szałamacha 12 stycznia 2016 r. w Poznaniu mówił, że do reformy emerytalnej nie dojdzie w tym roku, bo „nie ma tego w budżecie”. Minister rozwoju Mateusz Morawiecki powiedział 19 lutego 2016 r. radiowej Jedynce, że „nie ma jeszcze precyzyjnie określonego planu dotyczącego tej ustawy”.

    Andrzej Duda liczy na to, że reforma zostanie uchwalona jeszcze w 2016 r. Dopuszcza zmiany w projekcie w wyniku konsultacji społecznych. 24 kwietnia 2016 r. mówił PAP: „Nie mam nic przeciw propozycjom zmian, jeśli będą (…) w lepszy sposób odpowiadały potrzebom społecznym”. Chodzi m.in. o propozycję „Solidarności”, aby poza wiekiem dodać kryterium okresu składkowego: 35 lat dla kobiet, 40 lat dla mężczyzn. Tę propozycję poparły w Radzie Dialogu Społecznego OPZZ i FZZ.
    Związkowcy rekomendują, by wiek emerytalny wynosił 61 lat dla kobiet i 66 dla mężczyzn. Inaczej pracodawcy. Konfederacja Lewiatan chce zrównania wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn na poziomie 66 lat. Lewiatan gotów jest przystać na kryterium 40-letniego stażu pracy, ale dopiero po osiągnięciu wieku 62 lat i pod warunkiem zgromadzenia odpowiedniego kapitału ze składek.

    Jarosław Kaczyński odrzucił 7 maja 2016 r. wszelkie kompromisy: “Sądzę, że w przyszłym roku [wejdzie w życie obniżenie wieku emerytalnego]. Trwają dyskusje w Radzie Dialogu Społecznego. Tam padają propozycje, których nie ukrywam – nie akceptuję. Powiedzieliśmy 60/65 i musi być 60/65. Trzeba dotrzymywać słowa.”

    Rząd jednak bierze pod uwagę wprowadzenie zmian, ale nie precyzuje jakich. Minister Kowalczyk zapowiadał w czerwcu 2016 r. “Przygotowujemy stanowisko do projektu obniżki wieku emerytalnego. Są różne pomysły dotyczące powiązania tego prostego obniżenia wieku emerytalnego ze stażem. Te pomysły analizujemy i dyskutujemy. Myślę, że w tym roku powinniśmy tę decyzję ostatecznie podjąć.”

    12 maja 2016 r. min. Rafalska powiedziała w telewizyjnym wywiadzie, że obniżanie wieku emerytalnego rozpocznie się „najwcześniej” w pierwszym kwartale 2017 r. ze względu na trwające konsultacje i tryb prac w Sejmie. Potwierdził to minister Kowalczyk, mówiąc że “Samo wdrożenie (ustawy) niekoniecznie od 1 stycznia mogłoby się dokonać”. Podczas otwartego posiedzenia rządu premier Szydło poprosiła ministrów o przyspieszenie prac: „Żebyśmy do końca roku, tak jak było deklarowane, ten projekt przyjęli”.

    Konsekwencje

    PiS przedstawiał podwyższenie i zrównanie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn jako krzywdę, którą rząd PO i PSL wyrządził społeczeństwu. „Miliony pracujących Polaków pozbawiono perspektywy przejścia we właściwym czasie na godziwą emeryturę. Od 2009 r. stale obniżana jest wysokość nowych emerytur” – czytamy w programie PiS.

    Faktycznie, wysokość świadczeń spada, bo na emeryturę zaczęły przechodzić roczniki objęte reformą z 1999 r.  Podstawą nowej emerytury jest wysokość zgromadzonych w ZUS składek dzielona przez statystyczną  długość pozostałego życia osoby w danym wieku. Wcześniej państwo wyliczało emeryturę uwzględniając okresy składkowe i nieskładkowe oraz wysokość zarobków w czasie przechodzenia na emeryturę. Stare zasady były korzystniejsze dla emerytów.

    Emerytury jeszcze niższe. W programie PiS nie ma ani słowa, że powrót do niższego wieku emerytalnego dodatkowo zmniejszy świadczenia (emerytura będzie jeszcze mniej „godziwa”). Szybsza rezygnacja z pracy oznacza bowiem krótszy okres wpłacania składek, które emeryt/ka będzie konsumował/a przez dłuższy czas, bo średnia długość życia w Polsce rośnie (mniejsza kwota dzielona przez większą liczbę lat i miesięcy).

    Eksperci Pracodawców RP szacują, że po obniżeniu wieku emerytalnego (do 65 lat) mężczyzna, który przez całe życie zawodowe otrzymywał pensję minimalną (ok.1750 zł) dostanie 880 zł emerytury zamiast 954 zł, które dostawałby, przechodząc na emeryturę w wieku 67 lat. Różnica rośnie tym bardziej, im więcej zarabiamy. Przy średnich zarobkach 2,5 tys. zł, byłoby to odpowiednio: 1196 zł i 1363 zł.

    Kobiety zagrożone. Obniżenie wieku emerytalnego szczególnie dotknie kobiety, które znów będą pracować o pięć lat krócej niż mężczyźni. Tymczasem zarabiają one średnio o 16 proc. mniej niż mężczyźni (wg danych Komisji Europejskiej, są też inne szacunki). Ich emerytury dodatkowo maleją ze względu na przerwy w pracy na rodzenie i opiekę nad dziećmi (krótszy okres składkowy).

    Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk 9 grudnia 2015 r. szacował, że na skutek prezydenckiej reformy emerytury kobiet spadną o „jakieś 10 proc., a maksymalnie do 30 proc.”. Według ZUS może być gorzej: emerytury kobiet, które skończą pracę w najbliższych latach będą – po nowelizacji ustawy – niższe o kilkanaście procent, a obecne 40-latki po przejściu na emeryturę dostaną aż 40 proc. mniej niż według obecnych zasad.

    Będzie można dłużej? PiS wyjaśnia, że przejście na emeryturę jest dobrowolne i każdy może zdecydować, by po przekroczeniu wieku emerytalnego dalej pracować i tym samym zgromadzić większy kapitał składek i mieć wyższą emeryturę. Praktyka pokazuje jednak, że starszym osobom jest trudno znaleźć i utrzymać pracę, Polacy zostają emeryt/kami najszybciej jak to możliwe, także dlatego, że pracodawcy wypychają starsze osoby z etatów. Już w tej chwili pracuje mniej niż połowa (44 proc.) osób w wieku 55–64 lat (dla porównania – w Niemczech 65 proc.). Po obniżeniu wieku emerytalnego liczba starszych osób aktywnych zawodowo może jeszcze się zmniejszyć.

    Dziura w ZUS. Obniżenie wieku emerytalnego pogłębi finansowe kłopoty ZUS-u. Za starej ustawy szacowano, że na emerytury zabraknie w latach 2015–2019 między 250 a 400 mld. Według ministerstwa finansów, reforma prezydenta dodatkowo nadwyręży budżet państwa o 8,6 mld zł w 2017 r., 10,2 mld zł w 2018 r. i 11,9 mld zł w 2019 r.

    Wyzwanie cywilizacyjne. Wiek emerytalny zrównują Dania, Słowenia i Belgia. Hiszpania, Chorwacja. Holandia i Włochy zdecydowały się na stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego do 67 lat, Bułgaria – do 65 lat.

    To odpowiedź na wspólne dla Europy problemy demograficzne. Oczekiwana długość życia w 2060 r. będzie wynosiła w Unii 83 lata dla mężczyzn i 88 lat dla kobiet, czyli wzrośnie odpowiednio o 10 i 8 lat w porównaniu ze stanem aktualnym. Liczba osób w wieku 65 i więcej do 2060 roku podwoi się, a po 80-tce potroi. Dziś jednego emeryta w UE utrzymuje czterech pracowników, w  2060 r. będzie ich tylko dwóch.

    Komisja Europejska oszacowała, że wszystko to będzie nas drogo kosztowało – wzrosną nakłady nie tylko na emerytury, ale także na opiekę zdrowotną, długoterminową opiekę społeczną dla osób starszych i zasiłki dla bezrobotnych. Obniżenie wieku emerytalnego nadwyręży i tak już zadłużony polski system emerytalny. Będzie decyzją podjętą na przekór demografii i europejskim tendecjom.

 


Powiązane:

Komentarze użytkowników OKO.press

Dodawanie komentarzy jest możliwe tylko dla autorów oraz osób, które wykupiły subskrypcję. Zaloguj się

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym