"Jestem przekonany, że pod biało-czerwonym sztandarem jest miejsce dla każdego z nas, niezależnie od poglądów, bo w każdym - wierzę w to głęboko - jest miłość do ojczyzny" - deklarował prezydent Duda przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Ale najwyraźniej tego miejsca nie znalazł dla Donalda Tuska. Przewodniczącego Rady UE nie przywitał ani jednym słowem

„Swary nigdy nie służą budowaniu silnego państwa. Swary w tym przeszkadzają” – mówił Duda. Chwilę wcześniej wykazał się rzadką polityczną małostkowością.

Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej, zwany nieformalnie prezydentem Europy, stanął podczas uroczystej odprawy wart 11 listopada 2018 pod Grobem Nieznanego Żołnierza w trzecim rzędzie z boku.

Prezydent Duda witał po kolei:

  • marszałków,
  • premiera,
  • dostojników kościelnych,
  • przedstawicieli korpusu dyplomatycznego,
  • „ekscelencje, państwa ambasadorów”,
  • „szanownych panów generałów”,
  • oficerów,
  • żołnierzy,
  • funkcjonariuszy,
  • „wszystkich dostojnych przybyłych gości” oraz
  • mieszkańców Warszawy.

Wizyta Donalda Tuska w Polsce nie jest wizytą oficjalną, ani nawet roboczą. Jest to tzw. pobyt nieoficjalny, w którym nie obowiązują formy protokolarne, np. zasady precedencji dotyczące kolejności przedstawiania czy witania osób.

Reguły dyplomatyczne mówią, że w takiej sytuacji „formy protokolarne organizacji spotkania muszą być każdorazowo dostosowane do sytuacji; w każdym jednak przypadku są one minimalne”.

Andrzej Duda miał jednak swobodę manewru i mógł wybrnąć z niezręcznej sytuacji, w której osoba o niezwykle wysokiej pozycji w międzynarodowej hierarchii, jest zarazem zdecydowanym krytykiem Prawa i Sprawiedliwości. Dzień wcześniej w Łodzi Tusk opisał rządy PiS jako „współczesnych bolszewików”.

Polityczna małostkowość Dudy uderza tym bardziej, że samo przemówienie było dość neutralne politycznie, raczej z akcentem na wspólnotę wartości. Wychwalał polityków, którzy w 1918 roku

„umieli stanąć razem, choć mieli przecież różne poglądy, różnym ideom służyli, to jedna była wspólna – wolna, niepodległa, suwerenna Polska”.

Chwalił Ignacego Daszyńskiego za schowanie osobistych ambicji, gdy złożył swój urząd premiera rządu lubelskiego w ręce marszałka Piłsudskiego” i retorycznie zachwycał się:

„O jakże to były ważne momenty! O, jak wielką mądrość i miłość ojczyzny pokazali. Niechże będą wzorem do naśladowania, jak budować wolną Rzeczpospolitą”.

„Swary nigdy nie służą budowaniu silnego państwa. Swary w tym przeszkadzają”. Duda dziękował też, „że jesteśmy tu razem”.

I jakby krytykował samego siebie za pominięcie Tuska dodał:

„Jestem przekonany, że pod biało-czerwonym sztandarem jest miejsce dla każdego z nas, niezależnie od poglądów, bo w każdym – wierzę w to głęboko – jest miłość do ojczyzny”.

W 12-minutowej mowie prezydent dwukrotnie wzywał Pana Boga i odwoływał się do „wspólnej kultury wyrosłej na pniu 1052 lat chrześcijaństwa”.

To kolejna niespójność. O 9.00 rano 11 listopada miał bowiem Duda okazję wysłuchać pouczenia w homilii abp Stanisława Gądeckiego, który spory passus poświęcił nowotestamentowej zasadzie „Miłujcie waszych nieprzyjaciół”:

„Jezus zniósł prawo odwetu, zastępując je prawem miłości, co św. Paweł streścił w słowach: »Nie daj się zwyciężać złu, ale zło dobrem zwyciężaj«. Poprzez rezygnację z własnych – nawet słusznych – praw i przez pragnienie dobra drugiej osoby, uczeń Chrystusa może przyczynić się do nawrócenia agresora i zmiany jego życia”.

Dalej Gądecki pouczał zebranych w Świątyni Opatrzności Bożej polityków, jak należy zachować się wobec nawet najsurowszych oponentów:

„Najpierw trzeba uśmierzyć agresję łagodnością, a dopiero wtedy można odwołać się do prawdy i sprawiedliwości. W przeciwnym razie przemoc zrodzi dalszą przemoc i zrodzi się zamknięte koło zła”.

  • Zobacz cały fragment homilii

    „MIŁUJCIE WASZYCH NIEPRZYJACIÓŁ”

    a) Drugi temat to miłość nieprzyjaciół. Tak Kodeks Hammurabiego jak i Prawo Starego Testamentu dopuszczały prawo odwetu: „życie za życie, oko za oko, ząb za ząb, ręka za rękę…” (Wj 21,23nn). Prawo odwetu miało wyeliminować prawo do nieproporcjonalnie wysokiej zemsty a jednocześnie chronić porządek publiczny, odstraszając agresora.

    Jezus zniósł prawo odwetu, zastępując je prawem miłości, co św. Paweł streścił w słowach: „Nie daj się zwyciężać złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12, 21). Poprzez rezygnację z własnych – nawet słusznych – praw i przez pragnienie dobra drugiej osoby, uczeń Chrystusa może przyczynić się do nawrócenia agresora i zmiany jego życia. Najpierw trzeba uśmierzyć agresję łagodnością, a dopiero wtedy można odwołać się do prawdy i sprawiedliwości. W przeciwnym razie przemoc zrodzi dalszą przemoc i zrodzi się zamknięte koło zła.

    b) Ilustracją trudności, jakie powstały pośród duchowieństwa okresu zaborów z tytułu Jezusowego nakazu: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” bardzo wnikliwie przeanalizował arcybiskup warszawski Zygmunt Szczęsny Feliński: „Do obozu patriotów – pisał on – należeli znowu duchowni gorącego i szlachetnego serca, ale nie dość kościelnego ducha, których głównym zadaniem było nie to, aby naród pozyskać Kościołowi, lecz aby przez katolicyzm wskrzesić ojczyznę, a przynajmniej zachować naród od zagłady. Czuli oni, że katolicyzm jest najgłówniejszą przeszkodą do naszego wynarodowienia, ale zamiast widzieć w nim jedynie zbawiający pierwiastek, co narodowi wiekuisty zapewnia żywot, oni widzieli w nim po prostu kamień węgielny polskiej narodowości, z wywróceniem którego runęłoby całe budowanie. Jakkolwiek przeto gorliwie i nieraz z narażeniem siebie bronili zasad katolickich i kościelnej w kraju organizacji, czuć jednak było, że nie tyle chodziło im o chwałę Bożą i dusz zbawienie, ile o sprawę polską.

    Nie powiem, aby ci księża nie mieli wiary lub kapłańskiej gorliwości, wielu z nich owszem przykładnymi było kapłanami, ale ową Bożą rozczynę [ów Boży zaczyn] okwaszał [zakwaszał] zawsze ziemski pierwiastek opartego na nienawiści patriotyzmu, który nie pozwalał im nigdy wnieść się na wyżyny prawdziwie chrześcijańskiej miłości. Nie tylko nie troszczyli się oni wcale o nawrócenie swoich prześladowców, lecz zbyt swobodnie pojmując obowiązki podbitego narodu względem zaborczej władzy, nie poprzestawali oni na upoważnieniu biernego oporu w rzeczach przeciwnych sumieniu i zastrzeżeniu praw swoich […]. Służąc przede wszystkim krajowi, a nie Kościołowi, mniej oglądali się oni na rady i ostrzeżenia udzielane z Rzymu, niż na głos opinii publicznej w kraju, a ta chęć popularności popychała ich nieraz na bezdroża, których najwolniejsze nawet sumienie usprawiedliwić nie było w stanie” (Zygmunt Szczęsny Feliński, Pamiętniki, Warszawa 2009, 388-389).

.

Tusk w IV RP jak Wałęsa w PRL

Donald Tusk złożył kwiaty pod Grobem Nieznanego Żołnierza po zakończeniu uroczystości oficjalnych.

Wcześniej 11 listopada składał kwiaty pod pomnikiem Piłsudskiego, w towarzystwie władz PO z Grzegorzem Schetyną. Powiedział:

„Wiem, że na co dzień spieramy się między sobą o kształt Rzeczypospolitej, przyszłość naszego państwa. Czasami za mocno, wybacz nam, Polsko. Ale też wiem, że to, co nas łączy, jest o wiele mocniejsze i o wiele ważniejsze. To jesteś ty – Polsko. Kochamy cię Polsko, nie wstydźmy się tych najprostszych słów”.

Pominięcie Tuska przez Dudę przywodzi na myśl czasy PRL, gdy w latach 80. „Solidarność” była oficjalnie zakazana i władze starały się pomniejszyć rolę Lecha Wałęsy. Ówczesny rzecznik rządu Jerzy Urban mówił, że Wałęsa jest „prywatnym obywatelem”.

Dostęp do informacji o działaniach władz to Twoje prawo.
Wesprzyj OKO, by nadawało dalej.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!