Prezydent widzi rzeczy, których nie ma, a nie dostrzega tych, które były. W przemówieniu z okazji Święta Wojska Polskiego Andrzej Duda stwierdza, że PiS "odwrócił tendencję" w wydatkach na armię. Tymczasem to za prezydentury Komorowskiego podniesiono odsetek PKB na obronność, a PiS na razie tylko obiecuje, że zwiększy

„Wierzę, że uda nam się osiągnąć poziom 2,5 proc. PKB [do 2030]” – mówił pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego prezydent RP. Do 2030, czyli za dwie kadencje prezydenckie lub prawie trzy parlamentarne.


(...) udało się odwrócić tendencję do finansowania obronności, do wydatków na polską armię (...)

Andrzej Duda, przemówienie podczas Święta Wojska Polskiego - 15/08/2017

przemówienie podczas Święta Wojska Polskiego

Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta


fałsz. Fałsz. To prezydent Komorowski zwiększył wydatki na armię.


Cała wypowiedź prezydenta brzmiała tak:

„Czynimy wszystko, aby móc wydawać jak największe środki na modernizację polskiej armii. Czynimy wszystko, aby odwrócić niekorzystne zmiany, które nastąpiły na przestrzeni ostatnich lat. Bo popełniono wiele pomyłek. Ale wierzę w to głęboko, że te pomyłki można naprawić. Ale wierzę w to głęboko, tak jak udało się odwrócić tendencję do finansowania obronności, do wydatków na polską armię”.

Trudno powiedzieć, o jakiej tendencji mówi prezydent Duda, bowiem wydatki na polską armię rosną od 2016 roku – ustawę w tej sprawie przygotowała Platforma Obywatelska, a podpisał prezydent Bronisław Komorowski.

Wydatki na obronność w proc. PKB

Do niedawna wydatki na armię regulowała  ustawa z 25 maja 2001 roku „O przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu Sił Zbrojnych RP”. Zapisano w niej, że na obronność przeznacza się przynajmniej 1,95 proc. PKB z roku poprzedniego. Tę ustawę przygotował Bronisław Komorowski, gdy był ministrem obrony w rządzie Jerzego Buzka.

Ten sam Komorowski 14 lat później zmienił tę ustawę i podniósł wydatki na armię. 23 lipca 2015 prezydent podpisał nowelizację – od tej pory budżetowe wydatki na obronność miały wynosić co najmniej 2 proc. PKB.

Komorowski podpisywał ustawę po swojej przegranej w wyborach prezydenckich. Ale wokół zwiększonego budżetu MON już wcześniej był konsensus polityczny – ustawa powstała z połączenia projektu rządowego i dwóch poselskich (PSL i PiS). A dwuprocentowy próg realizował natowskie ustalenia z Newport z 2014 roku.

PiS planuje podnieść ten próg do 2,2 proc. w 2020 i 2,5 proc. w 2030 roku – w Sejmie jest już ustawa, która to zakłada.

Coraz więcej pieniędzy na wojsko

Uzależnienie budżetu MON od procentu PKB znaczy, że wydatki na obronność rosły od lat. Na przykład w 2005 roku było to 17 mld zł, a w 2017 aż 37 mld zł. Tegoroczny budżet MON jest o ponad miliard złotych wyższy niż w 2016 roku. Mimo to środowiska wojskowe i prawica domagały się dalszego wzrostu finansowania, zwłaszcza na modernizację wojska, bowiem znaczna część sprzętu pochodzi jeszcze z czasów PRL.



Prawdą jest, że PiS zwiększył wydatki na modernizację armii – np. w 2016 roku finansowanie Planu Modernizacji Technicznej wzrosło o 20 proc. w stosunku do 2016, a wydatki na badania i rozwój – aż o 500 proc.

Te procenty i kwoty jeszcze będą rosły. Rząd PiS planuje dalsze zwiększanie budżetu sił zbrojnych. W 2030 ma on osiągnąć 20 mld dolarów, czyli podwoić się wobec obecnego budżetu, co jest entuzjastycznie witane w kręgach przemysłu zbrojeniowego. Firma doradcza Deloitte umieściła Polskę wśród 14 krajów świata o najszybciej rosnącym budżecie na obronność (są to również: Algieria, Angola, Australia, Chiny, Egipt, Indie, Indonezja, Izrael, Maroko, Nigeria, Pakistan, Filipiny i Wietnam).

Jednak planowane wydatki to jedno, a realizacja budżetu – drugie. Negocjowanie kontraktów zbrojeniowych trwa często latami, rozmowy nie są finalizowane, a raport ze Strategicznego Przeglądu Obronnego, który pozwoli ocenić, jaki sprzęt jest polskiemu wojsku potrzebny, przyjęto dopiero w maju 2017.

OKO obserwuje służby. Uważnie.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Masz cynk?