Podczas spotkania z mieszkańcami Kamiennej Góry na Dolnym Śląsku prezydent Andrzej Duda porównał Unię Europejską do państw zaborczych, które pod koniec XVIII w. wymazały Polskę z mapy Europy. Spełniamy obywatelski obowiązek i edukujemy Głowę Państwa. W punktach, żeby łatwiej to weszło do Głowy

Prezydenta można posłuchać np. w materiale TVN24 (tutaj). W Kamiennej Górze mówił o zbliżającym się stuleciu odzyskania niepodległości. Apelował, żeby mieszkańcy “mówili dzieciom”, że Polska jest “dzisiaj rzeczywiście suwerenna i niepodległa”.

Potem odniósł się do Unii Europejskiej:

„Bo bardzo często ludzie mówią nam: po co nam Polska? Unia Europejska jest najważniejsza. Przecież państwo wiecie, że bywają takie głosy. To niech sobie ci wszyscy przypomną te 123 lata zaborów. Jak Polska wtedy, pod koniec osiemnastego wieku swoją niepodległość straciła i zniknęła z mapy. Też byli tacy, którzy mówili: a może to lepiej, swary się wreszcie skończą, te rokosze, te wszystkie insurekcje, wojny, awantury, konfederacje, wreszcie będzie święty spokój”.

Co ciekawe, fragment nie znalazł się w oficjalnym sprawozdaniu z wizyty na stronie prezydenta. Autor sprawozdania skoncentrował się na tym, co Duda mówił o inwestycjach oraz budowie drogi S3, idącej od Szczecina na południe, aż do granicy czeskiej, przez Kamienną Górę.

Dalej prezydent mówił już o rzeczach oczywistych – o zaletach wolności, demokracji i pracy na własny rachunek. W 2018 r. mają zostać oddane trzy nowe odcinki trasy S3.

Na słowa prezydenta oburzyła się “Gazeta Wyborcza”. Jej komentator Marek Beylin (piszący niekiedy gościnnie w OKO.press) zarzucił Dudzie, że “zadrwił ze stulecia niepodległości”.

My w OKO.press uznaliśmy, że trzeba wyjaśnić prezydentowi, dlaczego jego porównanie jest obraźliwe i absurdalne. Oto nasze podsumowanie – w punktach, zaczynając od spraw najprostszych:

W czasie zaborów:

  • Części Polski zostały częściami państw zaborczych;
  • Polaków nikt nie pytał o zdanie, a opór przeciw zaborcom wielokrotnie tłumiono zbrojnie (podczas wojny z 1792 r. oraz insurekcji kościuszkowskiej 1794 r.);
  • Zlikwidowano polskie urzędy, administrację, sądownictwo i wojsko;
  • Polska była rządzona z Petersburga, Berlina i Wiednia;
  • Zaborcy prześladowali Polaków walczących o niepodległość, tłumiąc krwawo powstania oraz represjonując polskich konspiratorów.

Tymczasem po wstąpieniu do Unii Europejskiej:

  • Państwo polskie istnieje, jak istniało;
  • Polska jest krajem wolnym i demokratycznym (o czym Duda, który wygrał wybory prezydenckie, chyba pamięta);
  • Polska administracja ma się świetnie (i cały czas się rozrasta);
  • W związku z tym nie trzeba robić żadnych powstań, konspirować i emigrować z powodu prześladowań na tle narodowym.

Myśleliśmy, że te różnice jest w stanie wyliczyć uczeń szkoły podstawowej, a najdalej gimnazjum.

Przerosły one jednak prezydenta RP, co jest smutne.

Na marginesie edukacji Głowy Państwa – co uznajemy za obywatelski obowiązek OKO.press – warto dodać, że pewne historyczne stwierdzenia prezydenta są prawdziwe.

Rzeczywiście w czasie zaborów wielu Polaków uważało się za lojalnych poddanych zaborczych mocarstw. Historycy piszą o tym niezbyt chętnie. Polecamy jednak książki prof. Andrzeja Chwalby “Polacy w służbie Moskali” (1999) czy Agaty Tuszyńskiej “Rosjanie w Warszawie” (1992).

Z drugiej strony, także wielu patriotów kwestionowało sens powstań narodowych, w których zawsze mierzyliśmy się z wielokrotnie większymi siłami wroga. Nie każdy, kto kwestionował powstania, był rosyjskim lojalistą.

Ciekawi nas także, kto w Polsce mówi, że Unia Europejska jest najważniejsza i pyta – cytując prezydenta – “po co nam Polska”.

Nikt liczący się w Polsce tak nie mówi, chyba że coś przeoczyliśmy. Przeciwnie, nawet politycy opozycji byli w przeszłości przeciwni koncepcjom “Europy federalnej” pojawiającym się na początku XXI wieku na Zachodzie. Dziś nawet tam stanowią one margines.

OKO.press prosi więc prezydenta RP Andrzej Dudę, aby podzielił się z zaciekawionymi obywatelami informacją, kim są „ludzie, którzy mówią: po co nam Polska? Unia Europejska jest najważniejsza.”

Jeśli Pan prezydent jest zbyt zajęty, to może jego Kancelaria odpowie, wszak blisko 500 osób tam pracuje za pieniądze z naszych podatków, a roczny budżet przekracza 200 mln zł.


Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017).
W OKO.press pisze o polityce i historii.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym