0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.plFot. Robert Kowalews...

1 lipca 2026 roku, w dniu, w którym mniej więcej połowa ukraińskich uchodźców i uchodźczyń przebywających w Ośrodkach Zbiorowego Zakwaterowania (OZZ-ach) straciła prawo do pobytu w nich, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk próbowała podczas konferencji prasowej obiecywać korekty systemu i wyjaśniać sytuację, do której doprowadziła ustawa wygaszająca. Wypowiedzi Dziemianowicz-Bąk mają tym większe znaczenie, że od 1 lipca to jej ministerstwo przejęło nadzór nad OZZ-ami.

O komentarz do kolejnych wypowiedzi ministry poprosiliśmy Joannę Jesis-Polewską, szefową spółki Bazar, która od 2022 roku prowadzi w Gorzowie Wielkopolskim dwa Ośrodki Zbiorowego Zakwaterowania (OZZ) dla uchodźców z Ukrainy.

Przeczytaj także:

Jak już pisaliśmy, na mocy „ustawy wygaszającej” 1 lipca większość ze 100 osób, którymi opiekuje się Jesis-Polewska, straciła prawo do darmowego pobytu. W tym aż 45 dzieci. Zagrożony jest także los 12 z 16 emerytek i emerytów, którzy mają dzieci lub wnuki mieszkające w Polsce, bo polskie państwo uznało, że to dorośli zstępni powinni ich utrzymywać. W ostatniej chwili, 29 czerwca, dyrektorka Wydziału Polityki Społecznej Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego poinformowała Joannę, że emeryci do końca lipca zostają na „starych zasadach”. Miejsce tracą także samotne matki z trójką i więcej dzieci.

Oto pięć wypowiedzi ministry. Warto przeczytać komentarze Joanny Jesis-Polewskiej, bo Dziemianowicz-Bąk będzie powtarzać swoją narrację w mediach (chociażby dzisiaj, 1 lipca, ma wystąpić w „Faktach po Faktach”).

Dziemianowicz-Bąk: – Osoby z grup wrażliwych w Ośrodkach Zbiorowego Zakwaterowania mogą i będą przebywały bezpłatnie. Co nie jest żadną łaską, co nie jest żadnym przywilejem, co jest po prostu odpowiedzialnością państwa, które chce zadbać o to, żeby osoby, które znajdują się na jego terytorium, miały szansę na usamodzielnienie się, miały szansę na znalezienie pracy.

Jesis-Polewska: – Ministra podkreśla, że państwo opiekuje się osobami z grup wrażliwych, ale rzecz w tym, że 1 lipca zasadniczo zmieniło definicję, kto do nich należy. Z systemu wypadły: wszystkie dzieci, samotne matki trójki i więcej dzieci, emeryci z polską emeryturą, pracujący lub z rodziną w Polsce (ten ostatni wyrok został odroczony o miesiąc). Zostają: kobiety ciężarne i w połogu, matki dzieci do 12. miesiąca życia. Ale ich pozostałe dzieci mają się wyprowadzić!

Czy naprawdę warto, pani ministro, chwalić się tym, jak odpowiedzialne jest polskie państwo? Owszem, było odpowiedzialne, gdy obowiązywała ustawa pomocowa z 2022 roku, ale teraz wykazuje się skrajną nieodpowiedzialnością za los uchodźców w najtrudniejszej sytuacji.

Dziemianowicz-Bąk mówiła: – Wyzwaniem jest kwestia odpłatności za dzieci tych osób, które są uprawnione do pobytu w ośrodku zbiorowego zakwaterowania. I tu działamy jako ministerstwo dwutorowo. Doraźnie i natychmiast skierowaliśmy za pośrednictwem wojewodów odpowiednie pisma i wytyczne, żeby reagować w takich sytuacjach – nie jest ich wiele, jest ich kilkaset w skali kraju.

Jesis-Polewska: – Natychmiast skierowaliście pisma?! Serio? Kiedy dokładnie i do kogo? Jest 1 lipca. W naszych OZZ-ach jest 10 dzieci matek, które np. z powodu niepełnosprawności nie straciły jeszcze prawa do pobytu. Według przepisów, jakie dostałam, mam za te dzieci pobierać opłatę albo usunąć je z ośrodka. Nikt się tymi przypadkami nie interesował. Może należało wysłać takie pisma do OZZ-ów?

W OZZ-ach w całej Polsce na 11 tys. osób jest 4500 dzieci. Dlaczego ministra pochyla się tylko nad dziećmi osób wrażliwych?

Co z dziećmi samotnych matek, które już dawno straciły status grupy osób wrażliwych i same za siebie płacą? Czy ich dzieci są gorsze? Czy ministra nie wie, że takiej matki nie będzie stać na płacenie za pobyt swoich dzieci?

Dziemianowicz-Bąk: – Każda taka sytuacja wymaga opieki, troski i pochylenia się nad nią. Można było skorzystać ze świadczeń dostępnych za pośrednictwem samorządów, ze specjalnych zasiłków, ze specjalnych dodatkowych środków, z których będzie można pokryć pobyt takiego dziecka. To działanie doraźne, które pozostaje w gestii samorządów, jednak samorządy otrzymały jasne rekomendacje.

Jesis-Polewska: – Kilka dni temu z urzędu wojewódzkiego dostałam polecenie, by poinformować „niezwłocznie i osobiście” uchodźców i uchodźczynie, że one i oni sami, a także ich dzieci, „nie będą już mogli dłużej korzystać z bezpłatnego zakwaterowania” (i, dodajmy, wyżywienia). Dotyczyło to wszystkich osób tracących prawo pobytu, w tym wszystkich dzieci. Ich mamy musiały wypełnić oświadczenia, że o tym wiedzą.

Chyba te rekomendacje do samorządów nie dotarły? A może wysłano je dopiero teraz post factum?

Ministra mówi o pochylaniu się nad każdą sytuacją i troską o każde dziecko. Mam zasadnicze pytanie: czy nie należało się pochylić wcześniej? Nie po 1 lipca, ale wcześniej. Organizacje społeczne apelowały, powstała nawet społeczna petycja (tutaj można ją nadal podpisać), by ograniczyć „wygaszanie”; przestrzegał też RPO. Ile czasu będzie trwało „pochylanie się”? Kto się – konkretnie – będzie pochylał i decydował, które przypadki wymagają opieki i troski? Kiedy będą środki na dodatkową opiekę? Jakie? Kto będzie nimi dysponował?

Na razie, pani ministro, dzieci są u nas nielegalnie, bo taką podjęłyśmy decyzję, że nie wyrzuca się ludzi w potrzebie na ulicę. Działania doraźne? Niech będą, oby jak najszybciej. Kiedy jednak będą działania systemowe, skoro wojna się nie skończyła, a dzieci u nas są?

Dziemianowicz-Bąk: – Nikt nie powinien pozostać bez pomocy, nikt nie powinien pozostać bez opieki i każde z tych dzieci powinno móc znaleźć się, bez dodatkowych kosztów, w takim ośrodku zakwaterowania zbiorowego.

Jesis-Polewska: – Może i nie powinien, ale bez pomocy został! I to nie jedno dziecko, ale wszystkie dzieci właśnie zostały bez opieki. Raz jeszcze: ich mamy musiały podpisać oświadczenie, że o tym wiedzą.

Dzieci są u mnie i dopóki damy radę finansowo, będziemy je utrzymywać, nie korzystając z rekomendacji dyrektorki Departamentu Pomocy Społecznej Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Beaty Karlińskiej z pani ministerstwa: – Osoby, które ze względu na swoją sytuację życiową czy też zdrowotną nie są w stanie samodzielnie funkcjonować w środowisku, będą przecież w dalszym ciągu miały możliwość schronienia i wyżywienia [w OZZ] na zasadach komercyjnych. Jak się ma to pismo dyrektorki Karlińskiej z 16 czerwca 2026 roku do pani deklaracji, że nikt nie powinien pozostać bez pomocy? Może trzeba zwolnić dyrektorkę? A może nie udawać teraz bardziej szlachetnej?

Dziemianowicz-Bąk: – Nikt, niezależnie od tego, w jakiej sytuacji się znajduje, niezależnie od tego, jaki ma paszport, niezależnie od tego, jakie ma obywatelstwo, nie może i nie pozostanie bez pomocy i bez wsparcia.

Jesis-Polewska: – Ustawa, za którą pani ministra głosowała, pozostawiła bez pomocy i wsparcia tysiące osób, które wciąż przebywają w OZZ-ach, bo ze względu na wiek, stan zdrowia, niepełnosprawność i dużą liczbę dzieci nie mają szans poradzić sobie na rynku pracy. U nas, raz jeszcze, dotyczy to 45 dzieci, trzech samotnych matek trójki i więcej dzieci oraz 12 z 16 emerytów, którzy warunkowo mogą zostać do końca lipca i nikt nie wie, co dalej.

Dziemianowicz-Bąk poinformowała też, że MRPiPS przygotowało w tych sprawach przepisy rangi ustawowej. Projekt ma się obecnie znajdować w resorcie spraw wewnętrznych i administracji, gdzie zostanie zaopiniowany. – Jako ministerstwo polityki społecznej chcemy, żeby oprócz tych doraźnych, aktywnych działań i współpracy z samorządami znalazły się w odpowiedniej regulacji przepisy, które zagwarantują w sposób systemowy prawo do pobytu dzieci w takich ośrodkach.

Jesis-Polewska: – Wzruszająca troska, ale czy nie należało wcześniej o tym pomyśleć, zamiast zamykać oczy i uszy na wszystkie ostrzeżenia i apele?

Teraz zaczynacie pracę nad ustawą, gdy dzieci straciły prawo do pobytu w OZZ-ach?!

Wołaliśmy o to od listopada 2025 roku. Co dalej? Zrobicie konsultacje, na które będą dwa dni na zgłoszenie uwag, których nikt nie uwzględni? I jeszcze raz: czy ustawa ma objąć wszystkie ukraińskie dzieci, tak jak wszystkie – Bogu dzięki – zachowały prawo do bezpłatnej opieki medycznej (choć okrojone m.in. o usługi stomatologiczne)? Czy też idzie tylko o dzieci, których matki za pobyt nie płacą?

Dziemianowicz-Bąk kilkakrotnie podkreślała, podobnie jak w wielu poprzednich wypowiedziach, że to wszystko wina prezydenta Karola Nawrockiego.

Jesis-Polewska: – Faktem jest, że Nawrocki zawetował pierwszą wersję ustawy, upierając się m.in. przy ograniczeniu 800 plus dla ukraińskich rodziców pracujących (co zresztą wcześniej postulował... Rafał Trzaskowski w kampanii prezydenckiej 2025 roku). Ale czy Nawrocki nie podpisałby ustawy mniej okrutnej dla osób ciężko chorych i mniej restrykcyjnej wobec prawa do pobytu w OZZ-ach? Pani ministro to nie prezydent pisał ustawę, ale demokratyczny rząd z demokratycznym ministrem Maciejem Duszczykiem na czele. I pani za nią głosowała.

Może się pani nie cieszyła, ale czy to ma znaczenie? Dla moich podopiecznych – żadnego.

Na zdjęciu Piotr Pacewicz
Piotr Pacewicz

Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze