Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej” wygrał w Sądzie Najwyższym precedensowy proces wytoczony przez PiS. Sąd orzekł, że dziennikarz, komentując ułaskawienie przez prezydenta Dudę Mariusza Kamińskiego, mógł użyć słów "tak działa państwo mafijne” i nie przekroczył tym granic debaty publicznej

OKO.press poprosiło o komentarz Wojciecha Czuchnowskiego. „Cieszę się, że sąd przywrócił wyrok I instancji, w którym sędzia powiedział, że miałem podstawy do napisania takiego komentarza. Bo tu nie tylko chodzi o prawo do krytyki. Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że decyzja o ułaskawieniu była poważna i bulwersująca. I miałem prawo się tym zająć i to ocenić” – mówi OKO.press dziennikarz „Gazety Wyborczej”. I podkreśla: „Przypominam, że Sąd Okręgowy orzekł, że tym komentarzem występowałem w obronie praworządności”.

Ten wyrok Sądu Najwyższego jest ważny dla wolności słowa, granic krytyki obecnej władzy oraz swobody dziennikarskiej.

Sąd Najwyższy w czwartek 10 października uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który nakazywał Wojciechowi Czuchnowskiemu przeproszenie PiS za komentarz z 2015 roku. Dziennikarz użył w nim słów, które zabolały partię: „Mafijne państwo PiS” i „tak działa mafijne państwo”.

Sąd Najwyższy orzekł, że dziennikarz nie przekroczył granic dopuszczalnej krytyki.

PiS pozwał za krytykę ułaskawienia Mariusza Kamińskiego

PiS pozwał Wojciecha Czuchnowskiego z „Gazety Wyborczej” za komentarz z listopada 2015 roku o ułaskawieniu przez prezydenta Andrzeja Dudę byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego.

Prezydent ułaskawił go tuż po wygranych wyborach przez PiS. Kamiński był wtedy skazany w I instancji (nieprawomocnie) na bezwzględne więzienie za nielegalną operację CBA z 2007 roku, uderzającą w Andrzeja Leppera. Kamiński był wtedy szefem CBA. Gdy PiS wygrało wybory w 2015 roku Kamiński miał zostać członkiem rządu i koordynatorem służb specjalnych, ale by mógł pełnić te funkcje, nie mógł być karany. A było ryzyko, że skazujący wyrok utrzyma sąd odwoławczy.

Jednak do rozprawy apelacyjnej nie doszło, bo prezydent Duda ułaskawił Kamińskiego przed zakończeniem procesu. Sąd odwoławczy mógł uznać, że decyzja prezydenta go nie wiąże, bo wszedł on w kompetencje władzy sądowniczej i wprowadził tym ułaskawieniem groźny precedens. Ale sąd odwoławczy uznał, że prezydent mógł zastosować prawo łaski w trakcie procesu.

Na czele składu orzekającego, który wydał takie orzeczenie, stał Piotr Schab, dziś główny rzecznik dyscyplinarny dla sędziów z nominacji ministra Zbigniewa Ziobry. Schab i jego dwaj zastępcy są znani z tego, że ścigają dyscyplinarkami sędziów broniących niezależności sądów.

I to ułaskawienie w ostrych słowach skrytykował wówczas dziennikarz „Gazety Wyborczej” w komentarzu „Mafijne państwo PiS”.

Czuchnowski pisał, że politycy PiS i prezydent po wygranych wyborach zaczęli wywierać naciski na wymiar sprawiedliwości oraz atakowali wyrok skazujący Kamińskiego. Krytykował też decyzję o ułaskawieniu.

„Dzień ten zaciąży nad całą prezydenturą Andrzeja Dudy. Pokazał on, że stawia ponad prawem siebie, kolegów i działaczy swojej partii. Że to oni, poza powołanymi do tego organami państwa, będą teraz orzekać, kto jest winny, a kto może spać spokojnie. Że oni są państwem.

Służbom kierowanym przez Kamińskiego prezydent dał zielone światło do nadużyć – sygnał, że wszystko im wolno, a sądów nie muszą się bać. Tak nie działa państwo demokratyczne. Tak działa państwo mafijne” – pisał ostro w komentarzu Wojciech Czuchnowski.

Sąd Okręgowy dał dziennikarzom prawo do ostrej krytyki

Partię Kaczyńskiego najbardziej zabolało określenie „mafijne państwo” i tytuł komentarza w internetowej wersji tekstu, czyli „Mafijne państwo PiS”. I pozwało dziennikarza oraz Agorę, wydawcę „Gazety Wyborczej”, o ochronę dóbr osobistych. PiS domagał się przeprosin.

Sąd Okręgowy w Warszawie w 2016 roku oddalił jednak pozew. Sędzia Paweł Pyzio w uzasadnieniu wyroku mówił wtedy, że komentarz nie dotyczy partii, tylko działalności organów państwa i prezydenta Dudy. I na tym mógł zakończyć. Komentarz nie dotyczy PiS, więc nie ma sprawy. Ale sędzia poszedł dalej.

Stwierdził, że nawet przyjmując, że komentarz dotyczy PiS to i tak nie można zarzucić mu bezprawności. „Sam tytuł »Mafijne państwo PiS« narusza dobre imię PiS i stawia partię w złym świetle. Może narazić na utratę zaufania. Ale nie jest to działanie [gazety – red.] sprzeczne z prawem” – uzasadniał sędzia.

Przypomniał, że Konstytucja gwarantuje wolność prasy i wypowiedzi. Ponadto orzekł, że komentarz miał uzasadnienie w faktach. „Przytoczono fakty, które uprawniały dziennikarza do własnej oceny. Pozwany mógł swoje krytyczne oceny przedstawić w takiej właśnie formie, w jakiej to nastąpiło w tej publikacji, szczególnie w kontekście w jakim stwierdzenia te zostały użyte” – mówił w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia.

Dodał, że politycy muszą liczyć się z ostrą krytyką, nawet przesadzoną, a prawo do ich krytyki jest szersze niż wobec zwykłych obywateli.

I jeszcze jedno zdanie z tego wyroku: „Pozwani, korzystając z fundamentalnego w demokracji prawa do swobody wypowiedzi, działali w interesie społecznym, w trosce o działanie organów państwa zgodnie z Konstytucją”.

PiS od tego wyroku złożył apelację i Sąd Apelacyjny w Warszawie w 2018 roku zmienił wyrok na korzyść partii, nakazując przeprosiny. Od tego kasację do Sądu Najwyższego złożyła Agora i Czuchnowski.

PiS przegrywa w Sądzie Najwyższym

W czwartek 10 października 2019 Sąd Najwyższy uchylił wyrok apelacyjny w części niekorzystnej dla dziennikarza i oddalił apelację PiS.

W komunikacie o tym wyroku zamieszczonym na stronie internetowej sądu napisano, że: „Sąd Najwyższy uznał, że precedensowa, budząca szereg wątpliwości prawnych decyzja Prezydenta o ułaskawieniu nieprawomocnie skazanego polityka partii, z której się sam wywodzi, mające zapobiec dalszemu prowadzeniu postępowania karnego toczącego się przeciwko niemu, w związku z zarzutami dotyczącymi zgodności z prawem pełnienia przez niego poprzednio stanowiska rządowego, związanego ze służbami specjalnymi i umożliwić mu pełnienie funkcji ministra ds. tych służb w nowo powoływanym rządzie, była zdarzeniem o poważnym charakterze”.

A skoro ułaskawienie budziło zainteresowanie całego społeczeństwa, to tym bardziej – jak orzekł Sąd Najwyższy – mieli prawo się nim interesować dziennikarze. „Decyzja ta uzasadniała zainteresowanie medialne i uprawniała dziennikarzy do krytycznych ocen i analiz unaoczniających czytelnikom charakter wątpliwości i dostrzeganych niebezpieczeństw dla prawidłowego funkcjonowania państwa. Zdaniem Sądu Najwyższego ostra ocena zawarta w kwestionowanych przez powódkę opiniach nie wykraczała poza granice dopuszczalne w debacie publicznej” – uznał Sąd Najwyższy.

Wyrok ten wydał sąd w składzie: Władysław Pawlak, Monika Koba, Katarzyna Tyczka-Rote.

Wyrok Sądu Najwyższego jest ostateczny.

Polska potrzebuje wolnych mediów.
Wykup Abonament na wolność słowa OKO.press

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Komentarze

Masz cynk?