"Dziś sędziowie, jutro Ty" - pod takim hasłem w całej Polsce w środę 18 grudnia odbędą się demonstrację przeciwko tzw. ustawie dyscyplinującej, którą 13 grudnia wnieśli do Sejmu posłowie PiS. Ustawa praktycznie znosi niezależność sędziów, jest sprzeczna z konstytucją, prawem europejskim oraz wyrokami TSUE. Władze nie próbują nawet ukrywać swych zamiarów

Jak pisaliśmy w OKO.press, nocą z 12 na 13 grudnia na stronie Sejmu pojawił się projekt ustawy zakazującej sędziom wszystkiego, co nie po myśli PiS. Wprowadza widzimisię resortu Ziobry oraz TK Przyłębskiej – zamiast Konstytucji i europejskiego prawa. Strach przed PiS – zamiast sędziowskiej godności. Taka ma być Polska, jeśli ta ustawa przejdzie:

By Polska jednak taka nie była, dziś w całej Polsce odbędą się manifestację wzywające polityków Prawa i Sprawiedliwości do wycofania się z proponowanych przepisów.

„Obywatelki i obywatele!

PiS wypowiada otwartą wojnę niezależnemu sądownictwu! Planuje represje wobec sędziów i prokuratorów włącznie z wydaleniem z zawodu! Otwarcie nakazuje zaniechanie stosowania prawa europejskiego!

To koniec trójpodziału władzy oraz krok w kierunku wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej! Wzywamy wszystkich do protestu!

18 grudnia wyjdźmy na ulice w całej Polsce – solidarni z sędziami! Dziś Sędziowie – jutro Ty!”

– piszą w komunikacie stowarzyszenia sędziów Iustitia i Themis, stowarzyszenie adwokatów Defensor Iuris, stowarzyszenie prokuratorów Lex Super Omnia, Inicjatywę Wolne Sądy, Komitet Obrony Demokracji, Obywatele RP, Akcja Demokracja, Front Europejski i Helsińska Fundacja Praw Człowieka.
Poniżej mapa protestów przygotowana przez Komitet Obrony Demokracji. Największa manifestacja odbędzie się pod Sejmem, początek (podobnie jak większości demonstracji) o godz. 18.

Przypominamy, co jest w ustawie.

Nowe kary mają zastraszyć i odstraszyć

Najpoważniejsze zmiany dotyczą wprowadzenia ostrych sankcji dla sędziów za obronę niezależności wymiaru sprawiedliwości. Karami PiS chce uciszyć nie tylko sędziów sądów powszechnych, ale też sędziów Sądu Najwyższego oraz prokuratorów.

Posłowie PiS chcą by do katalogu przewinień sędziów sądów powszechnych (czyli rejonowych, okręgowych i apelacyjnych), za które odpowiadają dyscyplinarnie dopisać:

– Odmowę stosowania przepisu ustawy, jeżeli jego niezgodności z Konstytucją lub umową międzynarodową nie stwierdził Trybunał Konstytucyjny.

PiS pod groźbą sankcji chce zmusić sędziów, by na własną rękę lub poprzez pytania prawne do SN lub TSUE, nie oceniali zgodności z Konstytucją lub z prawem europejskim przepisów uchwalonych przez obecną władzę.

PiS w uzasadnieniu do projektu daje bowiem prymat w tej kwestii Trybunałowi Konstytucyjnemu, który jest pod kontrolą sędziów skierowanych tam przez PiS.

– Działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości.

To furtka do stawiania zarzutów dyscyplinarnych niepokornym sędziom za obronę wolnych sądów. Co jest „działaniem utrudniającym” będą definiować rzecznicy dyscyplinarni powołani przez Ziobrę. Mogą to być np. uchwały samorządu sędziowskiego.

 Działania kwestionujące istnienie stosunku służbowego sędziego lub skuteczność jego powołania.

To ma zastopować badanie legalności neo KRS przez sędziów oraz wykonywanie przez nich wyroku TSUE, który nakazuje badanie czy sędzia orzekający w danej sprawie został prawidłowo powołany.

W uzasadnieniu do projektu posłowie PiS piszą, że prezydent powołując sędziów ma ostatnie słowo i nikt nie ma prawa podważać jego decyzji, nawet jeśli w procesie powoływania sędziów były uchybienia.

 Działania o charakterze politycznym.

To szeroka furtka do dyscyplinarek dla sędziów za publiczną obronę wymiaru sprawiedliwości. To może zniechęcić ich do spotkań z obywatelami. Może to być też sposób na uciszenie stowarzyszeń sędziowskich m.in. Iustitii i Themis.

Do wydalenia z zawodu włącznie

Za złamanie nowych przepisów dyscyplinarnych projekt zakłada karę przeniesienia na inne stanowisko lub wydalenie z zawodu. Zaś za mniejsze „uchybienia” wprowadza się dodatkowo nową karę pieniężną w postaci miesięcznego wynagrodzenia.

Nowe przepisy grożą karami sędziom, którzy kwestionują „umocowania sądów i trybunałów, konstytucyjnych organów państwowych oraz organów kontroli i ochrony państwa”.

Te regulacje oraz nowe przepisy dyscyplinarne dotyczą też sędziów Sądu Najwyższego, prokuratorów, sędziów wojskowych i w ograniczonym zakresie sędziów NSA.

Izba Kontroli wszystkiego

PiS dorzuca do tego kolejne przepisy poszerzające kompetencje powołanej przez PiS nowej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, kosztem starych Izb SN.

Izba Kontroli dostaje na wyłączność sprawy dotyczące niezawisłości i niezależności sędziego. Jej uchwały mają wiązać pozostałe Izby SN. A ona sama nie jest związana uchwałami pozostałych Izb.

Zaś wnioski o wyłączenie sędziów z powodu zastrzeżeń co do ich legalności mają być pozostawione bez rozpoznania. To cios w stary SN i próba zablokowania jakichkolwiek orzeczeń podważających status nowej KRS i Izby Dyscyplinarnej.

Legalności nowej KRS nie będzie mógł też podważać Naczelny Sąd Administracyjny. PiS po raz pierwszy bierze się za zmiany w przepisach dotyczących sądownictwa administracyjnego, bo te sądy też angażują się w obronę niezależności wymiaru sprawiedliwości. To również skutek podważania przez nie decyzji Komisji Weryfikacyjnej powołanej przez PiS do badania reprywatyzacji w Warszawie.

Sędziowie mają ujawnić aktywność w sieci i stowarzyszeniach

Kolejne uderzenie to przepisy ograniczające w praktyce prawo do zrzeszania się w stowarzyszeniach oraz prawo do zajmowania głosu w debacie publicznej dotyczącej wymiaru sprawiedliwości.

I tak sędziowie oraz prokuratorzy będą musieli złożyć oświadczenia w których podadzą:

– Do jakich stowarzyszeń i fundacji należą, jakie funkcje w nich pełnią i przez jaki okres,

– Do jakich partii należeli przed powołaniem na urząd sędziego, zwłaszcza przed rokiem 1989,

– Jakie prowadzą portale, strony internetowe lub na jakich portalach dotyczących spraw publicznych mają konta, z których można komentować.

Dotyczy to też kont anonimowych i pod pseudonimem. Sędziowie mają podać nazwy tych portali i swoje pseudonimy pod którymi komentują. Oświadczenia te trafią do ministra sprawiedliwości i będą publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej.

Autorzy złożonego projektu tłumaczą to potrzebą większej wiedzy obywateli o sędziach, którzy prowadzą ich sprawy.

To uderzenie w  sędziów, którzy komentują działania obecnej władzy w internecie. Wiedza o tym kto jest aktywny w stowarzyszeniach i w internecie może być wykorzystana przeciwko sędziom do podważania ich niezawisłości i zniechęcić do krytyki obecnej władzy. Będzie też pomocna rzecznikom dyscyplinarnym ministra Ziobry do wszczynania dyscyplinarek.

W ten sposób PiS dowie się też kto należy do stowarzyszeń sędziowskich krytycznych wobec ministra Ziobry, w szczególności do Iustitii i Themis. Ta wiedza może być wykorzystana do szykanowania tych sędziów i do represji.

Wymóg złożenia takich oświadczeń nałożono też na prokuratorów, co uderzy w niezależnych prokuratorów ze stowarzyszenia Lex Super Omnia, na czele z Krzysztofem Parchimowiczem.

PiS rozwiązuje Kolegia w sądach

Ważną zmianą jest rozwiązanie Kolegiów działających przy sądach apelacyjnych i okręgowych. Zasiadają w nich prezesi sądów i sędziowie wybrani przez środowisko sędziowskie. Kolegia są ciałem doradczym i opiniującym w sądach.

PiS chce je rozwiązać, bo niezależni sędziowie wprowadzili do Kolegiów swoich przedstawicieli i recenzowali w nich poczynania prezesów sądów powołanych przez PiS oraz „reformy” obecnej władzy w sądach. Opiniowali też sędziów – często negatywnie – do awansów rozdzielanych przez nową KRS. A później – z uwagi na zastrzeżenia do legalności nowej KRS – powstrzymywali się od opiniowania kandydatów.

Kolegia przyjmowały też krytyczne stanowiska wobec nowej władzy. To się nie podobało resortowi Zbigniewa Ziobry i jego stronnikom w sądach. Dlatego obecne Kolegia będą rozwiązane i zastąpią je nowe, w których będą prezesi sądów, często powołani przez ministra Ziobrę.

Na przykład w Kolegium przy sądzie apelacyjnym zamiast sędziów będą prezes sądu apelacyjnego i podlegli mu prezesi sądów okręgowych. Posłowie PiS przekonują, że ma to poprawić zarządzanie sądami.

Zamach na samorząd sędziowski

Projekt ogranicza również samorząd sędziowski czyli Zgromadzenia ogólne sędziów. PiS chce by na Zgromadzenie mógł przyjść każdy sędzia, a nie jak do tej pory tylko delegaci z sądów. Z tym, że rozdziela sędziów na zgromadzenia sądów apelacyjnych, okręgowych i rejonowych. Teraz sędziowie wszystkich szczebli spotykają się razem, co ułatwia wymianę zdań.

Posłowie PiS chcą też ograniczyć głos Zgromadzeń oraz Kolegiów. Projekt ustawy zakłada zakaz prowadzenia obrad nad „sprawami politycznymi, w szczególności zakazane jest podejmowanie uchwał wyrażających wrogość wobec innych władz Rzeczpospolitej i jej konstytucyjnych organów, a także krytykę podstawowych zasad ustroju Rzeczypospolitej Polskiej”.

To kolejny przepis, który ma uciszyć sędziów. Bowiem na Zgromadzeniach często podejmowane były uchwały krytykujące resort sprawiedliwości, nową KRS, czy Izbę Dyscyplinarną oraz „reformy” w sądach. Ale przede wszystkim Zgromadzenia broniły praworządności, niezależności sędziów oraz wymiaru sprawiedliwości.

Uchwały pomogły też skonsolidować środowisko sędziów w całej Polsce w obronie wolnych sądów i były ważnym sygnałem dla obywateli. Można założyć, że złamanie takiego zakazu przez sędziów będzie skutkowało dyscyplinarką, tym bardziej, że projekt zakłada, że sędziowie na Zgromadzeniach mają głosować imiennie. Co ułatwi rzecznikowi dyscyplinarnemu wyłapanie niepokornych sędziów.

PiS chce ponadto zmarginalizować uprawnienia Zgromadzeń. Nowy projekt nie przewiduje, że będą one opiniować kandydatów do nominacji sędziowskich przez nową KRS. Opinie są przesuwane do Kolegiów. Sędziowie co najwyżej będą mogli wybrać swoich delegatów na zebrania Kolegiów w sprawie nominacji.

Ten przepis to ma być sposób na uciszenie Zgromadzeń, bo odmawiały one opiniowania kandydatów do awansów sędziowskich dla nowej KRS z powodu podważania jej legalności.

Rzecznicy dyscyplinarnych mogą wszystko

Projekt zwiększa władzę rzeczników dyscyplinarnych dla sędziów sądów powszechnych, powołanych przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. Czyli Piotra Schaba i jego zastępców Przemysława Radzika i Michała Lasoty.

Dostają prawo prowadzenia postępowania dyscyplinarnego w każdej sprawie dotyczącej sędziego. Sędziowie do tej pory stali na stanowisku, że przepisy nie pozwalają im ścigać sędziów sądów rejonowych i okręgowych. Odmawiali też z tego powodu stawiania się na przesłuchania.

Wprowadzenie nowych przepisów potwierdza więc, że wątpliwości sędziów były zasadne. Rzecznicy dyscyplinarni Ziobro oprócz tego, że będą mogli teraz ścigać wszystkich sędziów, to również będą mogli nakładać na nich kary do 3 tys. zł, za niestawienie się na przesłuchanie.

Ponadto Piotr Schab i jego zastępcy dostali uprawnienie do powoływania rzeczników dyscyplinarnych działających przy sądach. To ważne, bo ci rzecznicy dyscyplinarni często nie chcieli ścigać niezależnych sędziów za obronę wolnych sądów. Dlatego Schab, Radzik i Lasota dostali prawo do doboru bardziej uległych rzeczników.

Skąd ten pośpiech

Ponadto posłowie PiS w złożonym projekcie proponują wprowadzają regulacje, które:

– Mają zapewnić „szybszy” wybór nowego prezesa Sądu Najwyższego, który zastąpi obecną prezes SN Małgorzatę Gersdorf, której kadencja kończy się na wiosnę 2020 r. Projekt zakłada m.in., że kandydata na prezesa będzie mógł zgłosić każdy sędzia SN.

– Ograniczają autonomię NSA – teraz to prezydent, będzie ustalał regulamin funkcjonowania tego sądu;

– Ograniczają możliwość odwołania się sędziów od uchwał nowej KRS dotyczących awansów sędziowskich.

W praktyce będzie to oznaczało, że jeśli nawet ktoś został powołany przez prezydenta mimo uchybień w procesie nominacji przed nową KRS, to nikt już nie będzie mógł podważyć decyzji prezydenta.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Jesteśmy obywatelskim narzędziem kontroli władzy. Obecnej i każdej następnej. Sięgamy do korzeni dziennikarstwa – do prawdy. Podajemy tylko sprawdzone, wiarygodne informacje. Piszemy rzeczowo, odwołując się do danych liczbowych i opinii ekspertów. Tworzymy miejsce godne zaufania – Redakcja OKO.press


Komentarze

  1. Jarle Knudsen

    Niech przypomne co mowili politycy Pi$ podczas strajku pielegniarek:
    – pielegniarki działają na szkodę pacjentow;
    – protestują tylko osoby zdemoralizowane,
    – protest jest „polityczny”, inspirowany lub wykorzystywany przez „totalną opozycję”;
    – dyskredytowali liderow protestu, oskarżając o podburzanie reszty;
    – wmawiali, że protestuje mała, zrewoltowana grupka, a nie całe środowisko;
    – przypisywali protestującym niskie pobudki („chodzi tylko o kasę!”).
    Podczas protestu rezydentow:
    – rezydenci działają na szkodę pacjentow;
    – protestują tylko osoby zdemoralizowane,
    – protest jest „polityczny”, inspirowany lub wykorzystywany przez „totalną opozycję”;
    – dyskredytowali liderow protestu, oskarżając o podburzanie reszty i wystawne zycie (wolontariat w strefie wojny to luksusowe wakacje, a puszki pasty z oliwek to kawior);
    – wmawiali, że protestuje mała, zrewoltowana grupka, a nie całe środowisko;
    – przypisywali protestującym niskie pobudki („chodzi tylko o kasę!”).
    Podczas protestu niepelnosprawnych:
    – rodzice osob z niepelnosprawnoscia działają na szkodę dzieci;
    – protestują tylko osoby zdemoralizowane,
    – protest jest „polityczny”, inspirowany lub wykorzystywany przez „totalną opozycję”;
    – dyskredytowali liderow protestu, oskarżając o podburzanie reszty i wykorzystywanie dzieci;
    – wmawiali, że protestuje mała, zrewoltowana grupka, a nie całe środowisko;
    – przypisywali protestującym niskie pobudki („chodzi tylko o kasę!”).

    • Jarle Knudsen

      Podczas protestu w obronie demokracji:
      – protestujacy działają na szkodę kraju;
      – protestują tylko osoby zdemoralizowane,
      – protest jest „polityczny”, inspirowany lub wykorzystywany przez „totalną opozycję”;
      – dyskredytowali liderow protestu, oskarżając o podburzanie reszty;
      – wmawiali, że protestuje mała, zrewoltowana grupka, a nie całe środowisko;
      – przypisywali protestującym niskie pobudki („chodzi tylko o kasę!”… i przejecie wladzy).
      Byl strajk nauczycieli i ponownie narracja “prawych i sprawiedliwych”:
      – nauczyciele działają na szkodę dzieci;
      – protestują tylko osoby zdemoralizowane, elity
      – protest jest „polityczny”, inspirowany lub wykorzystywany przez „totalną opozycję”;
      – dyskredytuja liderow protestu, oskarżając o podburzanie reszty;
      – wmawiaja, że protestuje mała, zrewoltowana grupka, a nie całe środowisko;
      – przypisuja protestującym niskie pobudki („chodzi tylko o kasę!” i obalenie demokratycznie wybranego rzadu Pi$).
      Podczas protestu… itd itd.
      Mamy ponowne protesty sędziów i znów ta sama narracja:
      – sedziowie działają na szkodę kraju;
      – protestują tylko osoby zdemoralizowane, elity
      – protest jest „polityczny”, inspirowany lub wykorzystywany przez „totalną opozycję”;
      – liderzy protestow o podburzaja reszty i chca anarchii;
      – wmawiali, że protestuje mała, zrewoltowana grupka, a nie całe środowisko;
      – przypisywali protestującym niskie pobudki („chodzi tylko o przejecie wladzy przez elity sedziowskie i wprowdzenie anarchii").
      W Polsce Ludowej, podczas strajków '80, telewizja i media rzadowe pokazywały “oburzonych robotników”, którzy mówili o imperialistycznych zydowsko-amerykanskich powiązaniach solidarnosciowych liderów (“zaplute karly reakcji”, “wichrzyciele i maciwody z Solidarnosci”).
      “Prawi i sprawiedliwi” dobrze wiedza skąd czerpać wzorce.

      • Jan Helak

        Jeszcze w lipcu 1980 r. państwowe media w wiadomościach w krótkich wzmiankach, pomiędzy informacjami o kolejnym przekroczeniu planu a otwarciem nowego ośrodka zdrowia, wspominały o "nieuzasadnionych przestojach w pracy" w niektórych przedsiębiorstwach państwowych. Chyba nie zawsze podawano nawet region Polski, nie mówiąc o nazwaniu konkretnego zakładu po imieniu. No i oczywiście zdrowy aktyw robotniczy deklarował niezłomne stanie na posterunku pracy… A słowa "strajk" oficjalnie użyto chyba dopiero wtedy, kiedy Gdańsku, Szczecinie i Jastrzębiu zaczęły się rozmowy z delegacjami rządowymi.

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!