0:00
Prawa autorskie: Sławomir Kamiński / Agencja GazetaSławomir Kamiński / ...
16 stycznia 2017

Elektorat PiS wierzy, że opozycja broni przywilejów i ma komunistyczne korzenie

Elektorat PiS wierzy w klisze partyjnej narracji, pozostali widzą w sprzeciwie przeciwko władzy przede wszystkim dążenie do obrony demokracji. Sondaż IPSOS dla OKO.press pokazuje, że wojna interpretacji może się jeszcze zaostrzyć

Wydrukuj

"Dlaczego Pana/i zdaniem ludzie protestują przeciwko władzy, np. biorą udział w marszach?" - zapytali ankieterzy IPSOS na zlecenie OKO.press. Do wyboru było pięć odpowiedzi.

Dwie z nich (na wykresie w odcieniach niebieskiego) to wyjaśnienia, jakie podają sami uczestnicy i organizatorzy protestów: chodzi o obronę zagrożonej demokracji (z takim wyjaśnieniem zgodziło się 52 proc. badanych) oraz o protest przeciwko konkretnym decyzjom rządu czy Sejmu (ustawy naprawcze dla TK, próby zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, ustawy o zgromadzeniach itd. - 44 proc. wskazań). Jak widać, takie wyjaśnienia były wybierane najczęściej.

Z dwóch uzasadnień, które lansuje władza PiS i prorządowe media (na czerwono), bardziej popularna (43 proc.) była teza, że demonstranci bronią przywilejów i zagrożonej pozycji. Przypisywanie protestującym powiązań z SB i systemem komunistycznym - dość karkołomne na poziomie argumentacji - przekonuje jednak aż 25 proc. Polek i Polaków.

Dodaliśmy też motyw chęci zmiany władzy (żółty), który pojawiają się po obu stronach barykady. W wersji PiS przyjmuje postać oskarżeń o "pucz" czy "zamach stanu", czyli tezy, że protesty już SĄ dążeniem do obalenia "legalnie wybranej władzy". Opozycja i KOD mówią raczej o konieczności zasadniczej zmiany polityki, powrotu do zasad państwa prawa, choć pojawiają się też postulaty przyspieszonych wyborów.

Kobiety mniej spiskowe

Uderzajaca była różnica genderowa: w komunistyczne czy esbeckie powiązania protestujących wierzy 30 proc. Polaków i tylko 20 proc. Polek. Za to więcej Polek (57 proc.) niż Polaków (46 proc.) sądzi, że demonstrantom chodzi po prostu o to, co deklarują - czyli obronę demokracji. To potwierdza wcześniejsze wyniki sondażu:

Polki są nastawione bardziej opozycyjnie niż Polacy, którzy są bardziej podatni na oddziaływania PiS-owskiej narracji, w tym teorie spiskowe.

Wyraża się to także w deklarowanych sympatiach partyjnych. Na Nowoczesną i Platformę zamierza głosować 36 proc. Polaków i 47 proc. Polek.

Tak jak w innych pytaniach sondażu okazało się, że poglądy osób badanych są ściśle powiązane z ich deklaracjami wyborczymi. W grudniowym sondażu na PiS "głosowało" 35 proc. badanych, na PO - 21 proc., na Nowoczesną - 20 proc., na Kukiz 15 - 10 proc.

Elektorat PiS: wierzą ślepo swojej propagandzie

Co drugi wyborca PiS podejrzewa, że za manifestacjami stoi komunistyczna czy wręcz SB-cka przeszłość protestujących czy ich liderów. Taka wiara - klasyczne myślenie spiskowe - jest od początku III RP obecne w narracji Porozumienia Centrum, całej prawicy, a antykomunistyczne hasła typu "raz sierpem raz młotem w czerwoną hołotę" są stale obecne w prawicowych marszach. Politycznym wyrazem oczyszczenia Polski z "czerwonej zarazy" była ujawniona przez Antoniego Macierewicza w 1992 r. tzw. lista agentów (TW), która okazała się blamażem czy obsesyjne redukowanie historycznej roli Lecha Wałęsy do "Bolka".

Hasło "komuniści" ma przy tym tak silną treść emocjonalną, że fakty się nie liczą, np. Jarosław Kaczyński obnaża powiązania swoich przeciwników z KPP, która została rozwiązana w 1938 r.

Brakującym ogniwem wywodu jest tu zasada "dziedziczenia komunizmu" po ojcu/matce, a nawet po dziadku.

Wicepremier Jarosław Gowin odkrył w lutym 2016 u lidera KOD-u Mateusza Kijowskiego "pewien historyczny związek ze środowiskiem komunistycznym", ponieważ dziadek Kijowskiego "był związany z komunistycznym aparatem represji". Według rodziny Kijowskiego była to insynuacja, a sam Gowin przepraszał potem za rozwijanie konceptu "resortowych wnuków".

Okazuje się, elektorat PiS w połowie przyjmuje komunistyczną teorię źródeł oporu przeciwko władzy PiS, co należy uznać za sukces partyjnej propagandy.

Jeszcze więcej - dwie trzecie wyborców i wyborczyń PiS - sądzi, że prawdziwym celem opozycji jest obrona dawnych przywilejów. Tylko kilkanaście procent elektoratu Kaczyńskiego dostrzega, że być może osobom protestującym chodzi o coś innego niż własne interesy i walka o władzę.

Opozycja: nam chodzi o demokrację

Połączyliśmy tu odpowiedzi wyborców i wyborczyń Platformy i Nowoczesnej, jako dwóch partii najsilniej kojarzonych z protestami przeciwko PiS. Ich odpowiedzi są jak lustrzane odbicie elektoratu PiS. Jedna czwarta wyborców PO + .N przyznaje, że chodzi także o obronę swej zagrożonej pozycji, co może wyrażać obawy wielu środowisk - od nauczycieli po prawników czy działaczy samorządowych - które obawiają się konsekwencji rządów PiS. Ale zdecydowanie dominują motywy ideowe: obrona demokracji w ogóle i w szczegółowych kwestiach, którym poświęcone są poszczególne protesty.

Wykluczające się nawzajem interpretacje dwóch obozów społecznych: prorządowego i opozycyjnego, tworzą sytuację sprzyjająca narastaniu konfliktu politycznego. Cokolwiek nie powie o swych celach szeroko rozumiana opozycja, zostanie poddane reinterpretacji przez siły prorządowe, jako wyłącznie pretekst do obrony swoich interesów lub ukrywanie prawdziwego komunistycznego spisku. Taką interpretację wzmacniają prorządoee media i politycy PiS.

Sondaż IPSOS dla OKO.press, 19-21 grudnia 2016 na reprezentatywnej, 1003-osobowej grupie metodą wywiadu telefonicznego CATI.

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne