Elektorat PiS wierzy w klisze partyjnej narracji, pozostali widzą w sprzeciwie przeciwko władzy przede wszystkim dążenie do obrony demokracji. Sondaż IPSOS dla OKO.press pokazuje, że wojna interpretacji może się jeszcze zaostrzyć

„Dlaczego Pana/i zdaniem ludzie protestują przeciwko władzy, np. biorą udział w marszach?” – zapytali ankieterzy IPSOS na zlecenie OKO.press. Do wyboru było pięć odpowiedzi.

 

Dlaczego ludzie protestują przeciwko władzy, np. biorą udział w marszach? Odpowiedzi wszystkich badanych w proc.

Dwie z nich (na wykresie w odcieniach niebieskiego) to wyjaśnienia, jakie podają sami uczestnicy i organizatorzy protestów: chodzi o obronę zagrożonej demokracji (z takim wyjaśnieniem zgodziło się 52 proc. badanych) oraz o protest przeciwko konkretnym decyzjom rządu czy Sejmu (ustawy naprawcze dla TK, próby zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, ustawy o zgromadzeniach itd. – 44 proc. wskazań). Jak widać, takie wyjaśnienia były wybierane najczęściej.

Z dwóch uzasadnień, które lansuje władza PiS i prorządowe media (na czerwono), bardziej popularna (43 proc.) była teza, że demonstranci bronią przywilejów i zagrożonej pozycji. Przypisywanie protestującym powiązań z SB i systemem komunistycznym – dość karkołomne na poziomie argumentacji – przekonuje jednak aż 25 proc. Polek i Polaków.

Dodaliśmy też motyw chęci zmiany władzy (żółty), który pojawiają się po obu stronach barykady. W wersji PiS przyjmuje postać oskarżeń o „pucz” czy „zamach stanu”, czyli tezy, że protesty już SĄ dążeniem do obalenia „legalnie wybranej władzy”. Opozycja i KOD mówią raczej o konieczności zasadniczej zmiany polityki, powrotu do zasad państwa prawa, choć pojawiają się też postulaty przyspieszonych wyborów.



Kobiety mniej spiskowe

Uderzajaca była różnica genderowa: w komunistyczne czy esbeckie powiązania protestujących wierzy 30 proc. Polaków i tylko 20 proc. Polek. Za to więcej Polek (57 proc.) niż Polaków (46 proc.) sądzi, że demonstrantom chodzi po prostu o to, co deklarują – czyli obronę demokracji. To potwierdza wcześniejsze wyniki sondażu:

Polki są nastawione bardziej opozycyjnie niż Polacy, którzy są bardziej podatni na oddziaływania PiS-owskiej narracji, w tym teorie spiskowe.

Wyraża się to także w deklarowanych sympatiach partyjnych. Na Nowoczesną i Platformę zamierza głosować 36 proc. Polaków i 47 proc. Polek.

Tak jak w innych pytaniach sondażu okazało się, że poglądy osób badanych są ściśle powiązane z ich deklaracjami wyborczymi. W grudniowym sondażu na PiS „głosowało” 35 proc. badanych, na PO – 21 proc., na Nowoczesną – 20 proc., na Kukiz 15 – 10 proc.



Elektorat PiS: wierzą ślepo swojej propagandzie

Co drugi wyborca PiS podejrzewa, że za manifestacjami stoi komunistyczna czy wręcz SB-cka przeszłość protestujących czy ich liderów. Taka wiara – klasyczne myślenie spiskowe – jest od początku III RP obecne w narracji Porozumienia Centrum, całej prawicy, a antykomunistyczne hasła typu „raz sierpem raz młotem w czerwoną hołotę” są stale obecne w prawicowych marszach. Politycznym wyrazem oczyszczenia Polski z „czerwonej zarazy” była ujawniona przez Antoniego Macierewicza  w 1992 r. tzw. lista agentów (TW), która okazała się blamażem czy obsesyjne redukowanie historycznej roli Lecha Wałęsy do „Bolka”.

Dlaczego ludzie protestują przeciwko władzy? Odpowiedzi elektoratu PiS w proc.

Hasło „komuniści” ma przy tym tak silną treść emocjonalną, że fakty się nie liczą, np. Jarosław Kaczyński obnaża powiązania swoich przeciwników z KPP, która została rozwiązana w 1938 r.

Brakującym ogniwem wywodu jest tu zasada „dziedziczenia komunizmu” po ojcu/matce, a nawet po dziadku.

Wicepremier Jarosław Gowin odkrył w lutym 2016 u lidera KOD-u Mateusza Kijowskiego „pewien historyczny związek ze środowiskiem komunistycznym”, ponieważ dziadek Kijowskiego „był związany z komunistycznym aparatem represji”. Według rodziny Kijowskiego była to insynuacja, a sam Gowin przepraszał potem za rozwijanie konceptu „resortowych wnuków”.

Okazuje się, elektorat PiS w połowie przyjmuje komunistyczną teorię źródeł oporu przeciwko władzy PiS, co należy uznać za sukces partyjnej propagandy.

Jeszcze więcej – dwie trzecie wyborców i wyborczyń PiS – sądzi, że prawdziwym celem opozycji jest obrona dawnych przywilejów. Tylko kilkanaście procent elektoratu Kaczyńskiego dostrzega, że być może osobom protestującym chodzi o coś innego niż własne interesy i walka o władzę.



Opozycja: nam chodzi o demokrację

Połączyliśmy tu odpowiedzi wyborców i wyborczyń Platformy i Nowoczesnej, jako dwóch partii najsilniej kojarzonych z protestami przeciwko PiS. Ich odpowiedzi są jak lustrzane odbicie elektoratu PiS. Jedna czwarta wyborców PO + .N przyznaje, że chodzi także o obronę swej zagrożonej pozycji, co może wyrażać obawy wielu środowisk – od nauczycieli po prawników czy działaczy samorządowych – które obawiają się konsekwencji rządów PiS. Ale zdecydowanie dominują motywy ideowe: obrona demokracji w ogóle i w szczegółowych kwestiach, którym poświęcone są poszczególne protesty.

Dlaczego ludzie protestują przeciwko władzy? Odpowiedzi elektoratu PO i .N w proc.

Wykluczające się nawzajem interpretacje dwóch obozów społecznych: prorządowego i opozycyjnego, tworzą sytuację sprzyjająca narastaniu konfliktu politycznego. Cokolwiek nie powie o swych celach szeroko rozumiana opozycja, zostanie poddane reinterpretacji przez siły prorządowe, jako wyłącznie pretekst do obrony swoich interesów lub ukrywanie prawdziwego komunistycznego spisku. Taką interpretację wzmacniają prorządoee media i politycy PiS.

Sondaż IPSOS dla OKO.press, 19-21 grudnia 2016  na reprezentatywnej, 1003-osobowej grupie metodą wywiadu telefonicznego CATI.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press