Obywatele chcieliby wiedzieć jak dokładnie przebiega losowanie spraw oraz czy zapewnione są zasady bezstronności, czy dane są odpowiednio szyfrowane oraz do jakich dokładnie informacji mają dostęp pracownicy ministerstwa i sądów. Ale się tego nie dowiedzą - piszą Sylwia Gregorczyk-Abram, Michał Wawrykiewicz, Agata Owczarska z #Wolnych Sądów

1 stycznia 2018 roku w życie weszło rozporządzenie ministra sprawiedliwości z dnia 28 grudnia 2017 roku zmieniające rozporządzenie –  Regulamin urzędowania sądów powszechnych. Tym samym, rozpoczął żywot System Losowego Przydziału Spraw w sądach powszechnych (SLPS).

Nie mamy pewności, wbrew zapewnieniom ministerstwa sprawiedliwości, że urządzenie elektroniczne przeprowadza losowania w sposób całkowicie przypadkowy (losowy). Mechanizm losowania tworzony jest za pomocą algorytmu, stworzonego przez człowieka. Nie znając tego algorytmu ani zasad funkcjonowania programu (brak kodu źródłowego) nie sposób ustalić rzeczywistych kryteriów doboru sędziów, stosowanych przez SLPS – pisze dla OKO.press troje autorów, którzy są członkami Inicjatywy Obywatelskiej #Wolne Sądy*.

Ich zdaniem, wprowadzane obecnie zmiany nie zostały poprzedzone dogłębnymi badaniami analitycznymi, ani też nie wynikają z konkretnych żądań społeczeństwa.

Stare porządki

Zgodnie z obowiązującym dotychczas systemem alfabetyczno-numerkowym o przydziale sprawy danemu sędziemu decydowała co do zasady kolejność wpływu. Wbrew niektórym głosom płynącym z ministerstwa sprawiedliwości, dotychczas nie było praktyki instytucjonalnego przydzielania konkretnej sprawy określonemu sędziemu. Sprawom numerację nadawał sekretariat, zaś przewodniczący podpisywał zarządzenie.

Przydzielanie spraw według kolejności wpływu w odniesieniu do spraw cywilnych regulował  regulamin urzędowania sądów powszechnych (§ 43 i następne). Zaś w odniesieniu do spraw karnych art. 351 Kodeksu postępowania karnego.

Takie rozwiązanie jest zgodne z zaleceniami Komitetu Ministrów Rady Europy R(94) 12 w sprawie niezależności, sprawności i roli sędziów, w którym akcentuje się konieczność uniezależnienia obsady od wpływu stron oraz wskazuje się na zalety alfabetycznego doboru sędziów do poszczególnych składów (pkt  I 2.e).

Ze zrozumiałych względów, dochodziło przy tym do sytuacji wyjątkowych, kiedy to pomijano sędziów przebywających w określonym czasie na urlopie czy zwolnieniu chorobowym. Przewodniczący wydziałów mogli także dokonywać zmian w przydziałach celem zapewnienia równomiernego obciążenia pracą każdego z sędziów. Mieli oni ponadto możliwość przydzielenia określonej sprawy konkretnemu sędziemu – w przypadku, gdy pozostawała ona w związku z inną, prowadzoną już przez niego sprawą.

System ten umożliwiał zatem uwzględnianie czynników takich jak stopień skomplikowania sprawy, czy jej rozbudowanie. Jak powszechnie wiadomo – sprawa sprawie nierówna. Do tej pory prezes sądu oraz przewodniczący wydziałów mogli czuwać na tym, aby sędziowie byli równomiernie obciążeni pracą. Sprawy jednego sędziego mogą się ciągnąć latami, a drugi swoje załatwi podczas jednego posiedzenia.

Co istotne, do tej pory także, w określonych sytuacjach procesowych, była dopuszczona możliwość losowego przydziału sędziów do danej sprawy. Art. 351 Kodeksu postępowania karnego, umożliwiał wyznaczenie składu orzekającego na wniosek prokuratora lub obrońcy w drodze losowania, gdy w akcie oskarżenia zarzuca się popełnienie zbrodni zagrożonej karą 25 lat pozbawienia wolności albo dożywotniego pozbawienia wolności. W praktyce prawie nikt nie korzystał z tej możliwości.

W ocenie ministerstwa sprawiedliwości, taki stan rzeczy budził jednak podstawowe wątpliwości i niepokój wśród części społeczeństwa, narażając osoby decyzyjne (sędziów) na zarzuty stronniczości. Wyobrażalną była bowiem sytuacja, w której decyzja o przydzieleniu określonej sprawy danemu sędziemu podejmowana była nie na podstawie obciążenia jego referatu, ale z pobudek natury osobistej, a zatem mogło – według ministerstwa – dochodzić do potencjalnych manipulacji składem sędziowskim rozpoznającym daną sprawę.

Sam minister sprawiedliwości wyrażał oburzenie niewprowadzeniem dotychczas mechanizmu losowania elektronicznego, który zagwarantowałby – w ocenie Zbigniewa Ziobry – obiektywizm i bezstronność orzekających, a tym samym skutecznie zabezpieczył interesy podmiotów i uczestników postępowania..

Dlatego też podjęta została decyzja o zastąpieniu czynnika ludzkiego systemem informatycznym. Prezes sądu ani przewodniczący wydziału nie będzie już zatem wyznaczać sędziego referenta.

Losowanie sędziów ominie SN i TK

Co zastanawiające, implikowany obecnie system losowania sędziów nie został wprowadzony ani w Trybunale Konstytucyjnym, ani w Sądzie Najwyższym. Dotychczas w SN przyjęta była reguła, że składy sędziowskie są losowane. Teraz będą wyznaczane przez prezesów izb. To krok wstecz.

Skąd brak konsekwencji? Zarówno w Sądzie Najwyższym politycy zapewnili sobie wpływ na wybór prezesów i pozostawili kompetencje w zakresie przydziału spraw właśnie tym prezesom. Także w TK, gdzie w ostatnim czasie były największe wątpliwości co do składów orzekających (np. ewidentne złamanie zasady nemo iudex in causa sua – nikt nie może być sędzią we własnej sprawie), nie zostanie wprowadzony system losowego przydziału spraw.

Na początku był… chaos

Warto mieć na uwadze, że wprowadzane obecnie zmiany nie zostały poprzedzone dogłębnymi badaniami analitycznymi, ani też nie wynikają z konkretnych żądań społeczeństwa. Pomimo braku udowodnionych przypadków nadużywania przyznanej do tej pory przewodniczącym wydziałów i prezesom sądów swobody (nie dowolności), celem zabezpieczenia obywateli i obywatelek przed konformizmem, lub wręcz interesownością sędziów i zapobieżenia (potencjalnym) manipulacjom, przydzielanie spraw odbywać ma się obecnie za pomocą centralnej aplikacji losującej.

Obecnie za pomocą sieci informatycznej, każdego dnia do centrali wysyłane mają być listy spraw, które trafiły do sądów. Następnie w ministerstwie przeprowadzane będzie losowanie sędziów. Wyniki tychże losowań odsyłane będą zaś w nocy. Co niezwykle ważne – serwery umieszczone mają być wyłącznie w ministerstwie sprawiedliwości, a nie np. w siedzibach sądów apelacyjnych (to ważne nie tylko ze względu na przejrzystość dostępu do administrowanych danych, ale także na sprawność techniczną systemu, który w razie awarii serwera w ministerstwie powodować będzie paraliż losowań sędziów w całej Polsce).

Ministerstwo twierdzi, że nowo wprowadzony system łączy zasadę losowości z zasadą równego przydziału, co zapewniać ma równomierne obciążenie sędziów, włączonych do systemu. Wyjaśnienia te stanowiły odpowiedź na podnoszone przez sceptyków zalety systemu alfabetyczno-numerkowego.

Kot w worku? Dlaczego ministerstwo sprawiedliwości nie chce ujawniać zastosowanych algorytmów?

Co ciekawe, zarówno kod źródłowy, jak również algorytm losowania są wielką niewiadomą. Ministerstwo, zapytane w trybie dostępu do informacji publicznej, odmówiło Fundacji e-Państwo oraz Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska podania tego algorytmu.

Upublicznienie kodu źródłowego mogłoby rozwiać wątpliwości, co do tego jak zbudowany jest program informatyczny zapewniający losowanie, natomiast wskazanie algorytmu mogłoby rozwiać wątpliwości co do transparentności losowania wykonywanego przez system informatyczny. Obywatele zasadnie chcieliby mieć wiedzę na temat tego, jak dokładnie przebiega losowanie oraz czy zapewnione są zasady bezstronności, czy dane są odpowiednio szyfrowane oraz do jakich dokładnie informacji mają dostęp pracownicy ministerstwa i sądów.

W konsekwencji, opinia publiczna swoją wiedzę na temat szczegółowych zasad przeprowadzania losowania opiera wyłącznie na – ustnych w większości – deklaracjach przedstawicieli ministerstwa sprawiedliwości.

Dlaczego opisane podejście budzić może wątpliwości?

Nie mamy pewności, wbrew zapewnieniom ministerstwa sprawiedliwości, że urządzenie elektroniczne przeprowadza losowania w sposób całkowicie przypadkowy (losowy). Mechanizm losowania tworzony jest za pomocą algorytmu, stworzonego przez człowieka. Nie znając tegoż algorytmu, ani zasad funkcjonowania programu (brak kodu źródłowego) nie sposób ustalić rzeczywistych kryteriów doboru sędziów, stosowanych przez SLPS.

Zastanawiać może powód, dla którego ministerstwo sprawiedliwości postanowiło nie ujawniać zastosowanych algorytmów. Informatycy i matematycy podają gotowe rozwiązania na całkowicie transparentne i nie budzące jakichkolwiek wątpliwości mechanizmy wyboru sędziów. Jednym z nich jest np. pomiar promieniowania danej gwiazdy o danej godzinie i przełożenie wyniku na ciąg liczbowy, który wskaże nam liczbę odpowiadającą wylosowanemu sędziemu. Jest też możliwość „zamrażania” liczb, co powoduje, że nie ma sposobu na ich późniejszą zmianę czyli manipulację.

Są zatem sposoby na to, aby nikt nie miał wątpliwości i każdy miał sposobność sprawdzenia, czy losowanie odbyło się w sposób prawidłowy. Aby to zweryfikować społeczeństwo (specjaliści) musi uzyskać dostęp do kodu źródłowego systemu informatycznego i proponowanego przez ministerstwo algorytmu. Z niejasnych względów jednak takie dane nie zostały ujawnione, co budzi daleko idące wątpliwości i zastrzeżenia.

Ministerstwo wskazuje też, że system (określany przez jego twórców jako wyraz marzeń wielu sędziów) umożliwia zachowanie dotychczasowych specjalizacji sędziów, bierze pod uwagę pełnienie funkcji przez sędziego i przewiduje możliwość wstrzymania przydziału spraw sędziemu, który prowadzi sprawę o wyjątkowo dużym ciężarze. Zrozumiałym jest zatem, że System Losowego Przydziału Spraw nie jest zupełnie „ślepy”.

Niejasnym pozostaje jednak na jakim etapie dokonywana jest wyżej opisana selekcja oraz na jakich zasadach i kto/co dokładnie podejmuje decyzję o „odciążeniu” sędziego. Wydaje się zatem, że wprowadzony system, podobnie jak dotychczasowy, pozostawia przestrzeń na ingerencję człowieka. Jedyna różnica to zaś organizacyjny szczebel interwencji, którą będzie teraz znacznie trudniej monitorować nie tylko organizacjom pozarządowym, ale także zwykłemu Polakowi, którego interes przedstawiany jest jako nadrzędny impuls zmian.

*Autorzy są członkami Inicjatywy Obywatelskiej #Wolne Sądy:

adw. Sylwia Gregorczyk-Abram – Prawnik Pro Bono 2016 w rankingu „Rzeczpospolitej”, członkini zarządu Fundacji Prawo do Pomocy oraz Stowarzyszenia im. prof. Zbigniewa Hołdy, inicjatorka „Tygodnia Konstytucyjnego”, członek Rady Programowej Archiwum Osiatyńskiego

adw. Michał Wawrykiewicz

apl. adw. Agata Owczarska



Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym