0:00
0:00

0:00

26 maja – dzień przed kolejnym poluzowaniem obostrzeń. Z „Wiadomości” TVP dowiedzieliśmy się, że są same dobre wiadomości, jeśli chodzi o epidemię. W ciągu ostatniej doby 750 Polaków wygrało walkę z koronawirusem. Potem rzecznik ministerstwa zdrowia zapewnił, że nie odnotowaliśmy wzrostu zakażeń w wyniku poprzedniego poluzowania. „Od 18 maja, gdy otworzono zakłady fryzjerskie i restauracje, sytuacja nie uległa znacznemu pogorszeniu” – mówi dziennikarz.

Na koniec: wykres z ilością zgonów na milion mieszkańców. Wypadamy tu bardzo dobrze, bo w Unii Europejskiej jesteśmy w tej chwili 9. od końca, mamy zaledwie 28 zgonów na milion.

27 maja – IV etap znoszenia obostrzeń. „Ogniska koronawirusa są opanowane, a liczba osób, które wyzdrowiały, wciąż rośnie. Tak dużej liczby zakażonych jak w innych państwach Europy udało się nam uniknąć dzięki szybkim decyzjom – zamknięciu granic, wprowadzeniu restrykcji i reżimu sanitarnego” – dowiadujemy się z materiału. I znowu pokazują nam wykres z liczbą zgonów na milion mieszkańców.

28 maja – „Coraz lepsza sytuacja na Śląsku, epidemia pod kontrolą, ale nadal musimy uważać, bo wirus wciąż jest obecny” – mówi prowadząca „Wiadomości". W kolejnym materiale, o unijnej pomocy, padają historyczne słowa: „Polska najlepiej w Europie radzi sobie z epidemią i kryzysem. Najgorsza sytuacja jest na południu kontynentu”.

Dopiero w drugiej części „Wiadomości” pojawia się informacja o poluzowaniu obostrzeń. Wirus wciąż jest obecny, choć wciąż pod kontrolą – przypomina prowadząca. Rzecznik ministerstwa zdrowia Wojciech Andrusiewicz powtarza, że „Oprócz Śląska jeszcze w Wielkopolsce i Łódzkiem notuje się ogniska koronawirusa". Na koniec – wykres z liczbą wykrytych przypadków koronawirusa w wybranych krajach Unii. Tu też wypadamy dobrze – aż 9 krajów wykryło tych przypadków więcej od nas.

W domyśle: tak świetnie dajemy sobie radę z epidemią, bo mamy taki świetny rząd. Całe „Wiadomości” podporządkowane są propagandzie na rzecz partii rządzącej i reelekcji prezydenta Andrzeja Dudy, który swoją osobą wypełnia, na oko, jedną czwartą programu. Ciągle gdzieś jeździ, przemawia w koncyliacyjnym duchu – bo następny materiał będzie o warcholskiej opozycji. Na wszelki wypadek, gdyby jeszcze ktoś nie wiedział, podpisuje się go: „Andrzej Duda, prezydent RP ubiegający się o reelekcję".

Czego „Wiadomości” nie mówią:

  1. Przede wszystkim najważniejszego: owszem, mamy stosunkowo mało wykrytych przypadków SARS-CoV-2, bo udało się nam spłaszczyć krzywą nowych zachorowań. Ale jesteśmy jednym z ostatnich krajów Unii, którym nie udało się spowodować, żeby ta krzywa zaczęła spadać.

Nieznaczny wzrost nowych przypadków w ostatnich tygodniach można przypisać zwiększonej ilości testów. Dzięki temu, że w śląskich kopalniach i w wielkopolskiej fabryce mebli Wersal zaczęto w związku z zakażeniami przeprowadzać testy przesiewowe, udało się wykryć więcej przypadków niż wykrywało się wcześniej.

Jeśli weźmie się to pod uwagę, to widać, że krzywa nowych zakażeń od ośmiu tygodni stoi w miejscu, wypłaszczyła się w tzw. plateau. Czy to dobrze, czy źle? Dobrze, że zakażeń nie przybywa w tempie wykładniczym, ale źle, bo w innych europejskich państwach krzywa już spada.

Spada u naszych sąsiadów, w Czechach i na Słowacji, ale także w krajach, które przyjęły na siebie pierwsze uderzenie epidemii:

Ale o ile Niemcom, Hiszpanii i Włochom nie udało się na czas „spłaszczyć krzywej” i dlatego po bardzo ostrym wzroście mają teraz znaczący spadek, to Czechy, Słowacja, a także Węgry grały z nami w jednej lidze – szybko, w połowie marca zamknęły granice, szybko wprowadziły restrykcje. I im spada zarówno krzywa nowych zachorowań, jak i aktywnych przypadków.

Według opublikowanej 26 maja analizy przeprowadzonej przez ECDC, Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób, Polska jest jednym z dwóch krajów Unii Europejskiej, gdzie poziom nowych zachorowań wskazuje stagnację lub lekki wzrost. Nawet Szwecja, która nie wprowadziła lockodwnu, została zaliczona do krajów, gdzie jest lekki spadek.

Dlaczego tak się dzieje? Epidemiolożka prof. Maria Gańczak tłumaczyła OKO.press, że za późno reagujemy, gdy pojawi się ognisko choroby. Zamiast testować już wtedy, gdy jest pierwszych kilka przypadków, robimy to, gdy zrobiło się ich już kilkadziesiąt. Zanim zdąży się przeprowadzić testy, ludzie dalej zarażają się od siebie.

Przeczytaj także:

Poza tym nie wszystko daje się wytłumaczyć zwiększoną liczbą testów, zwłaszcza że zwiększono je głównie na Dolnym Śląsku. Wciąż niepokojąco wygląda sytuacja w kilku województwach – nie tylko w śląskim, wielkopolskim i łódzkim, które wymienił rzecznik ministerstwa zdrowia, ale też w mazowieckim.

Oto znane ogniska SARS-CoV-2 w tych regionach:

  • wielkopolskie: powiat kępiński, gdzie znajduje się fabryka mebli Wersal. Według danych z 25 maja zakażonych było tam 297 osób;
  • łódzkie: szpital im. Jonschera w Łodzi, 15 pacjentów, 6 pracowników; Tomaszowskie Centrum Zdrowia, 16 osób z personelu, dwóch pacjentów, oraz pracujący w Kępnie mieszkańcy województwa;
  • mazowieckie: warszawski szpital na Lindleya, 20 osób, zarówno personel, jak i pacjenci; warszawski Szpital Wolski, co najmniej 60 osób, ośrodek dla uchodźców na warszawskim Targówku, 32 przypadki, bazar na Marywilskiej – 12 osób.

Na tym wykresie widać, że oprócz województwa śląskiego najbardziej niepokojąca sytuacja jest w mazowieckim, gdzie spadająca przez ponad miesiąc liczba aktywnych przypadków jest już tylko o 50 niższa od szczytu z 19 kwietnia.

Czym „Wiadomości” mogłyby się pochwalić

Żeby naprawdę wiedzieć, jaka jest sytuacja, lepiej śledzić krzywą hospitalizacji i zgonów. Tutaj na razie jest dobrze: hospitalizacje z lekka spadają – już prawie osiągnęły poziom z końca marca.

Zgony spadają już od 24 kwietnia, i to dość znacznie.

Trzeba jednak pamiętać, że hospitalizacje są zwykle opóźnione w stosunku do nowych przypadków – często stan chorego pogarsza się dopiero w drugim tygodniu choroby. A zgony są w stosunku do nowych przypadków opóźnione co najmniej o dwa tygodnie.

Dlatego wciąż czekamy, co wykluje się z tych nowych przypadków – czy to wynik zwiększonego testowania, czy jednak zapowiedź fali wznoszącej.

Tak naprawdę dopiero gdy i nowe przypadki zaczną spadać – przy mniej więcej stałej liczbie testów wykonywanych codziennie, będzie można odetchnąć z ulgą. I uznać, że rzeczywiście polskie państwo jest w stanie kontrolować ogniska choroby.

Wiadomość z ostatniej chwili: Od 15 czerwca Grecja zwolni obywateli 29 państw z obowiązku kwarantanny. Nie ma wśród nich Polski. Są m.in. Czechy, Chiny, Chorwacja, Niemcy i Rumunia. Nie ma też Hiszpanii, Włoch i Wielkiej Brytanii.

Czyli zaliczono nas do „jednej ligi” z krajami, z którymi „Wiadomości” uparcie porównują nas na korzyść. I o wakacjach w Grecji na razie możemy sobie pomarzyć.

Post Scriptum

OKO.press też potrafi robić takie ładne wykresy jak „Wiadomości". Przed Państwem kraje z największą liczbą aktywnych przypadków w Unii Europejskiej. Tutaj Polska jest na 7. miejscu od góry. I nawet Niemcy mają już mniej przypadków od nas, o innych krajach naszego regionu nie mówiąc.

Tak, oczywiście, nie powinniśmy się porównywać do krajów o wiele większej i o wiele mniejszej liczbie ludności :)

;

Udostępnij:

Miłada Jędrysik

Miłada Jędrysik – dziennikarka, publicystka. Przez prawie 20 lat związana z „Gazetą Wyborczą". Była korespondentką podczas konfliktu na Bałkanach (Bośnia, Serbia i Kosowo) i w Iraku. Publikowała też m.in. w „Tygodniku Powszechnym", kwartalniku „Książki. Magazyn do Czytania". Była szefową bazy wiedzy w serwisie Culture.pl. Od listopada 2018 roku do marca 2020 roku pełniła funkcję redaktorki naczelnej kwartalnika „Przekrój".

Komentarze