Po tragicznym pożarze escape roomu w Koszalinie min. Brudziński zapowiedział kontrolę takich lokali w całym kraju. W modnych od kilku lat pokojach zagadek dają się zamykać fani łamigłówek – aby się z nich bowiem wydostać, trzeba rozwiązać zaplanowane przez organizatorów zadania. Sprawdzamy czy minister ma rację mówiąc, że nie są kontrolowane przez strażaków

W piątek 4 stycznia 2019 w Koszalinie doszło do tragedii – w pożarze escape roomu zginęło pięć młodych kobiet. W szpitalu przebywa mężczyzna, który również znajdował się w lokalu. Mł. kpt. Tomasz Kubiak z koszalińskiej straży pożarnej powiedział, że akcja była skomplikowana ze względu na znajdujące się wewnątrz ścianki i elementy wyposażenia, jednak pożar został ugaszony stosunkowo szybko.

Powołano miejski sztab kryzysowy, rodzinom poszkodowanych udzielono wsparcia psychologicznego, a decyzją prezydenta miasta Piotra Jedlińskiego niedziela została ogłoszona dniem żałoby. Kondolencje rodzinom złożył prezydent Andrzej Duda, wojewoda zachodniopomorski Tomasz Hinc i minister MSWiA Joachim Brudziński.

Oprócz wyrazów współczucia dla rodzin ofiar i zapewnienia o udzieleniu wsparcia, na twitterze poinformował on również o kontrolach przeciwpożarowych w escape roomach w całym kraju. Według nieoficjalnych danych takich obiektów może być około tysiąca.

W rozmowie telefonicznej z TVN24 powiedział również, że:


Chciałbym podkreślić, że tego typu miejsca, z chwilą rozpoczęcia prowadzenia działalności gospodarczej, nie wymagają zgody Państwowej Straży Pożarnej

Joachim Brudziński, TVN24 - 04/01/2019

Fot.: Marcin Stępień/Agencja Gazeta


Blisko prawdy, ale budowa lub przekształcenie lokalu o innej funkcji w użytkowy wymaga opinii rzeczoznawcy ds. ochrony ppoż. Tych dokumentów powinien zażądać urząd gminy, a właściciel lokalu jest odpowiedzialny za wdrożenie wytycznych


O co chodzi? Spójrzmy w przepisy

Tragedia w Koszalinie — zgodnie z dostępnymi informacjami — wydarzyła się najprawdopodobniej w lokalu użytkowym wydzielonym z budynku mieszkalnego lub do niego przylegającymczęść mediów podaje informacje, że lokal znajdował się w dawnym garażu.

Jeśli z lokalu mają korzystać klienci, to zgodnie z prawem konieczna jest zmiana sposobu użytkowania z mieszkalnej lub gospodarczej na lokal użytkowy według procedury określonej przez prawo budowlane.

Wymaga złożenia odpowiednich dokumentów w urzędzie gminy, zawierających m.in.

ekspertyzę techniczną, wykonaną przez osobę posiadającą uprawnienia […] w odpowiedniej specjalności [oraz] w zależności od potrzeb – pozwolenia, uzgodnienia lub opinie wymagane odrębnymi przepisami.

Dlaczego tyle procedur?

To, w jakie instalacje musi być wyposażone pomieszczenie, parametry jego ścian i wyposażenia, różnią  się w zależności od funkcji, jaką ma mieścić. Inne wytyczne przyjmuje się dla mieszkań, inne dla pomieszczeń gospodarczych, a jeszcze inne dla lokali usługowych, obiektów oświatowych czy szpitali.

Zmiana przeznaczenia oznacza więc również zmianę warunków bezpieczeństwa pożarowego, powodziowego, pracy, zdrowotnych, higieniczno-sanitarnych, ochrony środowiska bądź wielości lub układu obciążeń.

Lokale użytkowe należy odpowiednio dostosować, aby korzystanie z nich było bezpieczne i komfortowe. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo pożarowe, zgodnie z ustawą o ochronie przeciwpożarowej, właściciel lub zarządca obiektu jest zobowiązany do przestrzegania przepisów i jest odpowiedzialny za zabezpieczenie go przed zagrożeniami. Obiekt powinien również przechodzić regularne kontrole stanu technicznego, w tym rozwiązań przeciwpożarowych.

Przede wszystkim rozsądek i odpowiedzialność

Rozmawialiśmy w tej sprawie z Rzecznikiem Prasowym Komendanta Głównego PSP, st. bryg. mgr Pawłem Frątczakiem, który potwierdził słowa ministra Brudzińskiego – rzeczywiście straż nie sprawdza takich lokali.

Zwrócił jednak uwagę, że odpowiedzialność za dostosowanie obiektów do wymogów przeciwpożarowych i zapewnienie bezpieczeństwa użytkownikom leży po stronie właściciela lub zarządcy lokalu. Z zapisów prawa wnioskujemy, że aby wiedzieć w jaki sposób taki lokal zabezpieczyć, należy skorzystać z pomocy rzeczoznawców.

Paweł Frątczak, pytany o to, czy pokoje zagadek potrzebują specjalnych regulacji, powiedział, że prawo nie jest w stanie stworzyć regulacji dla każdej z funkcji.

Nie zwalnia to jednak właścicieli i zarządców z obowiązku myślenia i stosowania przepisów nakazujących zapewnienie bezpieczeństwa pożarowego i odpowiedniej ewakuacji.

Można więc powiedzieć, że minister nie myli się twierdząc (jeśli przyjmiemy jego słowa literalnie), że rozpoczynanie działalności gospodarczej nie wymaga zgody straży pożarnej.

Rzeczywiście nie jest tak, że na miejsce podjeżdża wóz strażacki, a strażak dokonuje kontroli i wydaje zgodę. Do budowy lub przekształcenia funkcji istniejącego obiektu jest jednak konieczne uzyskanie ekspertyzy i wskazań od rzeczoznawcy ds. ochrony przeciwpożarowej,

który zazwyczaj jest właśnie strażakiem o odpowiednich studiach i uprawnieniach.

Jeśli obiekt wymaga przebudowy, aby spełnić wymagania nałożone przez rzeczoznawcę, wymaga ona odbioru, również przez odpowiednich fachowców. W tym zakresie prawo zabezpiecza więc potencjalnych użytkowników.

Strach o bezpieczeństwo lokali użytkowych

Podejrzewamy więc, że minister wyraził, między słowami, wątpliwość czy procedury te nie są pomijane na szeroką skalę. Prawdopodobnie podobne obawy są również udziałem opinii publicznej i w tym kontekście takie działanie ministra można uznać za właściwe.

Przerażeni tragedią ludzie potrzebują stanowczych działań władz. Za takim pomysłem sprawdzania wszystkich placówek stoi brak zaufania do funkcjonowania organów państwa, których rolą jest kontrolowanie dopełnienia odpowiednich procedur przy rejestrowaniu działalności gospodarczej lub podejrzenie, że obywatele, którzy taką działalność prowadzą, nie wywiązują się z obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa. Smutne.

W tym momencie nie znamy wszystkich szczegółów pożaru w Koszalinie – biegli i prokurator dopiero rozpoczęli pracę. W sprawie wypowiedział się już jednak Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej Leszek Suski, który jako przyczynę dramatu wskazuje niewłaściwe dostosowanie lokalu. Powiedział on, że do tragedii doszło przede wszystkim ze względu na brak zapewnienia właściwej ewakuacji. Według niego stwierdzono również wiele nieprawidłowości.

Urządzenia grzewcze znajdowały się zbyt blisko materiałów palnych. W pomieszczeniu znaleźliśmy świece, a instalacje były poprowadzone w sposób prowizoryczny.


Architektka i dziennikarka architektoniczna, współpracuje z OKO.press i miesięcznikiem Architektura-murator. 11 lat temu ukończyła Wydział Architektury i Urbanistyki Politechniki Śląskiej, aktualnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym