Prawa autorskie: Jakub Porzycki / Agencja GazetaJakub Porzycki / Age...
10 grudnia 2020

Europoseł Czarnecki od lat wspiera Indie. Czy wie, że uczestniczy w operacji dezinformacyjnej?

Eurodeputowany PiS Ryszard Czarnecki od lat wspiera nacjonalistyczny rząd Indii. Współpracuje z szerzącą dezinformację, proindyjską siatką, która realizuje rozległą, ogólnoświatową operację wpływu. W niektórych anglojęzycznych artykułach wprost sam prezentuje indyjską propagandę

Brukselski think tank EU Disinfo Lab od ponad roku badał rozległą operację wpływu, nazwaną przez niego Indian Chronicles, realizowaną m.in. w Europie, na rzecz Indii i przeciwko Pakistanowi.

Jego pierwszy raport ukazał się jesienią 2019 roku. Już wtedy okazało się, że Ryszard Czarnecki był jednym z kilku europosłów (jedynym z Polski), który wielokrotnie współpracował z mediami i organizacjami, należącymi do dezinformacyjnej siatki.

Drugi, najnowszy raport - opublikowany 9 grudnia 2020 - jeszcze te związki potwierdził. (Jego omówienie zamieściliśmy w OKO.press jednocześnie z ujawnieniem raportu)

Sprawdziłam ten wątek śledztwa szczegółowo. Poniższe dane są efektem badań prowadzonych przez EU Disinfo Lab i przeze mnie.

Zgodnie z interesami Indii Ryszard Czarnecki wielokrotnie krytykował skonfliktowany z tym państwem Pakistan, domagając się nawet nałożenia na niego sankcji, czy biorąc udział w wydarzeniach organizowanych przez ludzi wspierających separatystyczne dążenia jednego z regionów Pakistanu (to jakby w Europie wspierać Katalonię przeciw władzom Hiszpanii).

Zapytaliśmy posła Czarneckiego, czy jest świadomy tego, w jaki sposób działa siatka, z którą współpracuje. Na odpowiedź wciąż czekamy.

Polityczna afera na Malediwach

Ryszard Czarnecki swego zainteresowania Indiami nigdy nie ukrywał – wizyty w tym kraju opisywał i na blogu, i w felietonach publikowanych w prawicowych pismach. Dzięki temu wiemy, że po raz pierwszy pojechał służbowo do Indii już w 2008 roku, a potem był tam jeszcze kilkukrotnie.

Zajmował się tymi państwami także w Parlamencie Europejskim. Swoje działania uzasadniał łamaniem praw człowieka przez władze Pakistanu oraz wspieraniem indyjskiej demokracji. Najwyraźniej jego zdaniem te powody dają prawo do głębokiego angażowania się w sprawy państw azjatyckich. Jednocześnie jest członkiem PiS – partii, która w Polsce stanowczo protestuje przeciwko „wtrącaniu się Unii Europejskiej w wewnętrzne sprawy Polski”.

Ta sprzeczność w sposobie myślenia nie przeszkadzała Czarneckiemu w międzynarodowej aktywności. Najwięcej można się o niej dowiedzieć czytając media indyjskie – oraz komunikaty dotyczące Parlamentu Europejskiego. Wyłaniają się z nich zupełnie odmienne obrazy tego posła. W Indiach wykreowano Czarneckiego na ważnego, europejskiego polityka, prezentującego stanowiska unijnych instytucji. Natomiast w Brukseli wybuchały wokół niego kontrowersje. Najgłośniejsze dotyczyły poselskich wizyt.

We wrześniu 2018 roku Czarnecki razem z kilkoma innymi europosłami pojechał na Malediwy. Było to tuż przed tamtejszymi wyborami prezydenckimi. Posłowie przyjechali z wizami turystycznymi, ale – jak twierdził ambasador Malediwów w UE Ahmed Shiaan, przedstawili się jako oficjalna delegacja Unii Europejskiej.

Oburzony dyplomata wystosował oficjalną skargę do szefa Parlamentu Europejskiego. Napisał, że posłowie prowadzili na Malediwach śledztwo dotyczące wyborów, a jednak nie spotkali się z żadnym przedstawicielem władz, zaś ich wypowiedzi mogły popsuć relacje między Malediwami a UE.

Zrobiła się awantura, PE nie wysyłał bowiem żadnej oficjalnej delegacji do tego państwa. Ryszard Czarnecki wyjaśniał wtedy w portalu gazeta.pl, że nikt nie przedstawiał się na Malediwach jako przedstawiciel PE, wizyta przebiegała „w warunkach konspiracyjnych”, bo europosłowie spotykali się z opozycjonistami, zaś reakcja ambasadora go nie dziwi, bo jest on „częścią systemu władzy”.

Czarnecki dostał zakaz

Jak się teraz okazuje, wizyta ta miała związek z proindyjską operacją wpływu Indian Chronicles. Leżące na Oceanie Indyjskim Malediwy to kraj, w którym ścierają się wpływy Chin i Indii. Zwycięstwo ówczesnego prezydenta Abdulaha Yameema byłoby niekorzystne dla Indii, celowe było zmniejszenie jego szans na reelekcję.

Prawdopodobnie właśnie dlatego zorganizowano wizytę europosłów. Stało za nią South Asian Democratic Forum – organizacja należąca do opisywanej w pierwszym tekście w OKO.press dezinformacyjnej siatki, stworzonej przez indyjską firmę Srivastava Group.

Zaś koszty wyjazdu pokrył - jak wynika z oficjalnego oświadczenia Ryszarda Czarneckiego dla PE - również związany z siatką Women’s Economic and Social Think Tank (WESTT), na którego czele stoi jedna z głównych postaci całej siatki Madi Sharma.

Na portalu Vocal Europe można znaleźć zdjęcie z tej wizyty, na którym widać między innymi Madi Sharmę i Ryszarda Czarneckiego.

To wtedy wyszło na jaw, że Czarneckiemu już w kwietniu 2018 roku zakazano uczestnictwa w oficjalnych misjach obserwacyjnych PE (zakaz obowiązywał do końca kadencji).

Jego i dwóch innych posłów ukarano w ten sposób za wcześniejszy wyjazd na wybory do Azerbejdżanu oraz publiczne przedstawienie pozytywnej opinii na temat ich przebiegu – mimo że Parlament Europejski zdecydował o niewysyłaniu misji do tego państwa, ze względu na zbojkotowanie wyborów przez azerbejdżańską opozycję.

Współprzewodniczący Grupy ds. Wspierania Demokracji (DEG) w PE zwrócili wtedy uwagę, że Azerbejdżan nie był pierwszym wybrykiem Czarneckiego - kontrowersje wzbudzały także jego wcześniejsze działania, dotyczące Uzbekistanu i Armenii.

Czarnecki wspierał Indie w sprawie zajęcia Kaszmiru

Jednak już rok później, w październiku 2019, europoseł PiS pojechał z delegacją do Kaszmiru. Razem z nim było też pięciu innych eurodeputowanych z Polski. Dwa miesiące wcześniej władze Indii siłowo zajęły ten region, w trybie natychmiastowym zmieniając swoją konstytucję i wchodząc na terytorium, które dotychczas pozostawało pod kontrolą Pakistanu.

Aby uniemożliwić bunt miejscowych, premier Indii wprowadził do Kaszmiru wojsko, zablokował połączenia telefoniczne i internetowe. Odcięto cały region. Indie wyjaśniały, że zrobiły to w celu zapobiegania zamachom terrorystycznym, Pakistan oficjalnie protestował. Organizacje międzynarodowe skrytykowały indyjską decyzję, ponieważ zachwiała kruchą równowagą na subkontynencie.

Październikowa delegacja posłów PE była pierwszą wizytą zagraniczną w Kaszmirze od zajęcia go przez Indie. Wywołała protesty indyjskiej opozycji - bo ani jej politycy, ani przedstawiciele organizacji międzynarodowych czy zagraniczni dziennikarze nie mieli prawa wjazdu na zamknięte terytorium, zaś były premier zajętego stanu przebywał w areszcie domowym.

Eurodeputowanych jednak wpuszczono. Na koniec wizyty posłowie na konferencji prasowej pochwalili premiera Indii Narendrę Modiego za walkę z terroryzmem. Sam premier zaś uznał wizytę za „owocną”.

Czarnecki jadąc do Kaszmiru miał już ugruntowany pogląd na całą sytuację. Wyraził go podczas wrześniowej debaty PE: „Trzeba spojrzeć szerzej, na szereg aktów terrorystycznych, które miały miejsce w Indiach, także w Dżammu i Kaszmirze, i ci terroryści nie spadli z księżyca, oni niestety przychodzili od sąsiada. W moim przekonaniu powinniśmy jako demokracja europejska wspierać demokratyczne Indie. Tutaj ten sąd, który się odbywa nad Indiami, mnie się osobiście nie podoba”.

Jego wypowiedź tak się spodobała indyjskim władzom, że nagranie zostało rozpowszechnione przez indyjskie ambasady, w tym ambasadę w Polsce.

Można je znaleźć także na indyjskich portalach, choćby z takim tytułem: „Polski europoseł wspiera Indie w kwestii terroryzmu w Kaszmirze”.

W internetowym archiwum zachował się też podpisany przez Czarneckiego artykuł, opublikowany we wrześniu na portalu jednego z mediów należących do Srivastava Group - EP Today.

Zawarto w nim ni mniej, ni więcej, tylko indyjską propagandę. Autor przekonuje, że „działanie rządu indyjskiego jest kwestią reorganizacji administracyjnej, związanej z konstytucją Indii”, w ogóle nie zmieniono żadnych wcześniejszych granic, zaś armia indyjska weszła do Kaszmiru tylko po to, by zapewnić „utrzymanie pokoju i stabilności”, a więc „społeczność międzynarodowa nie ma powodów do niepokoju”.

Poza tym wszystko, co się tam wydarzyło, jest korzystne dla miejscowej ludności, a jako sprawa wewnętrzna Indii nie powinno wywoływać międzynarodowego zainteresowania.

Premier Indii demonstrował, jak obejść zasady demokracji?

Tym razem wybuchła jeszcze większa afera niż ta wywołana wizytą na Malediwach. Parlament Europejski po raz kolejny odciął się od delegacji, zaznaczając, że była to wizyta prywatna i opinie wyrażane przez delegatów nie mają związku ze stanowiskiem UE na temat Kaszmiru.

Czarnecki tłumaczył wówczas polskim mediom, że pojechał tam dla dobra relacji Polski z Indiami i podkreślał, że stabilność w tamtym regionie leży również w interesie naszego kraju.

Ta podróż miała miejsce już po opublikowaniu pierwszego raportu EU Disinfo Lab w listopadzie 2019 roku. Posłowie powinni więc wiedzieć (jeśli wcześniej nie wiedzieli), że między innymi w Brukseli realizowana jest proindyjska operacja wpływu, w którą zaangażowane są media, portale i organizacje, posługujące się dezinformacją dla osiągnięcia własnych celów politycznych.

Niestety, nie wpłynęło to na ich kontakty z przedstawicielami opisanej siatki. Jak wynika z dokumentów, wizytę w Kaszmirze sfinansował think tank WESTT - ten sam, który opłacił podróż na Malediwy.

Wizytę europosłów w Kaszmirze komentowały media na całym świecie. Bardzo ciekawy artykuł opublikowała arabska Al Jazeera. Zauważono w nim, że większość uczestników delegacji pochodziła z partii prawicowych, skrajnych lub populistycznych.

I zacytowano opinię Aadity Chaundhury, naukowczyni hinduskiego pochodzenia, z Toronto. Stwierdziła ona, że premier Indii Narendra Modi podczas takich wizyt „demonstruje europejskim białym nacjonalistom możliwość i sposoby realizacji autorytarnych wartości i polityki, w ramach demokracji świeckiej, liberalnej i wielokulturowej”.

Chaundhury podkreślała: „Ta wizyta miała pokazać, jak wygląda polityka indyjskich nacjonalistów i jak można obejść demokratyczne normy, aby narzucić w zasadzie faszyzm i nadal nazywać siebie demokracją”.

Zachwyt nad indyjskim nacjonalistą

Ryszard Czarnecki zachwycał się Modim. W swoich tekstach nazywał go „charyzmatycznym premierem”. W 2018 roku, po kolejnych odwiedzinach w New Delhi, pisał: to „świetny orator (wiem, co mówię, bo występowaliśmy razem w 2016 roku, przemawiając na uroczystościach w New Delhi do ponad 3 mln ludzi!)”.

Podobała mu się także skuteczność polityczna ugrupowania Modiego, nawet jeśli wynikała ze składania sprzecznych obietnic: „W Uttar Pradesh zawsze królował Indyjski Kongres Narodowy (…), ale prawica okazała się skuteczniejsza. (…) Potrafiła jednocześnie w różnych miejscach obiecywać ograniczenie systemu kastowego (tam, gdzie ludność składa się z przedstawicieli niższych kast) i utrzymanie systemu kastowego (tam, gdzie przeważają bramini, a więc kasta najwyższa)”.

Artykułów, wystąpień, zapytań parlamentarnych, pism i listów wspierających politykę Modiego i/lub krytykujących Pakistan, Czarnecki ma na swoim koncie naprawdę dużo.

Wiele wskazuje na współpracę z siatką Srivastava Group. W kwietniu 2015 roku Czarnecki spotkał się z delegacją z Indii w PE, w tym z Pramilą Srivastava i Madi Sharmą.

W październiku tego samego roku napisał list do przewodniczącego PE, w którym twierdził, że budowa strategicznego korytarza komunikacyjnego przez Pakistan, łączącego Chiny z Oceanem Indyjskim, narusza normy środowiskowe. O liście poinformowało India Today.

W marcu 2016 roku jako wiceprzewodniczący PE napisał list do premiera Modiego - z wyrazami uznania.

Kilka miesięcy później, w lipcu 2016, w Kongresie USA spotkał się z kongresmenem Trentem Franksem, na spotkaniu poświęconym współpracy Chin i Pakistanu. Przekonywał tam, że wspominany już pakistańsko-chiński korytarz komunikacyjny powstaje wbrew woli miejscowej ludności, jej skargi zostały zlekceważone przez władze, podczas realizacji inwestycji łamano prawa człowieka, a budowniczych musiało chronić pakistańskie wojsko.

Czyli przedstawił w USA obraz inwestycji korzystny dla rządu Indii. O spotkaniu znów napisało India Today, ale informację prasową przesłano z biura South Asian Democratic Forum - think tanku powiązanego ze Srivastava Group.

Dużą aktywność Czarneckiego widać było także jesienią 2016, po kolejnym incydencie zbrojnym między Pakistanem a Indiami. Po zaatakowaniu przez pakistańskich partyzantów indyjskiej bazy wojskowej w Kaszmirze, indyjskie wojska przeprowadziły ostrzał graniczny, w wyniku którego zginęło dwóch pakistańskich żołnierzy.

Czarnecki opublikował wówczas artykuł na EP Today, w którym znów zajął stanowisko antypakistańskie i usprawiedliwił Indie „prowokacją organizacji terrorystycznych z Pakistanu”.

Jego stanowisko wykorzystano w indyjskich mediach propagandowo. W "The Hindu" napisano wręcz, powołując się na depeszę należącej do Srivastava Group agencji ANI, że „Parlament Europejski poparł atak Indii na obozy terrorystów w okupowanym przez Pakistan Kaszmirze”, co nie miało nic wspólnego z rzeczywistością, bo opierało się tylko na artykule Czarneckiego w EP Today.

Jak poseł Czarnecki walczył o Beludżystan

Europoseł PiS brał też udział w wydarzeniach organizowanych przez Baluchistan House. To organizacja popierająca separatystyczne dążenia Beludżystanu - najbogatszego w surowce mineralne regionu Pakistanu.

Jak wykazało śledztwo EU Disinfo Lab, strona internetowa Baluchistan House została zarejestrowana przez Srivastava Group - mamy tu więc bezpośrednie powiązanie z operacją Indian Chronicles.

Dyrektorem organizacji był Tarak Fatah, kanadyjsko-pakistański aktywista i dziennikarz. W 2019 roku przyznał się kanadyjskim mediom, że wiedział, iż należące do Srivastava Group medium „New Delhi Times” przedrukowuje jego felietony oraz że dostawał za to „niewielką opłatę”.

Baluchistan House od 2013 roku zorganizował szereg wydarzeń na rzecz niepodległości Beludżystanu (każda taka aktywność prezentowała negatywny obraz Pakistanu). Często brał w nich udział Ryszard Czarnecki. Wymieńmy tylko kilka:

- W 2013 roku był jedynym przedstawicielem Parlamentu Europejskiego na konferencji „Baluchistan: Destiny Denied”.

- W 2016 roku razem z Fatahem uczestniczył w czuwaniu przed UNHCR w Genewie, „ku pamięci obywateli Beludżystanu, którzy stracili życie z powodu pakistańskiej polityki”.

- W marcu 2017 roku brał udział w zorganizowanej przez Baluchistan House konferencji o wpływie pakistańsko-chińskiego korytarza komunikacyjnego na Beludżystan - znów jako jedyny przedstawiciel PE. Oczywiście był tam również Terek Fatah.

- W marcu 2018 roku kolejna konferencja z udziałem Czarneckiego, tym razem o prawach człowieka w Beludżystanie. Terek Fatah prowadził obrady. Fatah, już po opublikowaniu pierwszego raportu EU Disinfo Lab, stwierdził, że spotkał się z Czarneckim tylko na kilku spotkaniach ONZ, a poza tym ani razu z nim nie rozmawiał.

2020: Czarnecki wciąż wspiera Indie

W 2020 roku europoseł PiS znów się uaktywnił. 24 listopada razem z włoskim posłem Fulvio Martusciello wysłał list do premiera Pakistanu, w którym obaj potępili Pakistan za opieszałość w karaniu terrorystów.

Miesiąc wcześniej, z dwójką deputowanych z Włoch, wysłał list do prezydenta Francji i najwyższych urzędników unijnych. Skrytykowali w nim Pakistan oraz wezwali rząd francuski i UE do wprowadzenia sankcji przeciwko Pakistanowi. Informacje o obu listach zamieścił portal euchronicle.com.

Jak ustalili eksperci z EU Disinfo Lab, portal ten jest następcą zlikwidowanego rok temu EP Today i także jest powiązany ze Srivastava Group.

To niejedyna aktywność Czarneckiego na EU Chronicle. W lipcu opublikował tam artykuł o tym, jak region Kaszmiru radzi sobie z koronawirusem. Wychwalał w nim szybkość reagowania władz, niezawodne wsparcie dla potrzebujących, świetną pomoc medyczną. Idylliczny obrazek.

W światowych mediach były jednak zupełnie inne obrazki. 7 sierpnia, a więc 10 dni po opublikowaniu artykułu Czarneckiego, Indie ogłosiły rekordowy dzienny wzrost zakażeń koronawirusem, liczba wszystkich zakażeń wzrosła powyżej dwóch milionów, a w wielu częściach kraju publicznej służby zdrowia po prostu nie było.

Cóż, nie po raz pierwszy eurodeputowany z Polski szerzył indyjską propagandę. Jak widać, robi to zwłaszcza wtedy, gdy Indie znajdują się w międzynarodowych tarapatach, a ich wizerunek się pogarsza.

Natomiast w sierpniu w specjalnym nagraniu, opublikowanym na twitterowym koncie EU Chronicle, Czarnecki złożył życzenia premierowi Modiemu, z okazji święta niepodległości Indii.

„Przez sześć lat rządów nadałeś Indiom nowy kierunek. Nowa skala rozwoju przyniosła pokój w Kaszmirze. Odważnie pomogłeś narodowi w walce i wyzdrowieniu z covid-19” – chwalił Modiego europoseł PiS, życząc premierowi Indii wszystkiego, co najlepsze.

Zadałam posłowi Czarneckiemu dziesięć pytań, dotyczących jego zaangażowania we wspieranie Indii i współpracy z siatką Srivastava Group. Do momentu publikacji nie otrzymałam żadnej odpowiedzi.

Udostępnij:

Anna Mierzyńska

Analityczka mediów społecznościowych, specjalizuje się w analizie dezinformacji. Z OKO.press współpracuje od 2017 roku. Autorka książki "Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne