"Rozumienie sensu eutanazji to rozumienie cierpienia pacjentów, zmagania się z bólem, który odbiera wszystko. Kończy się życie, a zaczyna cierpienie, które wbrew utartym schematom nie ma mocy uszlachetniania" - mówi psychoonkolożka Justyna Rutkowska. Życie w takiej perspektywie na dłużą metę samo w sobie jest śmiercią dla wielu ludzi

Eutanazja w Polsce jest nielegalna, podobnie zresztą jak pomoc w samobójstwie. Ale z sondaży CBOS (ostatni jest z 2013 roku) wynika, że około połowa Polaków i Polek gotowa jest zaakceptować eutanazję: w badaniu z 2013 roku – 53 proc. respondentów opowiedziało się za jej legalizacją. Co ciekawe, pomoc lekarza w samobójstwie była akceptowana już tylko przez 43 proc. badanych.

Według CBOS-u, zwolennicy eutanazji przeważają wśród osób w ogóle nieuczestniczących w praktykach religijnych lub rzadko biorących w nich udział, czyli głównie mieszkańców dużych miast o centrowych lub lewicowych poglądach.

Czy jest więc szansa, że w Polsce będzie dopuszczone prawo do godnej śmierć na własnych warunkach, gdy godne życie odbiera ból i choroba? Raczej nie. Decydujący jest doktrynalny sprzeciw Kościoła katolickiego.

Portugalia się cofnęła

Portugalia nie będzie czwartym krajem na świecie, gdzie eutanazja jest legalna. Burzliwe obrady Zgromadzenia Republiki 29 maja 2018 zakończyły się odrzuceniem możliwości depenalizacji tzw. śmierci wspomaganej i, co za tym idzie, samej eutanazji.

Jest to o tyle zaskakujące, że Portugalia jest wyjątkowo lewicowo-progresywna:

  • w 2007 roku zalegalizowała aborcję,
  • w 2010 – małżeństwa jednopłciowe,
  • 13 kwietnia 2018, przyjęła zasadę samoidentyfikacji przy uzgadnianiu płci. Od teraz portugalskie osoby trans (od 16. roku życia) będą mogły skorygować swoją płeć w dokumentach na podstawie oświadczenia – bez żadnych zaświadczeń, procesu sądowego, obowiązku operacji.

Przeciwko dopuszczającemu eutanazję projektowi środowisk lewicowych i socjalistycznych byli nie tylko przedstawiciele związków wyznaniowych, deputowani liberalno konserwatywnej Portugalskiej Partii Socjaldemokratycznej (PSD), czy konserwatywnego bloku CDS-PP, ale również politycy Portugalskiej Partii Komunistycznej.

Środowiska lekarzy, etyków i prawników argumentowały, że celem rządu powinno być przede wszystkim zapewnienie dostępu do opieki paliatywnej, a nie do eutanazji, postrzeganej przez wielu jako formę „znęcania się nad osobami starszymi”.

Tymczasem izba niższa parlamentu Hiszpanii 10 maja 2018 przyjęła – na razie tylko do dalszych prac – ustawę legalizującą eutanazję.

Jak jest w Polsce

Eutanazja w Polsce jest nielegalna, podobnie zresztą jak pomoc w samobójstwie. Orzecznictwo traktuje oba te czyny na podstawie artykułu 150 kodeksu karnego jako przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu, który stanowi:

  • 1. Kto zabija człowieka na jego żądanie i pod wpływem współczucia dla niego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
  • 2. W wyjątkowych wypadkach sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.

Za wyjątkową sytuację sąd może uznać przypadek, w którym do zabicia człowieka doszło nie tylko na jego wyraźne żądanie, ale także pod wpływem odczuwanego dla niego współczucia.

Z policyjnych statystyk wynikałoby, że liczba przeprowadzonych/wykrywanych w Polsce eutanazji jest śladowa. W 2016 roku wszczęto jedno postępowanie, w 2015 – zero, a w 2014 roku – dwa, z czego tylko w jednym przypadku stwierdzono popełnienie przestępstwa.

Obowiązujący w Polsce Kodeks Etyki Lekarskiej wyraźnie mówi: „Lekarzowi nie wolno stosować eutanazji ani pomagać choremu w popełnieniu samobójstwa”, co odzwierciedla sformułowanie Hipokratesa:

„Nigdy nikomu, także na żądanie, nie dam zabójczego środka ani też nawet nie udzielę w tym względzie rady”.

Postawy Polek i Polaków nie są aż tak restrykcyjne. Z sondaży CBOS (ostatni jest z 2013 roku) wynikało, że około połowa gotowa jest zaakceptować eutanazję: w badaniu z 2013 roku – 53 proc. respondentów opowiedziało się za jej legalizacją.

Część ankietowanych miała problem z odróżnieniem eutanazji od zaprzestania uporczywej terapii, które z kolei często oceniane jest surowiej i kojarzone z trudną sytuacją polskiej służby zdrowia, brakiem odpowiednich funduszy oraz dostępu do leczenia.

Brak jednomyślności społeczeństwa wynika m.in. z tego, że

eutanazja postrzegana jest przez pryzmat nie stricte medyczny, ale także teologiczny i filozoficzny.

Remigiusz Rabiega, prawnik specjalizujący się w prawie kanoniczym, podkreśla, że „prawo jest stanowione dla społeczeństwa, więc w przeważającej części wyraża ono system wartości i zapatrywania przez to społeczeństwo przyjęte”.

Jego słowa się potwierdzają. Według CBOS-u zwolennicy eutanazji przeważają wśród osób w ogóle nieuczestniczących w praktykach religijnych lub rzadko biorących w nich udział, czyli głównie mieszkańców dużych miast o centrowych lub lewicowych poglądach.

Czym jest eutanazja?

Bioetyczka Anna Alichniewicz twierdzi, że choć istnieje wiele definicji eutanazji, wszystkie mają punkt wspólny: intencją jest zawsze śmierć pacjenta.

Dzieli eutanazję na czynną – rozumianą jako podanie przez lekarza środka powodującego śmierć i bierną, polegającą na zaniechaniu lub  zaprzestaniu stosowania środków medycznych podtrzymujących życie.

Mówi też, że są dwa stanowiska, dotyczące eutanazji:

  • eutanazja może mieć jedynie charakter dobrowolny, czyli poddać się jej może tylko pacjent zdolny do podejmowania świadomych decyzji,
  • eutanazji niedobrowolnej doświadczyć mogą również ci, którzy ze względu na stan zdrowia nie są w stanie jej zażądać.

Jakie procedury nie są eutanazją

Granica między eutanazją a zaniechaniem uporczywej terapii jest płynna i momentami trudna do ustalenia. Pojęcie uporczywej terapii nie jest bezpośrednio uregulowane w prawie polskim, co nastręcza dodatkowe trudności.

Nie ulega jednak wątpliwości, że główną różnicą między zaniechaniem uporczywej terapii, która nie jest czynem karalnym, a eutanazją, będącą przestępstwem, jest fakt, że obu tym procedurom przyświecają inne cele.

W przypadku eutanazji bezpośrednim celem działania albo jego zaniechania jest śmierć pacjenta na jego własne życzenie. Uporczywa terapia nie ma ani przedłużyć, ani skrócić życia pacjenta, ale jedynie zmniejszyć lub zniwelować odczuwany przez niego ból, czyli niejako wprowadzić go w proces umierania.

Po stwierdzeniu przez lekarzy, że uporczywa terapia pozbawia umierającego prawa do poszanowania godności, może zostać przerwana.

Zaniechanie uporczywej terapii, często mylone z eutanazją, nie ma z nią nic wspólnego,

gdyż intencją nie jest tutaj śmierć pacjenta, ale uwolnienie go od środków medycznych, przynoszących korzyść nieproporcjonalną do wyrządzanych przez nie spustoszeń organizmu.

Pomoc lekarska w samobójstwie

Mniej trudności przysparza zrozumienie terminu lekarskiej pomocy w samobójstwie, który zdefiniowało Europejskie Stowarzyszenie Opieki Paliatywnej: „Lekarska pomoc w samobójstwie to intencjonalna pomoc w popełnieniu samobójstwa udzielona przez lekarza na dobrowolną i kompetentną prośbę pacjenta, polegająca na dostarczeniu leku, który pacjent samodzielnie zażyje”.

Wśród osób piętnujących eutanazję jest wielu zwolenników sedacji paliatywnej, polegającej na podawaniu choremu bardzo silnych środków, takich jak np. morfina, która łagodzi niemożliwy do zniesienia ból, choć jednocześnie uzależnia i powoduje szereg niekorzystnych dla organizmu skutków.

Dr hab. med. Jerzy Jarosz, wybitny specjalista leczenia bólu, sugeruje, że tego rodzaju wnioski mogą być rezultatem braku znajomości realiów. Przytacza on następujące dane: działalność hospicjów domowych i stacjonarnych popiera odpowiednio 94 proc. i 96 proc. ankietowanych, jednak co czwarty respondent (24 proc.) w ogóle nie orientuje się w tematyce medycyny paliatywnej, co trzeci (36 proc.) ma wiedzę podstawową.

Medyczne „manipulowanie agonią”

Według Alichniewicz, rozwój medycyny zapewnia teraz możliwość „manipulowania agonią”. Wiąże się z to przedłużeniem życia nawet w zaawansowanym stadium choroby i prowadzi do swoistego paradoksu, a mianowicie do tego, że medykalizacja śmierci znacząco wpłynęła na podejście społeczeństw zachodnioeuropejskich do kwestii eutanazji i lekarskiej pomocy w samobójstwie.

Obie te praktyki stopniowo zyskują poparcie społeczeństw państw Europy Zachodniej, dzięki czemu już trzy kraje:

  • Holandia (w 2002 roku),
  • Belgia (w 2002)
  • Luksemburg (w 2009)

– zalegalizowały eutanazję, a dwa z nich – Holandia i Luksemburg – także lekarską pomoc w samobójstwie. Na pomoc lekarzy w skróceniu cierpienia wywołanego nieuleczalną chorobą mogą liczyć również Szwajcarzy.

W tych krajach wyniki ankiet na temat akceptacji eutanazji prezentują się zupełnie inaczej. Z tych przeprowadzonych przez HRF (Health Research Funding) wśród lekarzy wynika, że 54 proc. z nich znajduje się w grupie zwolenników eutanazji.

Z kolei 86 proc. ankietowanych uważa, że każda osoba nieuleczalnie chora lub sztucznie podtrzymywana przy życiu powinna mieć możliwość poddania się eutanazji. Podobne odpowiedzi padają również w krajach, w których eutanazja jest zabroniona.

Badania przeprowadzone przez agencję Populus w Wielkiej Brytanii wskazują, że

  • 51 proc. ankietowanych Brytyjczyków gotowych byłoby złamać prawo i narazić się na 14 lat pozbawienia wolności, by pomóc swojemu cierpiącemu, nieuleczalnie choremu bliskiemu umrzeć z godnością.
  • 82 proc. respondentów chciałoby, by samobójstwo wspomagane przez lekarza było legalne, z czego połowa z nich opiekowała się przynajmniej jedną nieuleczalnie chorą osobą ze swojej rodziny.

Choć podobne praktyki w Holandii, Belgii i Luksemburgu są legalne, to przypadków eutanazji i samobójstw wspomaganych przez lekarza jest w ogólnym rozliczeniu niewiele.

Z wyników badań opublikowanych przez RTE (Regional Euthanasia Review Committees) wynika, że

spośród wszystkich 147 tys. zgonów, jakie odnotowano w Holandii w 2015 roku, tylko 6 tys. 760, czyli 4,6 proc. nastąpiło w skutek eutanazji.

Podobnie sytuacja wygląda w Belgii. Tam odsetek zgonów na skutek eutanazji również nie przekracza 5 proc.

Warunki do spełnienia

Dostęp do eutanazji nie jest łatwy i powszechny. Z instrukcji aplikowania o eutanazję zamieszczonej przez holenderską organizację NVVE, zajmującą się szerzeniem świadomości na temat eutanazji wynika, że na proces ubiegania się o taką śmierć składa się kilka etapów.

Niezbędne jest również spełnianie określonych warunków. W Holandii trzeba być nieuleczalnie chorym pacjentem, odczuwającym dotkliwy ból i posiadającym wolę odejścia. Na temat takiej „prośby” pozytywnie musi wypowiedzieć się dwóch lekarzy specjalistów, z czego jeden musi bardzo dobrze znać pacjenta, nie tylko historię jego choroby.

Jeżeli wszystkie warunki zostaną spełnione, konsultujący się lekarze uznają, że stan zdrowia chorego jest podstawą do eutanazji oraz upewnią się, że chory nie działa pod presją: zabieg jest przeprowadzany, a taka nienaturalna śmierć zgłaszana jest następnie do patologa i prokuratury.

Dlaczego ludzie chcą móc wybrać śmierć?

Główny powód, według The Royal Dutch Medical Association jest bardzo prosty:

większości osób, chcących poddać się eutanazji lub popełnić samobójstwo wspomagane przez lekarza, pozostało od kilku do kilkunastu tygodni życia, najczęściej pod opieką paliatywno-hospicyjną.

Z badań przeprowadzonych przez RDMA w 2017 roku wynika, że w roku poprzednim w Holandii dokonano 6091 eutanazji, czyli 5 proc. wszystkich zarejestrowanych w danym roku zgonów.

  • 141 z nich dotyczyło osób cierpiących z powodu demencji,
  • 60 osób chorych psychicznie,
  • 244 osób cierpiących z powodu licznych chorób wieku starczego,
  • 4137 osób chorych na raka,
  • 1509 dotyczyło innych przypadków.

Co więcej, z danych opublikowanych przez „Journal of the American Medical Association” wynika, że głównym czynnikiem, który rzutował na decyzje pacjentów i gotowość popełnienia samobójstwa wspomaganego przez lekarza nie był strach przed bólem, ale strach przed możliwością utraty godności i samodzielności.

W Holandii podobna obawa dotyka 61 proc. pacjentów rozważających zabieg eutanazji lub samobójstwa wspomaganego przez lekarza, w Belgii 52 proc.

Kwestię tę komentuje psychoonkolożka Justyna Rutkowska: „Rozumienie sensu eutanazji to rozumienie cierpienia pacjentów, ich zmagania się z ogromnym bólem, który zabiera dostęp do wszystkiego w życiu.

Ból to nie tylko chore miejsce, część ciała, krzyk, niemoc i złość, płacz i rozpacz. Ból to brak możliwości spotkania się z ludźmi, rozmowy z bliską osobą, wspólnego oglądania filmu, wychodzenia z domu, to brak seksu, brak snu, brak apetytu, brak możliwości brania i dawania.

Kończy się życie, a zaczyna się cierpienie, które wbrew utartym schematom nie ma w sobie mocy uszlachetniania.

Brak bólu i cierpienia daje przestrzeń na godność, na możliwość istnienia, bycia w kontakcie z sobą i innymi, decydowania o sobie. Jest to możliwe nawet w ciężkiej chorobie. Praca w hospicjum pokazała mi też jak bardzo pacjenci bali się procesu odchodzenia. Jakie podejście miała do tego ich najbliższa rodzina.

Choroba jest w pewnym sensie wykluczeniem z dotychczasowej jakości życia, wikła w zależność, zabiera poczucie wpływu, pozbawia godności, wzbudza poczucie upokorzenia.

Życie w takiej perspektywie na dłużą metę samo w sobie jest śmiercią dla wielu ludzi.

I to nie ma zbyt dużego znaczenia czy rodzina bliska jest empatyczna, rozumiejąca, szanująca czy taka nie jest.

Na głębszym poziomie doświadczania pomocy i troski w dużym wymiarze jest trudne, zabiera siłę, pozbawia niezależności. Jest to bardzo mocne zwłaszcza wtedy, kiedy nie można się odwzajemnić, kiedy nie ma równowagi. Uważam, że lawina współczucia, otaczania chorej osoby z każdej strony, zapewnianie jej dobrego bytu w każdej chwili jest pozbawianiem jej odrębności, zabieraniem możliwości znoszenia frustracji, dzięki której uruchamia się nasza kreatywność i zdolności zdrowienia”.

Prawo do godnego życia – prawo do godnej śmierci?

Jak przypominają aktywiści ruchu pro-choice, Powszechna Deklaracja Praw Człowieka stanowi, że jednym z podstawowych praw jest tzw. prawo do godnego życia. Oznacza to, że każdy człowiek ma prawo do zaspokojenia wszystkich potrzeb, które pozwolą mu godnie żyć, poczynając od tych najbardziej podstawowych, jak wyżywienie, ubranie, zamieszkanie, opieka medyczna, po te z wyższych szczebli piramidy, jak np. prawo do edukacji oraz udziału w życiu kulturalnym.

W debacie na temat eutanazji prędzej czy później zawsze pada pytanie:

„Skoro powszechnie uznanym za podstawowe prawo człowieka jest prawo do godnego życia, to dlaczego wciąż nie wszyscy zgadzają się z tym, że powinniśmy mieć również prawo do godnej śmierci, będącej przecież finalnym punktem naszej egzystencji?”.

Opinie na dany temat różnią się od siebie w wielu krajach, o czym świadczyć mogą dwa niedawne, głośne przypadki orzecznictwa sądów Malty i Indii. Kiedy to Vincent A. De Gaetano z Malty, sędzia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, podkreślał, że eutanazja godzi w godność człowieka, w Indiach uzyskano zgodę Sądu Najwyższego na możliwość sporządzenia testamentu z prośbą o eutanazję.

Umierać po ludzku

W 2008 roku „Gazeta Wyborcza” we współpracy z krajowym duszpasterzem hospicyjnym ks. Piotrem Krakowiakiem zainicjowała akcję „Umierać po ludzku”, nawiązując tym samym do innej znanej akcji „Rodzić po ludzku”. (tu i tu rozmowy Piotra Pacewicza z ks. Piotrem Krakowiakiem o akcji i o tym, co to znaczy umierać po ludzku)

Dziennikarze apelowali o prawo do naturalnej, godnej i świadomej śmierci, bez fizycznego bólu, którego można uniknąć, z poszanowaniem godności i prawa do pełnej informacji o postępach choroby, w kontakcie z najbliższymi, a jeśli to tylko możliwe – we własnym domu, z duchowym wsparciem i bez przymusu uporczywej terapii niepotrzebnie przedłużającej konanie.

Razem z księdzem Krakowiakiem i krajowym konsultantem medycyny paliatywnej dr Małgorzatą Krajnik „Gazeta Wyborcza” zebrała 10 zasad, którymi powinno się kierować wobec umierających.

Człowiek ma prawo do:
1. Naturalnej, godnej i świadomej śmierci.
2. Umierania we własnym domu, a jeśli to niemożliwe, to nigdy w izolacji i osamotnieniu.
3. Rzetelnej informacji o stanie swego zdrowia, uzyskiwania prawdziwych odpowiedzi na zadawane pytania i udziału w podejmowaniu decyzji.
4. Zwalczania fizycznego bólu i innych dolegliwości.
5. Troski i pielęgnacji z poszanowaniem ludzkiej godności.
6. Otwartego wyrażania swoich uczuć, zwłaszcza na temat cierpienia i śmierci.
7. Swobodnego kontaktu z rodziną i bliskimi.
8. Pomocy psychologicznej i wsparcia duchowego zgodnego z przekonaniami.
9. Niezgody na uporczywą terapię przedłużającą umieranie.
10. Zapewnienia należnego szacunku dla swojego ciała po śmierci.

Polityka spójności

Unia Europejska, choć przez wielu postrzegana jako jeden organizm, składa się z wielu odrębnych państw-podmiotów, z zasady zachowujących głos decyzyjny w najbardziej delikatnych obszarach swojej polityki. Należy do nich również polityka ochrony zdrowia.

J. Lucy Pridgeon podkreśla znaczenie istniejącej luki, będącej jedną z wielu czynników prowadzących do tego rodzaju braku spójności i możliwości ujednolicenia obowiązujących przepisów. Każde z państw ma  własną tradycję kulturową, na podstawie której kształtuje się z kolei system wartości.

Na podstawie przeprowadzonej przez siebie analizy oraz dzięki znajomości realiów Wielkiej Brytanii, Grecji i Holandii, badaczka stwierdza, że głęboki podział występujący między poszczególnymi państwami UE uniemożliwia zalegalizowanie eutanazji w niedalekiej przyszłości.

Unia Europejska zobowiązana jest zapewniać swoim obywatelom wolność religijną, co sprawia, że wprowadzenie eutanazji, której przeciwstawiają się wierzący, jest właściwie niemożliwe.

Nie bez znaczenia pozostaje również kwestia wysokości środków przeznaczanych na ochronę zdrowia w poszczególnych państwach, o czym szerzej traktuje Chris Fotinopoulos w felietonie dla ABC.net. Zauważa on, że eutanazja jest dostępna tylko dla osób uprzywilejowanych, ponieważ pozwolić sobie na nią mogą obywatele państw wysoko rozwiniętych, które traktują zdrowie i dostęp do medycyny jako podstawowe prawo człowieka.



Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press