Aktywiści Extinction Rebellion (XR) rozpoczęli w czwartkowy poranek strajk głodowy w Warszawie. To część akcji, która odbywa się w tym samym czasie w 22 krajach na całym świecie. „Jesteśmy na świeżo po exposé premiera Morawieckiego, który nie nawet nie wspomniał o kryzysie klimatycznym” - mówi Anita Sobiechowska, jedna z organizatorek (na zdjęciu)

Przez strajk głodowy aktywiści chcą zwrócić uwagę polityków na problem coraz szybciej postępujących zmian klimatu. „Byłoby dobrze móc porozmawiać o tym najbardziej palącym problemie z rządzącymi. Jesteśmy na świeżo po exposé premiera Morawieckiego, który nie nawet nie wspomniał o kryzysie klimatycznym, a jego plany są niewystarczające. Nam zależy na przyszłości kraju i całej planety, dlatego tu jesteśmy i zapraszamy do debaty” – mówi Anita Sobiechowska, jedna z protestujących.

Sobiechowska podkreśla, że na samym początku strajku do protestujących wyszła tylko jedna posłanka – Anita Sowińska z Lewicy.

Przy ulicy Wiejskiej w Warszawie, zaraz pod budynkiem Sejmu, od czwartku 21 listopada przez 24 godziny będzie protestować niewielka grupa – jedyne siedem osób. Czy to znaczy, że zainteresowanie takimi akcjami spada? Przypomnimy, że we wrześniowym Strajku dla Ziemi, w którego organizację zaangażowało się Extinction Rebellion, w samej Warszawie brało udział 7,5 tysiąca osób.

Extinction Rebellion swoimi akcjami, nie tylko trwającym protestem głodowym, chce przekazać rządzącym trzy postulaty:

  • „Mówcie prawdę” – aktywiści domagają się ogłoszenia alarmu klimatycznego, a także informowania i edukowania o globalnym ociepleniu. „Polityka klimatyczna musi być oparta o aktualny stan wiedzy naukowej” – piszą na swojej stronie facebookowej.
  • „Działajcie teraz” – chcą również, żeby polscy rządzący, we współpracy z innymi krajami, podejmowali decyzje, które doprowadzą do redukcji gazów cieplarnianych do zera netto w 2025 roku.
  • „Ponad polityką” – proponują stworzenie Panelu Obywatelskiego, który miałby pomóc rządowi opracować rozwiązania. „Przeciwdziałanie oraz zwalczanie skutków kryzysu klimatycznego wymaga wysiłku całego społeczeństwa o dotychczas niespotykanej skali i intensywności, dlatego niezbędne jest włączenie społeczeństwa w podejmowanie kluczowych decyzji niezbędnych dla ratowania Ziemi” – piszą.

Sobiechowska: „Zdajemy sobie sprawę z tego, że taka forma protestu wymaga poświęcenia i zaangażowania, na które nie każdy jest gotowy i na który nie wszyscy mogą sobie pozwolić”.

„Oprócz tego, że jest to strajk głodowy, to jeszcze postanowiliśmy całą dobę przesiedzieć tutaj. Jest zimno i pada. Ale mamy wsparcie ze strony innych aktywistów, przychodzą do nas, przynoszą herbatę i śpiwory” – zaznacza. W nocy protestujący będą wyznaczać warty. Swój strajk skończą w piątek o 08:30.

Podobne manifestacje zorganizowano w 22 krajach na całym świecie – oprócz polskich aktywistów, zaangażowali się też ci z Australii, Austrii, Belgii, Danii, Demokratycznej Republiki Kongo, Francji, Hiszpanii, Holandii, Indii, Irlandii, Kanady, Niemiec, Nigerii, Norwegii, Nowej Zelandii, Pakistanu, USA, Szwecji, Turcji, Wielkiej Brytanii i Włoch. Głodówkę zadeklarowało około 400 osób – niektórzy zaczęli ją już w poniedziałek 18 listopada.

„Nie chcę tego robić, żaden i żadna z nas nie chce. Ale musimy, bo bardzo nie chcemy kolejnych pożarów, chcemy zatrzymać globalną katastrofę zdrowotną” – mówią aktywiści z Wielkiej Brytanii w filmie na YouTube, gdzie publikują aktualizacje ze swojej tygodniowej głodówki.

Niektórzy z nich również zdecydowali się na protestowanie pod siedzibami partii i pod parlamentami. W Londynie strajkujący próbowali dostać się do siedziby Brexit Party, ale zostali powstrzymani przez policję.

„Potrzeba coraz więcej ekstremalnych działań, żeby spowodować, że kryzys klimatyczny stanie się najważniejszym tematem debaty publicznej. To będzie też wymagało masowego uczestnictwa w akcjach nieposłuszeństwa obywatelskiego” – mówił w rozmowie z „The Guardian” Giovanni Tamacas, dwudziestolatek, który już w sierpniu przeprowadził dziesięciodniową głodówkę w Waszyngtonie.

Strajk głodowy to kolejna akcja Extinction Rebellion organizowana globalnie – na początku października ogłoszono Tydzień Rebelii, w który zaangażowało się kilkadziesiąt tysięcy osób. Szacuje się, że w sumie na świecie aresztowano 2,5 tysiąca osób.

„Główną metodą naszego działania jest obywatelskie nieposłuszeństwo bez użycia przemocy. To znaczy, że członkowie XR będą łamać niektóre przepisy prawa z pełną gotowością, żeby być za to ukaranym i ponieść odpowiedzialność” – mówił wtedy Tomasz Skóra z XR w rozmowie z OKO.press.

Anita Sobiechowska dodaje: „Głodówka jest dla nas aktem desperacji i poświęcenia, które jest konieczne w obliczu kryzysu, jaki nas czeka”.

OKO.press sprawdza, czy politycy ratują świat przed katastrofą klimatyczną.
Wesprzyj nas, też chcemy przeżyć.

Komentarze

  1. Jan Ciekawski

    Chiny współczują demonstrantom w Polsce. (Kto oddychał powietrzem w Pekinie, ten wie o czym mówię). Indie solidaryzując się ze strajkującymi zapewne zaprzestaną produkcji smogu. A my wygramy z Azją gospodarczo. Nieprawdaż?

  2. Marcin Szporko

    Oczy przecieram – i nie wierzę…
    Głodówka – jeśli ma być formą nacisku – jest prowadzona do śmierci. Czy to w dobrej, jak Gandhi, czy to w złej, jak Holger Meins sprawie, głodujący jest gotów umrzeć.
    A "głodówka" trwająca 24 godziny to jakiś żart i fanaberia. No i jej siła oddziaływania ma siłę równą pierdnięcia chomika. Europejskiego.
    Ale uczestnicy mają wrażenie że robią coś wielkiego, cały świat na nich patrzy – oto prawdziwi rebelianci, gotowi nic nie jeść PRZEZ CAŁY DZIEŃ!!! WOW!!!
    Żałosne…

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!