„Jestem bardzo zadowolony, bo dzięki polskiemu stanowisku udało się uniknąć bardzo dużego problemu; pierwotna wersja tekstu przygotowana przez Donalda Tuska stwarzała znacznie wyższe ryzyko bezumownego, chaotycznego Brexitu” – powiedział Mateusz Morawiecki, komentując ustalenia szczytu UE. W tej opowieści prawdziwe jest tylko samozadowolenie premiera.

Po wielogodzinnych negocjacjach w nocy z czwartku na piątek Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk i Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker wspólnie ogłosili, że liderzy państw unijnych zgodzili się na przesunięcie terminu wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Szczegóły ustaleń OKO.press opisało w tekście:

Tymczasem po szczycie pojawiła się zupełnie nieoczekiwana nowa wersja wydarzeń i oceny roli Donalda Tuska.

Morawiecki: to dzięki Polsce Europa uniknęła chaosu

Zaprezentował ją Mateusz Morawiecki, który na szczycie reprezentował Polskę. Polski premier „jest bardzo zadowolony, bo dzięki polskiemu stanowisku udało się uniknąć bardzo dużego problemu”.


„Pierwotna wersja tekstu przygotowana przez przewodniczącego Rady Europejskiej stwarzała znacznie wyższe ryzyko bezumownego, chaotycznego brexitu już za tydzień. Niepowodzenie głosowania zamykałoby wszystkie drogi do alternatywnych scenariuszy”

Mateusz Morawiecki, Komentarz po szczycie UE - 22/03/2019

il.: OKO.press, fot.: KPRM, Unsplash


półprawda. Manipulacja. Elastyczne stanowisko Tuska otworzyło drogę do kompromisu


Wysokiej rangi dyplomaci państw członkowskich podkreślali zarówno przed szczytem, jak i po osiągnięciu konsensusu, że szczyt był bardzo dobrze przygotowany.

Sam Tusk w przeddzień szczytu podkreślał w czasie konferencji prasowej, że punktem wyjścia jest przekonanie, że zgodnie z obietnicą Theresa May przeforsuje umowę brexitową w przyszłym tygodniu, co pozwoli na potwierdzenie krótkiego, technicznego przedłużenia brytyjskiego członkostwa bez powtórnego szczytu.

Jednocześnie przewodniczący Rady Europejskiej zaznaczył gotowość do zwołania awaryjnego szczytu w przyszłym tygodniu w wypadku ponownego odrzucenia umowy przez Westminster.

Stanowisko przygotowane przez instytucję kierowaną przez Tuska nie zamykałoby automatycznie – jak twierdzi Morawiecki – wszystkich dróg do alternatywnych scenariuszy. Jego celem było przekonanie większości w Westminsterze do przegłosowania umowy brexitowej i doprowadzenie do Brexitu zgodnie z wolą brytyjskiego rządu oraz brytyjskich obywateli wyrażoną w referendum.

Zmiana optyki

Bardzo słabe wystąpienie Theresy May w czasie spotkania z liderami rządów unijnych zmieniło optykę wydarzeń. Jej zachowanie nieoficjalnie określano jako pozbawione nadziei ani jakiegokolwiek planu oraz wskazujące na zaskakująco widoczną rezygnację, oraz gotowość na twardy Brexit, czyli chaotyczne i jeszcze bardziej kosztowne wyjście Wielkiej Brytanii bez żadnej umowy z UE.

Podobnie odebrano środowe przemówienie May w Londynie, w którym atakowała Izbę Gmin i obarczała jej członków odpowiedzialnością za ryzyko wyjścia bez umowy.

To postawiło Tuska w bardzo trudnej sytuacji. Założenia przygotowane przez zespół Tuska okazały się nieadekwatne wobec zaistniałej sytuacji.

W jej obliczu szybko wyszły na światło dziennie głębokie różnice pomiędzy poszczególnymi państwami. Rolą Tuska jako Przewodniczącego Rady Europejskiej było szukanie kompromisu pomiędzy preferencjami wszystkich państw członkowskich.

Przedłużenie obrad w tych okolicznościach nie stanowiło niespodzianki. Zwyczajowo szczyty Rady Europejskiej są w ogromnej mierze ceremoniałem — najważniejsze decyzje zapadają w czasie debat technicznych w trakcie przygotowań. Na takim założeniu opiera się agenda szczytu oraz czas pozostawiony na negocjacje.

Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy wydarzy się coś zaskakującego. To właśnie wtedy ciężar negocjacji spada na liderów, co w naturalny sposób wydłuża rozmowy. Warunkiem przyjęcia konkluzji jest bowiem pełen konsensus wszystkich państw członkowskich. Taki rezultat udało się wczoraj osiągnąć.

Probrytyjski Tusk

Sam Tusk słynie w brukselskich kręgach ze swojej probrytyjskiej postawy i daleko idącej gotowości do kompromisów, które zapewniłyby zachowanie jak najbliższych relacji pomiędzy Wielką Brytanią a UE. Jeśli spotyka się z kuluarową krytyką, to właśnie z powodu ciągłego szukania dróg pozwalających Zjednoczonemu Królestwu na pozostanie w Unii.

W czasie piątkowej konferencji prasowej kończącej dwudniowy szczyt, Tusk sam nawiązał do tych uszczypliwości. Odpowiadając na pytanie brytyjskiego dziennikarza na temat jego preferowanego scenariusza, przewodniczący Rady Europejskiej odpowiedział z uśmiechem: „Moja pozycja jest bardzo dobrze znana. Jestem prawdopodobnie bardziej probrytyjski niż Pan”.

Polska kompromisowa? Nic podobnego


„Na szczęście zwyciężyło stanowisko kompromisowe, za którym Polska od początku się opowiadała”.

Mateusz Morawiecki, Komentarz po szczycie UE - 22/03/2019

il.: OKO.press, fot.: KPRM, Unsplash


fałsz. Fałsz. Morawiecki zaproponował najbardziej radykalną i zaskakującą pozycję negocjacyjną - przedłużenie Brexitu do 30 czerwca


Wysokiej rangi unijni dyplomaci podkreślają, że premier Morawiecki zaproponował najbardziej radykalną i zaskakującą pozycję negocjacyjną ze wszystkich szefów rządów. Polski premier namawiał na bezwarunkową zgodę na brytyjską prośbę o przedłużenie terminu Brexitu do 30 czerwca. Kuluarowe pogłoski mówią, że nawet polscy dyplomaci w Brukseli byli zaskoczeni stanowiskiem Morawieckiego.

Propozycję Morawieckiego poparł premier Irlandii Leo Varadkar, co potwierdzili nasi informatorzy. Varadkar, jak podkreślają źródła, był otwarty na wszelkie scenariusze obniżające ryzyko twardego Brexitu w przyszłym tygodniu. To zrozumiałe, bo właśnie Dublin poniósłby największe koszty takiej decyzji.

Zgodnie z relacją dyplomatów, Holandia, Portugalia oraz Luksemburg również wykazały się sporą otwartością na szeroki wachlarz rozwiązań.

Jednak rozwiązanie postulowane przez Morawieckiego nie było w najmniejszym stopniu kompromisowe. Jak podkreślił sam premier Irlandii w czasie briefingu prasowego po zakończeniu Rady Europejskiej w piątek, wiele krajów optowało za znacznie ostrzejszym potraktowaniem brytyjskiej prośby.

Zwolennikami twardego kursu byli między innymi premier Belgii Charles Michel oraz prezydent Francji Emmanuel Macron. Ponadto data 30 czerwca została odrzucona przez większość krajów członkowskich oraz Komisję Europejską jako niezgodna z unijnymi traktatami w kontekście wyborów do Parlamentu Europejskiego odbywających się w dniach 23 – 26 maja.

Tusk i Merkel przekonują Macrona

Według informacji potwierdzonych przez unijnych dyplomatów, to właśnie Donald Tusk doprowadził do przyjęcia wypracowanego kompromisu. W przedstawionej przez nich relacji przewodniczący Rady Europejskiej wraz z kanclerz Niemiec Angelą Merkel przekonali Emmanuela Macrona do otwarcia się na alternatywne scenariusze.

Na tym etapie negocjacji Morawiecki nie odgrywał już znaczącej roli. Na korytarzach Rady Europejskiej można usłyszeć komentarze, że Polska nie była widoczna w kluczowej fazie rozmów, co było najlepszym scenariuszem dla UE i najlepszą taktyką z punktu widzenia polskiego rządu.

Rozmowa Tuska, Merkel i Macrona stanowiła przełom, który pozwolił na przyjęcie ostatecznej wersji porozumienia. Przyjęty kompromis jest bliski początkowym propozycjom Rady Europejskiej i został wynegocjowany przy aktywnym udziale Donalda Tuska.

Wielka Brytania wciąż musi przegłosować w parlamencie w przyszłym tygodniu umowę brexitową w celu uzyskania przedłużenia do 22 maja. Jeśli tak się nie stanie, to Brytyjczycy będą mieli czas do 12 kwietnia na wskazanie dalszych planów dotyczących wyjścia z UE.

Ten scenariusz różni się znacząco od pozycji negocjacyjnej zaprezentowanej wczoraj pierwotnie przez premiera Morawieckiego.


OKO pilnuje,
żeby Polska nie wyszła z Europy.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Masz cynk?