17 maja 2020

Firma z Panamy wciska fałszywe leki emerytom z całej Europy. Stoi za nią Polak

W co najmniej 10 europejskich krajach firma z Panamy oszukuje tysiące ludzi. Urzędnicy i organy ścigania od lat nie są w stanie ustalić, kto za nią stoi. Śledztwo reporterów z Polski i Czech wykazało, że jej właścicielem jest 35-latek spod Warszawy

Pan Andrzej natrafił w internecie na reklamę Auresoil, "cudownego antidotum na głuchotę". W reklamie występował profesor Feliks Jaworski, nominowany do Nagrody Nobla, za wynalezienie olejku, którym w ciągu zaledwie trzech tygodni uzdrowił swoją niesłyszącą matkę. Pan Andrzej też miał problemy ze słuchem, a aparatu słuchowego nosić nie chciał.

Zresztą aparat kosztuje co najmniej kilka tysięcy złotych, a buteleczkę olejku do uszu Auresoil można było dostać po okazyjnej cenie 137 zł.

Reklama Auresoil Sensi @ Secure; fot. wp.pl

„Nie wiedziałam, że mąż zamówił te krople” - mówiła pani Elżbieta, żona pana Andrzeja, portalowi wp.pl w 2017 roku - „Jak poszliśmy do laryngologa, okazało się, że olejku, który może wyleczyć uszkodzenie słuchu, po prostu nie ma, a rzekomy profesor, który je reklamował, nie istnieje. Padliśmy ofiarą oszustwa” - stwierdziła pani Elżbieta.

Takie samo było zdanie lekarza na temat “lornetkowych okularów”, których reklamę w czeskim tabloidzie zobaczyła Ladislava, żona Ivana Vydrová. Kupiła je, bo reklama obiecała, że uleczą wzrok jej męża. Okulary były przedstawiane jako długo skrywany sekret armii. Podobne reklamy ukazują się w co najmniej trzech innych tabloidach od co najmniej 2018 roku.

Para szybko straciła jednak nadzieję na wyzdrowienie, gdy dotarła do nich przesyłka. „W ogóle nie działają. To śmieć, zabawka dla dzieci” - mówi Vydrová o tanich plastikowych okularach, które zostały wyprodukowane w Chinach i za które para emerytów zapłaciła 35 euro (ok. 160 zł).

Państwo Vydrovie; fot. archiwum prywatne pani Vydrovej

Andrzej i Ladislava nie są jedynymi ludźmi, oszukanymi przez wprowadzające w błąd reklamy. Są podobne historie innych emerytów, którzy kupili wkładki „biomagnetyczne”, aby złagodzić ból nóg lub krople do uszu, aby wyleczyć zaburzenia słuchu, ale dopiero później uświadomili sobie, że zostali oszukani.

Sprzedaż fałszywych urządzeń medycznych i leków osobom starszym, grupie społecznej najbardziej narażonej na tego rodzaju oszustwa, nie ogranicza się do Czech i Polski.

Reporterzy czeskiego portalu śledczego Investigace.cz oraz OKO.press i Fundacji Reporterów odkryli, że za tymi oszustwami stoi ta sama sieć spółek rozsianych po całym świecie. Jej ofiarami są tysiące osób w co najmniej dziesięciu krajach Unii Europejskiej.

Pani z Polski

Praski ratusz, który kontroluje reklamy publikowane przez podmioty zarejestrowane na jego terytorium, zażądał od tabloidów usunięcia wprowadzających w błąd reklam.

"Według wydawców, reklamy były zamieszczone przez Direct Group S.A., spółkę z Panamy" - poinformowała Investigace.cz Eva Nováková, prawniczka Urzędu Pragi.

Pomimo skutecznego zakazania wprowadzających w błąd reklam, Urząd Miasta w Pradze nie był w stanie ustalić, czy Direct Group był reklamodawcą, czy tylko pośrednikiem reklamowym - kimś, kto dystrybuuje reklamę na życzenie klienta.

Chociaż Direct Group oficjalnie ma siedzibę w Panamie, od 2018 roku jej adres korespondencyjny odsyła do biura w drapaczu chmur w Brnie, drugim co do wielkości mieście w Czechach. Pod koniec 2019 roku staraliśmy się skontaktować z firmą.

Recepcjonistka Altaxo, która sprzedaje gotowe spółki z adresami w wieżowcu, powiedziała, że nie może nas połączyć z personelem Direct Group, i odłożyła słuchawkę, gdy nasz reporter przedstawił się jako dziennikarz.

Po raz kolejny spróbowaliśmy w kwietniu 2020 roku. Tym razem reporter udawał klienta, próbującego zwrócić towary firmie Direct Group.

Pracownica Altaxo potwierdziła, że Direct Group płaci tylko za wirtualny adres i jej personelu nie ma w budynku.

„Nie wiem, czy możemy się z nimi skontaktować, zajmujemy się tylko ich pocztą” - oznajmiła, dodając, że nie może podać nam swojego adresu e-mail, bo jest to „informacja wewnętrzna”. Obiecała jednak, że skontaktuje się z nami „pani z Polski”. Żadna pani tego nie zrobiła.

Kim jest "pani z Polski" i co ma wspólnego z firmą z Panamy? Próbując rozwiązać tę zagadkę, natrafiliśmy na siatkę spółek rozsianych po całym świecie.

W podatkowym raju

Panama, w której zarejestrowana jest Direct Group S.A., to raj podatkowy. Oprócz optymalizacji podatkowej oferuje również tajemnicę -

z lokalnego rejestru można dowiedzieć się bardzo niewiele o panamskich firmach. Chociaż ujawnia on nazwiska dyrektorów firm, ukrywa tożsamość prawdziwych właścicieli.

W spółkach, które pomagają założyć lokalne kancelarie prawne, dyrektorzy są tylko pełnomocnikami. Nie ma sposobu, aby dowiedzieć się, kto naprawdę stoi za firmą i czerpie z niej zyski, dopóki poufne dokumenty nie wyciekną, jak stało się to w słynnej aferze Panama Papers.

Direct Group skorzystała z prawników z Panamy - kancelarii Quijano and Associates - którzy pomogli prawdziwym beneficjentom pozostać w ukryciu. We współpracy z OCCRP (Organized Crime and Corruption Reporting Project) Investigative Dashboard, internetową platformą, wspierającą dziennikarskie śledztwa, udało nam się jednak ustalić właściciela Direct Group S.A.

Jest nim Michał Andrzej Brzostowski, 35-latek z Kań, niewielkiej wsi pod Warszawą.

Od Panamy po Singapur

Udało nam się trafić na jego trop, dzięki jednej z międzynarodowych baz spółek. Według niej, Direct Group S.A. z Panamy należy do BENEFIT PTE Ltd., spółki zarejestrowanej w Singapurze w 2016 roku. Jej dyrektorami są polski obywatel Michał Brzostowski oraz Chua Cheng Jin z Singapuru.

Od BENEFIT trop prowadzi na Maltę i do Estonii. Oficjalne dokumenty spółki z Singapuru wskazują, że należała ona kolejno do spółek zarejestrowanych w tych dwóch krajach: Bpoint, I A OÜ.

Ich właścicielem także był Brzostowski, a zatem ostatecznie to do niego należała Direct Group z Panamy, firma stojąca za reklamami wprowadzającymi w błąd emerytów.
il. Lenka Matoušková

Strona internetowa BENEFIT wspomina, że jednym z najważniejszych momentów w jej historii, było przejęcie w 2017 roku Direct Affiliate, „najbardziej efektywnej sieci afiliacyjnej w branży”. Oferuje ona swoim partnerom („affiliates”) - wydawcom internetowym, takim jak np. blogerzy, zamieszczanie reklam.

Zarejestrowaliśmy się na stronie Direct Affiliate jako „wydawca”, używając fałszywego nazwiska i numeru telefonu. Okazało się, że za publikowanie reklam internetowych dziesiątek produktów platforma oferuje swoim “partnerom” zadziwiająco wysokie zyski. Reklamy zachwalają m.in. fałszywe krople do uszu i okulary lornetkowe, takie jak te zakupione przez pana Andrzeja i panią Vydrová.

Jeśli produkt został zakupiony dzięki “partnerowi”, dostaje on co najmniej 75 proc. zysków ze sprzedaży.

Im więcej sprzedajesz, tym wyższą dostaniesz prowizję - wynika z tabeli zamieszczonej na stronie. Oferowane produkty kosztują od 11 do 44 euro, a ceny różnią się w zależności od kraju. W Czechach fałszywe krople do uszu były oferowane za 17 EUR, co sprawiłoby, że partner zyskałby 12,75 EUR z każdej butelki. W 2017 roku pan Andrzej kupił je za 137 zł.

Tak zwany marketing afiliacyjny jest co do zasady legalny. Oferowanie przez Direct Group bajecznych zysków, wprowadzających w błąd reklam i produktów podszywających się pod urządzenia medyczne i leki, stawia jednak legalność tej działalności pod znakiem zapytania.

Strona internetowa Direct Affiliate nie ujawnia nazwisk właścicieli firmy, jej adresu ani numeru telefonu. Jedynym możliwym sposobem skontaktowania się z nią jest formularz online. Na stronie znajduje się jednak niewielka wzmianka z informacją, że strona jest obsługiwana przez BENEFIT, firmę Brzostowskiego w Singapurze.

Co więcej, serwis archiwizujący strony internetowe zapisał wersję witryny directaffiliate.com z maja 2015 roku, która ujawniała, że jej operatorem była wtedy Direct Group. Czyli firma Brzostowskiego z Panamy, odpowiedzialna za wprowadzające w błąd reklamy w Czechach. W 2015 roku strona directaffiliate.com podawała też kontaktowy numer telefonu z polskim prefiksem +48.

Ustaliliśmy także, że

domenę directaffiliate.com zarejestrował sam Michał Brzostowski. Oprócz nazwiska podał wtedy także m.in. swój adres w niewielkiej miejscowości Kanie, położonej 20 kilometrów na południowy zachód od Warszawy.

5 kwietnia odwiedziliśmy ten adres, by skonfrontować się z Brzostowskim.

Czy mieszka tu Brzostowski?

Mimo słonecznego niedzielnego popołudnia Kanie, wioska licząca około dwóch tysięcy mieszkańców, była całkowicie opuszczona z powodu ściśle wtedy przestrzeganego zakazu przemieszczania się, związanego z koronawirusem.

Kiedy przybyliśmy pod adres, na który zarejestrowano stronę spółki z Panamy, z bramy wyszedł niski mężczyzna w wieku około 30 lat, ubrany w szarą sportową bluzę.

Nie przedstawił się, a zapytany, czy Michał Brzostowski mieszka w tym domu, odpowiedział: „Nie wiem”.

Gdy dziennikarz zostawił mu wizytówkę, zapewnił, że Brzostowski oddzwoni. Później sąsiad powiedział nam, że nie widział Michała Brzostowskiego od lat, ale dodał, że jego rodzina nadal mieszka pod adresem, pod którym go szukaliśmy.

Wysłaliśmy pytania dotyczące firm Brzostowskiego na kilka jego adresów e-mailowych, pytając o jego rolę w rozpowszechnianiu wprowadzających w błąd reklam i fałszywych produktów. W swojej odpowiedzi nie zaprzeczył, że jest właścicielem Direct Group z Panamy i innych wymienionych firm, ale również nie odpowiedział na żadne pytania.

„Proszę podać mi dokładny przepis, który zobowiązywałby mnie jako osobę prywatną do odpowiedzi na państwa pytania” - odpisał. Odesłaliśmy go do art. 4 polskiego prawa prasowego, który wymaga od przedsiębiorców dostarczania mediom informacji o ich działalności, o ile nie naruszają prawa do prywatności i nie są objęte tajemnicą na podstawie innych przepisów. „Muszę powiedzieć, że jestem zaskoczony, ponieważ nie mam w Polsce żadnej firmy” - odpowiedział.

Jednym z wielu pytań, na które Brzostowski nie odpowiedział, było pytanie o to, czy jest właścicielem Global Group, kolejnej firmy, którą odkryliśmy podczas badania sieci spółek, odpowiedzialnej za oszukiwanie emerytów. Global Group to domniemany sprzedawca podrobionych towarów, który współpracuje z platformą sprzedażową Discount Club w Czechach.

Związek Komorów

Firma „Global Group” jest wymieniona na ulotkach dołączonych do produktów sprzedawanych emerytom m.in. w Polsce i Czechach. Eva Nováková, dyrektorka Działu Licencji Handlowych i Praw Cywilnych Urzędu Miasta w Pradze, przyznaje, że jeden z wydawców potwierdził, „że niektóre reklamy [w Czechach] zostały zamówione przez Global Group, z siedzibą w Związku Komorów”. Związek Komorów to niewielkie państwo położone na wyspach nieopodal Madagaskaru.

Domena strony zarządzanej przez Global Group została jednak zarejestrowana w 2018 roku nie przez serwis hostingowy z Komorów, lecz przez polskiego dostawcę domen aftermarket.pl. Z jego usług Brzostowski skorzystał także do ponownej rejestracji strony Direct Affiliate w 2019 roku.

Co ciekawe, spółki Global Group nie udało nam się odnaleźć w żadnej międzynarodowej bazie danych, zawierających spółki z Komorów.

Tak się jednak składa, że Komorów to wieś odległa o dwie stacje od Kań, miejscowości, w której mieszkał Michał Brzostowski.

Z Afryki na Chłodną

Global Group instruowała oszukanych czeskich klientów, aby zwracali wadliwe towary do warszawskiej firmy Reverse Logistics. Przedstawicielstwo spółki służyło również jako adres korespondencyjny dla Global Group, zgodnie z ulotkami dołączonymi do fałszywych produktów medycznych.

Jak sprawdziliśmy, firma Reverse Logistics nigdy nie została oficjalnie zarejestrowana w polskim Krajowym Rejestrze Sądowym. Ta rzekoma firma ma tylko wirtualny adres, który umożliwia odbiór poczty. Gdy na początku kwietnia odwiedziliśmy jej siedzibę przy ul. Chłodnej 64, biuro było zamknięte. Pracownicy ochrony przy drzwiach zdradzili jednak, że od czasu do czasu ktoś odbiera jego klucze.

Siedziba Reverse Logistics przy ul. Chłodnej 64 w Warszawie; fot. Daniel Flis

W trakcie naszego dochodzenia podawany przez Global Group adres korespondencyjny dla reklamujących produkty klientów zmienił się. Polski adres zastąpiły adresy na Litwie, w Belgii i Chorwacji.

Pomocny koordynator

Choć wydawało się, że próby odzyskania pieniędzy przez oszukanych klientów są skazane na niepowodzenie, ustaliliśmy, że jest na to sposób.

„Kiedy otrzymałem pierwszą skargę na Global Group jakieś pięć lat temu, postanowiłem pomóc”, mówi nam Karol Muż, koordynator polskiego oddziału Europejskiego Centrum Konsumenckiego (ECC), które za darmo udziela porad na temat praw konsumentów w UE i ułatwia pozasądowe rozstrzyganie sporów transgranicznych między konsumentami a przedsiębiorcami.

„Wiedziałem, że Global Group ma przedstawiciela w Warszawie, Reverse Logistics. Znalazłem kilka e-maili na forach internetowych, wysłałem im wiadomość i udało się. Zwrócili klientowi pieniądze” - opowiada. Mówi, że zazwyczaj otrzymuje od firmy odpowiedź po 2-3 dniach, przy czym wszystkie reklamacje są rozpatrywane pozytywnie.

„Ale gdyby zignorowali moje e-maile, nie miałbym żadnych instrumentów, aby wywrzeć na nich presję” - podkreśla Muż. Dodaje, że pracownicy Reverse Logistics nadal ignorują jedno pytanie: gdzie klienci powinni odesłać odzyskane produkty?

„Proszą tylko o konto i zwracają pieniądze. Oznacza to, że te produkty są naprawdę bezwartościowe” - uważa Muż.

Od 2018 roku do ECC wpłynęło ponad 170 skarg konsumentów, a dwie trzecie łącznej zwróconej kwoty trafiło do konsumentów z Czech. ECC nie obsługiwało polskich klientów, ponieważ zajmuje się jedynie sporami transgranicznymi. Polacy oszukiwani przez polskie firmy mogą zgłaszać się do rzeczników konsumentów lub Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), a on może nakładać na nie kary finansowe.

il. Lenka Matoušková

Prokuratura: istotą reklamy jest przesada

„Korzystanie z takich fałszywych reklam jest jak kradzież portfela na ulicy. Nie możemy jednak wysyłać nakazów aresztowania do nieuczciwych przedsiębiorców. Kiedy działają na arenie międzynarodowej, powiadamiamy policję lub prokuraturę ” - mówi nam Małgorzata Cieloch, rzeczniczka UOKiK.

W marcu 2019 UOKiK powiadomił Prokuraturę Krajową o podstępnej reklamie fałszywych kropli do uszu. Powiadomił również hostingodawcę o wprowadzającej w błąd reklamie, co doprowadziło do zamknięcia strony internetowej.

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola umorzyła jednak dochodzenie. Z uzasadnienia wynika, że żadna reklama nikogo oszukać nie może:

"Przestępstwo oszustwa polega na wprowadzeniu w błąd (...) Nie stanowi wprowadzenia w błąd innej osoby posługiwanie się przesadną reklamą, chociażby nawet zawierała ona informacje niezgodne z rzeczywistością (...)

Przyjmuje się bowiem, że istotą reklamy (...) jest specyficzny sposób podawania informacji, nieco przesadzonych w odniesieniu do rzeczywistego stanu rzeczy".

il. Lenka Matoušková

Biznes się rozkręca

W grudniu 2019 Direct Affiliate poinformował swoich „partnerów”, że oferta produktów reklamowanych i sprzedawanych na polskim rynku powinna zostać natychmiast wstrzymana. Firma nie podała żadnego uzasadnienia.

W marcu praski Urząd Miasta poinformował nas, że jego pracownicy nie zarejestrowali nowych skarg na fałszywe produkty lub reklamy, związane z panamską spółką Direct Group S.A.

Eksperci urzędnicy w Czechach i Polsce, z którymi rozmawialiśmy, są jednak zgodni, że oszuści tego rodzaju potrafią doskonale dostosowywać się do warunków i być zawsze o krok przed prawem, organami nadzorczymi i policją.

„Ci, którzy chcą robić nielegalne interesy, do oszustw wykorzystują teraz podejrzane strony internetowe”, mówi Fröhlich z Czeskiej Inspekcji Handlowej, która nadzoruje listę nielegalnych sklepów internetowych. Od czasu wybuchu pandemii koronawirusa, ta lista znacznie się wydłużyła.

Po publikacji tekstu przedstawiciel wymienionej w nim singapurskiej spółki BENEFIT PTE Ltd poinformował nas, że nie jest ona właścicielem panamskiej spółki Direct Group S.A., a jedynie w grudniu 2017 roku odkupiła od niej platformę internetową Direct Affiliate. Nie zmienia to jednak faktu, że ta platforma, rozpowszechniająca wprowadzające w błąd reklamy, należy do głównego bohatera tekstu Michała Brzostowskiego

Prace nad tekstem wsparło finansowo GACC (The Global Anti-Corruption Consortium). W projekcie biorą udział redakcje z krajów Grupy Wyszehradzkiej: Átlátszo i Direkt36 z Węgier, Fundacja Reporterów z Polski, Ján Kuciak Investigative Center ze Słowacji i investigace.cz z Czech.

Udostępnij:

Daniel Flis

Dziennikarz śledczy. W OKO.press od 2016 r., wcześniej pisał dla „Gazety Wyborczej”. Absolwent filozofii na UW i Polskiej Szkoły Reportażu, stypendysta OCCRP. Był nominowany do nagród dziennikarskich.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne