Beata Szydło w telewizji Trwam próbowała przekonywać, że Francja nie uznała za afront zerwania kontraktu na śmigłowce Caracal. Niestety, jej słowom przeczą zarówno oficjalne, jak i nieoficjalne głosy z Paryża. Wynika z nich, że Francuzi są nie tyle urażeni, co po prostu wściekli na Polskę


Nie wpłynęły do nas oficjalne pisma, które by sugerowały, że strona francuska czuje się urażona. Były planowane konsultacje międzyrządowe, termin będzie zmieniony na prośbę strony francuskiej. Mam nadzieję, że ta decyzja nie jest dyktowana kontraktem.

Beata Szydło, "Rozmowy niedokończone", Telewizja Trwam - 12/10/2016

fot. TV Trwam / YouTube


fałsz. Fałsz. Zupełnie wprost Polskę skrytykował premier Francji.


Informacja o zakończeniu przez Ministerstwo Rozwoju negocjacji offsetowych w sprawie zakupu śmigłowców Caracal produkowanych przez koncern Airbus Helicopters została ogłoszona 4 października 2016 roku. Komunikat super-resortu Mateusza Morawieckiego zawiera tylko cztery akapity, z których najważniejsze są słowa „dalsze prowadzenie rozmów jest bezprzedmiotowe”.

Na reakcję Francji nie trzeba było długo czekać – trzy dni później, 7 października, Francja ogłosiła, że 10 października w Polsce nie będzie ministra obrony, a zaplanowane na 13 października konsultacje międzyrządowe zostają przełożone, więc do Polski nie przyjedzie prezydent Francois Hollande.

Związek tych decyzji z kontraktem na śmigłowce wielozadaniowe jest oczywisty, ale w oficjalnych komunikatach rzeczywiście nie ogłoszono tego tak wprost, jak relacjonowały to polskie media – również bliski PiS serwis wSieci: „w piątek Pałac Elizejski podał, że prezydent Francji Francois Hollande odłożył planowaną wizytę w Polsce na skutek fiaska rozmów w sprawie śmigłowców Caracal”.

W przeciwieństwie do innych polityków – choćby Bartosza Kownackiego, który palnął, że „Polacy uczyli Francuzów jeść widelcami” – premier Beata Szydło podjęła próbę łagodzenia sytuacji i w programie „Rozmowy niedokończone” w telewizji Trwam przekonywała, że Francja rozumie, że sprawa śmigłowców Caracal to tylko kwestia biznesowa.

Na nieszczęście dla premier Szydło zupełnie bez ogródek wypowiedzieli się premier oraz minister obrony Republiki Francuskiej. Według rzeczniczki francuskiego rządu minister Jean-Yves Le Drian nazwał formę decyzji „niedopuszczalną” (fr. „la manière inacceptable”), natomiast premier Manuel Valls chwilę później wypomniał Polsce, że podjęła decyzję w momencie, gdy Unia Europejska stara się wzmacniać swoją wspólną politykę obronną w obliczu rosnących obaw dotyczących polityki zagranicznej Rosji, działalności Islamskich bojówek oraz kryzysu uchodźczego.

„Polska jest dużym krajem, ale musimy zadać teraz Polsce kilka pytań. Przede wszystkim jej przemysłowi zbrojeniowemu. Z powodu decyzji, które właśnie zostały podjęte” – groził Valls.

Wypowiedzi Beaty Szydło przeczą też doniesienia francuskiego Le Monde oraz polskiego serwisu wSieci, które donosiły, ze ministrowie spraw zagranicznych Francji i Polski odbyli rozmowę telefoniczną na temat sprawy zerwanych negocjacji.



Półoficjalnie Francja jest wściekła

W nieoficjalnych wypowiedziach francuskie władze już zupełnie wprost komunikują, że odwołanie wizyt w Polsce jest protestem przeciwko zerwaniu przez Polskę ponad rocznych negocjacji, a decyzja polskiego rządu spowoduje mocną odpowiedź ze strony Francji.

Źródło „z otoczenia prezydenta Hollande’a” w obszernej wypowiedzi dla francuskojęzycznego serwisu agencji Reuters wypowiada się zupełnie wprost: „Francja zdecydowała się odwołać konsultacje francusko-polskie zaplanowane na 13 października po potwierdzeniu przez polskie ministerstwo obrony anulowania przetargu, który wygrał w kwietniu 2015 roku Airbus Helicopters”.

Również nieoficjalnie Francja informuje o planach ograniczenia relacji gospodarczych z Polską. Znów Reuters – dla którego polskie Ministerstwo Obrony i Ministerstwo Rozwoju nie znalazły czasu na komentarz – publikuje opinię „źródła bliskiego sprawie” przetargu: „Ta decyzja będzie mieć niewątpliwie olbrzymi wpływ na relacje polsko-francuskie.

Zerwanie kontraktu zmusi nas do przejrzenia wszystkich wątków współpracy w zakresie obronności, jakie mamy z Polską. Zobaczymy, co w obecnej sytuacji może zostać utrzymane, a co, niestety, nie” – mówi anonimowy francuski urzędnik.

Rząd – który kontroluje 11 procent akcji śmigłowcowego koncernu Airbus – miał już polecić firmie, by sprawdziła możliwości ograniczenia współpracy z Polską, również w zakresie już istniejących inwestycji.


Abonament na wolność słowa

Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Masz cynk?