0:00
0:00

0:00

4 czerwca miało wejść w życie rozporządzenie o strefie buforowej na granicy polsko-białoruskiej. Z projektu rozporządzenia wynikało, że strefa ma sięgać nawet kilku kilometrów od granicy. Prawdopodobnie strefa byłaby zamknięta dla wszystkich poza mieszkańcami czy osobami wykonującymi pracę w strefie. Prawdopodobnie tez nie mogliby wejść do niej dziennikarze czy osoby niosące pomoc na granicy polsko-białoruskiej. Tych szczegółów nie było jednak w rozporządzeniu. Pisaliśmy o tym tutaj:

Przeczytaj także:

W poniedziałek 3 czerwca szef MSWiA, Tomasz Siemoniak, oświadczył, że wprowadzenie strefy zostanie przesunięte „na koniec tygodnia”.

Rozporządzenie miało zostać wydane na podstawie art. 12a Ustawy o ochronie granicy państwowej. Ten artykuł wszedł w życie wraz z nowelizacją ustawy, której dokonał PiS w październiku 2021 r. Była to tzw ustawa wywózkowa, która z jednej strony pozwalała na push-backi, a z drugiej umożliwiała właśnie wprowadzenie zakazu wstępu na wybrany teren za pomocą rozporządzenia. Prawnicy, organizacje pozarządowe oraz RPO alarmowali wówczas, że jest to niezgodne z Konstytucją RP.

Teraz przypomina o tym Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Publikujemy całe oświadczenie:

Stanowisko Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

Zdaniem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka ponowne wprowadzenie rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji czasowego zakazu przebywania w części strefy nadgranicznej przy granicy z Białorusią będzie prowadziło do dalszych naruszeń praw człowieka i pogłębienia kryzysu humanitarnego trwającego od 2021 r.

Wprowadzany zakaz będzie stanowił poważne utrudnienie dla pracy aktywistek i aktywistów niosących pomoc ofiarom kryzysu humanitarnego.

Zakaz ten utrudni im monitorowanie przestrzegania prawa przez funkcjonariuszy Straży Granicznej i innych formacji działających w rejonie granicy, a także dokumentowanie nadużyć i naruszeń praw człowieka.

Nieobecność mediów oznaczać będzie pozbawienie społeczeństwa rzetelnej informacji o panującej na granicy sytuacji.

W ocenie HFPC rząd jak dotąd nie uzasadnił wprowadzenia zakazu w sposób, który rozwiewałby wątpliwości co do jego celowości. Nie wyjaśnił, w jaki sposób zakaz przebywania w strefie przygranicznej ma wpłynąć na zażegnanie kryzysu humanitarnego na granicy czy ograniczenie ruchu migracyjnego z Białorusi. Nie zmienia tego kontekst rosyjskiej pełnowymiarowej agresji na Ukrainę, choć niewątpliwie względy bezpieczeństwa państwa mają obecnie jeszcze większe niż uprzednio znaczenie.

Nie możemy więc uznać wprowadzenia zakazu za zgodne ze standardami demokratycznego państwa prawa.

Rozporządzenie zostało wydane na podstawie art. 12a ustawy o ochronie granicy państwowej, który budzi poważne wątpliwości co do zgodności z Konstytucją RP. Fundacja już wcześniej wskazywała, że przepis ten został dodany do ustawy przez poprzednią większość parlamentarną w celu obejścia regulacji dotyczących wprowadzania stanów nadzwyczajnych, przyznając Ministrowi właściwemu do spraw wewnętrznych szeroką kompetencję i swobodę wprowadzania czasowego zakazu przebywania w strefie nadgranicznej. Również Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę, że przepis ten nie spełnia konstytucyjnych wymogów dla regulacji, które mają wprowadzać ograniczenia w korzystaniu z praw i wolności, w szczególności, gdy ograniczenia te mają być nakładane w drodze aktów podustawowych (rozporządzeń).

Za złamanie zakazów wynikających z rozporządzenia będzie grozić kara grzywny lub nawet aresztu. Zdaniem Fundacji, to ostatecznie na sądach będzie ciążyła ocena zgodności z Konstytucją wspomnianych regulacji i dopuszczalności karania za naruszenie zakazu przebywania w strefie nadgranicznej.

Fundacja pragnie przypomnieć, że kryzys na granicy, mimo że wywołany celowym działaniem władz i służb białoruskich, nie zwalnia polskich władz z obowiązków wynikających z wiążących Polskę traktatów międzynarodowych i prawa Unii Europejskiej.

Fundacja wyraża także stanowczy sprzeciw wobec języka, w jakim prowadzona jest debata polityczna wokół kryzysu humanitarnego na granicy polsko-białoruskiej.

Stosowany w debacie politycznej dehumanizujący język nie służy konstruktywnej dyskusji na temat migracji.

Stosowanie określeń takich jak „nielegalni imigranci”, publiczne zaprzeczanie faktom, że wśród osób migrujących są osoby poszukujące ochrony międzynarodowej, czy w końcu sugerowanie, że posiadanie przez migrantów wiz białoruskich lub rosyjskich dyskwalifikuje ich jako potencjalnych uchodźców czy sprawia, że nie mogą być ofiarami naruszeń praw człowieka, wprowadza opinię publiczną w błąd. Tego rodzaju wypowiedzi prowadzić mogą w odczuciu społecznym do legitymizacji przemocy i naruszeń, do których na pograniczu polsko-białoruskim nieustannie dochodzi.

Należy pamiętać, że w sytuacji pushbacku nie ma żadnej możliwości rozstrzygnięcia, kim jest zawracana osoba, jaki był powód przekroczenia granicy i jakie zagrożenia wiążą się z jej powrotem do Białorusi czy do kraju pochodzenia, ani także – jakie zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa polskiego wiążą się z jej ewentualnym – i bardzo prawdopodobnym – ponownym przekroczeniem granicy z Polską w sposób nieudokumentowany.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka z niepokojem obserwuje postępujący upadek debaty publicznej na temat migracji.

W raporcie na temat języka kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu Fundacja alarmowała, że także partie określające się jako liberalne, które wchodzą w skład aktualnego rządu, zaczęły przejmować narracje antymigranckie i normalizować wypowiedzi o charakterze ksenofobicznym. W ostatnich miesiącach tendencja do wzbudzania strachu przed osobami migrującymi oraz do ich odczłowieczania jedynie zyskuje na sile. Choć stosowanie tego rodzaju narracji krótkoterminowo może przynosić korzyści polityczne w formie wzrostu poparcia, długoterminowo może przynieść jedynie wzrost napięć społecznych oraz uzasadnienie dla niedopuszczalnych systemowych i indywidualnych aktów przemocy. Skupianie uwagi opinii publicznej jedynie na zagrożeniu w strefach przygranicznych i konieczności obrony przed „atakiem migrantów” zaciemnia zjawisko instrumentalizacji migracji, nie pozwalając na jego adekwatną analizę z punktu widzenia tak bezpieczeństwa, jak i poszanowania prawa. Ignoruje także sytuację i potrzeby społeczności lokalnych zamieszkujących tereny przygraniczne, pozbawionych systemowej pomocy państwa i realnie poszkodowanych obowiązującymi poprzednio i nowowprowadzanymi ograniczeniami.

Odizolowanie strefy przygranicznej może jedynie pogłębić kryzys praworządności i poszanowania praw człowieka. Zamiast przygranicznych „stref ukrytej przemocy”, gdzie dehumanizacja stanowi element codzienności, konieczne są rozwiązania gwarantujące poszanowanie praw osób migrujących, także w sytuacji ich zawracania z terytorium Polski, jak również zapewniające godne i bezpieczne warunki pracy funkcjonariuszom Straży Granicznej i innych formacji.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka niezmiennie zapewnia i będzie zapewniać pomoc prawną wszystkim osobom niosącym pomoc humanitarną, które spotkają się z represjami w związku ze swoją działalnością.

W imieniu Zarządu HFPC

Maciej Nowicki

Prezes Zarządu

[1] Uwagi Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka do ustawy o zmianie ustawy o ochronie granicy państwowej i niektórych innych ustaw, 22 listopada 2021 r., https://archiwum.hfhr.pl/wp-content/uploads/2021/11/nowelizacja-ustawy-o-ochronie-granicy.pdf

[2] Opinia Rzecznika Praw Obywatelskich dla Senatu z 22.11.2021 r. o ustawie o zmianie ustawy o ochronie granicy państwowej i niektórych innych ustaw (druk senacki nr 569), https://bip.brpo.gov.pl/sites/default/files/2021-11/Do_Senatu_granica_panstwowa_22.11.2021.pdf

[3] Ksenofobia w natarciu. Monitoring mowy nienawiści w kampanii wyborczej w 2023 r.: https://hfhr.pl/upload/2024/02/raport-ksenofobia-w-natarciu.pdf.

;

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (osoby LGBTQIA, osoby uchodźcze), prawach kobiet, Kościele katolickim i polityce. Wcześniej przez 15 lat pracowała w organizacjach poarządowych (Humanity in Action Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Amnesty International) przy projektach społecznych i badawczych, prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/edukatorek, realizowała badania terenowe. Publikowała w Res Publice Nowej. Skończyła Instytut Stosowanych Nauk Społecznych na UW ze specjalizacją Antropologia Społeczna.

Komentarze