Prawa autorskie: Iran players listen to the national anthem ahead of the Qatar 2022 World Cup Group B football match between England and Iran at the Khalifa International Stadium in Doha on November 21, 2022. (Photo by FADEL SENNA / AFP)Iran players listen ...
25 listopada 2022

Futbol nie jest polityczny? Przypadek reprezentacji Iranu pokazuje, jakie to kłamstwo

W kraju od dwóch miesięcy trwają krwawo tłumione protesty przeciwko islamskiemu reżimowi. Setki ludzi zginęło, kilkanaście tysięcy trafiło do więzień. W tej atmosferze kochający futbol Irańczycy odwracają się od drużyny narodowej

Szef FIFA Gianni Infantino próbuje przekonać wszystkich, że futbol nie jest polityczny, a na czas trwania Mistrzostw Świata wszelkie spory należy zawiesić i skupić się tylko na piłce. Każda osoba choć trochę zainteresowana piłką nożną i sprawami międzynarodowymi wie, że to niemożliwe.

Trudno nawet przyznać dzisiejszemu turniejowi w Katarze tytuł najbardziej upolitycznionego w historii, bo kontrkandydatów będzie kilku, a najmocniejszym jest chyba turniej w Argentynie w 1978 roku, gdy krajem rządziła junta generała Videli, a jeden z obozów koncentracyjnych dla przeciwników reżimu znajdował się nieopodal stadionu, na którym rozgrywano mecze.

Rozgrywki piłkarskie są i będą wykorzystywane do poprawiania wizerunku zarówno przez polityków demokratycznych, jak i przez dyktatorów.

W tym roku w bodaj najtrudniejszej sytuacji znaleźli się piłkarze Iranu.

Krwawo tłumione protesty

Od września w Iranie trwają krwawo tłumione protesty, które rozpoczęły się od śmierci Kurdyjki Mahsy Amini z rąk funkcjonariuszy reżimu. Nasze teksty na ten temat można znaleźć tutaj. W wywiadzie dla OKO.press iranista Marcin Krzyżanowski mówił:

„Jest republika ze swoim aparatem i represjami, a po drugiej stronie tłum: wściekły, sfrustrowany, ale bez zaplecza i struktur. Jako autorytarny reżim, Iran zorganizował i zabezpieczył się świetnie”.

Krzyżanowski nie jest optymistyczny wobec perspektyw na kolejne miesiące:

"Mnie też trudno patrzeć na ten entuzjazm i nadzieję, bo wielu moich przyjaciół z Iranu uczestniczy w protestach. To ciężkie. Oni mówią »wygramy!«, a ja myślę »zmiażdżą was«. ”Nie, popatrz, jak ci ludzie wierzą, jak walczą!«. Walczyli ostatnio i przedostatnio. I co? Jeszcze nie teraz, to nie jest ten moment. Choć, oczywiście, mogę się mylić".

Przeczytaj także:

Futbolowy kraj

Wobec tego, co dzieje się w kraju, futbol schodzi na dalszy plan. Ale dotychczas budził wśród Irańczyków olbrzymi entuzjazm.

„Futbol zawsze miał w Iranie ogromne znaczenie” – mówi nam mieszkający w Szkocji Irańczyk Arya Allahverdi, specjalista od irańskiej piłki nożnej, jeden ze współtwórców podcastu Gol Bezan – „Także przed tym, co się wydarzyło wokół reprezentacji w ostatnim miesiącu. Piłka liczy się dla każdego, nie tylko dla ludzi, kibiców, ale też dla władzy. Można ją wykorzystać w celach propagandowych. Albo jako sposób na uszczęśliwienie obywateli lub na zaprezentowanie się na światowej arenie jako utalentowany, silny naród”.

Zakwalifikowanie się do turnieju w ostatnich dekadach zwykle oznaczało tańce na ulicach. Z kolei, gdy w 2001, gdy Irańczycy przegrali z Bahrajnem i zostali zmuszeni do gry w azjatyckich play-offach z Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi (które ostatecznie przegrali i na pierwszym azjatyckim mundialu w Korei i Japonii nie zagrali), doszło do poważnych zamieszek w różnych częściach kraju, a protestujący wykrzykiwali antyrządowe hasła.

Rządzący z pewnością doskonale zdają sobie sprawę, że emocje piłkarskie mogą łatwo przemienić się w emocje polityczne.

Od początku obecnego kryzysu mecze irańskiej ligi odbywają się bez udziału kibiców.

Inny turniej

Irańska drużyna zakwalifikowała się do finałów mistrzostw w styczniu tego roku, jako pierwsza (poza gospodarzami z Kataru) drużyna azjatycka. Irańczycy brali udział w dwóch ostatnich mundialach i nie udało im się wyjść z grupy, ale szczególnie w Rosji zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i byli bliscy wyeliminowania Portugalii.

W tym roku Iran ma ofensywną gwiazdę, jakiej nie miał od lat. Mehdi Taremi jest napastnikiem portugalskiego FC Porto, w Lidze Mistrzów w tym sezonie strzelił tyle samo bramek, co Robert Lewandowski.

Ale duża część dotychczasowych entuzjastów futbolu w Iranie tym razem nie zamierza kibicować swojej gwieździe.

„Część zespołu, która gra w lidze irańskiej (i dwóch zawodników z klubów katarskich) spotkała się zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem turnieju z prezydentem Islamskiej Republiki, Ebrahimem Raisim” – mówi nam Allahverdi – „Rozumiem, że nie mieli wyjścia, ale mogli zachować się inaczej”.

Nie było wśród nich gwiazd z europejskich klubów - jak wspomniany Taremi czy Sardar Azmoun, napastnik niemieckiego Bayeru Leverkusen. Ale zdjęcia z przedstawicielami władz bardzo mocno wpływają na postrzeganie całej drużyny. W mediach społecznościowych można znaleźć filmiki pokazujące płonące plakaty z drużyną narodową umieszczone na mostach.

Co można u prezydenta

Arya Allahverdi rozumie, że nie było szansy, by piłkarze na spotkaniu z prezydentem wyrazili sprzeciw wobec represyjnej polityki i mordowania protestujących. Ale i tak nie ocenia tej wizyty dobrze.

„Prezydent ma narzędzia, by zmienić sytuację, by ją naprawić. Piłkarze nie musieli pokazywać, że się cieszą, że tam są, prosić prezydenta o kibicowanie. Nikt nie spodziewał się, że na takim spotkaniu pokażą poparcie dla protestów.

Ale moim zdaniem mogli poruszyć różne problemy związane z piłką nożną, ze sportem. Mamy problemy z przestarzałymi stadionami, nie ma pieniędzy na szkolenie młodzieży, na żadne rozgrywki dla dzieci. Kobiety wciąż nie mają wstępu na stadion, na stadionach nie ma kobiecych toalet. Mogli o tym porozmawiać, to jest ich specjalność, a problemów w tym obszarze jest mnóstwo. Nie zrobili nic takiego, a mogłoby to wyglądać znacznie lepiej”.

"Niech żyją Iranki!"

Część piłkarzy – szczególnie ci, którzy występują poza krajem – wyrażało swój sprzeciw wobec polityki reżimu. Najodważniej zachował się napstnik Sardar Azmun. W story na Instagramie pod koniec września napisał:

„Ostateczna kara za zabranie głosu to wyrzucenie z drużyny narodowej, a to bardzo niska cena nawet za choćby jeden pukiel włosów irańskiej kobiety. Wstydźcie się za tak łatwe mordowanie ludzi, niech żyją Iranki!”.

Tak bezpośredni post Azmuna ma znaczenie. Gracz jest bardzo popularny, ma 5,7 mln obserwujących na powszechnie w Iranie używanym Instagramie. A pisze prawie wyłącznie po persku, do Irańczyków.

Zapewne pod presją, Azmun usunął w końcu post. Podobno do ostatniej chwili naciskano na portugalskiego trenera irańskiej kadry Carlosa Queiroza, by Azmuna do Kataru nie zabierał. Ten jednak się nie ugiął i napastnik klubu z Leverkusen zagrał w pierwszym meczu Iranu na mistrzostwach świata.

Allahverdi: „Niektórzy przypominali, że kadra z 2006 roku czy z ostatnich mistrzostw w 2018 roku też była u prezydenta przed wyjazdem na turniej i również nie podnieśli w rozmowie żadnych kwestii, politycznych czy futbolowych. No tak, ale to też był błąd. Dzisiaj żyjemy w innym świecie. Futbol się rozwinął i rozwinęły się media społecznościowe, szczególnie w stosunku do 2006 roku. Piłkarze są niesamowicie popularni na Instagramie. Mają dużo większą odpowiedzialność społeczną niż kiedykolwiek wcześniej”.

Nie pierwszy protest

Piłkarze to nie pierwsi irańscy sportowcy, którzy występowali na arenie międzynarodowej po wybuchu protestów. W październiku na zawodach w Korei Południowej irańska zawodniczka we wspinaczce wystąpiła bez obowiązkowego dla kobiet w Iranie nakrycia głowy. Po powrocie była witana przez wiwatujące tłumy, a następnie publicznie przyznała, że był to przypadek i sportowy hidżab się jej jedynie zsunął. Najpewniej jej przeprosiny były wymuszone. Na początku listopada przed swoim występem na Mistrzostwach Azji irańscy piłkarze wodni nie zaśpiewali hymnu Islamskiej Republiki.

Na konferencji prasowej przed pierwszym meczem Ehsan Hadżisafi, kapitan irańskiej kadry na mistrzostwa w Katarze, powiedział, że sytuacja w kraju jest zła, a Irańczycy są niezadowoleni. Wyraził kondolencje dla pogrążonych w żałobie rodzin ofiar i zapewnił, że drużyna jest świadoma ich cierpienia i je wspiera.

Nie powiedział jednak niczego, co uderzało bezpośrednio w rządzących, nie nazwał źródła cierpienia Irańczyków. Allahverdi podkreśla w rozmowie z nami, że bardzo często posty piłkarzy z wyrazami współczucia czy sympatii do protestujących są niejasne, poetyckie. Brakuje kropki nad "i".

Bez hymnu

Do samego poniedziałkowego meczu z Anglią, otwierającego zmagania Irańczyków w Katarze spekulowano, czy zespół podejmie jakąkolwiek formę protestu. W końcu piłkarze nożni poszli śladami piłkarzy wodnych.

„Nie spodziewałem się, że irańscy piłkarze wykonają jakikolwiek gest. Moim zdaniem okazali rozsądną dozę solidarności” – mówi Arya Allahverdi.

„Nie zaśpiewali hymnu, a także przed samym meczem zebrali się razem i unieśli ręce do góry w geście solidarności. Niektórzy uważają, że to było zbyt mało. Odnotowałem narzekania na to, że nie zobaczyliśmy żadnych gestów po strzeleniu bramki. Potrafię to zrozumieć. Ale też spora część Irańczyków, szczególnie oddani fani futbolu mówią, że to było ważne i wzruszające”.

Jedną ze wzruszonych fanek widać było w trakcie odegrania hymnu na katarskim stadionie. Kamery pokazały zapłakaną kobietę, która akurat miała na głowie chustę.

Tego jednak widzowie w Iranie nie zobaczyli, bo narodowa telewizja wycięła ten moment ze swojej transmisji. Arya Allahverdi podejrzewa, że część piłkarzy drużyny może być bardziej proreżimowa, mogą nie mieć ochoty wypowiadać się osobiście na temat sytuacji – czy to ze strachu, czy z przekonań. Ale jednak drużyna postanowiła wspólnie wykonać gest solidarności.

Kibicowanie przeciwnikom

Nie każdemu to wystarczy.

„Można zauważyć, że tym razem mniej osób popiera drużynę narodową” – mówi Allahverdi – „Oczywiście to nie znaczy, że nikt meczów nie ogląda, futbol jest niesamowicie popularny, miliony osób dalej się tym interesują. Ale jest inaczej. Niektórzy Irańczycy kibicowali Anglikom i będą kibicować Amerykanom”.

Amerykanom, czyli największemu ideologicznemu przeciwnikowi rządu w Teheranie. Istotną częścią mitologii Republiki Islamskiej jest okupacja amerykańskiej ambasady w irańskiej stolicy, w propagandzie USA to największy wróg islamskiego państwa. Kibicowanie amerykańskim piłkarzom przeciwko Irańczykom ma silniejszy wymiar niż zwykłe kibicowanie przeciwko swoim przedstawicielom.

Przypomnijmy, że Sardar Azmun napisał na swoim Instagramie, że wykluczenie z reprezentacji byłoby niewielką karą wobec cierpień ludzi w kraju. A jednak wykluczony nie został, pojechał na turniej, może w nim realizować swoje sportowe marzenia. W tym samym czasie tysiące Irańczyków występuje przeciwko władzom kraju i ryzykuje swoim życiem w walce o wolność.

Nietrudno zrozumieć tych, którzy odwracają się do uwielbianych jeszcze niedawno piłkarzy, bo brutalnie i nagle zmieniła się sytuacja w kraju. Część kibiców przestała czuć się członkami jednej wspólnoty ze sportowcami, którym zależy, by powalczyć o trofeum, o którym marzą miliony piłkarzy na świecie.

Piłkarze mogą mieć najlepsze intencje, ale dalej widnieją na zdjęciach z prezydentem, dalej są wykorzystywani przez reżim do budowania poparcia.

Jedynym sposobem, by się od tego odciąć, byłaby rezygnacja z udziału w turnieju w Katarze. Żaden z powołanej na turniej dwudziestki szóstki się na to nie zdecydował.

„Moim zdaniem na pełną ocenę postawy piłkarzy trzeba poczekać do końca irańskich występów na tym turnieju. A może zdobędą się na coś jeszcze?” – zastanawia się Arya Allahverdi. Kolejna okazja w piątek 25 listopada w meczu z Walią.

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne