A na koniec, gdy już nas tak załatwili, poseł Sanocki podszedł i rzucił:  "Lubię was dziewczynki" - posłanki Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus i Kamila Gasiuk-Pihowicz opowiadają o upokorzeniu, jakie je spotkało - jako polityczki, kobiety, matki - w czasie obrad komisji Piotrowicza o projekcie "Zatrzymaj aborcję"

O posiedzeniu sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, 19 marca 2018, pod przewodnictwem Stanisława Piotrowicza (PiS) opowiadają OKO.press jej uczestniczki, posłanki Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus i Kamila Gasiuk-Pihowicz. Po pięciu godzinach debaty, głosami 16 do 9, komisja pozytywnie zaopiniowała projekt „Zatrzymaj aborcję”.

Posiedzenie następnej komisji polityki społecznej – chodzą słuchy – ma się odbyć już w środę, 22 marca, a głosowanie ustawy w czwartek albo piątek.

Joanna Scheuring-Wielgus: traktowali nas jak wariatki, czarownice

Wychodziłam z tej komisji, po pięciu godzinach strasznego napięcia, z poczuciem, że posłowie Kukiz’15 i PiS potraktowali nas niesamowicie obcesowo, lekceważąco. Jestem przyzwyczajona do poniżania w sali sejmowej czy w komisjach, można przeczytać w stenogramach jak posłowie i posłanki PiS się do nas, do mnie zwracają, ale tym razem było to coś więcej. Przekroczyli czerwoną linię wobec kobiet.

Jako polityczka, jako kobieta i jako matka, czułam się całkowicie zlekceważona, poniżona, zniesmaczona. Oni nas – kobiety walczące o swoje podstawowe prawa – traktują jak czarownice, które kiedyś palono na stosach.

Wśród zaproszonych przez nas dziewczyn ze Strajku Kobiet [jako organizacji pozarządowej], była jedna z dwumiesięcznym niemowlakiem w nosidełku. Poseł Janusz Sanocki (dawniej Kukiz’ 15) podszedł do nas, próbował „się zaprzyjaźniać”, zagadywał, w pewnym momencie zaczął dotykać to dziecko. Matka zwróciła mu uwagę, że sobie nie życzy, żeby dotykał jej córeczki.

Warknął: „Wy jesteście nienormalne, po prostu”.

Gdy mowa była o prawie wyboru kobiety ten sam Sanocki rzucił: „A co kobieta ma do tego, dziecko ma się urodzić”.

A na koniec, gdy już nas tak załatwili, Sanocki podszedł i rzucił: „Lubię was dziewczynki”.

Kamila Gasiuk-Pihowicz: Trzeba nie mieć serca, sumienia

Komisja zajmowała się barbarzyńskim projektem, bo tylko tak można opisać zmuszanie kobiet do rodzenia śmiertelnie chorych lub ciężko uszkodzonych dzieci. Próbowałam odwołać się do empatii, ale nie było jej ani śladu. Prosiłam, by posłowie postawili się w sytuacji rodziców, którzy muszą czekać dziewięć miesięcy na dziecko, o którym wiadomo, że umrze w męczarniach albo będzie żyło ciężko upośledzone.

To prawo nosi znamiona psychicznego znęcania się, państwo PiS chce zmusić ludzi do przeżywania niewyobrażalnych cierpień. Przecież już informacja, że płód ma ciężką wadę albo śmiertelną chorobę, to jest szok dla rodziców. Państwo powinno się takimi ludźmi zaopiekować, pomóc, jakiej by nie podjęli decyzji, ale faktyczna pomoc jest niewielka. Zamiast tego politycy PiS zapowiadają, że będą się znęcać.

Trzeba nie mieć serca, sumienia.

Niewyobrażalne, że w XXI wieku w Europie, ktoś chce zmuszać ludzi do czegoś takiego, że jacyś aroganccy politycy chcą zastąpić sumienia dorosłych ludzi, którzy bez własnej winy stanęli w sytuacji takiego dramatu.

Jeżeli ustawa zostanie przyjęta, będzie to wyraz skrajnej, cynicznej arogancji władzy.

Scheuring Wielgus: Piotrowicz wykonał zadanie

Bartosz Kownacki, były zastępca Macierewicza w MON, cały czas bezczelnie się gapił na dziewczyny ze Strajku Kobiet, z takim uśmieszkiem, jakby chciał powiedzieć „nie podskoczycie nam tutaj”.

Marek Jurek miał tę straszną wypowiedź, że kobiety nie mogą odmawiać powinności macierzyńskiej, i że inaczej by nas tu nie było na sali. Jakbyśmy cofnęli się o kilka lat świetlnych, absurdalna argumentacja, ale Jurek nie jest przynajmniej obcesowy i bezczelny. Zaczęłyśmy mu tłumaczyć, że jesteśmy w końcu matkami, rodziłyśmy dzieci, ja urodziłam trójkę, nawet przyznawał trochę racji. Powiedziałam, że nie chcę walczyć ze światopoglądem Marka Jurka, ale tłumaczyłam mu, że jemu nie wolno swego światopoglądu narzucać przy pomocy prawa.

W ogóle próbowałyśmy ich jakoś przekonywać, Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny przedstawiała dane empiryczne.

Ale cały czas miałam wrażenie, że jesteśmy lekceważone, jako te feministki, wariatki, nie wiadomo, po co tu przyszły.

Był taki okropny moment, gdy Waldemar Buda z PiS złożył wniosek, żeby zamknąć listę wystąpień. Cztery dziewczyny z Warszawskiego Strajku Kobiet i Weronika Rokicka z Amnesty International miały łzy w oczach. Słuchasz tego wszystkiego przez kilka godzin i nie możesz się nawet odezwać. A Piotrowicz? Ten człowiek po prostu wykonuje zadanie, które zostało mu zlecone, ma przeforsować ustawę, to robi to, nie ma tu żadnej świadomości, refleksji, nawet uczuć.

Nie chodziło o debatę, o fakty, to był pokaz siły, męskiej siły.

I jeszcze Kaja Godek, przedstawiała ustawę „Stop aborcji”  – jak to nazwała – „w imieniu osób niepełnosprawnych”. Strasznie mnie to uderzyło, taka manipulacja. Poprosiłam, by tak nie mówiła, bo nikt jej nie dał takiego prawa.

Co dalej? Posiedzenie komisji rodziny i polityki społecznej – chodzą słuchy – ma się odbyć już w środę, 22 marca, a głosowanie ustawy w czwartek albo piątek.

Gasiuk-Pihowicz: w Konstytucji chodzi o życie od poczęcia

Próbowałam przekonywać posłów PiS argumentami prawnymi.

Art. 38 Konstytucji RP brzmi: „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”.

Podczas prac nad Konstytucją zastanawiano się, czy ta ochrona życia ma obejmować fazę prenatalną, były takie propozycje. Ale komisja konstytucyjna zadecydowała, że nie należy wprowadzać takiego zapisu. Konstytucja została przyjęta w takim brzmieniu i przeszła referendum w takim brzmieniu.

Odwoływałam się też do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 1997 roku, który jest ulubionym argumentem środowisk pro-life.  Ten wyrok faktycznie stwierdza, że „Od momentu powstania życie ludzkie staje się więc wartością chronioną konstytucyjnie. Dotyczy to także fazy prenatalnej”.

Ale potem precyzuje, że „stwierdzenie, że życie człowieka w każdej fazie jego rozwoju stanowi wartość konstytucyjną podlegającą ochronie nie oznacza, że intensywność tej ochrony w każdej fazie życia i w każdych okolicznościach ma być taka sama”.

  • zobacz cały cytat z wyroku TK

    Stwierdzenie, że życie człowieka w każdej fazie jego rozwoju stanowi wartość konstytucyjną podlegającą ochronie nie oznacza, że intensywność tej ochrony w każdej fazie życia i w każdych okolicznościach ma być taka sama. Intensywność ochrony prawnej i jej rodzaj nie jest prostą konsekwencją wartości chronionego dobra. Na intensywność i rodzaj ochrony prawnej, obok wartości chronionego dobra, wpływa cały szereg czynników różnorodnej natury, które musi brać pod uwagę ustawodawca zwykły decydując się na wybór rodzaju ochrony prawnej i jej intensywności. Ochrona ta jednak powinna być zawsze dostateczna z punktu widzenia chronionego dobra. 

Tym, co ogranicza „intensywność” ochrony wartości, jaką jest życie nienarodzone, są prawa kobiety do ochrony jej życia i zdrowia, prawo do godności, prywatności, a także zakazu nieludzkiego traktowania, czy tortur.

Powołałam się tu na art. 7 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, zgodnie z którym „nikt nie może być poddawany torturom lub okrutnemu, nieludzkiemu albo poniżającemu traktowaniu”.

  • Zobacz art. 7

    Nikt nie będzie poddawany torturom lub okrutnemu, nieludzkiemu albo poniżającemu traktowaniu lub karaniu. W szczególności nikt nie będzie poddawany, bez swej zgody swobodnie wyrażonej, doświadczeniom lekarskim lub naukowym.

Przywołałam też orzeczeniu z marca 2016 roku Komitet Praw Człowieka ONZ w sprawie Amanda Jane Mellet przeciwko Irlandii. Komitet uznał, że odmawiając przerwania ciąży Amandzie, gdy było wiadomo, że płód umrze, władze naruszyły art. 7, chociaż odmowa była zgodna z prawem krajowym. W Irlandii aborcja była wtedy (w 2011 r.) dopuszczalna tylko w razie zagrożenia życia matki.

Ale żadne argumenty się nie liczyły w tej debacie.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym