Gdy chodzi o zbiórkę pieniędzy, to dla Tadeusza Rydzyka każda metoda jest dobra. Tym razem sięgnął po argumenty z pogranicza eschatologii i teologii. „To dobro zaniesiemy w wieczność. Gdy staniemy przed Panem Jezusem, powiemy: »Patrz, Panie, nie mam pustych rąk. Uczyniłem tyle dobra«” – pisze Rydzyk w apelu o przekazanie 1 proc. podatku jego fundacji

Wiecznie narzekający na brak pieniędzy zakonnik z Torunia znalazł sposób, by zebrać ich w końcu tyle, ile potrzebuje. Przynajmniej na jakiś czas, bo wydaje się, że nie ma takich środków, których sprawny redemptorysta nie spożytkowałby na „chwałę Bożą”. Jeśli chodzi o pieniądze, dla ojca Tadeusza Rydzyka każda metoda jest dobra, by zebrać ich więcej – duchowny nie zna granic. Tym razem w swoim przekazie sięgnął więc po argumenty z pogranicza eschatologii i teologii.

W apelu do Rodziny Radia Maryja, prosząc o przekazanie procenta z podatku dochodowego na Fundację Nasza Przyszłość, odwołał się wprost do kategorii zbawienia i grzechu.

„Wszyscy płacą te podatki – emeryt, rencista i pracujący” – pisze do swoich zwolenników. Z charakterystycznym dla siebie entuzjazmem dopinguje adresatów przesłania:

„Wstań z tego fotela, pójdź do ludzi, powiedz znajomym, powiedz rodzinie. Wykorzystaj telefon i porozmawiaj. Zrób to. Nie popełniajmy grzechu zaniedbania”.

Napomina, by nie zmarnować szansy dla uczynienia apostolskiego dobra kształtowania dzieci i młodzieży.

„To dobro zaniesiemy w wieczność. Gdy staniemy przed Panem Jezusem, powiemy: Patrz, Panie, nie mam pustych rąk. Uczyniłem tyle dobra” – pisze Rydzyk w apelu.

Stary dobry handel odpustami

Rydzyk koła nie wymyślił – korzysta z doskonale sprawdzonych wzorców.

W 1274 roku na soborze w Lyonie uchwalono dogmat o istnieniu czyśćca jako istotnego elementu budowy zaświatów. Teologom nie przeszkadzało, że konstrukt czyśćca nie ma specjalnego uzasadnienia w przekazie Ewangelii i oto uznano, że oczyszczenie duszy jest możliwe również w życiu pozagrobowym. Prawo dysponowania odpustem przysługiwało wyłącznie papieżowi. Jakiś czas potem sprzedaż odpustów została połączona z wydawaniem tzw. listów odpustowych. Były to dokumenty wystawiane w imieniu papieża, które gwarantowały nabywcy odpuszczenie kar za grzechy. Z czasem handlowano listami odpustowymi jak papierami wartościowymi.

Aż nastał Marcin Luter i w 1570 roku papież Pius V zakazał pod karą ekskomuniki sprzedaży odpustów. Kościół stracił cenne źródło finansowania, które pozwalało zbierać środki choćby na wyprawy krzyżowe, czy też budowle sakralne.

Na Sądzie pokażesz przelewy

Przekaz dla Rodziny Radia Maryja jest jasny. Nie wystarczy już, że przekażesz na zbożne dzieła ojca Rydzyka swój procent z podatku, trzeba postarać się przekonać jeszcze innych, zachęcić. W jaki sposób? Forma jest obojętna, można zadzwonić, napisać maila, pokolędować po sąsiadach. Im więcej zbierze się z podatków, tym lepiej.

Nie ma żartów: według Rydzyka, jeśli będziesz bierny, możesz mieć grzech. Co prawda tylko zaniedbania, ale jednak grzech, który powoduje oddalenie od życia, którego źródłem jest Bóg. Rydzyk kreśli wizję sądu i jest to dość przekonywający obraz – bo jak niby staniesz przed Bogiem z pustymi rękoma?

Proponuje więc: pokażesz przelewy. Nie tylko swój, ale też przelew sąsiada, znajomego. A jak zostaną wykorzystane przelewy? Jednym z pomysłów jest ewangelizacja przez książkę. Ojciec Rydzyk ogłosił, że dzięki tym, którzy 1 proc. z podatku odpisują na Fundację Nasza Przyszłość, rozprowadzono już ponad 300 tys. książek „Kształcenie charakteru”, którą napisał w 1946 roku Marian Pirożyński, również redemptorysta.

Zaśmiecanie życia erotyzmem

Problem polega na tym, że według seksuologów i psychologów, treści zawarte w książce to groźne anachronizmy. Można w niej przeczytać, że:

„Żadna rozkosz nie poniża godności ludzkiej w takim stopniu jak erotyczna. Toteż ludzie o wybitnych zdolnościach intelektualnych i o jakim takim poczuciu estetycznym czują obrzydzenie do zaśmiecania swego życia erotyzmem”.

Dowiemy się też, że „Marzenia — to opium inteligentnej młodzieży. Rozkoszne jak opium, ale też jak opium osłabiają wolę i czynią ją niezdatną do twórczych wysiłków. Bo jakże często w marzeniach czyni się ustępstwa na rzecz niższych instynktów!”.

Według ojca Pirożyńskiego „zwyrodnienie sportowe osiąga punkt kulminacyjny, gdy ze sportu robi się zawód, jakby rzemiosło”. Należy również „unikać narkotyków, zwłaszcza kawy, również ostrych przypraw: pieprzu, papryki, musztardy, octu itp.”

Adwokat, publicysta i pisarz. Współautor książki „Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos” o ofiarach księży pedofilów, autor „Kroniki opętanej” – historii egzorcyzmowanej nastolatki oraz „Dzieci, które gorszą”, w której oddaje głos dzieciom i partnerkom kapłanów. W swojej praktyce adwokackiej wielokrotnie reprezentował pokrzywdzonych w sprawach, dotyczących pedofilii.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym