0:00
0:00

0:00

"Z wielkim zaniepokojeniem zapoznaliśmy się z treścią zmian prawa w zakresie możliwości dostępu przez Polki do tzw. antykoncepcji awaryjnej (tabletki ellaOne). Przepis zaproponowany w projekcie ustawy - wprowadzenie recept - spowoduje, iż dostęp do środków antykoncepcyjnych o charakterze awaryjnym, zostanie znacznie ograniczony z krzywdą dla pacjentek.

Szukając mądrego kompromisu proponujemy, aby tabletka ellaOne pozostała nadal lekiem OTC (bez recepty), jednak dostępnym bez recepty wyłącznie dla osób, które ukończyły 18. rok życia".

Skazując dziewczyny na konieczność wizyty u ginekologa, ginekolodzy zapominają, że niepełnoletnie kobiety nie mogą w Polsce samodzielnie skorzystać z porady. Potrzebują do tego zgody opiekuna. Dziewczyny i młode kobiety muszą zatem do ginekologa wybrać się z kimś z rodziców - niezależnie od tego, czy chcą otrzymać receptę na pigułkę dzień po, receptę na zwykłą antykoncepcję, czy też lek na grzybicę pochwy.

O problemie pisał w 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich "zwracając uwagę na niespójność przepisów":

Zgodnie z obowiązującymi przepisami małoletni powyżej 15. roku życia mogą podejmować współżycie bez konsekwencji prawnych, ale nie mają możliwości samodzielnego, na podstawie własnej, prawnie skutecznej zgody, skorzystania z porady ginekologicznej lub urologicznej w celu skontrolowania stanu zdrowia".

Rzecznik zwracał uwagę na konsekwencje takich przepisów: co zrobić w sytuacji, gdy rodzice lub opiekunowie mieszkają daleko, lub często wyjeżdżają? Co, jeżeli nastolatek wychowuje się w rodzinie dotkniętej patologią, przemocą, z problemem alkoholowym? Co, jeżeli nastolatka jest ofiarą gwałtu, a opiekunowie są ostatnimi osobami, którym chciałaby o tym opowiedzieć?

A także co zrobić jeśli siedemnastolatka po prostu nie chce powiedzieć rodzicom o swoim życiu intymnym, bo ma z nimi złą relację. We wszystkich tych sytuacjach wydaje się zasadne, by osoba niepełnoletnia mogła poradzić sobie sama. Ale nie może, bo nie dostanie recepty bez obecności rodziców.

W przypadku pigułki "dzień po" sprawa jest jeszcze trudniejsza, bo liczy się czas.

Inna rzecz, że problem nie dotyczy wielu nastolatek. Z badań Millward Brown wynika, że wśród kupujących jest zaledwie 2 proc. niepełnoletnich. Ale to nie powinien być argument przy stanowieniu prawa.

Przeczytaj także:

W całej Europie, tylko nie w Polsce

"Komisja Europejska zadecydowała, że lek ten powinien mieć status OTC [bez recepty]. Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych również nie wniósł sprzeciwu. Oznacza to, że organy europejskie i polskie powołane do badania bezpieczeństwa leków, mając dostęp do badań klinicznych, raportów bezpieczeństwa oraz danych medycznych uznały, że jest to lek bezpieczny w grupie pacjentów, którzy osiągnęli okres dojrzewania płciowego.

Decyzja o zmianie kategorii dostępności tabletki ellaOne i umieszczenia jej wśród leków, które wymagają uzyskania recepty nie jest podyktowana względami klinicznymi" - piszą autorzy listu.

Decyzja nie może być podyktowana także obawą o nadużywanie pigułki. Uniemożliwia to choćby jej koszt - ok. 110 - 160 zł za tabletkę.

Z krajów europejskich ellaOne jest sprzedawana na receptę jedynie na Węgrzech. We Włoszech i na Malcie jest dostępna bez recepty od 18 roku życia - tak, jak proponują ginekolodzy.

To także głos kobiet-ginekolożek

Zaproponowany "kompromis" jednak jest dobrym sygnałem ze strony środowiska lekarskiego. Jak mówi prof. Violetta Skrzypulec-Plinta, kierownik Katedry Zdrowia Kobiety Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach:

"Uważamy, że wprowadzanie recept na antykoncepcję awaryjną jest błędem. Jeżeli nie wyślemy żadnego sygnału ze środowiska położników i ginekologów, to tak, jakbyśmy akceptowali ten stan rzeczy.

To także apel kobiet–ginekolożek, które pokazują, że mają swoje zdanie i są popierane przez kolegów ginekologów. To czas, kiedy nie można milczeć".

W wypowiedzi dla Koalicji Mam Prawo Skrzypulec-Plinta przypomina, że pigułka ellaOne nie jest pigułką wczesnoporonną i nie przerywa już istniejącej ciąży.

;

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (osoby LGBTQIA, osoby uchodźcze), prawach kobiet, Kościele katolickim i polityce. Wcześniej przez 15 lat pracowała w organizacjach poarządowych (Humanity in Action Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Amnesty International) przy projektach społecznych i badawczych, prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/edukatorek, realizowała badania terenowe. Publikowała w Res Publice Nowej. Skończyła Instytut Stosowanych Nauk Społecznych na UW ze specjalizacją Antropologia Społeczna.

Komentarze