W obywatelskiej zbiórce właśnie zebrano 3 miliony złotych, które Ministerstwo chciało odebrać Europejskiemu Centrum Solidarności. Wcześniej Rada ECS odrzuciła propozycję ministra Glińskiego. „Trzeba szukać kompromisu, ale propozycja była fatalna” – mówi OKO.press Roman Gałęzewski, przewodniczący "Solidarności" Stoczni Gdańskiej. „ECS musi istnieć”

W sobotę 2 lutego 2019 Rada Europejskiego Centrum Solidarności odrzuciła propozycje ministerstwa kultury, które uzależniło decyzję o dotacji na działalność instytucji od zmian personalnych i organizacyjnych w Centrum.

„Rada ECS odrzuca przedstawione przez ministra propozycje. Wiązanie wysokości dotacji z żądaniem podziału instytucji i wyodrębnienia specjalnej części podlegającej ministrowi prowadzić musi do rozbicia i zniszczenia jedynej instytucji będącej pomnikiem wspólnego dzieła Polaków” – napisano w oświadczeniu.

Tymczasem na koncie obywatelskiej zbiórki jest już 3 mln zł, czyli kwota, którą chciało obciąć ministerstwo.

„W ECS trzeba szukać kompromisu, ale ta propozycja ministra Glińskiego była fatalna” – mówi OKO.press Roman Gałęzewski, przewodniczący „Solidarności” Stoczni Gdańskiej, członek Rady ECS.

Porozmawialiśmy również z Janem Hlebowiczem, rzecznikiem prasowym gdańskiego IPN, który reprezentował wiceministra kultury Jarosława Sellina. Był jedynym członkiem Rady Europejskiego Centrum Solidarności, który wstrzymał się od głosu.

Pozostałe 8 osób poparło uchwałę.

Gałęzewski: Propozycja Glińskiego była fatalna

Nie zgadzamy się z propozycją pana ministra. ECS to instytucja, w której wszyscy powinni mieć swoje miejsce, natomiast jeżeli są złe rzeczy, to trzeba je naprawiać, a nie wywracać wszystkiego do góry nogami. A że robimy to teraz przeciw jednemu z ministrów, to i dobrze i źle, ale wcale nie dziwne, proszę przeczytać ostatnie stanowiska Komisji Krajowej „Solidarności”. Nie jest wykluczone, że niedługo będą demonstracje, być może bardzo poważne demonstracje. Z każdym rządem chcieliśmy współpracować, żeby załatwiać sprawy pracownicze. Od tego jesteśmy.

W ECS trzeba szukać kompromisu, ale ta propozycja ministra Glińskiego była fatalna. Co to jest? Jeden dyrektor z jednej strony, drugi z drugiej? To nie do przyjęcia. Jestem za tym, żeby każdy, kto płaci, miał wpływ na działalność instytucji i prawo kontroli, ale jeśli jeden dyrektor miałby odpowiadać za wszystko, a drugi za nic, bo jest inaczej wybrany, to byłoby fatalne, tak nie może być.

Na ostatniej Radzie, którą prowadził jeszcze prezydent Adamowicz, powiedziałem, że moim marzeniem jest to, aby właśnie ECS jako instytucja doprowadziła do pogodzenia się tych dwóch zwalczających się stron. Zarówno w jednej, jak i w drugiej grupie są ludzie wartościowi i źli, na tym to polega. A

taka instytucja jak ECS powinna szukać porozumienia w społeczeństwie. I ona, wydaje mi się, to robi. Etos Solidarności  polegał przecież na tym, że można było połączyć najgorsze zwalczające się strony. Przecież nawet osoby, które ucierpiały rozmawiały z oprawcami. I taki był cel założycieli ECS.

Związek „Solidarność” zawsze bronił ECS. Gdyby ich działalność była tylko zła, to tylu ludzi nie stawałoby w jej obronie, ale oczywiście nie ma instytucji, której nie można by poprawić. Natomiast ECS musi istnieć.

Hlebowicz: Wstrzymałem się od głosu, bo nie chciałem brać udziału w sporze politycznym

Dzisiejsze posiedzenie Rady ECS było burzliwe, emocjonalne i mało merytoryczne, bardziej wpisujące się w bieżący spór polityczny. To niepotrzebne i raczej nie służy dobru tej instytucji. Główną kompetencją Rady jest ocena działalności merytorycznej, a nie ocenianie działalności politycznej jednej, bądź drugiej strony, nie robię tu rozróżnienia. Takie rozmowy powinny odbywać się na poziomie organizatorów ECS, miasta, marszałka województwa pomorskiego i ministerstwa, bo to te podmioty realnie decydują o przyszłości tej ważnej instytucji kultury.

Poprzednie lata pracy ECS pokazują, że niestety nie wszystkie akcenty w opowieści o dziedzictwie Solidarności są równomiernie rozłożone. Na przykład w sprawozdaniu merytorycznym z roku 2017 nie było ani jednej wzmianki o 35. rocznicy Solidarności Walczącej, a przecież była to bardzo ważna organizacja wpisująca się w szerszy kontekst walki z komunizmem*. Tego zdecydowanie zabrakło.

Chcę dodać, że ECS prowadzi mnóstwo ciekawych i ważnych działań m.in. konferencji naukowych, publikacji. Niestety wiele innych aktywności ECS nie ma bezpośredniego związku z wynikających ze statutu celami Centrum. Podam przykład. W planie merytorycznym na 2018 rok, według moich obliczeń, jedynie 17 na 75 działań dużych rangą dotyczyło dziedzictwa Solidarności i odwoływało się do historii opozycji demokratycznej w PRL-u. To wydaje się zdecydowanie za mało. O tym, że proporcje bywają zaburzane, niech świadczy fakt, że w organizowanej w ECS dyskusji „Kościoły chrześcijańskie a LGBT” zabrakło przedstawiciela największego kościoła chrześcijańskiego, czyli Kościoła katolickiego. Takich przykładów jest zdecydowanie więcej.

ECS jest instytucją, która powinna uwzględniać wszystkie opowieści o Solidarności. Obawiam się jednak, że w obecnym kształcie nie będzie to realizowane. Przywołam w tym miejscu słowa Lecha Wałęsy, który niedawno w wywiadzie dla Wirtualnej Polski powiedział, że „Walentynowicz zrobiła więcej złego jak esbecja […]. Nie można było więcej osiągnąć, bo krecią robotę robiła. Ona, Gwiazda i jeszcze paru”. To dla każdego badacza wypowiedź oburzająca. Istnieje poważne ryzyko, że jeżeli kluczowa dla obecnej działalności ECS osoba wypowiada się w tak radykalny i wykluczający sposób o innych legendach Solidarności, to może dla nich zabraknąć miejsca w Centrum, bądź ich wkład w walkę o suwerenność, będzie marginalizowana.

Wstrzymałem się od głosu, bo nie chciałem brać udziału w sporze politycznym, nie po to zostałem powołany do Rady.

Na temat, czy minister kultury powinien mieć prawo do powoływania swojego wicedyrektora w ECS nie chcę się wypowiadać. Jako podmiot, który przekazuje największą kwotę na działalność Centrum, sądzę, iż MKiDN powinno mieć realny wpływ na jego działalność. Obecnie zasadniczy i absolutnie dominujący wpływ na kreowanie działalności ECS ma Miasto Gdańsk, co wynika z zapisów statutowych. Ministerstwo realnego wpływu nie ma. O szczegóły jednak należy pytać przedstawicieli ministerstwa.

3 miliony uzbierane

Tymczasem trwa obywatelska zbiórka na FB #wspieramECS zainicjowana przez panią Patrycję Krzymińską, z zawodu krawcową, która wcześniej zorganizowała zbiórkę na WOŚP do ostatniej puszki prezydenta Adamowicza.

Na koncie obywatelskiej zbiórki jest już 3 mln zł, czyli kwota, którą chciało obciąć ministerstwo.

W posiedzeniu Rady – w miejsce jej przewodniczącego, zamordowanego Pawła Adamowicza, wzięła udział p.o. prezydenta Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. W posiedzeniu Rady uczestniczyli też Bogdan Borusewicz, prof. Ireneusz Krzemiński, Władysław Frasyniuk, Bogdan Lis i mecenas Jacek Taylor. Wiceministra kultury Jarosława Sellina reprezentował dziś Jan Hlebowicz, rzecznik prasowy gdańskiego IPN.

*Historia Solidarności Walczącej jest częścią wystawy stałej ECS. Kornel Morawiecki jest członkiem rady ECS. Centrum zorganizowało specjalną konferencję na 30-lecie SW.

** Z naszych informacji wynika, że przedstawiciele Kościoła katolickiego sami odmówili udziału w spotkaniu.

 

 

Dziennikarz radiowy i telewizyjny, producent, reżyser filmów dokumentalnych. Pracował w m.in Polskim Radiu, „Panoramie” TVP2. Był redaktorem naczelnym programu „Pegaz” i szefem publicystyki kulturalnej w TVP1. Współpracuje z Krytyką Polityczną, gdzie przeniósł zdjęty przez „dobrą zmianę” program „Sterniczki” z Radiowej Jedynki. Tworzy cykl „Kamera OKO.press”.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym