Czy "Kler" to film rozrywkowy? Jeśli Piotr Gliński uważa pedofilię, korupcję i alkoholizm za rozrywkę - pewnie tak. Równie ciekawe są pozostałe zarzuty ministra, który twierdzi, że film jest "nieobiektywny" i że nie należało mu się dofinansowanie. OKO.press rozważa możliwe "obiektywne scenariusze kleru" oraz wyjaśnia, jakie są kryteria dofinansowania z PISF

Piotr Gliński w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF podzielił się swoimi przemyśleniami na temat „Kleru” Smarzowskiego. Okazją do poruszenia tematu był fakt, że dzięki ogromnej frekwencji kinowej (ponad pięć milionów widzów) film zarobił tyle pieniędzy, że (zgodnie z art. 23 ust. 5 ustawy o kinematografii) będzie musiał zwrócić dofinansowanie, które dostał z PISF. To aż 3,5 miliona złotych.

Minister Kultury nie szczędził gorzkich słów pod adresem filmu. Stwierdził, że był „dość nużący”, że „jednostronnie przedstawia problem”, że to „film karykatura” i „nieobiektywnie przedstawia ważny problem”. Z tych to właśnie względów, jak twierdzi Piotr Gliński, obecna dyrekcja PISF „nie dałaby pieniędzy na film »Kler«”.

Czy „Kler” to film rozrywkowy? Jeśli Piotr Gliński uważa pedofilię, korupcję i alkoholizm za rozrywkę – pewnie tak. OKO.press postanowiło również dokonać eksperymentu myślowego i wyobrazić sobie, jak mógłby według ministra wyglądać „obiektywny” film o „ważnym problemie”:

Do małej spokojnej wsi na Podkarpaciu sprowadza się grupa seksedukatorek, które, korzystając ze środków unijnych, zaczynają deprawować dzieci z pobliskiego sierocińca. Seksedukatorki promują ideologię gender, poprzez zabranianie chłopcom sikania na stojąco, a dziewczynkom na siedząco. Przymusowo szczepią na HPV, w wyniku czego dzieci zaczynają przejawiać tendencje promiskuityczne. Wydarzeniami zaalarmowany jest miejscowy ksiądz, który wzywa na pomoc Wojska Obrony Terytorialnej. W odwecie jedna z seksedukatorek oskarża księdza o molestowanie swoich podopiecznych. Sprawą zaczynają się interesować lewackie media. Czy wygra prawda i dobro?

Na kolejne zarzuty ministra OKO.press poświęci trochę więcej miejsca i zrobi to poważniej. Przede wszystkim postaramy się dociec, czy „Klerowi” należała się dotacja z PISF i czy dostałby ją w roku 2018 pod rządami nowego dyrektora, powołanego przez Piotra Glińskiego.

Co pokazuje „Kler”?

„Nie przedstawia obiektywnie problemu”, „film karykatura” to opinie, które mogą być do pewnego stopnia uprawnione, jeśli chodzi o artystyczną ocenę filmu. Smarzowski specjalizuje się w kinie hipernaturalistycznym, które pewne cechy w ludziach wyostrza, nawet wyolbrzymia, nastawiony jest na szokowanie. W podobny sposób skonstruowane są jego poprzednie filmy jak na przykład „Wesele”, czy „Drogówka”.

Zastosowanie takiego zabiegu artystycznego nie oznacza jednak, że pokazane historie są zmyślone. Przeciwnie. Konsultantem scenariusza „Kleru” był Marek Lisiński, prezes Fundacji „Nie lękajcie się”, która opiekuje się ofiarami księży pedofilów. W wywiadzie udzielonym portalowi wp.pl potwierdzał, że sposób pokazania problemu pedofilii w polskim Kościele jest wierny rzeczywistości, a wszystkie wątki dotyczące duchownych-pedofilów to historie osób, którymi opiekuje się jego fundacja.

Filmowy ośrodek prowadzony przez siostry, które nie tylko używają wobec dzieci kar fizycznych, ale także zachęcają do przemocy, również seksualnej, starszych wychowanków nie jest fantazją Smarzowskiego. Bezpośrednią inspiracją był Specjalny Ośrodek Wychowawczy Sióstr Boromeuszek w Zabrzu. W 2014 jego historię historię opisała Justyna Kopińska w tekście „Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?”.

Dyrektorka ośrodka, tytułowa siostra Bernadetta, po kilkuletnim procesie trafiła w 2014 roku do więzienia. Sąd uznał, że była winna stosowania na wychowankach fizycznej i psychicznej przemocy oraz podżegania do czynów pedofilskich.

W bohaterach filmu da się z łatwością rozpoznać znane postaci, czy wydarzenia. Faszyzujący ksiądz to Jacek Międlar, molestujący kapelan Solidarności to ksiądz Jankowski. Przykłady te można mnożyć, szczegółowo je analizowaliśmy w tekście: „Kler nie kłamie. Właśnie tak wygląda pedofilia w polskim Kościele.

Kto decyduje o dotacjach?

Piotr Gliński, odsądzając „Kler” od czci i wartości artystycznych stwierdził, że film nie otrzymałby dotacji od obecnej dyrekcji. Rzeczywiście, w momencie, gdy Wojciechowi Smarzowskiemu przyznawano dofinansowanie, dyrektor PISF-u była jeszcze Magdalena Sroka. Obecnie, od grudnia 2017 roku funkcję tę sprawuje Radosław Śmigulski.

Nowy dyrektor wzbudza na pewno dużo kontrowersji. Wypomina mu się między innymi, że szefował firmie producenckiej, która odpowiada za film „KacWawa”, uznawanego za jedną z największych kinematograficznych porażek po 2000 roku. W rozmowie z OKO.press osoba ze środowiska filmowego ocenia, że w PISF-ie nie zaszła jednak jeszcze „dobra zmiana” na miarę Telewizji Publicznej.

Nie z tego powodu jednak deklaracje ministra są pustosłowiem skrojonym pod konserwatywnych wyborców. Dofinansowanie filmów po prostu nie jest arbitralną decyzją dyrektora.

„Kler” Wojciecha Smarzowskiego, występujący wtedy jeszcze pod pierwotnym tytułem – „3”, został zarekomendowany do dofinansowania podczas 1 sesji komisji ds. produkcji filmów fabularnych w 2017 roku. Ekspertów do poszczególnych komisji wyznacza dyrektor PISF, ale wcześniej, na początku roku kalendarzowego, powołuje ich nie kto inny, ale sam Minister Kultury. Na początku roku 2017 ministrem był już Piotr Gliński.

Oczywiście, to dyrektor PISF określa wysokość dotacji, jaką ostatecznie przyzna rekomendowanemu filmowi. Jest jednak związany decyzją ekspertów. W 1 sesji w 2017 roku film Smarzowskiego oceniała komisja w składzie: Andrzej Jakimowski, Dorota Kędzierzawska, Mirosław Krzyszkowski, Jerzy Łukaszewicz, Rafał Wieczyński, Krzysztof Zanussi, Janusz Zaorski. Są to oczywiście znane i zasłużone dla polskiego kina nazwiska. Jeśli jednak minister Gliński uznaje, że komisja, która zarekomendowała dofinansowanie „Kleru”, jest niekompetentna, to dlaczego wszystkie te osoby pojawiają się na liście powołanych przez niego ekspertów również w 2018 roku?

Jakie są kryteria?

Ogólne kryteria oceny filmu, od której zależy przyznanie dotacji, są wymienione są w ustawie o kinematografii oraz regulaminie pracy ekspertów. Są to:

a) walory artystyczne, poznawcze i etyczne,
b) znaczenie dla kultury narodowej oraz umacnianie tradycji
polskiej i języka ojczystego,
c) wzbogacenie europejskiej różnorodności kulturalnej,
d) przewidywane skutki planowanego przedsięwzięcia,
e) warunki ekonomiczno-finansowe realizacji,
i doprecyzowanych w §4 rozporządzenia ws. dofinansowania
(zob. załącznik nr 9);

Kryteria te precyzuje §4 rozporządzenia Ministra w sprawie dofinansowań projektów.

  • Zobacz pełną listę kryteriów z rozporządzenia

    § 4. Dofinansowania przedsięwzięcia udziela się na podstawie następujących kryteriów, zależnie od charakteru przedsięwzięcia:

    1) walory artystyczne, poznawcze i etyczne, w tym:
    a) precyzja konstrukcji dramaturgicznej, głębia psychologiczna postaci, jakość dialogów,
    b) zastosowanie nowatorskich form wyrazu,
    c) rozpoznawanie nowych obszarów tematycznych oraz aktualnych problemów społecznych,
    d) propagowanie wartości etycznych i edukacyjnych, w tym wśród dzieci i młodzieży;

    2) znaczenie dla kultury narodowej oraz umacnianie tradycji polskiej i języka ojczystego, w tym:
    a) sięganie do dorobku polskiej kultury,
    b) podejmowanie ważnych tematów historycznych,
    c) umacnianie tożsamości narodowej i upowszechnianie treści patriotycznych, w szczególności w utworach adresowanych do dzieci i młodzieży,
    d) ukazywanie bogactwa i różnorodności regionów,
    e) ochrona i zachowanie dziedzictwa polskiej kultury
    filmowej;

    3) wzbogacenie europejskiej różnorodności kulturalnej,
    w tym:
    a) realizacja wspólnych projektów międzynarodowych,
    b) propagowanie dorobku kultury europejskiej,
    c) umocnienie wspólnych wartości kultury europejskiej;

    4) przewidywane skutki planowanego przedsięwzięcia, w tym:
    a) rozwój i zastosowanie nowoczesnych technologii
    w sferze rejestracji i projekcji filmowej,
    b) międzynarodowy zasięg projektu,
    c) zróżnicowanie struktury odbiorców lub uczestników,
    d) terytorialny zasięg projektu,
    e) rozwój niezależnej produkcji filmowej oraz małych i średnich przedsiębiorstw,
    f) realizacja horyzontalnych polityk Unii Europejskiej;
    5) warunki ekonomiczno-finansowe realizacji, w tym:
    a) udział pozapublicznych środków w budżecie
    przedsięwzięcia,
    b) zaangażowanie środków międzynarodowych,
    c) spodziewany efekt ekonomiczny przedsięwzięcia,
    d) dotychczasowy dorobek producenta i reżysera.

Zgodnie z rozporządzeniem do walorów poznawczych, artystycznych i etycznych należą:

a) precyzja konstrukcji dramaturgicznej, głębia psychologiczna postaci, jakość dialogów,
b) zastosowanie nowatorskich form wyrazu,
c) rozpoznawanie nowych obszarów tematycznych oraz aktualnych problemów społecznych,
d) propagowanie wartości etycznych i edukacyjnych, w tym wśród dzieci i młodzieży;

Spośród kryteriów wymienionych w ustawie warto przyjrzeć się również, czym jest znaczenie dla kultury narodowej oraz umacnianie tradycji polskiej i języka ojczystego. Rozporządzenie precyzuje te przesłanki następująco:

a) sięganie do dorobku polskiej kultury,
b) podejmowanie ważnych tematów historycznych,
c) umacnianie tożsamości narodowej i upowszechnianie treści patriotycznych, w szczególności w utworach adresowanych do dzieci i młodzieży,
d) ukazywanie bogactwa i różnorodności regionów,
e) ochrona i zachowanie dziedzictwa polskiej kultury filmowej.

Wszystkie te kryteria są dosyć ogólnikowe i można dyskutować w nieskończoność, czy „Kler” ukazuje bogactwo regionów, bo zdjęcia kręcono w Małopolsce. Albo czy sięga do dorobku polskiej kultury, bo cytowane jest „Wesele” Wyspiańskiego. Nie jest tak, że film musi spełniać wszystkie kryteria. Bo jeśli podejmuje ważny temat historyczny, to raczej trudno mu będzie jednocześnie odnosić się do aktualnych problemów społecznych.

Trzeba jednak przyznać, że z perspektywy partii PiS „Kler” na pewno nie służy umacnianiu tożsamości narodowej, ani nie upowszechnia treści patriotycznych. Program wyborczy PiS wyraźnie stanowi bowiem:

„Nauka Kościoła katolickiego, polska tradycja i polski patriotyzm silnie się ze sobą połączyły budując tożsamość polityczną narodu (…)”

I dalej:

„…status Kościoła katolickiego w naszym życiu narodowym i państwowym jest wyjątkowo ważny; chcemy go podtrzymać i uważamy, że próby niszczenia i niesprawiedliwego atakowania Kościoła są groźne dla kształtu życia społecznego”.

Według PiS katolicyzm i Kościół katolicki jako instytucja jest kluczowym elementem tożsamości narodowej. A więc „atakowanie” Kościoła to atakowanie Polski, tym samym – atakowanie Kościoła musi stać w sprzeczności z patriotyzmem.

Na szczęście, jest to po prostu opinia polityków partii rządzącej. Preambuła Konstytucji co prawda mówi o Bogu jako źródle prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, ale dopuszcza możliwość, że te uniwersalne wartości można wywodzić z innych źródeł. Nie ma w Polsce (jeszcze) przymusu bycia katolikiem, ani kochania Kościoła katolickiego.

Reżyser z sukcesami może być pewny dofinansowania

Kryteria przyznawania dofinansowania opierają się również na mniej aksjologicznych przesłankach. Liczy się na przykład dotychczasowy dorobek reżysera i producenta, czyli fakt, czy mają na koncie jakieś nagrody, czy ich filmy były popularne. Wojciech Smarzowski jest kilkukrotnym laureatem Złotych Orłów (m.in. za „Wołyń”, „Różę” i „Wesele”) oraz wielu innych nagród, reżyserem o ugruntowanej pozycji.

Instytut finansuje przedsięwzięcia, które bez wsparcia nie mogłyby powstać – bo są zbyt ryzykowne, trudne, czasem artystycznie wymagające albo właśnie kontrowersyjne. Dlatego np. regularnie odrzucane są przez ekspertów PISF filmy Patryka Vegi – z góry wiadomo, że będą kasowymi hitami, a Vega znajdzie finansowanie w innych źródłach. O „Klerze” nie można było tego powiedzieć. Bo czy Smarzowski mógł być pewny sukcesu? I czy mógłby zebrać na rynku pieniądze na antyklerykalny film?

„Kler” był tak dużym sukcesem finansowym, że zgodnie z ustawą zwróci dofinansowanie do PISF. Do tej pory producenci tylko kilku filmów oddawali dotację, m.in. twórcy filmu „Bogowie”.

Uzasadnienia przyznawania lub pozbawiania dotacji nie są jawne. Jeśli jednak zgłoszony film nie kwalifikuje się do dofinansowania, twórcy mogą wystąpić do PISF-u o wskazówki. Wtedy dostają recenzję swojego projektu, w której zawarte są uwagi komisji. OKO.press dotarło do jednego z takich dokumentów. eksperci w następujący sposób odnieśli się do jednego z filmów:

„scenariusz został napisany poprawnie od strony warsztatowej i poprzedzony solidną dokumentacją. Na pewno jego mocną stroną jest znajomość realiów przedstawionego świata. Ale to – naszym zdaniem – nie wystarcza, by zarekomendować ten projekt w jego aktualnej wersji (…) namawialibyśmy, żeby z relacji XX uczynić główną oś scenariusza, to wydaje nam się najoryginalniejszym i najciekawszym wątkiem”.

Kryteria wyboru może nie są w pełni transparentne, ale sprowadzają się, mimo wszystko, do oceny projektów przez osoby, które od lat zawodowo zajmują się tym rzemiosłem i najczęściej odnosiły już na tym polu sukcesy.

Dopóki Piotr Gliński nie zmieni listy ekspertów PISF, wymieniając doświadczone reżyserki, czy scenarzystów na świeżych absolwentów Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej Tadeusza Rydzyka, nie należy spodziewać się, że nagle zaczną oceniać projekty pod względem „moralnej wzniosłości”, a nie „biegłości warsztatowej”.

Innym wyjściem może być zmiana rozporządzenia i dodanie kryteriów w rodzaju „dbanie o dobre imię Episkopatu”, „powstrzymywanie się od kontrowersji”, „absolutny zakaz kalania świętości”.

Co ma „obiektywizm” do sztuki?

Fakt, że Piotr Gliński używa wobec filmu kategorii „obiektywności” wobec filmu fabularnego jest zresztą sam w sobie zabawny. Nie tylko nie ma takiego ani podobnego kryterium w żadnej ustawie. „Obiektywność” nie jest dla sztuki kategorią ani niezbędną, ani nawet kluczową. To wizja artysty, jego wrażliwość estetyczna, społeczna. Sztuka bazuje na emocjach, może być manifestem, prowokacją, eksperymentem, wyrazem przeżyć wewnętrznych autora. „Obiektywność” to kategoria z porządku nauki, czy na przykład dziennikarstwa. A „Kler” jest filmem fabularnym, nie dokumentalnym.

Prawica często powtarza o „Klerze”: „bo nie taka jest większość księży”, „patologie części rozciągnięto na całą grupę”. Oczywiście, księża, którzy mają problem z alkoholem, księża, którzy mają kochanki, czy księża, którzy gwałcą dzieci, to nie jest cały kler. Wiadomo, że są księża abstynenci i księża, którzy trwają w celibacie. Można zapytać jednak, dlaczego nie pokazać patologii, skoro istnieje? Czy Tomasz Sekielski, który przygotowuje film dokumentalny o pedofilii w Kościele, powinien poświęcić połowę czasu na pokazywanie charytatywnych inicjatyw księży albo ich pielgrzymki?

Pytanie o reprezentatywność przedstawionych postaci nie ma też w sztuce sensu. Można pytać w nieskończoność: czy „Komornik” Feliksa Falka jest o wszystkich komornikach? A może o wszystkich komornikach z Wałbrzycha? Dlaczego nie pokazano tam komornika, który na przykład jest miły i ratuje kotki z pożaru?

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o polityce i mediach. Prowadzi relacje LIVE w mediach społecznościowych.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym