"Przypominanie o zbrodni popełnionej w Kielcach jest naszym moralnym obowiązkiem i ważnym ogniwem dzieła pojednania" – przekonywała kilka dni temu, w 70. rocznicę pogromu kieleckiego, premier Beata Szydło.
"Jest bezczelnym kłamstwem i potwarzą oskarżanie narodu polskiego o zbrodnię kielecką" - pisał 20 lat wcześniej Antoni Macierewicz

Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz przez ponad trzy dekady wydawał pismo o nazwie „Głos”. Bywało miesięcznikiem, tygodnikiem, nieregularnym dziennikiem; obecnie wegetuje w internecie.

Pierwszy numer wyszedł w 1977 r. Do 1989 r. gazeta ukazywała się w tzw. drugim obiegu, a po upadku komunizmu kontynuowała działalność legalnie. Obecny szef MON był jej współwłaścicielem, wydawcą i redaktorem naczelnym.

Sobotnia „Gazeta Wyborcza” pisała o antysemickich publikacjach „Głosu” z lat 90. Szczególnie ciekawe są teksty z 1996 r., związane z 50. rocznicą pogromu kieleckiego.  W Polsce trwała wówczas dyskusja, czy mord dokonany w 1946 r. na Żydach, był owocem antysemityzmu polskiej ludności, czy komunistycznej prowokacji.

1996. Macierewicz o „kłamstwie i potwarzy”

„Głos” poświęcił temu wydarzeniu wiele miejsca, nazywając je „tak zwanym pogromem”. W artykule „Odwołać Rosatiego” z 12 lutego 1996 r. Antoni Macierewicz atakował ówczesnego szefa dyplomacji – Dariusza Rosatiego, który publicznie stwierdził, że pogrom był „aktem antysemityzmu polskiego” i mówił: „Wstydzimy się, że ludźmi, którzy popełnili te zbrodnie byli Polacy i prosimy o wybaczenie”.

„Jest bezczelnym kłamstwem i potwarzą oskarżanie narodu polskiego o zbrodnię kielecką i to przez człowieka, który mieni się ministrem RP. Jakim prawem pan Rosati śmie twierdzić, że to Polacy byli mordercami Żydów w lipcu 1946 r. w Kielcach?” – pisał Macierewicz.

I oburzał się, że Rosati, jako były członek „zbrodniczej komunistycznej organizacji” – jaką według Macierewicza była PZPR – oskarża Polaków o coś, „co zrobili jego patroni i sponsorzy”. Według Macierewicza, obciążając Polaków odpowiedzialnością za zbrodnię popełnioną w Kielcach, Rosati kontynuuje tradycje komunistycznej propagandy:

„Rosati nie wymyślił swych oszczerstw. On po prostu powtarza wieloletnią propagandę komunistyczną mającą ukryć sprawców (…) Pierwszym twórcą tej polityczno-propagandowej koncepcji był Jakub Berman, człowiek numer dwa wśród komunistycznych okupantów w roku 1946 i partyjny nadzorca służb specjalnych”.

Macierewicz pisze, że mordu dokonali „komuniści”, by w ten sposób odwrócić uwagę opinii publicznej od sfałszowanych wyborów.

„Odciągnięcie uwagi mediów od sfałszowania referendum, byłoby niemożliwe, gdyby nie wciągnięto do tego wpływowych ośrodków żydowskich. To zaś można było uzyskać tylko w jeden sposób – stwarzając wrażenie że to Polacy są antysemitami i że to oni – utożsamiając Żydów z komunistami – zaczęli antyżydowskie pogromy”.

Na koniec Macierewicz wzywa do powołania rdzennie polskiej instytucji, która zbada, dokumentację dotyczącą pogromu.

IMG-20160703-00008
Artykuł „Odwołać Rosatiego” w „Głosie”, fot. Tomasz Piątek

„Nie może być tak, by jedynymi badającymi te dokumenty byli komuniści i Żydzi. Nie wierzę w tej sprawie ani w obiektywizm, ani w dobrą wolę p. Kwaśniewskiego (prezydenta Aleksandra Kwaśniewskieg0 – przyp. red.), którego minister ośmiela się oszczerczo oskarżać Polaków przed zbadaniem sprawy. Dlatego powtarzam raz jeszcze: musimy powołać Trybunał Narodowy, choćby po to, by móc bronić się przeciw oszczercom, zwłaszcza, że niektórzy z nich są ministrami RP.”

Dwa tygodnie później w „Głosie” ukazała się karykatura ministra Rosatiego, który woła: „Żydzi, przepraszam, że żyję”.

Do sprawy pogromu odnosił się na łamach „Głosu” także Wacław Zawidzki. W artykule pt. „Bezkarni mordercy” wyliczał żydowskich lub rzekomo żydowskich funkcjonariuszy UB z czasów stalinowskich – jednoznacznie sugerując, że w Kielcach Żydzi wymordowali się sami…

A w czerwcu 1996 r. , autor artykułu”Kłamliwa polityka”, sygnowanego inicjałami „A.M.” (!) pisał: „Środowiska żydowskie nie od dziś lansują tezę, że nawet jeśli pogrom kielecki był prowokacją, to mordercami byli przede wszystkim Polacy, którzy dali się sprowokować (…) To kłamliwa polityka”.

2016. Szydło i Duda o pogromie

Jak autor tamtego artykułu sprzed dwóch dekad, określiłby dziś politykę premier Beaty Szydło i prezydenta Andrzeja Dudy?

Kilka dni temu, w liście do uczestników obchodów 70. rocznicy pogromu kieleckiego, premier Szydło pisała, że oprócz chwalebnych kart polskiej historii, trzeba pamiętać także „o wydarzeniach zasługujących na potępienie”.

„Takim wydarzeniem był pogrom kielecki, który dziś wspominamy. 70 lat temu, krótko po wyniszczającej wojnie i dramacie Holocaustu, w Kielcach znów popłynęła krew niewinnych ludzi. Ta tragedia wciąż jest badana przez historyków, ale trzeba podkreślić, że żadna prowokacja nie może być usprawiedliwieniem dla nienawiści i przemocy”

I dodawała: „Nie ma w Polsce przyzwolenia na piętnowanie ze względu na wyznanie ani na rasizm. Przypominanie o zbrodni popełnionej w Kielcach jest naszym moralnym obowiązkiem i ważnym ogniwem dzieła pojednania.”

W podobnym tonie wypowiadał się w Kielcach prezydent Andrzej Duda:

„W wolnej, suwerennej, niepodległej Polsce (…) nie ma miejsca na antysemityzm. I takie zachowania, choćby w najdrobniejszym przejawie, muszą być w Polsce w sposób zdecydowany piętnowane” – mówił.

 


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym